Macierzyństwo

Co kupić dziewczynce na Dzień Dziecka?

Małgorzata Gąsiorowska
Małgorzata Gąsiorowska
25 maja 2016
Fot. Flickr / GlitterandFrills / CC BY
 
Fot. Materiały WeGirls

Fot. Materiały WeGirls

Czym obdarować dziewczynkę na Dzień Dziecka? Oczywiście lalką. No tak, wszystkie niezależne i nowoczesne kobiety się skrzywią. Lalka? Taki banał? Wtłaczanie dziewczynki w stereotypowe role? Niekoniecznie. Lalka to nie tylko seksbomba typu Barbie, która pokazuje dziewczynce nierealny „ideał” kobiecości czy też „bobas”, który od razu pozycjonuje ją w roli przyszłej mamy. WeGrirls to wyjątkowe lalki, które ucieszą każdą dziewczynkę i spełnią oczekiwania rodziców.

To lalki – przyjaciółki, które wyglądają jak dziewczynki, a nie modelki. Noszą okulary, mają piegi, różny kolor włosów i skóry. To „dziewczynki z sąsiedztwa”, z którymi twoja córka będzie się chciała zaprzyjaźnić.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Monika, Sara, Weronika i Nina, od których zaczęła się grupa WeGirls, to śliczne, wyglądające jak małe dziewczynki lalki. Stworzyły je trzy, mieszkające w Stanach Zjednoczonych, Polki we współpracy z artystami rzeźbiarzami. Lalki są duże, mają 50 cm „wzrostu”, są estetyczne, mają piękne włosy, które można czesać do woli. Są naturalne i uśmiechnięte. Ale nie to jest w nich najważniejsze. Lalka WeGirls wprowadza dziewczynkę do całego wykreowanego przez firmę świata, który kieruje się swoją filozofią. Podstawowymi wartościami jakie panują w tym świecie jest przyjaźń, tolerancja i współpraca.

Fot. Materiały WeGirls

Fot. Materiały WeGirls

Walory edukacyjne WeGirls są nie do przecenienia. Sam wygląd przyjaciółek mówi o tym, jak piękna i wartościowa w naszym życiu jest różnorodność. Małe fanki WeGirls mogą korzystać z platformy „Klub Dziewczyn Świata”, gdzie znajdą przyjazne, edukacyjne gry i blogi. Lalki są bohaterkami książek z cyklu o tym samym tytule oraz poradników „To całkiem łatwe”. Oczywiście sama chęć poznania przygód swojej lalki zachęca dziewczynki do czytania. Poza tym książki o przygodach przyjaciółek uczą, że warto jest spełniać dobre uczynki, że to samo w sobie jest wspaniałą przygodą.

Wraz z lalkami mamy do dyspozycji szereg akcesoriów. Oczywiście znajdziemy tam ubranka na każdą porę roku. Fantastycznym pomysłem są także ubranka dla dziewczynek, dzięki temu zarówno lalka jak jej prawdziwa przyjaciółka mogą być ubrane tak samo. Ale moda to nie wszystko. Do dyspozycji mamy także takie akcesoria jak wózek inwalidzki, kule, gips. Dzięki temu możemy uczyć dziewczynki empatii i oswajać je z trudnymi sytuacjami w życiu.

Fot. Materiały WeGirls

Fot. Materiały WeGirls

Zestawy takie jak Mały Doktor Chirurg, Kucharzyk czy strój do jazdy konnej będą świetnym punktem wyjścia, by porozmawiać z córką o jej pasjach czy planach na przyszłość. Do grona przyjaciółek niedawno dołączyły też Scarlett i Adila – dziewczynki z innego kraju, o ciemniejszym kolorze skóry. To kolejny pomysł firmy, który uczy otwartości na świat i wspiera postawy tolerancji. Nic dziwnego, że zostały one wyróżnione przez Komitet Ochrony Praw Dziecka w prestiżowym konkursie Świat Przyjazny Dziecku.


Artykuł powstał we współpracy z firmą WeGirls


Macierzyństwo

Świat według lalek. Jeśli nie Barbie, to co?

Małgorzata Gąsiorowska
Małgorzata Gąsiorowska
25 maja 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Lalki zmieniają się od lat. Zawsze odzwierciedlają pewne społeczne trendy w wychowaniu dziewcząt, w sposobie patrzenia na pozycję kobiet w społeczeństwie, ich rolę. Niektórzy twierdzą nawet, że lalki kreowały ideały i postawy.

Współcześni producenci lalek mają jednak ambicje, jeśli nie kreowania, to przynajmniej wzmacniania pewnych postaw. Dziś lalki spełniają zupełnie inne funkcje niż dawniej.

Szmacianka

Co pewien czas obserwujemy także renesans niektórych rodzajów lalek. Takie „wejścia” ma jedna z najbardziej tradycyjnych lalek tzw. szmacianka. Lalka jak z kultowej piosenki Majki Jeżowskiej „Zuzia, lalka nieduża, a na dodatek cała ze szmatek” była po prostu najtańsza i najłatwiej dostępna. Wyparły ją piękne, plastikowe lalki pełne akcesoriów. Długonogie modelki typu Barbie czy Cindy. Szmacianki spełniały przede wszystkim funkcję przytulanki. Były dostępne i tanie, nawet najuboższe dziewczynki mogły cieszyć się taką lalką. Obecnie przechodzą swój wielki „come back” w postaci lalek waldorfowskich, które zdolniejsze mamy same szyją swoim pociechom. Taki prezent to dobry pomysł, dziecko czuje się wyróżnione, uszyta przez mamę lalka, nawet jeśli nie jest wykonana bardzo sprawnie, jest unikatowa i wyjątkowa.

Barbie

Na drugim biegunie znajduje się Barbie i inne lalki w podobnym stylu. Piękne, długonogie, o kobiecych (chociaż nienaturalnych) kształtach swoje pięć minut mają już, zdaje się, za sobą. Chociaż nadal są to najpopularniejsze lalki świata, fala krytyki za promowanie nierealistycznego wzoru kobiecej urody oraz specyficznego stylu życia powodują, że wielu rodziców zastanawia się dwa razy zanim sprezentuje lalkę tego typu córce. Oczywiście, nie ma sensu demonizować aż tak zabawek, szczególnie, że sama, ponad 50-letnia lalka, ewoluuje w kierunku bardziej naturalnego wyglądu, a niektóre zestawy i akcesoria także ściągają ją z planu „Dynastii” do normalnego życia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały WeGirls

Fot. Materiały WeGirls

W poszukiwaniu idealnej lalki dla dziewczynek z pomocą przyszła … polska firma. WeGirls założona przez trzy Polski mieszkające w USA stworzyła lalki wraz z całą filozofią, kierującą się wartościami ważnymi w nowoczesnym, otwartym społeczeństwie. Lalki przede wszystkim mają bardzo naturalny wygląd. Nie są to już bobasy, którymi się trzeba opiekować i udawać mamę, ani modelki do strojenia. To raczej przyjaciółki, dziewczynki z sąsiedztwa, takie same jak nasze córki. Jedna nosi okulary, druga ma piegi, trzecia właśnie złamała nogę i musi chodzić o kulach. Lalki są bohaterkami serii literackiej co zachęca do czytania, a prawdziwe przyjaciółki WeGirls mogą korzystać z Klubu Dziewczyn Świata gdzie znajdą przyjazne gry, blogi i będą mogły poznać inne dziewczynki. Ta lalka uczy empatii, otwartości na świat (niedawno dołączyły do grona dwie ciemnoskóre koleżanki – Scarlett i Adila) i tego, że pomaganie i współpraca to wspaniała przygoda.


Artykuł powstał we współpracy z WeGirls

 


Macierzyństwo

Dwoje na terapii. 6 złotych zasad powodzenia terapii małżeńskiej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 maja 2016
Fot. Pexels / PALOMA Aviles / CC0 Public Domain

Na terapię małżeńską przychodzimy pełni nadziei, a od terapeuty oczekujemy tego, że uratuje nasz związek. Jeśli efekty nie przychodzą tak szybko jakbyśmy chcieli, przerywamy proces leczenia, a terapeutę wysyłamy do diabła, rozpoczynając poszukiwania „kogoś bardziej odpowiedniego”, kogoś kto do nas lepiej trafi. Zapominamy, że prawdziwe powodzenie całego procesu naprawczego zależy tutaj jeszcze od kilku innych, równie ważnych czynników.

Po pierwsze: nie czekaj zbyt długo

Wiele par na terapię zgłasza się do gabinetu terapeuty wtedy, kiedy rzeczywiście mają już ze sobą niewiele wspólnego, a nawet złożywszy uprzednio papiery rozwodowe. Czasem trafiają tam tylko dlatego, że obiecali to drugiej stronie jako „ostatnią deskę ratunku”, ale tak naprawdę nie chcą już ratować swojego związku, tylko umiejętnie się z niego wyplątać.  Ich myśli i uczucia związane są już z kimś innym, więc uczestnictwo w terapii to doświadczenie prawie schizofreniczne.

Po drugie: uświadom sobie, że terapia to proces

Nie oczekuj cudownych zmian po kilku pierwszych wizytach. Wręcz przeciwnie, oczekuj, że będzie ciężko i boleśnie, że będą do ciebie docierać takie niewygodne fakty jak ten, że ty również ponosisz odpowiedzialność za problemy w waszym związku. Będziesz otrzymywać porcje informacji o swoim związku, którą będziesz musiał w sobie przetrawić i wyciągnąć z niej wnioski.

Po trzecie: bądź szczery ze swoim terapeutą

To absolutna podstawa, niezależnie od rodzaju terapii. Nie ma możliwości naprawienia relacji między partnerami, jeśli nie mówią oni otwarcie o swoich problemach, nie przyznają się do błędów, obaw i lęków, jeśli udają, grają tylko zaangażowanie i emocje. Terapeuta nie ocenia swoich pacjentów, a żeby im udzielić właściwej pomocy, musi posiadać komplet prawdziwych informacji, żeby mieć rzeczywisty obraz ich sytuacji.

Po czwarte: nie rób sobie wagarów

Bądź zawsze i bądź na czas. To, poza oczywistą zasadą ciągłości procesu leczenia ma także znaczenie psychologiczne. Traktując sesje z szacunkiem, uczestnicząc w każdym spotkaniu sam nabierasz poczucia, że jest to bardzo ważny czas, szansa dla waszego związku. Wyłącz i odłóż telefon, zaangażuj się całym sobą w to, co dzieje się w gabinecie. Słuchaj, mów, zadawaj pytania.

Po piąte: Odrabiaj prace domowe

Niektóre pary otrzymają do wykonania zadania domowe. To może być ankieta, ćwiczenie, krótka notatka albo dzienniczek. Nie lekceważ tych poleceń terapeuty, zaufaj mu: wszystko co mówi i o co prosi ma na celu pomóc wam lepiej się porozumieć, ma wpłynąć pozytywnie na dalsze losy waszego związku.

Po szóste: bądź gotów mówić o swoich osobistych problemach

Bo choć być może wydaje ci się to niepotrzebne, twoje osobiste lęki i „demony”, z którymi sobie nie radzisz, wpływają w olbrzymim stopniu na twój związek. Poza tym, jesteś to winien najbliższej osobie. Jeśli więc nosisz w sobie nieprzepracowane, trudne dzieciństwo, borykasz się z uzależnieniem, masz za sobą traumatyczne przeżycie: to nie jest tylko twoja sprawa. To również niszczy twój związek.

Uwierzcie w to, że można wam pomóc, nie skreślajcie zbyt szybko swojego związku.


Źródło: Psychology Today


Zobacz także

9 zdań, które zdenerwują każdą mamę, która ma więcej niż troje dzieci

Chcesz wychować syna na świadomego siebie i swojej wartości mężczyznę? To nie mów mu tych kilku rzeczy

Chcesz wychować syna na świadomego siebie i swojej wartości mężczyznę? To nie mów mu tych kilku rzeczy

Rozwiązanie konkursu „Idziemy po marzenia”