Listy do redakcji

Dziś jestem szczęśliwą mężatką, ale pierwszą miłość się pamięta…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. Pixabay/bngdesingns / CCO
 

Miałam wtedy 20 lat, może to i późno na pierwszą poważną miłość, ale własnie wtedy straciłam głowę dla niego. Miał na imię Jacek, rok młodszy. Przystojny, taki  w moim typie, brunet niebieskie oczy i ten zabójczy uśmiech przy którym miękły mi kolana. Poznaliśmy się na dyskotece, bo  w sumie nigdzie nie bywałam poza uczelnią. Imponował mi swoja dorosłością i odważnymi planami na przyszłość i to że uwzględniał mnie  w nich jako swoja przyszłą żonę, matkę jego dzieci.

Wiem, wiem zbyt szybko takie plany poczynił ale wtedy mnie to kręciło. Spotykaliśmy się często, było naprawdę fajnie, nie pracował chodził jeszcze do szkoły, klasy maturalnej. Miał spory kawałek do mnie ale na tygodniu dorabiał sobie by móc się ze mną spotkać i zabrać mnie gdzieś. czekałam weekendu jak szalona. Nie liczyło się nic byleby tylko znowu spojrzeć w te błękitne oczy i odwzajemnić uśmiech, poczuć jego zapach i przytulić się w te męskie ramiona.

Nasza miłość przetrwała pół roku, sielanka skończyła się po wakacjach. nagle zerwał ze mną smsem. Zabolało. Najbardziej to, że tworzył takie plany ze mna, zapewniał o miłości jeszcze dwa dni wcześniej. A potem w ten sposób zerwał jakbym nie zasłużyła na inne potraktowanie. Nie odpisywał na moje wiadomości. Zignorował mnie. Potem widziałam go na mieście za jakiś czas ale przeszedł obok jakby mnie nie znał, rzucił tylko spojrzenie. Serce biło jak szalone, ale i zabolało ponownie. Dowiedziałam się, że rok później ożenił się. Szybko się pocieszył.  Czas wyleczył rany, ale zmienił we mnie oczekiwania co do miłości. Sporo sie nauczyłam i wydoroślałam. Ale zapadł  w pamięć może dlatego, że nic nie zostało wyjaśnione do tej pory i pewnie tak już zostanie.

Dziś jestem szczęśliwą mężatką, ale pierwszą miłość się pamięta…

 


Listy do redakcji

Zamiast wybuchnąć, spróbuj oczyścić atmosferę. 7 zasad rozwiązywania konfliktów

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lutego 2016
Fot. iStock / portishead1
 

Przychodzi TEN moment: czujesz, że jeszcze chwila i… wybuchniesz. Albo ktoś tuż obok eksploduje falą jadu, złości czy agresji. Tak się kończy „zamiatanie pod dywan”, tłumienie żalów i brak rozmowy o tym, co nam przeszkadza. Atmosfera w twoim otoczeniu robi się gęsta jak śmietana, z oczu cisną się gromy. Niejeden wypowiada pod nosem zaklęcia powszechnie uznane za niecenzuralne. Konflikt wisi w powietrzu, ale nikomu się nie spieszy, żeby oczyścić atmosferę, powiedzieć wprost, że jest źle, nie tak jak powinno. Tymczasem niewypowiedziane na głos pretensje i zarzuty zaczynają nas blokować i uniemożliwiają współdziałanie, nerwy zjadają cię od środka. Jeśli nie oczyścisz atmosfery, mleko się rozleje.

Czy to w środowisku pracy, czy wśród znajomych ludzie krzyczą, by ich usłyszano. Chcą być doceniani, kochani i wysłuchani. Chcę się czuć ważni. Tłumione frustracje nie prowadzą do niczego dobrego. Dlatego starajmy się raz na jakiś czas, a zawsze wtedy, gdy taka potrzeba jest po prostu niezbędna oczyszczać atmosferę wokół nas. Doprowadzić do rozmowy, do komunikacji, zamiast, mówiąc kolokwialnie, bezsensownej, słownej „naparzanki”.

Jak to zrobić? Jak sprawić, by powietrze z tego balona stłumionych emocji wyszło powoli, a nie zmiotło swoim pędem resztki pozytywnej energii i uczuć? Jak się do tego zabrać? Jak pokierować rozwojem wydarzeń? Najlepiej trzymając się kilku podstawowych zasad.

1. Przede wszystkim opanowanie i spokój

Nie mów nic nie przemyślanego. Oprzyj się pokusie wrzucenia z siebie słów, które cisną ci się na usta pod wpływem silnych emocji. Jeśli chcesz mieć wpływ na bieg zdarzeń, paradoksalnie pozwól by wszystko to, co „obok” toczyło się naturalnie. Pamiętaj o tym, że często, ten który odczuwa złość, chce do niej także sprowokować innych. A to zupełnie niepotrzebne. Nie chodzi nam o wyładowanie się na innych, tylko powolne odpuszczanie negatywnych emocji.

2. Pozwól mówić innym

Czasem chodzi tylko o to, by pozwolić komuś wyrazić własne zdanie. Bo może ona na ten moment czeka już bardzo długo i czuje się lekceważony. Może z jakiegoś powodu nie potrafi „walczyć o swoje” w warunkach „pokojowych”, kiedy konflikt nie wisi w powietrzu i teraz się trochę tych frustracji mu nazbierało. Daj mu poczucie, że został wysłuchany.

3. Spróbuj zrozumieć

Czyli przyjmij na chwilę punkt widzenia innych osób. Nie mów od razu, nie bombarduje swoimi „jedynie słusznymi” argumentami, nawet wypowiedzianymi tonem najłagodniejszego baranka. Staraj się nie używać zdania: „Nie masz racji”. Niektóre sprawy tylko pozornie są czarne lub białe.

4. Okaż zainteresowanie

Po prostu daj sygnał, że to nie jest maska, którą przybrałaś, żeby załagodzić konflikt, ale prawdziwa chęć zrozumienia. Parafrazy są ważne, więc mów: „Tak, czyli chcesz powiedzieć…” To bardzo łagodzi sytuację,  i dowodzi tego, że dążysz do porozumienia, a nie do dalszej eskalacji konfliktów. Pokazujesz, że nie lekceważysz argumentów drugiej strony, czyli sprawiasz, że „oni” czują się lepiej.

5. Nie pozwól na jakiekolwiek formy przemocy

Ani  słownej ani rzecz jasna fizycznej. Zwróć uwagę osobie, która przekracza granice. Zapowiedz, że konstruktywna rozmowa może się udać tylko wtedy, gdy panuje jaki-taki spokój. Emocje mają powoli odchodzić, a nie przejmować kontrolę nas biegiem wydarzeń.

6. Nie idź w zaparte, gdy się mylisz

Bierz odpowiedzialność i przepraszaj za błędy. Wtedy innym będzie zależeć na tym, by szybciej dojść z tobą do porozumienia. Wtedy zobaczą w tym sens. Nikt nie lubi „nieomylnych”. Przyznaj przynajmniej, że możesz być w błędzie. To bardzo rozładowuje napięcie, a nawet budzi tak pozytywne uczucia jak empatia…

7. Staraj się zawsze widzieć w ludziach… ludzi

Nie wrogów, którzy chcą cię zniszczyć, zrobić ci na złość.  Jeśli w twoim otoczeniu  jest dużo wzajemnego żalu i złości, warto spojrzeć na tych, z którymi jesteśmy skonfliktowani jak na człowieka, który może  mieć swoje osobiste problemy. To bardzo zmienia perspektywę. Rzeczy ważne przestają mieć nagle aż takie znaczenie, a nam łatwiej odpuścić…

Kluczem do sukcesu przy rozwiązywaniu konfliktów i oczyszczaniu atmosfery wokół siebie jest przede wszystkim szacunek i akceptacja. Także w stosunku do nas samych. Jeśli bowiem  rozumiemy i akceptujemy swoją siłę i swoje słabości, jest duże prawdopodobieństwo, że łatwiej nam będzie zrozumieć innych. To z kolei zwiększa naszą motywację do tego, by żyć z nimi w zgodzie.


Listy do redakcji

Nie trać czasu, świat na ciebie nie zaczeka. Obejrzyjcie ten film. Cała prawda o życiu

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
15 lutego 2016
Fot. Screen z YouTube 석정현

Zanim powiesz sobie:

– to może poczekać

– mam jeszcze czas

– nie, nie mam odwagi

– nie, to się nie uda

Obejrzyj ten film. Mamy mniej czasu niż myślimy, wszystko się zmienia szybciej niż sądzimy. I choć na ogół nie chcemy tak o tym myśleć – faktów nie zmienimy. Możemy zmienić tylko ten czas. Żeby był najlepszy, najszczęśliwszy i jak najlepiej wykorzystany.

 


Źródło: Youtube

 


Zobacz także

„Jeśli kiedyś odejdę…” O tym dlaczego kobieta przestaje kochać

Akcja #Niewysłany List

Zasługujesz na prawdziwe szczęście. Oboje na to zasługujemy. Akcja #Niewysłany List

„Życie to niezwykła podróż… Podróż nad wszystkie podróże”. Akcja #matko i córko