Listy do redakcji

Każdy ma swój niewysłany list. „Mój ojciec, to alkoholik, zawsze tak było, ale nikt w rodzinie głośno o tym nie mówił”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 listopada 2015
Fot. Pixabay / CC0 Public Domain
 

Co ja mogę zrobić, jak pomóc mojej kochanej mamie…czuję się bez silna i to mnie dręczy nieustannie… Muszę coś zrobić, tylko co?

Mam 35 lat, kochającego męża i cudownego syna, poukładane życie…A jednak towarzyszy mi niepokój… Mój ojciec, to alkoholik, zawsze tak było, ale nikt w rodzinie głośno o tym nie mówił. Pracował do późna a gdy już wracał do domu to zwykle po piwie, niezadowolony, rozdrażniony. Mama podawała codziennie mu obiad udając, że nic się takiego nie dzieje. Przecież w innych domach jest gorzej…

Awantury niby początkowo tylko między nimi z czasem zaczęły dotyczyć wszystkich. Nie potrafiła bym zliczyć ile razy usłyszałam, że jestem nic nie warta, pyskata i doniczego a i rękę potrafił podnieść. W moim domu rodzinnym nigdy nie było spokoju…kryje się za tym wiele wylanych łez moich i mojego rodzeństwa, nerwica mamy… Mnie się udało. Mam dom o jakim marzyłam. Mój mąż jest dobrym człowiekiem, mam szczęście. A tam 80 km od mojego azylu, czas stanął w miejscu, nic się nie zmieniło a nawet jest gorzej…

Ojciec ma 58 lat i nic do niego nie dociera, jest arogancki, agresywny, z nikim się nie liczy, nikogo nie szanuje. Nie pracuje, a jeśli coś złapie to wszystkie pieniądze przepija… Tłumaczymy, mówimy nic to nie daje, słyszymy w odpowiedzi „Przecież za kogo wy mnie macie za nieudacznika, popaprańca” i jeszcze” to matka Was tak nastawiła, to przez nią tak o mnie myślicie „. A moja mama… Wciąż podaje mu obiad… Tylko teraz wie, że to nienormalne… Jest zmęczona, smutna i jakby nieobecna. Chciałabym jej pomóc… ale jak? Czy nie jest już za późno?


Każdy z nas ma swój „niewysłany list”

Czasem zapisany tylko w sercu. Czekający w szufladzie niezałatwionych spraw. Na wysłanie niektórych jest już za późno, na inne brak odwagi, brak aktualnego adresu…  A może wszystko byłoby inne, gdyby się tylko od nich uwolnić?

Piszcie do nas, anonimowo jeśli chcecie. Wyślijcie wreszcie swoje listy i poczujcie ulgę. Wybrane listy nagrodzimy bonami zakupowymi o wartości 200 zł do Limango.

Listy wysyłajcie na adres kontakt@ohme.pl – w temacie wiadomości wpisując „Niewysłany list”

Wszystkie „Niewysłane listy” możecie przeczytać tutaj.

Sponsorem nagród jest LIMANGO


Listy do redakcji

Każdy ma swój niewysłany list. „Szkoda, że nie pomyślałeś o uczuciach zanim zaczęłaś się nimi bawić”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 listopada 2015
 

Kochany,

Właściwie to jak mam zacząć? Kochany? Czy człowiek, którego nazywamy kochany łamie serce? Zostawia?
Chciałam Ci powiedzieć, że spędzałam z Toba cudne chwile z Toba i pozostała trojka naszych przyjaciół. Sprawiałeś, że byłam najszczęśliwsza i czułam jakbym potrafiła latać i jakby całe szczęście wręcz „wylewało” sie ze mnie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ważne dla mnie było mieć Ciebie osobę, która kocham obok i jeszcze cudnych przyjaciół. Czy w życiu trzeba wiecej? Bo miałam wrażenie, że nie. Czy ty tez myślisz o wspólnych spacerach, gdzie obejmowałeś mnie, bym nie zamarzła i delikatnie całowałeś na pożegnanie. Z toba i z nimi( przyjaciółmi) pokonywała problemy w życiu, bo ze wsparciem wszystko wydaje sie lepsze i łatwiejsze! Powiedz co zrobiłam nie tak? Czy odebrałam to źle? Skoro taki byłeś czuły, ciagle pisałeś i calowaleś i obiecywałeś, że bedziesz to czy nie mogłam pomysleć, że ty tez cos czujesz!? Dlaczego gdy powiedział pierwsze, że Cie kocham odpowiedziałeś „ja ciebie tez” pozwoliłeś mi poczuć sie jakbym dotknęła nieba, ale zaraz odeszłeś i … Zniknąłeś. Pozwoliłeś radować sie sekundę i to szczęście zabrałeś. Nie tylko mnie zniszczyłeś. Ale nasza przyjaźń z przyjaciółmi. Dlaczego juz sie nie kolegujemy? Dlaczego wtedy poszłeś i nagle nasza relacja stała sie chłodna? Bez wyjaśnienia, bez tych słów pocieszenia, bez nadziei na lepsze potem. Poprostu zostawiłeś.
Czy ty myślisz po tych paru latach o tym? O tym co czułam ? O tym co myślałam?
Czy ty zdajesz sobie sprawę, że oddałabym wszystko za jeden dzień taki jak wtedy?
Pewnie nie, bo udaje szczęśliwa, ale gdy kładę sie do łóżka i czytam wiersze od Ciebie wiem, że ten smutek jest tylko ze mna.
Szkoda, że nie pomyślałeś o uczuciach zanim zaczęłaś się nimi bawić…
M.

Każdy z nas ma swój „niewysłany list”

Czasem zapisany tylko w sercu. Czekający w szufladzie niezałatwionych spraw. Na wysłanie niektórych jest już za późno, na inne brak odwagi, brak aktualnego adresu…  A może wszystko byłoby inne, gdyby się tylko od nich uwolnić?

Piszcie do nas, anonimowo jeśli chcecie. Wyślijcie wreszcie swoje listy i poczujcie ulgę. Wybrane listy nagrodzimy bonami zakupowymi o wartości 200 zł do Limango.

Listy wysyłajcie na adres kontakt@ohme.pl – w temacie wiadomości wpisując „Niewysłany list”

Wszystkie „Niewysłane listy” możecie przeczytać tutaj.

Sponsorem nagród jest LIMANGO


Listy do redakcji

Jeszcze będziesz kochać Fi

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
8 listopada 2015
Fot. iStock

Siedzieli obok mnie w restauracji. Ona po trzydziestce, brunetka z lekko zadartym nosem, on nieco starszy, łysiejący, ciekawy. Nie mogłam skupić się na swoim spotkaniu, bo zamiast być tu byłam tam (między nimi). Jak natarczywy gość wkradłam się między ich słowa, podglądając co się dzieje. Ona płakała, a on mówił. Czasem też coś powiedziała, na co on zniecierpliwiony machał ręką. Szybko zorientowałam się, że wkradłam się w ich rozstanie.

Ona: Dlaczego mi to robisz? Co zrobiłam źle? – Ha, jak ja to znam. Ten znajomy schemat, w którym ona jak dziecko wierzy, że tata odchodzi, bo rozpłakała się przed kioskiem, gdy nie chciał jej kupić gumy balonowej. Winna. A więc winę można odwrócić. Przeprosić za błędy. Przysiąc nigdy więcej.

On: Nie wiem. Po prostu się skończyło. Nie kocham cię. – Hmm, być może nie wie. Może nie chce powiedzieć? A może jest tak jak mówi i wszystko trzasło?

Ona: Jak to możliwe? Jeszcze przed chwilą mieliśmy plany? Dziecko, dom, wyjazd na wakacje? Wtedy też już mnie nie kochałeś? – Stara się zrozumieć, poukładać, zobaczyć gdzie popełniła błąd. Znaleźć ten słaby punkt, wytrzaskać go po mordzie i uznać go za niepoczytalnego.

On: To nie takie proste. Wtedy się wahałem. Jest część mnie, która cię kocha, ale to nie wystarcza. – Kocha pewnie, bo się przyzwyczaił. Kocha niezbyt mocno, ale ładnie. Tak rodzinnie, jak kocha się mamę lub tatę. Brata lub siostrę.

Ona: No widzisz! Kochasz mnie, ale jesteś zagubiony. Może potrzebujesz czasu, aby to przemyśleć? Mam pomysł! Wyjedźmy gdzieś. Tylko ty i ja. Zobaczysz, co czujesz. – Zyskać czas. Dostać jeszcze jedną szansę, której nie zmarnuje. Umaluje dokładnie paznokcie, schudnie i zrobi włosy. On zakocha się od nowa.

On: Nie chce wyjeżdżać, Fi. (ładnie do niej mówi). Nie chcę przemyśleć. Nie potrzebuję czasu. Chce się rozstać. – Po prostu.

Ona: Masz kogoś? No oczywiście, że masz! Nie byłbyś taki zdeterminowany! Faceci nie odchodzą w próżnię. Jaka ja byłam głupia. – Zakochał się, dlatego nie chce. Wszystko jasne. Przecież nic nie zrobiła. On zrobił. Może jednak gdyby była bardziej uważna? Czuła? Gdyby nie pozwoliła mu wtedy na ten wyjazd? Tak, pewnie tam to się stało?

Ona: Poznałeś ją w Jastarni, tak?

On: Nie. Fi, zrozum. Nie poznałem nikogo. Po prostu cię nie kocham. – Spokojny jest. Smutny. Jest w tym nawet pewna czułość. Podobna do tej, gdy choruje rodzic i siedzisz przy jego łóżku, mówiąc „Mamo, nie podnoś się, to boli. Podam ci, czego potrzebujesz. Leż”

I tak dalej. Ona chce argumentu, ona chce wiedzieć dlaczego. On mówi jeszcze kilka razy, że nie kocha. Ona nie słyszy. Tak jakby miłość miała tu jakiekolwiek znaczenie? Miłość kontra lata spędzone razem. Mieszkanie. Albumy. Obietnice. Słonik kupiony w Grecji na targu. Zdjęcia w ramkach. Sowa z Borów Tucholskich z wykrzywionym śmiesznie dziobem. Pozytywka z Jingle Bells ze Stanów Zjednoczonych. Wspólna czapka z pomponem. To nie jest miłość? – myśli. Miłość nie jest zobowiązaniem wynikającym z tych wspomnień? Nie jest przysięgą?

Nie wiem. Czym jest. Miłość. Jest na pewno i słoniem i pozytywką i przysięgą. Jest zobowiązaniem. Jest trudem. Ciężką pracą. Czasem. Jest więzią, czułością i opieką. Jest ufnością, zaufaniem, wiarą. Jest przyjaźnią, paktem i umową. Ale. Jest też miłością. Miłość jest miłością. Uczuciem rozedrgania, które czujesz w sercu. Niepokojem, gdy za długo go nie ma. Tęsknotą. Nawet jeśli coraz częściej zamienia się w przygotowywanie obiadów, śniadań i kolacji- to nadal wraca. Choć na sekundę wpada i wypada. Wypełnia serce. Daje znać, że żyje. Miłość w miłości.

Gdy ktoś mówi ci, że nie kocha, pozwól mu odejść. Gdy czujesz to ty, odejdź sama. Nie szukaj racjonalnych argumentów, bo może ich nie być. Nie szukaj winy. Nie próbuj zrozumieć, kto jak i dlaczego. Zrozumienie przyjdzie potem. Albo też nie przyjdzie nigdy. Szanuj swoje uczucia i innych. Albo szanuj ich brak. I jednego bądź pewna – brak miłości w miłości, to najgorszy z możliwych kompromisów. Nigdy nie stawiaj na równi pozytywki z Jingle Bells z rytmem swojego serca. To zupełnie inne melodie.

Jeszcze będziesz kochać Fi.


Zobacz także

„Znajdź swoją własna drogę, rozwijaj się w tym, co kochasz, spełniaj marzenia”. Akcja „List do dziecka”

„Dwa lata, a tak wiele się zmieniło. Teraz wiem, że trzeba wierzyć w siebie i w to, że wszystko może się jeszcze ułożyć”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

„Bardzo szkoda mi lekarzy z powołaniem i pasją, ale jeszcze bardziej szkoda mi pacjentów, którzy na nich nie trafią”