Lifestyle

Zamiast na zegarek warto spojrzeć w słońce. Przeznaczenie trudno oszukać. Obejrzyjcie film

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 lipca 2017
Fot. Screen/You Tube
 

Wydaje ci się, że twoje życie jest zaplanowane w najmniejszych szczegółach. I chociaż głośno mówisz, że nie lubisz kontroli, to jednak kontrolujesz każdą minutę swojego życia. Tymczasem bywają rzeczy, których nie jesteś w stanie przewidzieć, na które nie masz wpływu. 

Tak trudno wybić się nam z rutyny, z codziennych mechanizmów. A gdyby tak raz, zamiast się spieszyć i patrzeć na zegarek, podnieść głowę w stronę słońca?

Obejrzyjcie, zatrzymajcie się na chwilę.

 


Lifestyle

Kluczem do sukcesu jest motywacja. Jak ją w sobie znaleźć? Akcja „7 dni dla siebie”, wyzwanie #7

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 lipca 2017
Fot. iStock/jacoblund
 

Kończymy naszą akcję „7 dni dla siebie”. To było tylko siedem dni, co to jest w perspektywie całego roku? Chciałyśmy wam pokazać różne aspekty dotyczące zmian, dbania o siebie. Chciałyśmy byście nam towarzyszyły szukając dla siebie sposobu na zmianę, na zadbanie o siebie, na rozwianie wątpliwości. Przez siedem dni można przećwiczyć nowe nawyki, spróbować wprowadzić je w życie tak, że bezwiednie wejdą nam w krew. Jednak zawsze na początku każdej zmiany stoi motywacja, bez niej nijak nie ruszymy dalej. Na co warto zwrócić uwagę motywując się do działania?

5 kroków dobrej motywacji

1.Wyznacz sobie cel, na którym ci zależy

To jest podstawa. Czasami chcemy schudnąć, zmienić pracę, zacząć chodzić na fitness, ale trudno nam realizować plany. Często dzieje się tak dlatego, że cel sam w sobie nie jest dla nas ważny, że my tak naprawdę wcale tego nie chcemy. Jeśli chcesz realnie dokonać zmiany w swoim życiu, cel musi być tym, do którego ty sama będziesz chciała dążyć.

2.Metoda małych kroczków

Powtarzana do znudzenia, ale dlatego, że właśnie ta metoda się sprawdza. Te 7 dni miało wam to pokazać, że nie musimy myśleć, co będzie za miesiąc, za pół roku. Skupmy się na tym co tu i teraz, na tym, co zrobię dzisiaj, żeby przybliżyć mnie do celu.

3. Odpowiedz sobie na pytanie: po co mi to?

Wyznaczyłaś sobie cel, ale czy on jest w pełni twój? Czy ty tego chcesz? Robisz coś dla siebie, czy może dla innych? Nim zaczniesz się frustrować, że znowu ci nie wyszło, spytaj siebie: po co mi ta zmiana, dlaczego tego chcę? Jeśli znajdziesz odpowiedź, nakarmisz swoją motywację chęcią do działania.

4. Pozwól sobie na błędy

Często z góry zakładamy, że gdy się na coś decydujemy, to nie ma szans na błędy, a to nieprawda. Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi, więc ty działając będziesz je popełniać. I lepiej od razu sobie to uświadomić, niż poddać się na pierwszym lepszym zakręcie.

5. Wizualizuj sobie cel

Kryzysy zdarzają się każdemu, to naturalne w całym procesie zmian. Gdy i ciebie dopadnie pomyśl o tym, co chcesz osiągnąć ze wszystkimi towarzyszącymi temu szczegółami. Dzięki wizualizacji przypomnisz sobie dlaczego to robisz i zobaczysz, że jednak jesteś coraz bliżej tego celu.

To jak? Określcie swój cel, ułóżcie sobie plan. Jeśli macie marzenia, jeśli wsłuchujecie się we własne potrzeby i pragnienia z pewnością motywacja będzie was niosła na metę rozpoczętych zmian. Trzymamy za was kciuki.


 

 

 Akcja „7 dni dla siebie”

Zadanie konkursowe

Jeśli chcesz wziąć udział w naszej akcji “7 dni dla siebie” od 03.07. br. do niedzieli 9-tego lipca (czyli przez siedem dni) śledź nasze wpisy dotyczące akcji. Oprócz porad ekspertów znajdą się tam także wyzwania dla was, które, chcąc wziąć udział akcji, możecie podjąć pisząc każdego dnia w komentarzu odpowiedź na postawione zadanie. 

Wyzwanie #7 Znajdź swoją wewnętrzną i prawdziwą motywację  – napisz w komentarzu pod tym tekstem, co ciebie nakręca, co jest twoją wewnętrzną motywacją do działania, co daje ci wsparcie i wyciąga za uszy w chwilach zwątpienia. To już ostatni dzień, ale nie porzucajcie swoich planów. Zróbcie sobie pyszny koktajl (pamiętajcie, że w naszej akcji możecie wygrać blender Ronic, dzięki któremu stworzycie fantastyczne koktajle), rozsiądźcie się w fotelu i… zacznijcie kolejne 7 dni dla siebie. My za was będziemy trzymać kciuki!

Oczywiście autorki najciekawszych komentarzy, najbardziej aktywne uczestniczki akcji, zostaną nagrodzone wyjątkowymi nagrodami.

Partnerami akcji „7 dni dla siebie” zostali:

ronic

Ronic, producent wysokiej klasy wyciskarek i blenderów, strażnik zdrowego stylu życia

denson

Denson, innowacyjna formuła regeneracji i ochrony włosów

esentioC

Esentio C, pierwsza witamina C w kapsułce dojelitowej

logo-vianek

Sylveco

LOGO Decathlon

Decathlon, sieć sklepów sportowych

logo (2)

Feminum –  nawilżające żele przywracające komfort miejsc intymnych

FitBox

Fit Box 4 You, catering dietetyczny

0000_STREFA_3_logo (1)-kopia

Strefa 3, idealne miejsce dla duszy i ciała

twoja sesja.logo-kopia

Twoja Sesja, ekskluzywne sesje fotograficzne i metamorfozy dla kobiet,

Akcja „7 dni dla siebie”

Weź udział w naszej akcji podejmując proponowane wyzwanie i dodając komentarz pod każdym z artykułów dotyczących akcji. Najbardziej aktywne uczestniczki akcji, a przy tym autorki najciekawszych komentarzy, zostaną nagrodzone wyjątkowymi nagrodami.

Nagrody:

1 x Blender analogowy Ronic*

blender

*Na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 361 z późn. zm.) wydanie nagród, o których mowa w ust.1 powyżej, podlega opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Obowiązek podatkowy ciąży na Laureacie, wygrywającym nagrodę. W celu dopełnienia formalności, należy skontaktować się z organizatorem. Warunkiem wydania nagrody jest uregulowanie zaliczki na podatek dochodowy.


3 x zestaw produktów Feminum, składający się z:  Feminum, Feminum Fit i Feminum Aktiv

Nawilżające żele przywracające komfort miejsc intymnych.

feminum (1)


5 x szampon marki DENSON

Denson_logo

DENSON to wyjątkowy szampon, który dba o twoją skórę głowy i każdy etap wzrostu włosa . Zaczynając od mieszka włosowego, a kończąc na części keratynowej „włókna ” włosa. Masz wypadające włosy , po wielokrotnych zabiegach chemicznych ? Twoje „cebulki ” potrzebują pełnego odżywienia, dotlenienia i nawilżenia ? DENSON dostarczy Twoim włosom niezbędnych składników aby je odżywić i zapobiec ich wypadaniu. Masz wypadające włosy z powodów androgennych ? DENSON posiada składniki hamujące enzym 5 alfa reduktaza odpowiedzialny za łysienie tego typu. Masz problematyczną skórę głowy ? Zbyt suchą, zbyt łuszczącą ? A może odwrotnie, przetłuszczającą się ? DENSON posiada składniki dbające o komórki odpowiedzialne za nawilżenie i regulację sebum.

18766112_1680911012217916_7612712889129602987_n


3 x pięciodniowy dzienny catering na trenie Warszawy

fitbox (1)-kopia


5 x karnet na serię treningów w Strefie 3 w Warszawie

vouchery VacuaActiv

Karnet obejmuję serię 6 treningów na wybranych urządzeniu Vacu Activ w Strefie 3 w Warszawie.


LOGO Decathlon

Decathlon to międzynarodowy producent i dystrybutor odzieży oraz sprzętu sportowego. Misją Decathlonu jest umożliwianie jak największej liczbie ludzi czerpania radości i korzyści płynących z uprawiania sportu.  Swoje założenie: „Sport dla wszystkich – wszystko dla sportu” realizuje w Polsce, oferując swoje artykuły w 45 sklepach stacjonarnych i w sklepie online.

1 x torba fitness TRAINING SMALL DOMYOS

torba

2 x mata do jogi COMFORT 8mm DOMYOS

big_476fc627eeac43f7bc2fb5a12c6b75d0


5 x zestaw kosmetyków marki VIANEK, w skład, którego wchodzą:

  1. Wzmacniający tonik i płyn micelarny 2w1
  2. Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy
  3. Nawilżający krem do twarzy na dzień
  4. Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc
  5. Łagodząca maseczka do twarzy
  6. Odżywcza maseczka-peeling do twarzy
  7. Ujędrniający żel pod prysznic
  8. Energetyzująco-detoksykujący peeling do ciała

vianek nagrody (1)

logo-vianek


Czas trwania akcji od 03.07.2017 do 09.07.2017. Ogłoszenie wyników 17.07.2017 na portalu www.ohme.pl

Regulamin akcji znajdziecie TUTAJ.


Lifestyle

Rak zaprezentował mi się jako SZANSA. Jako okazja na to, by całkowicie zmienić swoje życie

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
9 lipca 2017
Fot. iStock/Soft_Light

Rakowa logistyka to taki swego rodzaju plan, który każdy na miarę własnych możliwości sam sobie opracowuje. Bez planu bowiem, raczej ciężko jest z rakiem walczyć. Plan, to ostatecznie jakieś tam wytyczne, jakiś kierunek, coś, co powoduje, że zbieramy się z łóżka każdego dnia i bez względu na wszystko, podejmujemy działania, które w naszym przekonaniu mają poprowadzić nas ku zdrowiu. Zanim jednak plan powstanie, każda z nas ma ten moment w gabinecie lekarza, kiedy to słyszy jakby przez mgłę, ten głos przedzierający się do jej świadomości: ma pani raka.

Dla mnie był to dziwny moment, taki z serii tych, kiedy to stanęłam w drzwiach swojego umysłu i z pewną taką stanowczością usiłowałam nie dopuścić  do siebie napierającej na mnie, obrzydliwej rako-myśli. To dlatego głos pani doktor brzmiał dla mnie tak, jak głos dochodzący z zaświatów, a moja uwaga skupiła się raczej na jej tuszy i fryzurze, zamiast na treści przekazywanej mi informacji. Klasyczne zaprzeczenie to było i całkowity brak chęci skonfrontowania się z rzeczywistością. Typowa próba ucieczki. Zatkanie uszu i zamknięcie oczu z serii, nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie i nie mnie to dotyczy.

Przyjęcie diagnozy to nie jest bowiem łatwa sprawa. Jak nigdy, włącza się nam instynkt samozachowawczy i pełną mocą, na ile tylko nas stać, próbujemy odeprzeć atakujące nas słowa lekarza. Wiadomo. Na próżno. Diagnoza zawsze i w każdym niemalże przypadku przechodzi w końcu przez próg naszego wystraszonego mózgu i zaczyna się w nim zadomawiać. My tymczasem stoimy pod murem, przygwożdżone jej ołowianym ciężarem. I to ten ciężar powoduje właśnie, że słowa nagle stają się ciałem i na mniej lub bardziej intelektualnym poziomie zaczynamy rozumieć to, co doktor wycedził z chirurgiczną precyzją. Rzeczywistość, którą chwilowo przełączyłyśmy na zwolniony tryb, łapie na powrót swoje tempo po czym z przyspieszeniem sportowego samochodu uderza w nas z całą mocą. Diagnoza, choć niezwykle bolesna, dociera wtedy do nas i od tego momentu po prostu jest. Jest i już. A my stajemy na rozdrożu.

Nazywam ten moment rozdrożem, a jego waga jest zasadnicza. Chwila, w której dociera do nas lekarski przekaz o chorobie, jest niewątpliwie decydująca. To wtedy bowiem zadajemy mantryczne pytanie: DLACZEGO? Dlaczego ja? Dlaczego w takim wieku? Dlaczego w tym momencie….  Tłucze się nam toto po głowie w oczekiwaniu na jakąś rozsądną odpowiedź. I być może jest to nic innego jak właśnie instynkt samozachowawczy, który w tenże pytający sposób próbuje ściągnąć całą naszą uwagę na coś naprawdę ważnego. Być może, to jest nasze koło ratunkowe. Owo: „DLACZEGO?”, które pojawia się prawie u wszystkich. Włącza się jak czerwona lampka i wyje nam w głowie syreną. W tych doprawdy niekorzystnych okolicznościach, „DLACZEGO?” przychodzi żeby nas zbawić. Tyle tylko, że my nie zawsze potrafimy odczytać wynikający z „DLACZEGO?” przekaz. Tymczasem to jest właśnie ten moment. Chwila, którą śmiało można podciągnąć pod wybór pomiędzy życiem a śmiercią. Co chcę przez to powiedzieć? Już mówię.

Odpowiedź na pytanie z serii „DLACZEGO?” może pójść w jednym z dwóch kierunków. I taki też jest najczęściej schemat. Pierwsza z dróg prowadzi nas w pewnym sensie do celu, który łatwo jest nam przewidzieć, choć niekoniecznie jest to cel optymistyczny. Znamy raka z opowieści, z historii choroby osób bliskich i dalszych, z telewizji, z filmów które łzy wyciskają no i wreszcie z medycznej oceny naszej sytuacji. Rak w tej opcji zamienia się w ciężką chorobę, której najczęściej jesteśmy ofiarą, no chyba że geny mamy zmutowane, wtedy to ofiarą genetyczną zostajemy.

Jeżeli taką drogą pójdziemy, a zatem tą przetartą, utrwaloną, wspomaganą przez wszechobecny rakowy PR, wtedy może być nam naprawdę ciężko. Pewnie, że mamy szansę na pokonanie choroby. Pokonywały ją przecież nasze babki, matki, ciotki i sąsiadki. Wszystko co miały to wypracowana przez lata praktyka postępowania w przypadkach raka piersi. I to w ramach tego musiały odpowiedzieć sobie na pytanie: „DLACZEGO?” . Gdyby przyszło mi chorować w takim scenariuszu, nie wiem, czy byłabym w stanie utrzymać się na powierzchni. A przecież miliony kobiet na świecie podróżuje tym szlakiem. Jest znany, swojski, przetarty. Tyle tylko, że przy okazji jest też nieziemsko trudny. Wymaga skonfrontowania się z chorobą, która jest chorobą śmiertelną, która w kuluarach nazywana jest wyrokiem, sytuacją z serii: „zostało pani sześć miesięcy”! Dla mnie to obłęd. To pomyłka. To niepotrzebny absurd. To nie droga żadna, lecz równia pochyła. A przy tym wszystkim, to to jest właśnie rakowy standard! Czy ktoś to w ogóle kiedyś przemyślał? Czy ktoś się zastanowił kiedyś nad tym, na co skazuje się chorych na raka? Nie wydaje mi się wcale. W wizerunku jaki stworzono na potrzeby raka nie ma bowiem miejsca na empatię, a i niewiele jest tak po prawdzie na nadzieję.

W ramach dygresji, opowiem więc historię. Żeby umiejscowić ją w czasie, byłam wtedy już po operacji i po jakiejś trzeciej chemii. W odwiedziny zajechali ciocia z wujkiem. Pięknie było tego dnia. W San Diego mieszkam, w Kalifornii, ocean aż się prosił o spacer. No to poszliśmy. I gdy tak szliśmy sobie plażą, mocząc nogi w oceanicznych falach, ni stąd ni z owąd wujek szeptem mnie zapytał:
– to ile ci zostało?
– ile czego wujku?
– miesięcy życia…
– ????? … mało brakowało, a ocean zabrałby mnie natentychmiast i na zawsze.

Wujek rzecz jasna, był z bajki o strasznym raku. Bajki, której ja nie rozumiałam, gdyż moja droga przez raka prowadziła całkiem innymi ścieżkami. Kiedy ja stanęłam na swoim rozdrożu i kiedy to po mojej głowie tłukła się myśl: „DLACZEGO?”, odpowiedź jaką dostałam zabrała mnie do zgoła odmiennej bajki. Takiej, w której rak zaprezentował mi się jako SZANSA. Jako okazja na to, by całkowicie zmienić swoje życie. Kolejny post właśnie o tym opowie….

 

 

 

 

amazonka w dzubki agata

sliwowski-awatarAmazonka w Dżungli to portal dla kobiet i o kobietach, w których życiu pojawił się RAK. To miejsce, w którym piszemy o tym jak przeżyć raka i nie zwariować; co zrobić by życie pomimo choroby nie straciło na jakości; jak odzyskać grunt, który utraciłyśmy z powodu jednej, obezwładniającej diagnozy. To portal, w którym odkodowujemy raka, odzieramy go z czarnego PR’u i uczymy jak budować w sobie moc.

Odwiedź Amazonkę w Dżungli na blogu oraz na Facebooku.

 


Zobacz także

14-dniowy, przedświąteczny kurs odpuszczania. Akcja #BabaCud – wyzwanie #2

Konkurs #WomenPower - napisz skąd Ty czerpiesz siłę?

Konkurs #WomenPower – napisz skąd Ty czerpiesz siłę?

35 iluzji, które utrudniają nam życie. Wystarczy tylko przejrzeć na oczy