Lifestyle

Zakochani cały rok, czyli jak dobrze wybrać prezent dla niego

Redakcja
Redakcja
4 lutego 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Zwolennicy Dnia Zakochanych na długo przed 14 lutego szukają prezentów i wymyślają sposoby na spędzenie tego uroczego dnia ze swoją drugą połówką. Wykorzystują to nie tylko sklepy, kwiaciarnie, restauracje czy biura podróży, ale też producenci wszelkich gadżetów. Dla osób, które Walentynki uważają za absurdalny, amerykański wymysł, jest to kolejny powód do narzekania lub głoszenia tezy, że kochać należy cały rok, nie tylko od święta.

Jednak statystyki nie kłamią, lubimy Dzień Zakochanych i chętnie spędzamy ten czas z najbliższymi naszym sercom osobami. Chętnie też w tym dniu wyznajemy miłość. Okazuje się, że zwłaszcza kobiety znacznie bardziej pałają chęcią do obdarowania ukochanego czymś szczególnym w ten dzień. Podpowiadamy, jak zaskoczyć mężczyznę swojego życia 14 lutego.

DIY zawsze się sprawdzi

Moda na DIY (Do It Yourself – Zrób to sam) nie przemija. Trend ten podejrzeć możemy na wielu blogach, artykułach czy też portalach społecznościowych (np. Pinterest). Szukając inspiracji na własnoręcznie robiony upominek, warto sięgnąć nie tylko po klasykę (np. album ze zdjęciami, wykonany w technice decupage), ale też nieco bardziej wyrafinowane formy. Wielkim powodzeniem cieszą się chociażby dziergane na drutach… sweterki na kubek, pomysłowe zakładki do książek, „okładki” czasopism z gorącymi tematami związanymi z ukochanym mężczyzną oprawione w antyramę itp. Wiele kobiet decyduje się również na wykonanie koszy upominkowych, zawierających ulubione smakołyki ukochanego.

Gadżeciarze mają łatwiej

Luty to jeszcze czas wyprzedaży i promocji w sklepach RTV oraz AGD. Jeśli Twój mężczyzna jest zapalonym geekiem, uwielbia nowe technologie albo kolekcjonuje komiksy lub książki o konkretnej tematyce, masz bardzo ułatwione zadanie. Warto więc wybrać się na zakupy do centrum handlowego i upolować chociażby najnowszą grę, antologię ulubionego pisarza lub artysty, a w przypadku gdy nasz mężczyzna to zapalony gadżeciarz, warto skorzystać z ofert sklepów wydających limitowane edycje komiksów, figurek lub scyzoryków. Jednym z popularniejszych akcesoriów, które przypadną do gustu mężczyznom, są głośniki Bluetooth. Twój partner to dobrze wychowany, uprzejmy facet? Zatem możesz pomyśleć o zakupie głośnika, który odda wiernie wszystko to, co w prawdziwym mężczyźnie najlepsze – elegancję, doskonałość i niezawodność (np. Gentleman od marki Hama). Warto jednak podpatrzeć lub podpytać partnera, jaki upominek sprawiłby mu największą radość.

Fot. Materiały prasowe

Prezent Last Minute

Jeśli należysz do tych mniej zorganizowanych, możesz skorzystać z ofert last minute. Dotyczy to także osób, które niekoniecznie znają dobrze swojego partnera lub dopiero rozpoczęły związek. Świetnym prezentem jest… karta podarunkowa. Za niewielką kwotę możemy taką kupić praktycznie w każdym sklepie, ale opcja ta także dotyczy popularnych serwisów streamingowych, takich jak Netflix czy Spotify. Zakup karty to zaledwie kilka minut, a radość z niej ogromna!

Miłość cały rok

Są też tacy, którzy poza Dniem Zakochanych, chcą okazywać ukochanej osobie swoje oddanie oraz miłość na różne sposoby przez cały rok. Jeśli jesteś odważną kobietą, pomyśl o przygotowaniu dla swojego mężczyzny prywatnego kalendarza ściennego ze swoimi fotografiami, cytatami, zaznaczonymi ważnymi datami. Przydadzą się tutaj oczywiście umiejętności wykonywania grafik komputerowych i… zaufana drukarnia.

Adrenalina jak oksytocyna

Nic nie wprawia w euforię tak jak odrobina adrenaliny. Jeśli Twój mężczyzna uwielbia mocne doznania, a Ty chcesz pomóc mu spełnić jego marzenia, pomyśl o niestandardowym upominku: locie w tunelu aerobowym, przejażdżce sportowym autem, kolacji w pełnych ciemnościach lub wizycie w escape roomie to tylko niektóre propozycje. Warto też wspomnieć, że adrenalina wydzielana podczas ekstremalnych przeżyć może wprowadzić w stan euforii naszego partnera, a tym samym uwolnić potężne zasoby oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za szczęście, miłość i przywiązanie.

Planując Dzień Zakochanych warto przede wszystkim pamiętać o tym, że miłość należy wyrażać oraz pielęgnować cały rok. Namawiamy więc do świętowania bez okazji i dzielenia się sobą bez względu na datę w kalendarzu.


Artykuł powstał we współpracy z marką HAMA.


Lifestyle

Najtrudniejszy moment to ten, w którym orientujesz się, że bez jego pieniędzy możesz jednak nie dać rady

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 lutego 2019
Fot. iStock / martin-dm
 

Kiedy decydujesz odejść, boisz się, ale jesteś też pełna wiary i nadziei, że sobie poradzisz. Najtrudniejsze masz przecież już za sobą. Zabierasz dzieci. Nie, nie dlatego, żeby mu dopiec, oddzielić, zadać komuś ból. Bierzesz je ze sobą, bo jesteś odpowiedzialna. Bo chcesz być pewna, że są spokojne, bezpieczne. Bo chcesz im dać ciepły dom. Zabierasz je, bo to dla ciebie naturalne. Zresztą, on nie oponuje, bo tak mu jest wygodnie. Na początku owszem – wygraża ci, bo „ma prawo”, bo „nigdy się nie zgodzi”, żeby dzieci mieszkały oddzielnie. Ale mija trochę czasu i okazuje się, że tak naprawdę zrobiłaś mu przysługę. Dzięki tobie ma teraz całkowicie wolne wieczory i wymarzoną ciszę w domu. Dzieci co drugi weekend to dla niego najlepsza możliwa opcja. Teraz ma wreszcie czas, żeby realizować swoje pasje albo godzinami grać na swojej konsoli. Odpoczywa, żyje pełnią życia – taką, jak on ją pojmuje.

To tobie jest bardzo ciężko. Ale mimo, że doszliście do jakiegoś porozumienia po rozstaniu, nie łudź się, że on ci współczuje, lub też że jest w stanie zrozumieć, że bywasz wykończona. Przecież sama tego chciałaś – odejść, zostawić go. Chciałaś tego, więc sobie radź. Powinnaś być szczęśliwa, zadowolona, prawda? Paradoks polega na tym, że musisz przypomnieć sobie jak to jest być sama, mimo że byłaś samotna w tym związku. Więc może raczej – nauczyć się jak to jest być samą, bez złudzeń, bez iluzji. I jeszcze – wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za dzieci. Nie dzielić jej na dwoje. Być matką i ojcem. Cały czas, a nie raz na dwa tygodnie przez dwa dni.

Nie licz na teściów, na ich pomoc finansową, fizyczną. Zapomnij o tym od razu. Jest jasne, że staną po jego stronie, że to jemu będą pomagać. Zwłaszcza przez te dwa weekendy w miesiącu, kiedy powinien zająć się dziećmi. Teściowa ugotuje obiad, przywiezie w plastikowych pudełeczkach albo weźmie wnuki do siebie, żeby on mógł odpocząć . Nie denerwuj się, odpuść, staraj się widzieć w tym pozytywy. Przynajmniej dobrze zjedzą. Nie myśl o tym jak o czymś przeciw tobie.

Co jest najgorsze? Wcale nie chwila, w której okaże się, że ok kogoś ma. To będzie moment, w którym orientujesz się, że sama z dwójką dzieci możesz jednak nie dać rady. Że potrzebujesz JEGO pieniędzy. Tak wiem, zawsze były JEGO pieniądze i ta garstka twoich, nigdy WASZYCH. Ale teraz one są naprawdę JEGO. I czujesz się cholernie źle z tym, że musisz mu co miesiąc przypominać o przelewie, a potem na ten przelew czekasz co chwila sprawdzając konto.  Że się pilnujesz, żeby nie powiedzieć nic, co mogłoby go zdenerwować, bo znasz wariata i wiesz, że może ci przez złośliwość ten przelew wysłać z opóźnieniem.

Czynsz trzeba opłacić, przedszkole, szkołę. Póki co nie myślisz o swoich potrzebach. Odkładasz je gdzieś na bok, bo wiesz, że przyjdzie moment, w którym będzie można je zrealizować. Może nie wszystkie od razu, pewnie raczej krok po kroku. Ale i to w końcu się uda.

Czasem głupio marzysz o wygranej w totolotka. Nawet nie jakiejś olbrzymiej, ale takiej, która pozwoli ci nie martwić się o pieniądze dopóki nie znajdziesz lepiej płatnej pracy, dopóki twoja sytuacja się nie ustabilizuje. Wierzysz, że się ustabilizuje. Inaczej nic nie miałoby sensu. Ale wiesz, że jak się życie zaczyna od początku, to trzeba ten swój kamień spod samego dołu znów wtoczyć na górę. Tu nie ma skrótów.

Czas mija i to uczucie upokorzenia też mija. Zdołałaś wytłumaczyć sobie, oddzielić jakoś w głowie tę zależność: jego pieniądze są przecież na dzieci.

Są też takie momenty, kiedy mimo wszystkich tych lęków o przyszłość, mimo łez wypłakanych w poduszkę tuż przed zaśnięciem, odnajdujesz na nowo dawną siebie. Tę pełną optymizmu i radości. Tę marzącą o szczęściu nie tylko dla dzieci. Tę planującą podróże i naukę nowego języka. Tę, która wie, że los się w końcu odmienił. A raczej, że to ty sama go odmieniłaś. Tą jedną, najważniejszą decyzją. Decyzją o rozstaniu. Smutny koniec stał się początkiem czegoś pięknego. Ty już to czujesz.


Lifestyle

Trzy sytuacje, które pokażą ci, czy umiesz odmawiać. Jak nauczyć się mówić „nie”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 lutego 2019
Fot. iStock/filadendron

Czy kiedykolwiek żałowałaś, że nie tupnęłaś nogą i nie powiedziałaś „nie” swojemu szefowi, partnerowi, dzieciom? Wielu z nas tak bardzo boi się konfliktu – lub innych, którzy są krytyczni wobec nas – że unikamy sytuacji, w których mogłoby dojść do kłótni, godząc się na wszystko.

Jest jeszcze jedna kwestia, dlaczego tak trudno powiedzieć nam „nie”. Otóż kieruje nami silne pragnienie bycia lubianym. Wydaje nam się, że każdy nasz sprzeciw, budzi niechęć innych. To często także efekt dużej empatii, kiedy nie chcemy zranić uczuć drugiej osoby. Niestety brak umiejętności odmowy uderza tak naprawdę w nas samych. Zastanawiasz się, czy masz problem z mówieniem „nie”? Może te sytuacje są dla ciebie znajome?

Przekraczasz własne granice

Marzysz o tym, żeby odpocząć, w głowie rysuje ci się weekend z książką w ręce, z planszówkami z dziećmi – bez pośpiechu, bez presji. Tymczasem im bliżej wyczekanego weekendu, twoje plany biorą w łeb, bo zadzwoniła teściowa z zaproszeniem na obiad albo przyjaciółka wyciągając cię na imprezę, na którą nie masz ochoty. Może dzieci chcą zaprosić swoich kolegów na nockę? A może znajoma poprosiła, żebyś doradziła jej podczas zakupów z wyborem sukienki? Mąż chce zaprosić kolegów na mecz? Zaraz zaraz, a gdzie twoje plany? Jeśli brzmi to znajomo – czas zacząć mówić „nie”.

Nie możesz znieść rozczarowania

Przyjaciółka dzwoni, żebyś wpadła na wino. Choć masz ogrom pracy, na którą czas chciałaś przeznaczyć wieczór, żeby nie pracować w weekend, wychodzisz, bo rozczarowanie przyjaciółki byłoby dla ciebie nie do zniesienia. Tak nie możesz. Myślenie o sobie nie jest niczym złym. Jeśli trudno ci po prostu odmówić, zacznij od propozycji zmiany dnia, przełożenia spotkania, powiedz, że masz inne plany, ale też nie ulegnij namowom. Pierwszy raz jest najtrudniejszy także dlatego, że inni nie są przyzwyczajeni do tego, że odmawiasz.

Chcesz zaimponować

To pułapka, w którą wpada wiele osób najczęściej w nowej pracy, gdzie chcemy od początku wypaść jak najlepiej, więc nie odmawiamy nowych zadań, pomocy innym, aż nagle odkrywamy, że jesteśmy zakopani pracą po same uszy. Spokojnie, nie musisz brać wszystkiego na siebie. Czasami mniej, naprawdę znaczy lepiej.

Czy opisane sytuacje brzmią znajomo? Na szczęście istnieje wiele technik, które możesz wykorzystać, aby nauczyć się mówić „nie”. Oto kilka przykładów:

  • Zacznij mówić „nie” w małych, nieistotnych sytuacjach. Na przykład, nie ulegając spontanicznym zakupom, odmawiając zjedzenia czegoś, na co nie masz ochoty
  • Daj sobie więcej przestrzeni, zanim powiesz „tak”. Nie pozwól, aby zgoda była twoją odruchową reakcją na każdą decyzję. Poświęć chwilę, aby zatrzymać się i odetchnąć – oceń – i dokonaj wyboru
  • Nie poddawaj się naciskom. To, że „wszyscy inni” coś robią, nie oznacza, że ty też musisz
  • Oceń konsekwencje odmowy. Co takiego może stać stać, jeśli powiesz „nie”, czy naprawdę jest to tak straszne, że nie możesz odmówić?
  • Zaakceptuj, że „pozwól mi o tym pomyśleć” jest także właściwą odpowiedzią. Nie masz obowiązku natychmiastowej reakcji


Zobacz także

Jak olejować włosy

Rozwiązanie konkursu „Rozpieszczamy czupryny i warkocze”

Jedynym, co blokuje cię w życiu, jesteś ty sama

Krótkie włosy? Sprawdzamy, jakimi kosmetykami łatwo je ułożyć. Wyzwanie – nie wydajemy więcej niż 30 zł na zestaw kosmetyków