Ciąża i poród Macierzyństwo

Położna powinna wspierać kobiety w okresie laktacji. A ponadto, dobrze, żeby promowała zalety naturalnego karmienia

Połozna na medal
Połozna na medal
29 kwietnia 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Karmienie naturalne to najzdrowszy sposób żywienia noworodków i niemowląt. Skład kobiecego mleka zapewnia im najlepszą ochronę i jest optymalnie dopasowany do ich potrzeb. My położne, często powtarzamy, że karmienie piersią to bezcenny dar, który każda mama może podarować swojemu dziecku już od pierwszych chwil życia.

Najlepsze mleko

W mleku mamy znajdują się wszystkie najważniejsze składniki odżywcze: łatwo przyswajalne i lekkostrawne białko, immunoglobuliny, które budują odporność, enzymy wpływające na prawidłowe trawienie. Są też hormony odpowiadające za regulowanie pracy całego organizmu, a także tłuszcze niezbędne do uczestnictwa w procesie budowania układu nerwowego. Naturalne mleko to także witaminy, węglowodany i związki mineralne.

Warto karmić piersią

O tym, dlaczego karmienie naturalne jest najlepsze dla maluszka w zasadzie napisano i powiedziano już wszystko. Ale bardzo ważne jest, żeby przyszłym mamom pokazywać, że taki sposób karmienia to także szereg korzyści dla nich samych. W pierwszej kolejności trzeba wymienić szybsze obkurczanie mięśnia macicy po porodzie i skrócenie okresu krwawienia po porodzie. Dla wielu mam istotnym argumentem może być szybszy i łatwiejszy powrót do figury sprzed ciąży. Ale karmienie piersią to też szereg korzyści zdrowotnych, w tym między innymi: zmniejszenie ryzyka zachorowania w przyszłości na nowotwory jajnika czy piersi, osteoporozę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia.

Nie możemy też zapominać, że karmienie piersią odgrywa bardzo ważną rolę w umacnianiu więzi tworzącej się pomiędzy matką a dzieckiem. Często słyszę od wielu matek, które zdecydowały się karmić piersią, że sam akt karmienia jest dla nich bardzo ważnym rytuałem. Poprawia ich psychiczny nastrój. A poza tym, czysto praktycznie, to także wygoda i oszczędność.

Dla dziecka nie ma nic lepszego

Spójrzmy oczami maluszka. Każdy, karmiony piersią malec, na pewno docenia bliskość i ciepło bijące od karmiącej matki. To najlepszy sposób zaspokajania potrzeb emocjonalnych. Karmienie naturalne poprawia także odporność i wpływa na prawidłowy rozwój dziecka. Dla wielu młodych mam istotne są argumenty, że karmienie piersią może zapobiegać wadom zgryzu. Tak karmione maluszki często też szybciej zaczynają mówić. Nie wspominając już o wiele rzadszym występowaniu kolek, a w przyszłości też zmniejszeniu ryzyka wystąpienia otyłości, cukrzycy czy choćby alergii.

Laktacyjne wsparcie

Chociaż karmienie piersią to od zarania dziejów zwyczajna czynność, to do dzisiaj wiele kobiet doświadcza trudności z nim związanych. Część kobiet bardzo często rezygnuje z naturalnego karmienia już po pierwszych tygodniach. Niektóre robią tak, bo taką podjęły decyzję, inne mają problem z pokarmem, a samo karmienie sprawia im dużo trudności. Ale najczęściej dzieje się tak dlatego, bo kobietom brakuje prawdziwego, empatycznego wsparcia. I tu jest duże pole do popisu dla położnych, które takie wsparcie – uzupełnione o edukację – powinny zapewnić.

Po pierwsze, nie obejdzie się bez porad odnośnie sposobów i technik przystawiania do piersi i karmienia. Ważne, żeby przeprowadzić pacjentkę przez pierwsze dni laktacji w spokojny sposób. Zdarza się, że pierwsze próby są trudne, a nawet bolesne. Wtedy pomoc położnej może okazać się bezcenna. Będzie liczyć się motywacja. I nie wolno zapomnieć o tym pierwszym przystawieniu noworodka do piersi, koniecznie na sali porodowej, zaraz po urodzeniu w czasie kontaktu skóra do skóry.

A jak wspierać?

Przede wszystkim, warto, żeby położne jasno i wyraźnie przekazywały wiedzę. Tylko tak można dobrze rozwiewać wątpliwości. Bez naukowego, akademickiego stylu. Do tego położne powinny akceptować decyzje matki, jakiekolwiek by one nie były. Ale wcześniej, dobrze byłoby zrozumieć potrzeby konkretnej matki, poznać jej obawy. Często powtarzam, że jednym z fundamentów w karmieniu piersią jest relacja pomiędzy matką a ojcem dziecka. Dobrze, żeby tato wiedział, że jest niezbędny w całym tym procesie karmienia.


Radziła Janina Frączek, laureatka 6. edycji konkursu Położna na medal.

Janina-Frączek

“Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 roku. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej istotnym aspektem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, siódmej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2020 r. Głosy na nominowane położne można było oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2020 roku. Oddawanie głosów odbywało się na stronie www.poloznanamedal.info

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

 


Ciąża i poród Macierzyństwo

Rodzisz niedługo? Dowiedz się jak dobrze spakować się do szpitala

Połozna na medal
Połozna na medal
22 maja 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Każda przyszła mama powinna być gotowa na wyjazd do szpitala, nawet ten nieplanowany, w okolicach 35-36 tygodnia ciąży. I do tego czasu najlepiej zadbać o spakowanie rzeczy, które będą potrzebne w szpitalu. Im wcześniej, tym lepiej. Unikniemy niepotrzebnego stresu, którego dziś i tak nie brakuje – radzi położna Ewa Klik, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Czas koronawirusa to dla nas wszystkich bardzo trudny moment. Ale tak naprawdę to szczególnie trudny jest dla kobiet, które przygotowują się do porodu. Dla nich ten czas zawsze był stresujący, także przed epidemią. Bo przyszłe matki z reguły jak najlepiej chcą przygotować się do porodu, zadbać o każdy szczegół i możliwie dobrze wszystko zaplanować. Koronawirus dostarczył wielu pytań i niewiadomych. Nic dziwnego, że matki najczęściej szukają na nie odpowiedzi w internecie. Jednym z tematów jest spakowanie się do szpitala. Jak to zrobić w czasach zarazy? Czy są specjalne rzeczy, które trzeba ze sobą mieć?

Generalnie, sugeruję, żeby zapoznać się listą rzeczy, która powinna być udostępniona w szpitalu, w którym planowany jest poród. Warto też zabrać się za przygotowywanie tak zwanej torby do szpitala trochę wcześniej. niektóre rzeczy trudniej dziś kupić, na niektóre trzeba poczekać trochę dłużej niż przed pandemią. Ważne, żeby torba była gotowa w 35-36 tygodniu ciąży. Z rzeczy, o których dziś nie można zapomnieć, to ochronne maseczki. Jednorazowe albo bawełniane. Moją sugestią jest zaopatrzenie się w butelkę albo bidon z filtrem na wodę. Teraz, w sytuacji bez odwiedzin, lepiej będzie samemu filtrować sobie na bieżąco wodę niż przywozić do szpitala całą zgrzewkę, albo spacerować do szpitalnego sklepiku po pełną butelkę. Z kolei w temacie płynów dezynfekujących, z którymi od pewnego czasu się nie rozstajemy,  uwrażliwiam przyszłe mamy. Nie ma potrzeby zabierania do szpitala przesadnej ilości. Wystarczy mała butelka na wejście i wyjście. Poza tym, płyn dostępny jest w każdej szpitalnej sali. Praktyczną wskazówką, sprawdza się nie tylko w czasach epidemii, jest spakowanie się w dwie małe torby. Jedna dla mamy, druga dla dziecka. Nie ma wtedy potrzeby za każdym razem przetrząsania dużej walizki w poszukiwaniu czegoś.

W walizce dla dziecka powinny znaleźć się:

– 10 szt. pieluszek tetrowych

– paczka pieluszek jednorazowych

– kocyk

– rożek

– 2-3 szt. body rozmiar 56 cm

– 2-3 szt. body rozmiar 62 cm

– 2 szt. pajacyk rozmiar 56 cm

– 2 szt. pajacyk rozmiar 62 cm

– 3 szt. czapeczek bawełnianych

– 3 szt. skarpetek

– 2 szt. łapek niedrapek

– buteleczka ze smoczkiem do karmienia, na wypadek zalecenia dokarmiania maluszka

– mokre chusteczki do pielęgnacji noworodka.

Z kolei w walizce dla mamy powinno być miejsce na:

– 2 bawełniane koszule, jedna do porodu, druga do karmienia

– klapki basenowe, w których można wejść pod prysznic

– 4-6 szt. majtek poporodowych typu siateczkowego bądź bawełnianych

– paczka podpasek poporodowych

– 6 szt. podkładów jednorazowych wchłanialnych na łóżko lub do przewijania noworodka

– wkładki laktacyjne i biustonosz dla matek karmiących

– woda 0,5 l lub 0,75 l w butelce z tzw. dziubkiem do picia

– butelka do wody z filtrem.

W torbie mamy dobrze, żeby znalazła się też czekolada i paczka landrynek, które pomogą wyrównać poziom cukru. A jak wiadomo, w czasie porodu jedzenie nie jest zalecane. Dodatkowo, kobiety, które mają cukrzycę powinny mieć w szpitalu swój glukometr.

Ale w ferworze pakowania rzeczy do szpitala, nie można zapomnieć o jednym – komplecie dokumentów. Składają się na niego ostatnie wyniki: morfologii, badania moczu, opis badania USG ze zdjęciem, oryginalny dokument badania krwi. A do tego wyniki badań WR, HBS, HIV, HCV oraz wynik badania wykonywanego w 36. tygodniu ciąży, czyli GBS. Na koniec, karta prowadzenia ciąży i dowód osobisty.

„Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 roku. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej istotnym aspektem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, siódmej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2020 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2020 roku. Oddawanie głosów odbywało się na stronie www.poloznanamedal.info

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.


Ciąża i poród Macierzyństwo

Jak nie poczuć rytmu „baby bluesa”

Połozna na medal
Połozna na medal
22 kwietnia 2020
Fot. Materiały prasowe

Każda matka pierwsze dni macierzyństwa przeżywa w inny sposób. Dla wielu to wspaniałe, radosne przeżycie, ale dla części to nowa i trudna do zaakceptowania sytuacja. Takie poczucie przygnębienia, bezsilności wzmagane stresem i nerwowością często nazywa się “baby bluesem”. Ważne, żeby go nie bagatelizować i wiedzieć, jak się z nim uporać; radzi położna Janina Frączek, zwyciężczyni ostatniej edycji konkursu “Położna na medal”. Nominacje położnych do tegorocznej edycji plebiscytu można składać >> https://poloznanamedal.info/zglos

Jak nie poczuć rytmu „baby bluesa” – o poporodowym smutku, o tym jak go rozpoznać i jak sobie z nim radzić pisze Janina Frączek, laureatka 6. edycji konkursu “Położna na medal”.

Baby blues, czyli coś jest nie tak

Narodziny dziecka przynoszą wielkie zmiany i dodatkowe wyzwania. Trzeba pamiętać, że macierzyństwo to nie tylko przywilej. To także obowiązki, zmęczenie, brak czasu, kłopoty i trudności, z którymi trzeba się zmagać każdego dnia. Po porodzie życie kobiety w jednej chwili zmienia się o 180 stopni. Wszystkie czynności młoda mama musi podporządkować noworodkowi; karmić go, przewijać, wstawać kilka razy w nocy. To powoduje, że czuje się zmęczona, powoli traci siły i zamiast cieszyć się macierzyństwem zaczyna być nerwowa, poirytowana, skarży się na swój los.

Na samym początku bywa nieco łatwiej, bo organizm wyzwala duże ilości adrenaliny. Pomaga ona odnaleźć się i sprostać nowej sytuacji. Ale po kilku dniach poziom adrenaliny spada i zaczyna się prawdziwa burza hormonalna. Częstymi do zaobserwowania objawami są:

  • przygnębienie
  • bezradność
  • huśtawka nastrojów
  • nerwowość
  • płaczliwość i smutek
  • poczucie niepewności i zagubienia
  • ciągłe zmęczenie
  • obawa, że nie podoła się nowym obowiązkom
  • poczucie winy, że nie jest się dobrą matką
  • uczucie samotności i niezrozumienia
  • problemy z koncentracji
  • zaburzenia apetytu.

Spadek formy, nie depresja

Pierwsze objawy pojawiają się zwykle między drugim a piątym dniem po porodzie. I cokolwiek ktokolwiek by nie mówił na temat samopoczucia, musimy wiedzieć, że “baby blues” jest naturalną reakcją organizmu na zmiany, które wydarzyły się po urodzeniu. Jest bezpośrednio związana ze stresem i z nową rolą matki. Dobrą informacją jest to, że jest to stan przejściowy. Trwa krótko, a objawy znikają dość szybko, zwykle po około 2 tygodniach. W wyjątkowych przypadkach mogą utrzymywać się nieco dłużej. Ważną rzeczą jest obserwowanie własnego stanu, jeśli objawy nie ustępują lub się nasilają, wtedy należy skontaktować się z psychologiem. Pomoże on stwierdzić, czy mamy do czynienia z “baby bluesem” czy może już z depresją poporodową. Jeśli tak, to wdroży odpowiednie działania terapeutyczne.

Należy też pamiętać, że “baby blues” to nie depresja poporodowa. Dotyka on około 50-80 % kobiet, a jego objawy nie są nasilone. Depresja trwa dłużej, ma silne objawy i w większości przypadków wymagają interwencji psychiatrycznej.

Kto najbardziej narażony?

Najbardziej podatne na “baby blues” są kobiety, które rodziły po raz pierwszy. Rzeczywistość po porodzie jest dla nich zupełnie nowa. Trudno jest im pogodzić dotychczasowe obowiązki ze sprawowaniem opieki nad noworodkiem.

Zwiększone ryzyko wystąpienia syndromu “baby blues” występuje też u kobiet, które:

  • miały wcześniejsze skłonności do depresji
  • przeszły jakieś życiowe tragedie
  • mają rodzinne kłopoty
  • urodziły wcześniaka lub chore dziecko
  • urodziły w młodym lub starszym wieku
  • przeszły ciężki poród.

Mam “baby blues”. I co teraz robić?

Najlepszym lekarstwem, aby przetrwać ten trudny czas jest wsparcie najbliższych; męża i rodziny. Kobieta powinna pamiętać, że po porodzie musi dbać nie tylko o dziecko, ale i o siebie. Warto jej o tym możliwie często przypominać. Ważne jest, żeby na co dzień czuła ze strony rodziny wyrozumiałość i czułość. Nie obejdzie się też bez zaangażowania i wsparcia męża. Młoda mama powinna jak najwięcej odpoczywać, rozmawiać o swoich uczuciach, obawach. Musi też znaleźć czas na relaks, który pozwoli odetchnąć głowie; wyjść na spacer albo spotkać się z przyjaciółką. W postępowaniu z “baby bluesem”, ale nie tylko, sprawdza się zasada, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

Położna pomoże

Położna może odegrać ważną rolę w odczytaniu już pierwszych objawów “baby bluesa” i próbie skutecznego poradzenia sobie z nim. Bezcenna będzie empatia i zrozumienie potrzeb matki. Ważne, żeby umieć dotrzeć do matki i przekonać ją, że trudne tematy i trudne sytuacje, nie mogą być tematem tabu. Że to nie tylko jej zmartwienia.

Zadania położnej:

  • wykazywanie empatii i zrozumienia
  • powtarzanie młodej matce, że jest wspaniałą matką
  • umiejętność aktywnego słuchania
  • przyzwolenie na płacz i na głośne wyrażanie uczuć
  • omówienie sposobów radzenia sobie ze stresem
  • działania mające na celu tworzenie więzi między matką a dzieckiem
  • edukacja dotycząca sposobu i technik karmienia
  • rozwiązywanie problemów dotyczących laktacji.

“Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 roku. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej istotnym aspektem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, szóstej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2020 r. Głosy na nominowane położne można było oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2020 roku. Oddawanie głosów odbywało się na stronie www.poloznanamedal.info

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

 Janina Frączek

Janina Frączek