Lifestyle Macierzyństwo

Co tak naprawdę powinno być najważniejsze

Notatki przyszłej matki
Notatki przyszłej matki
11 października 2015
 

Od paru lat można zaobserwować okropny trend… Wszechobecne nowinki techniczne i technologiczne opanowują wszystkich ludzi dookoła. Starszych ludzi co prawda najmniej, ale już ci w średnim wieku, trochę młodsi i Ci najmłodsi nie są w stanie od tego uciec..

Rozpoczyna się już w szkole. Nie mieć w domu komputera to najgorsza żenada i wstyd. Wytykanie palcami i obśmiewanie. Telefon komórkowy musi być jak najnowszy, jak najlepszy. A jeśli ktoś nie posiada, to samo, co w przypadku braku komputera – trzeba poniżyć, obśmiać..

Im starszy człowiek, tym bardziej się okazuje, że cały ten „cyberświat”, telefony, komputery, nawigacje, etc.. są nam niezbędne, ułatwiają życie, pomagają w trudnych sytuacjach. Najgorsze, że czasem im człowiek starszy, to tak się zatraca, że znajomych, z którymi można by wyjść pogadać, pośmiać się, zwierzyć – to na próżno szukać. Ale za to na Facebook’u czy wszelkich innych portalach, cała masa. Tylko jakoś nikogo nie ma, kiedy nasze problemy nas przytłaczają, kiedy nie radzimy sobie i potrzebujemy pomocy…

Ja nie twierdzę, że to wszystko jest złe! To jest potrzebne, a czasem nawet niezbędne. Sama przecież korzystam z komputera i Internetu niemal codziennie. Tylko trzeba umieć zachować granice między rzeczywistością a tymi wszystkimi „gadżetami”. Czasem ta granica jest bardzo cienka i trzeba ostrożnie między tym wszystkim balansować.

U wielu rodzin to wygląda tak: dziecko non stop przed komputerem – gry, portale społecznościowe, wirtualne rozmowy ze znajomymi poznanymi w sieci. Rodzice się zbytnio nie przejmują. No bo czym? Przecież dziecko zajmuje się sobą, to dla nich ulga, mają święty spokój.

Śniadanie, obiad, kolacja – wspólny posiłek – a widok nierzadki: wszyscy z nosami w telewizorze lub ktoś dla odmiany nie rozstaje się z telefonem. W jednej ręce widelec, w drugiej telefon… Ani rodzicom, ani dzieciom to nie przeszkadza. Tylko czy oni naprawdę żyją wspólnie ze sobą? Co wiedzą o sobie nawzajem?
Gdyby ktoś ich spytał – Co lubi Twoje dziecko? – Czego się boi? – Jakie ma problemy? Wiedzieliby, co odpowiedzieć???

Ja sama ostatnio trochę się zatraciłam. Chciałam wydłużyć dobę. Mieć czas na wszystko.
Poświęcałam czas Hani, ale gdy szła spać, brałam sobie tyle na głowę, że przez chwilę zapominałam o najbliższych. Chciałam wszystkiemu sprostać. Teraz wiem, że da się wszystko jakoś poukładać, ale czasem, choć na chwilkę trzeba odpuścić, wyluzować, odpocząć. Świat się nie zawali, a my i tak będziemy szczęśliwi.

Po przeanalizowaniu tego wszystkiego i zastanowieniu się, co tak naprawdę powinno być  najważniejsze, stworzyłam listę kluczowych elementów, które w każdym domu powinny być na pierwszym miejscu. Jeśli chcesz je znać zapraszam do czytania:

TOP 1. Przynajmniej jeden wspólny posiłek dziennie. Wspólna rozmowa, opowiedzenie, co wydarzyło się w ciągu dnia. Co nas uszczęśliwiło, co nas zasmuciło. Cokolwiek, po prostu rozmowa, bez gapienia się tępo w telewizor lub telefon.

TOP 2. Znaleźć czas na wspólną zabawę z dzieckiem. Ono tego potrzebuje, twoja uwaga jest mu ogromnie potrzebna. To da mu bliskość, poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim radość. Z dzieckiem nieco starszym możesz wspólnie zrobić deser, lunch czy iść na spacer. Są różnie sposoby, nie wymiguj się.

TOP 3. Znajdź czas dla siebie. Choć 5 minut. Może kąpiel, pomalowanie paznokci lub po prostu usiądź i w spokoju wypij herbatę, jeszcze ciepłą 🙂

TOP 4. Codziennie doceń, pochwal lub po prostu powiedz dziecku, mężowi, partnerowi coś miłego. To tak naprawdę nic nie kosztuje, ale uśmiechy na twarzach najbliższych będą ogromne. To naprawdę budujące i wzmacniające, kiedy ktoś potrafi zauważać i doceniać takie drobne rzeczy. Tak się człowiekowi od razu cieplej na sercu robi 🙂

TOP 5. Rób to, co kochasz. Miej pasje. Obojętnie jaką. Nie masz zdolności plastycznych ani muzycznych, ale za to lubisz pływać? Idź na basen. Nie musisz codziennie, ale może warto wygospodarować czas i przejść się dwa razy w tygodniu. Nie masz ochoty? To może zawsze chciałaś nauczyć się tańczyć, ale nie miałaś z kim chodzić na lekcje, może fajną alternatywą będzie dla Ciebie zumba? Gwarantuję, że trochę się namęczysz, ale endorfiny będą buzować 🙂 Zawsze miałaś dużo do powiedzenia, ale nie zawsze znajdowałaś słuchaczy? – Spróbuj swoich sił i załóż bloga! 🙂 Jest wiele pomysłów i możliwości. Naprawdę warto mieć jakąś pasję i stale ją rozwijać, to da Ci ogromne pokłady energii i sprawi, że uśmiech częściej będzie gościł na Twojej twarzy.

TOP 6. Wspólne spędzenie czasu. Chociaż raz w tygodniu wyjdźcie gdzieś całą rodziną. Do parku, na wycieczkę, na piknik, lody….tu też możliwości jest wiele. Ale bądźcie razem, wszyscy. W tygodniu czasem nie ma kiedy, dni lecą jak szalone, w pracy więcej obowiązków etc.. Poświęćcie dla siebie te parę godzin w weekend i miło spędźcie razem czas. To na pewno przyniesie wiele korzyści.

Niby to wszystko takie logiczne, ale bardzo często lekceważone i bagatelizowane. Pamiętajmy, że żyje się raz, więc nie pozwólmy, by życie nam przeciekało między palcami. Ten czas i tak zdecydowanie za szybko pędzi i ani myśli się zatrzymać czy zwolnić, choć na małą chwilkę.

Choć czasem jest ciężej, czasem nie chce się nawet człowiekowi podnieść z łóżka to nie zapominajmy, że najbliżsi nas potrzebują. Owszem raz na jakiś czas ma się ochotę popatrzeć w telewizor i nie robić nic, mi też się to zdarza. Ale też z drugiej strony zawsze sobie myślę, że chciałam mieć wspaniałego Męża, dziecko i fantastycznych znajomych – i dostałam to, ale to czy będziemy szczęśliwi, czy będziemy mieć satysfakcję z naszego życia i czy będziemy wstawać codziennie rano z uśmiechem od ucha do ucha, a nie z kwaśną miną i kręcić na wszystko nosem- zależy już tylko i wyłącznie od nas samych! 🙂


Lifestyle Macierzyństwo

Taka Kobieta!

Notatki przyszłej matki
Notatki przyszłej matki
16 października 2015
 

Jest taka jedna kobieta. Ta, od której zawsze bije ciepło, która mimo złości na Ciebie nigdy się nie odwraca, która wie, co zrobić gdy czujesz się gorzej, masz doła lub po prostu nie chce Ci się nic.
To ona zawsze bez względu na lepszy czy gorszy dzień ma siłę na wszystko, w domu posprzątane, świeże kwiaty na stole, a na kuchence pyrkocze świeżo ugotowana zupa.
To kobieta, z którą zawsze możesz pogadać, zapytać o radę lub po prostu się pośmiać wspominając stare czasy. A, gdy nadchodzą momenty, w których to ona zwierza się Tobie i mówi o swoich marzeniach, z całą pewnością możesz czuć się wyróżniona!

W wielu przypadkach tą kobietą, jest dla innych po prostu Mama. W moim życiu nie przewidziano dobrej, ciepłej i kochającej mamy, musiałam się z tym pogodzić. Ale, dano mi Babcię! Ona nadrabia z całą pewnością za ten brak.

Jestem teraz już dorosła, sama jestem matką i tym bardziej nie mogę wyjść z podziwu, jaką ta kobieta ma siłę. Zawsze podziwiałam ją za to, że ma morze cierpliwości do wszystkich (choć czasem zdarzały Nam się malutkie sprzeczki:)), podziwiałam ją zawsze za to, że mimo swoich chorób, w domu bez względu na jej samopoczucie czy porę roku jest sterylny porządek (wiem przynajmniej po kim taka ze mnie pedantka!), podziwiam też to, że mimo, że pieniędzy nigdy nie było wystarczająco, to Ona i tak wszystko co niezbędne kupiła a i nie raz dała trochę grosza, co by mieć na wyjście ze znajomymi czy kupić sobie jakiś drobiazg. Podziwiam całe życie, że obojętnie co by się nie działo, lodówka zawsze pełna…a nawet jeżeli przyjdą nagle niezapowiedziani goście, to obiad znajdzie się dla każdego, bez wyjątku! Wiele razy sama pamiętam, jak byłam małą dziewczynką i zapraszałam pół podwórka na obiad do babci, chętni byli prawie zawsze, a ona nigdy na mnie nie nakrzyczała, nie była zła, ale wyjmowała talerze z szafki i każdy dostawał pyszne obiadki. Zresztą kilka moich koleżanek do tej pory mówi o niej jak o swojej babci! 🙂
Jak Ona to robiła? Nie mam pojęcia do tej pory 🙂

Patrząc na tą Kobietę, od lat sobie myślałam, że chciałabym być dla swojego dziecka tak cierpliwa, mieć w sobie tyle ciepła i dobroci… Umieć znaleźć wyjście z różnych sytuacji…

Teraz mam swoje dziecko i swoją rodzinę i mimo, że „siedzę w domu”, to wielokrotnie łapię się na tym, że nie wyrabiam się z czasem i nie ogarniam czasem nawet połowy zaplanowanych obowiązków. Zdecydowanie łatwiej by było, gdyby nie było Internetu pod ręką 🙂 Może to jest przyczyna :)?
Ale tak na serio, mimo, że staram się to faktycznie czasem jestem daleko w lesie ze wszystkim co miałam zrobić. Ja mam dziecko jedno, a moja babcia i przy bliźniaczkach dawała radę O_o 🙂

Taka babcia, czy prababcia to skarb. Pomimo braku sił rzuci wszystko byle tylko móc pomóc. Pomimo braku pieniędzy podaruje zwykłe drobiazgi, które zostaną w pamięci na zawsze. Jej wielkie serce i ciepło znajdzie rozwiązanie w trudnych chwilach, a zwykła naturalna skromność i umiejętność docenienia powoduje, że chce się cały czas przebywać w jej obecności.

Każdy ma chyba taką wspaniała i niezastąpioną Kobietę w swoim otoczeniu, czasem jest to mama, czasem babcia, starsza siostra, ciocia czy sąsiadka. To nie jest ważne! Ważne jest to, żebyśmy te Kobiety doceniali, choć w małym stopniu. Pomyślmy o nich w ciągu dnia, zróbmy im od czasu do czasu małą przyjemność. Od Nas nie będzie to wymagało wielkich nakładów, ale dla tych Kobiet będzie miało to kolosalne znaczenie. Znajdźmy godzinkę na wypicie wspólnej herbatki, zaprośmy na obiad, kupmy bukiet świeżych zwykłych kwiatków, pójdźmy na krótki spacer lub kupmy jakiś drobiazg. Wystarczy niewiele!

One doceniają Nas całe życie, więc my też je doceńmy 🙂


Lifestyle Macierzyństwo

Zgubiłam siebie. I co dalej?

Notatki przyszłej matki
Notatki przyszłej matki
5 października 2015
Ludzie od nas odchodzą, poczucają
Fot. iStock / wundervisuals

Jeszcze nie tak całkiem dawno, byłam jak huragan… Wszędzie mnie było pełno, w głowie 100 myśli na minutę, chęci podejmowania zadań czy projektów – ot, tak. Nie dlatego, że sama tego pragnęłam, ale dlatego, że tak robią wszyscy wokół. Wmawiałam sobie, że przecież na pewno to mi jest potrzebne lub właśnie tego mi brakowało, a to bardzo lubię…..i kończyło się wszystko fiaskiem..

Teraz po czasie widzę pewne moje błędy. Parę ładnych lat temu wolałam iść za tłumem i podzielać zdanie, które kompletnie nie pasowało do mnie, któremu byłam przeciwna. Taka szara mysz, co to woli siedzieć cicho pod miotłą, ale się nie narażać. Pojawiał się tłum, a ja za nim szłam, bo lepiej się nie wychylać. I choć we mnie się gotowało i buzowało to nie miałam tyle odwagi, by coś ze sobą zmienić. Powodowało to spięcia w domu, z niektórymi osobami się nie dogadywałam, czułam się źle sama ze sobą. Zazdrościłam tym, którzy robią swoje, mają pewność, że to jest słuszne i czerpią z życia satysfakcję.
Widziałam, że inni marzą i te marzenia spełniają, a ja poddawałam się już na starcie. Z góry skazywałam siebie na porażkę.

Teraz sama czuję się jedną z takich osób. To nie góra pieniędzy da mi to szczęście i satysfakcje (choć czasem niesłychanie to ułatwi :)), ale poczucie, że spełniam się, że kocham to, co robię. Bez względu na to, co robimy, każdy z nas, spotka się  nieprzyjemnymi uwagami, przykrymi słowami i komentarzami oraz krytyką (chociaż ta konstruktywna jest jak najbardziej wskazana!). Wszystkim na raz nigdy się nie dogodzi. Tylko, że jeżeli wierzymy w słuszność Naszych czynów; jeśli wiemy, że nauka, którą przekazujemy, znajduje potwierdzenie w rzeczywistości; a doświadczenia jakie przychodzi nam zbierać w swoim życiu nie są jedynie naszymi wyimaginowanymi myślami – to róbmy, to dalej i się za nikim nie odwracajmy.

Dlaczego ma Nas załamać lub zatrzymać krytyka drugiej osoby, która wygłaszana jest jedynie z zazdrości?
Dlaczego mamy się poddać tylko dlatego, że ktoś ma właśnie zły dzień i odreagowuje go właśnie na Nas?

Wiem, że czasem jest trudno. Ja w swoim otoczeniu miałam wiele osób, które podcinały mi skrzydła, natomiast mniej tych, które poklepałyby mnie po plecach i powiedziały parę słuch otuchy i dodały pewności siebie. Te osoby, które były od zawsze i są nadal, na palcach można wyliczyć, (całe szczęście, że mam Męża, na którego w 100% mogę liczyć, pomimo tego, że nie zawsze podobają mu się moje decyzje, to jest, nie odwraca się ode mnie) ale dużo zależy też od samej mnie. I dlatego wiem, że się da, pomimo wszelkich przeciwności. Czasem trzeba zacisnąć zęby, podnieść głowę do góry i iść na przód, w końcu się uda.

Zajęło mi bardzo dużo czasu, by w końcu odnaleźć swoją drogę. Macierzyństwo mi niezwykle w tym pomogło.

Na rok, może dwa przed porodem wymyśliłam sobie co chcę dalej robić, w którą stronę pokierować swoje życie. Potem wszystko przyśpieszyło, zaplanowanie ciąży, miesiące oczekiwania, poród…:)
Siedzę w domu z Hanią, chcę poświęcać jej jak najwięcej mojej uwagi, rozwijać ją, dawać co najlepsze. Ale nie zamknęło to mojej drogi i moich planów.
Cały czas się rozwijam. Ten czas w domu pozwolił mi jeszcze bardziej się nad wszystkim zastanowić, usiąść, złapać oddech.

Odnalazłam w sobie pasję, znalazłam pomysł na siebie i obrałam sobie konkretną drogę. Teraz czas na realizację. Wiem, będą przeszkody, czasem się nie uda, trudno. Ja się nie poddam.

I choć na głowę wzięłam sobie sporo rzeczy (o czym niezmiennie informuje mnie mąż:)), to wiem, że przy dobrej organizacji da się wszystko połączyć, wcale nie kosztem rodziny!
Swoją drogą gdzieś kiedyś przeczytałam, że im więcej weźmiemy sobie na głowę, im więcej mamy obowiązków – tym bardziej jesteśmy zorganizowani i na wszystko znajdujemy czas. I ja podpisuję się pod tym obydwiema rękami i nogami, to całkowita prawda 🙂

Mimo, że nie zawsze mam czas spotkać się ze wszystkimi znajomymi po kolei, usiąść by obejrzeć ulubiony serial czy wyskoczyć na siłownię, to jakoś powoli się to wszystko kręci. Staram się niczego nie zaniedbać, ale też nie robię nic kosztem siebie. (No dobra, czasem chodzę spać, grubo po tym, jak mój Mąż i Hania idą spać, ale zdarza się to rzadko) 🙂 Dlatego, że to, co robię daje mi tak potężnego powera i energię i czasem sama się dziwię ile rzeczy jest w stanie zrobić człowiek w ciągu zaledwie jednego dnia! 🙂

Wobec tego tak bardzo ważne jest, by w tym chaotycznym wielkim świecie cały czas pozostać sobą. Nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Nie robić nic na siłę, bo to w większości będzie skazane na porażkę. I nie wykręcajmy się dzieckiem, bo to nie ono Nas ogranicza, to my sami.
Dzięki dziecku możemy spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy, trochę bardziej beztrosko i mniej problematycznie, docenić drobiazgi, zauważać szczegóły – i najważniejsze, cieszyć się tak po prostu bez przeszkód 🙂