Lifestyle

Zawsze podobały mi się silne kobiety. Wojowniczki

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
15 stycznia 2018
Fot. iStock / nemke
 

(Wokół książki Sylwii Chutnik, Kobiety, które walczą. Rozmowy z zawodniczkami sportów walki)

Niestety całe dzieciństwo przesiedziałam podczas wuefu  na ławce z innymi takimi, jak ja… hmm niedysponowanymi koleżankami.

Pani od wuefu nie mogła być zresztą żadnym autorytetem. Z dużą nadwagą i w butach na obcasach stała z gwizdkiem i głośno wydawała polecenia. Nie zarażała miłością do sportu.

Całe dzieciństwo i młodość garbiłam się i panicznie uciekałam od piłki rzuconej (przypadkiem) w moją stronę. Takie to były czasy.

Dopiero po urodzeniu dzieci i dzięki jodze (a właściwie to dzięki asanom a potem oddechowi) odkryłam, że mam ciało. To było piękne uczucie! Zachłysnęłam się nim a ponieważ granica między pokorą a uczuciem, że wszystko już mogę, jest bardzo cienka, to po kilku latach intensywnych ćwiczeń przyszła pierwsza i dość poważna kontuzja. I dobrze, że się zdarzyła, bo dzięki niej rozpoczęłam żmudne i powolne treningi z moim trenerem Dominikiem, podczas których bardzo małymi, ale konsekwentnymi kroczkami, buduję w sobie siłę fizyczną (jestem przekonana, że nam kobietom siła fizyczna jest bardzo, bardzo potrzebna!).

Bo poczucie sprawczości i mocy swojego ciała jest pięknym uczuciem!

Kobiety, z którymi, w swojej najnowszej książce, rozmawia Sylwia Chutnik, są znanym lub mniej znanymi zawodniczkami sportów walki. Wojowniczkami, fighterkami. Poznajemy kulisy ringu i oktagonu.

Słuchamy bardzo szczerych opowieści o  budowaniu siebie od nowa , o tym, że „warto czasem wpaść w otchłań i zobaczyć, jak tam jest czarno” ( Iwona Guzowska).
I że „jak ja się nie zbuduję, to nikt mnie nie zbuduje” (Agnieszka Rylik), bo „samo się nie zrobi” więc „po prostu dzwoni budzik i wstaję”.

„ Chodzi o zasadę: upadnij siedem razy, a powstań osiem. To, że upadamy, to jedno. Ale wszystko opiera się właśnie na tym powrocie. To daje największą siłę” (Sylwia Zaczkiewicz).

Czytam o niezwykłej Hannie Gujwan, zawodniczce organizacji Ladies Fight Night, która jest też artystką i w przerwie między treningami maluje obrazy (Ostatnio maluje zawodników MMA).

Zachwyca determinacja i siła tych kobiet!

Książka Sylwii Chutnik jest dla mnie kobiecym manifestem przeciw ograniczeniom i stereotypom.

Przykłady silnych kobiet, których niestety wciąż jest mało w naszej kulturze, bardzo mnie inspirują! I trzeba o nich mówić, pisać, puszczać  te przykłady dalej i dalej.

„Dobrze by było, gdyby traktowano (silne kobiety) raczej jako brakujące ogniwo opowieści o odwadze i sile niż jako ozdoby przy męskim boku”  

Pani Sylwio, dziękuję za tą książkę!

Od lat obserwuję,  że kobiety, które budują świadomość swojego ciała zaczynają prostować się, unoszą głowę do góry i kiedy trzeba, to mówią mocnym i stanowczym głosem.

Małgorzata Halber we wstępie do książki pisze, że w poczuciu sprawczości chodzi też o wyznaczanie sobie celów.

„Maratonem może być przecież wyjście z choroby, zakończenie nieudanego związku, napisanie książki czy wymarzona podróż. Jesteśmy wojowniczkami każdego dnia”.

O tak!

Wcale nie muszę być zawodową sportsmenką, bokserką czy zakładać nogi za głowę i robić szpagat.  Małe cele stawiane sobie w cieplarnianych warunkach, bo na macie czy na sali treningowej – hartują w życiu. Chcę czuć swoje ciało jak najdłużej! I czuć radość z tego, że tak jest!

Bądźmy pięknymi i silnymi wojowniczkami na swoją miarę!

Polecamy  – Sylwia Chutnik. Kobiety, które walczą. Rozmowy z zawodniczkami sportów walki.

Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna  Szota – Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana, współtworzy Sunday is Monday oraz gliwicki Klub Książki Kobiecej. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Dziewczyna ze Śląska, wegetarianka, felietonistka i feministka.


Lifestyle

Przewidzieć katastrofę. Kilka sygnałów, że nie będziesz z nim nigdy szczęśliwa

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 stycznia 2018
Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy
Fot. Flickr / @diffuser / CC BY
 

Czy zdarzyło ci się trwać przez dłuższy czas w związku z kimś, czekając na zmiany, które nigdy nie nastąpiły? Nie czułaś się szczęśliwa, ale nie potrafiłaś odejść. Kiedy w końcu nastąpiło rozstanie, miałaś w sobie jedynie żal i poczucie zmarnowanych lat. Czułaś się oszukana i emocjonalnie wyczerpana. Choć istnieją manipulatorzy, który zręcznie skrywają swoje prawdziwe intencje, większość ludzi dość łatwo rozszyfrować. Wszystko zależy od tego, czy potrafisz pewne rzeczy zobaczyć zawczasu, a nie wolisz się oszukiwać i żyć złudzeniami.

Kilka sygnałów, że nie będziesz z nim nigdy szczęśliwa

On już jest wielkim rozczarowaniem

Żaden człowiek nie jest doskonały. Więc nie oczekuj, kiedy go poznajesz, że to ideał. Jest jednak duża różnica w popełnianiu sporadycznych błędów, a byciu chodzącą katastrofą. Jeśli on konsekwentnie rozczarowuje cię na początku (swoim stosunkiem do innych, skrajnie „lekkim” podejściem do życia – również wspólnego – , brakiem inicjatywy ), wątpliwe jest, aby coś się zmieniło.(I nie baw się w „tę, która go uratuje”, bardziej prawdopodobne, że wspólnie oboje marnie skończycie).

Nigdy nie mówi „przepraszam”

Może nie umie, a może nie uważa, że popełnił błąd. A może jest na to zbyt dumny? Bycie z osobą, która wybiera miłość własną i dumę nad przeprosiny tego, kogo kocha przynosi jedynie smutek i rozczarowanie.

Nigdy nie sprawia, że ​​czujesz się bezpiecznie

Potrzebujesz kogoś, kto sprawi, że poczujesz się bezpiecznie z tym, kim jesteś w swoim życiu i związku. Jeśli więc już we wczesnej fazie waszej relacji będziesz z jego powodu jedynie zaniepokojona i zdenerwowana, prawdopodobnie tak będzie wyglądał cały wasz związek. Zasługujesz na to, aby być z kimś, kto nie karmi się twoją niepewnością.

Nie chce się przed tobą otworzyć i pokazać swojego prawdziwego „ja”

Nigdy nie możesz całkowicie zaufać komuś, kto nie jest z tobą od początku szczery. Nie możesz być szczęśliwy z kimś, kto nie pozwala ci „zajrzeć do swojego wnętrza”. Musisz zdecydować, czy jesteś wystarczająco cierpliwa, żeby na niego czekać. Czy masz na to siłę? Czy warto?

Jego przeszłość jest dla ciebie niejasna, jego poprzednie związki są tajemnicą

Nie chodzi o to, by opowiadać sobie ze szczegółami o swoich „byłych”, ale to naturalne, że każdy z nas ma już za sobą jakąś historię, kiedy wchodzi w nową relację. Może twój partner ma skłonności, o których nie chce ci powiedzieć, doświadczenia, które zniszczyły go jako człowieka? W tej kwestii liczy się przede wszystkim szczerość, od samego początku.

Kocha towarzystwo innych kobiet

Nie, nie lubi, tak jak towarzystwo fajnych, ciekawych mężczyzn. Ale od razu widzisz, że to kobieciarz. Jeśli nie jest jedynie w naturalny sposób towarzyski i przyjacielski, zadaj sobie pytanie, czy lubisz grać drugie skrzypce. Zwłaszcza, gdy związek wejdzie na bardziej zaawansowany etap.

Od samego początku przejmuje kontrolę nad waszą relacją – również w twoim imieniu

I w ten sposób udowadnia, że ​​ci nie ufa. Zawsze chce mieć kontrolę nad związkiem, co zagraża twojemu poczuciu szczęścia, jeśli cenisz sobie wolność i własną przestrzeń. Jesteś silną i niezależną osobą, która może podejmować niezależne decyzje. A jeśli nie pozwoli ci tego zrobić, to nigdy nie będziesz z nim szczęśliwa.

Nie wie czego chce w życiu, nie ma żadnego kierunku, żadnego celu

Człowiek, który nie wie, czego chce od życia, jest człowiekiem, który nie wie, czego chce od związków. Nigdy nie znajdzie szczęścia i nie potrafi go dać drugiej osobie.

Różnicie się we wszystkim, co dla ciebie ważne

Kompatybilność jest zawsze ważnym wyznacznikiem poziomu szczęścia w związku. Jeśli po prostu nie zgadzacie się, od razu, w kwestiach bardzo podstawowych dla relacji, nie ma co marzyć o szczęściu we dwoje.


Na podstawie: relrules.com

 


Lifestyle

Nie chcę kolejnego „faceta – zagadki”, nie będę się bawić w odkrywanie twojego prawdziwego „ja”. Czy nie ma już normalnych, szczerych mężczyzn?l

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 stycznia 2018
Fot. istock/Pekic

Nie jestem „kobietą – niespodzianką”. Nie mam w sobie tej pociągającej tajemnicy, którą podobno kochają mężczyźni. Nie jestem też mocna w uwodzeniu, choć nie narzekam na brak zainteresowania. Ale lubię grę w „otwarte karty”. Mam 32 lata i chciałabym związać się z kimś na dłużej niż kilka tygodni i więcej niż niezobowiązujące seanse kinowe i kawa z ciastkiem, a od czasu do czasu spotkanie u niego lub u niego na lepszy lub gorszy seks. Dlatego błagam, nie każ mi odkrywać swojego bardzo skomplikowanego wnętrza. Jeśli jesteś facetem- zagadką, zdecydowanie nie jesteś mężczyzną dla mnie. Nie znoszę zagadek.

Nie widzę żadnej wartości, żadnej korzyści w tym, że próbujesz zataić coś o sobie, wchodząc w relację ze mną. Jeśli udajesz kogoś kim nie jesteś, przecież to zaraz wyjdzie na jaw. Jeśli masz dziewczynę, żonę – przecież nie uda ci się w nieskończoność oszukiwać nas obu. Tak, wiem, że pewnie myślisz – przynajmniej przez jakiś czas coś z tego będę miał. Ale na litość boską, dlaczego mnie mieszasz w swoją brudną grę?

A może boisz się, że taki, jaki jesteś naprawdę mi się nie spodobasz? Dlatego wymyślasz te brednie o swoich wielkich sukcesach, o samochodach, które ciągle zmieniasz i karmisz mnie złudzeniami o tym, co możesz mi dać, choć nic z tego nigdy nie miałeś i jeszcze długo nie będziesz miał?

Powiem ci szczerze, mój facet może nawet jeździć rowerem, jeśli jest szczerym człowiekiem o dobrym sercu i jeśli tylko umie kochać. Uwierz mi, byłam już na zbyt wielu kolacjach, z mężczyznami takimi jak ty. Każdy z nich był w swoich oczach ideałem, tylko niestety w miłości nie miał szczęścia. Biedacy – wszyscy źle trafili. Oni chcieli tylko wspaniałego związku, chcieli założyć rodzinę, chcieli dać z siebie wszystko, ale nie mogli.  Chcieli, ale coś im nie pozwoliło. Wszystkie te opowieści miały jeden wspólny mianownik – nieodpowiednią kobietę. Bo każda z nich była okrutną materialistką, wymagającą rozpuszczoną księżniczką, która domagała się zbyt wiele i nie potrafiła docenić wszystkiego, czego od ciebie dostawała. O ile dobrze cię rozszyfrowałam, to wszystko, co masz do zaoferowania to puste obietnice, więc szczerze – nie dziwię jej się.

A może jesteś tym zagadkowym „milczkiem”, który właśnie mówi o sobie niewiele i chce być odkrywany i ratowany przez „wyjątkową kobietę”, tę jedyną, która będzie potrafiła go zrozumieć, pomóc mu poradzić sobie z jego demonami? O, nie, dziękuję bardzo. Ja się do tego nie nadaję. Ja nie jestem tą, która traci energię, emocje i czas na to, by dojrzeć w tobie to, czego inni nie dostrzegli, a na końcu zdobyć zasłużoną nagrodę – twoje, hmmm uczucie? Czy może raczej akceptację? Trudno określić, co właściwie możesz dać w zamian, skoro sam nie wiesz, czym jest związek i na czym polega „bycie razem”. Obawiam się, że twoja tajemnica oznacza jedynie problemy jakie masz z sobą samyn.

Wiem, że miłość wymaga podejmowania ryzyka – a kiedy podejmuję to ryzyko, daję z siebie wiele. Daję wszystko, co we mnie najlepsze. Ale nie potrzebuję w miłości niepotrzebnych komplikacji. Dla mnie bycie tajemniczym i zabawa w „odkrywanie dobra” tam, gdzie naprawdę niewiele go widać, całkowicie komplikuje sprawę. Miłość (związek z drugim człowiekiem) jest już i tak wystarczająco złożona.

Masz swoje tajemnice – zachowaj je dla siebie. Widocznie są powody, dla których jeszcze nigdy się przed nikim nie otworzyłeś. Może potrzebny ci ktoś, kogo zaintrygujesz na tyle, by na to „poszedł”, by zobaczył w tobie interesującego człowieka, by miesiącami i latami tego suzkał, czekając aż się łaskawie „otworzysz”. Na mnie nie licz.

Marzę o mężczyźnie prostolinijnym, otwartym, szczerym. Takim, który nie będzie oczerniał przede mną swoich byłych partnerek i uczciwie powie mi, że nie jest doskonały. Marzę o partnerze, przy którym nie będę się bała powiedzieć, że nie jestem doskonała, bo i on nie stworzy wokół siebie aury perfekcyjności.

Marzę o mężczyźnie, który będzie szczery sam ze sobą, który nie będzie tworzył bajek na swój temat, ani oczekiwał ode mnie, że w nie uwierzę.

Marzę o miłości prostej, wypływającej z serca, a nie z lęku przed byciem samotnym.

Czy nie ma już normalnych, szczerych mężczyzn?


Zobacz także

Rozwiązanie konkursu: Rodzina to najlepszy prezent, jaki możemy otrzymać!

8 sygnałów świadczących o tym, że pora zakończyć tę przyjaźń

Niech pachnie już wam Świętami. Domowe, sprawdzone przepisy na pierniki