Lifestyle

Wygramy. Bo w kobietach siła, bo nie mogą udawać, że nas nie widzą

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
5 października 2016
w kobietach siła
Fot. iStock / fcscafeine
 

Skala poniedziałkowej demonstracji #czarnyprotest pokazała, że sprawa zaostrzenia przepisów aborcyjnych zdecydowanie nie podoba się Polakom. W samej stolicy, pomimo zimna i deszczu wzięło udział przeszło 30 tys. manifestantów. Jeśli doda się do tego inne miasta, liczba uczestników z pewnością przekroczyła 100 tys. Plus kobiety, które tego dnia nie poszły do pracy, ale nie mogły wziąć udziału w manifestacji. Plus te, które były w pracy, bo nie miały innego wyjścia.

To wszystko pokazało, jak duża jest grupa niezadowolonych obywateli. Pal licho, że obywateli. Wyborcy są niezadowoleni. A to już dla rządu problem. Pewnie znacznie większy niż umierające w wyniku ciąży pozamacicznej kobiety.

Sprawdziłam z ciekawości, kto rok temu głosował na PiS. Okazuje się, że wśród osób z wyższym wykształceniem aż 30.4 proc. poparło partię rządzącą. Co prawda wśród ich wyborców przeważają ludzie po pięćdziesiątce, ale i tak na PiS swoje głosy oddało 30,6 proc. trzydziestolatków oraz 38,7 proc. czterdziestolatków. Wśród wyborców PiS 39.7 proc. to kobiety.

Konia z rzędem temu, kto odważy się na wkurzenie aż tak licznej grupy obywateli? „Rząd nie ciąża, można go usunąć.” A Prawo i Sprawiedliwość tego z pewnością nie chce. I jestem prawie pewna, że do zmian w przepisach dotyczących aborcji nie dojdzie. Dlaczego?

Wygramy, bo już się z tego wycofują

Manifa, aborterki, feministki, babochłopy, morderczynie – słyszeliśmy przed manifestacją. „Niech się bawią”, skomentował marsz Witold Waszczykowski, szef polskiej dyplomacji. Pożartowaliśmy, pokpiliśmy sobie, a potem zrobiło się już mniej śmiesznie. Premier Szydło ogłosiła, że nie aprobuje tego typu wypowiedzi. I zapewniła, że ten projekt zaostrzający przepisy to nie PiS, oni z tym nie mają nic wspólnego. To projekt obywatelski. Premier była tak przekonująca, że niemal można było uwierzyć w to, że posłowie rządzącego ugrupowania zupełnie przypadkiem przechadzali się po sali sejmowej właśnie wtedy, gdy głosowano skierowanie tego projektu do pracy w komisji. A skoro byli, to już wcisnęli z grzeczności ten zielony guzik z krzyżykiem…

Wygramy, bo już raz kobiety pokonały PiS

Choć Jarosław Kaczyński znany jest w sejmie z szarmanckiego zachowania wobec kobiet, to faktem jest, że nie potrafi z nimi rozmawiać. I nie czuje, jak działa i myśli ta grupa. Moim zdaniem dlatego, że pomiędzy otaczającymi go wysoko postawionymi kobietami i żonami jego prominentnych kolegów a przeciętną „Matką – Polką” jest ziejąca przepaść. I 500+ wcale tej przepaści nie zasypało. I zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, co rzeczywiście dla tych kobiet jest problemem.

Niezrozumienie kobiet dało się zauważyć nie tylko podczas „czarnego protestu” ale także w 2007 r. (wiem, zamierzchła przeszłość), kiedy pielęgniarki pod kancelarią premiera rozbiły białe miasteczko. Ówczesny premier Jarosław Kaczyński zdecydował wówczas o próbie usunięcia ich siłą. Kpił także z ich protestu głodowego, że „na razie nie zjadły kolacji”.

W białym miasteczku natomiast brylowali politycy opozycji.

Jaki był tego finał? W jesiennych wyborach Polacy powiedzieli dziękuję partii Kaczyńskiego. I na osiem lat wygrała Platforma. Czy sądzicie, że PiS może chcieć powtórki z rozrywki?

Wygramy, bo przegrywa ten, kto nie słucha

Słynne z afery Rywina „Teraz k…wa my” raz po raz okazuje się nieprawdziwe. Już niejedna partia przejechała się na tym, że robiła coś wbrew woli narodu. Przykład? Podwyższenie wieku emerytalnego. PO wprowadziła zmianę mimo ogromnego sprzeciwu społecznego. I co? I przegrała wybory z kretesem. Natomiast bez znaczenia pozostał fakt, że z punktu widzenia systemu emerytalnego, zmiana ta była z pewnością korzystna.

 Wygramy, bo jesteśmy silne

Do tej pory tylko jednej grupie społecznej udało się podczas manifestacji to, po o przyszli. To górnicy rzucający w parlament kamieniami. Walczyli o przywileje emerytalne, którymi cieszą się do dziś.

W poniedziałek kobiety pokazały, że też potrafią wyjść na ulicę, tupnąć nogą i walnąć parasolką. Pokazały, że są w*rwione. A z kobiecą furią walka jest trudna.

Wygramy, bo nie o to tu chodzi

Za trzy tygodnie mija rok od wyborów parlamentarnych, które zakończyły się dla PiS ogromnym  sukcesem. Okres sprzyja podsumowaniom „dobrej zmiany.” Ale przecież lepiej, by uwaga mediów skupiła się na prawie do aborcji, które zawsze wywołuje burzliwe dyskusje niż na misiewiczach, rosnących cenach za wodę, braku decyzji o obniżeniu wieku emerytalnego czy ustawy o frankowiczach. Jedno 500+ plus to za mało, by ugłaskać obywateli. Trzeba było zrobić szum. Tyle, że nikt nie przypuszczał, że zabrnie to aż tak daleko.


Lifestyle

TOP 10 na Oh!me – czyli wasze ulubione teksty z tego roku!

Redakcja
Redakcja
5 października 2016
Fot. iStock/Eva Katalin Kondoros
 

My dzisiaj mamy trochę taki dzień wspomnień. Bo niby rok, to mało, ale w tym czasie tyle się wydarzyło, tyle różnych historii usłyszałyśmy, z tyloma z was – naszymi czytelniczkami rozmawiałyśmy.

Specjalnie dla was postanowiłyśmy stworzyć TOP 10 najlepiej przez ten rok czytanych tekstów. Kto jeszcze nie czytał – zapraszamy, kto chciałby powspominać – zachęcamy do zajrzenia.

„Chyba wezmę cię na 7 piętro onkologii, żebyś zobaczyła jak dzieci żegnają się z matkami. Zrozumiesz, co to są prawdziwe problemy”. Ania Szubert – życie po raku

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

 

Mam przerzuty na trzustkę… Wiesz, piszę listy do Boga i proszę, by odpisał. Od siedmiu lat wspinam się i upadam, czasem bardzo nisko

Katarzyna Kowalczyk/Facebook

Katarzyna Kowalczyk/Facebook

Ty, który jesteś mężem, partnerem, ojcem, wyobraź sobie, że kobieta, którą kochasz nie ma wyboru… Apel do wszystkich facetów!

Fot. iStock / Alina Solovyova-Vincent

Fot. iStock / Alina Solovyova-Vincent

„Przestańcie jęczeć, idźcie na oddział onkologii dziecięcej”. Pięć lekcji z życia matki chorującego dziecka

Fot. Bartosz Mikołajczyk

Fot. Bartosz Mikołajczyk

Miałeś rację mówiąc „Będziesz żałować”. Żałuję. List do byłego męża

Poszłam. Żeby nie było, że dam sobie wmówić opinię innych. Obejrzałam „Smoleńsk” i…

recenzja filmu Smoleńsk

Fot. Screen z YouTube Trailer filmu “Smoleńsk”

„Jak utrzymać związek? O, nie starać się zanadto. To raczej mężczyzna powinien się zastanawiać, jak zatrzymać kobietę”. Maria Czubaszek o tym, jak żyć po swojemu we dwoje

„Hej, mam na imię Maks, mam 11 miesięcy. Uratuj mi życie, proszę”

Maks Świerkowski

Fot. Archiwum prywatne

Odchodziłam długo. Dwa lata odkładane na „może jednak coś się zmieni”. Dzisiaj wiele zrobiłabym inaczej, by się nie zadręczać

Fot. Unsplash / Ravi Roshan / CC0 Public Domain

Fot. Unsplash / Ravi Roshan / CC0 Public Domain

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Fot. iStock / Alexandra Thompson


Lifestyle

8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
5 października 2016
8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary
Fot. iStock / demaerre

Czasami patrząc na inne pary myślimy „ale się dobrali, szczęściarze”, wzdychamy z zazdrością i marzymy, by dostać od nich receptę na udany związek.  Ale nawet w tych z pozoru idealnych, świetnie dogadanych i zawsze uśmiechniętych parach dochodzi czasami do zgrzytów i nieporozumień, trafiają na jedno z pól minowych, na których o wybuch nie trudno. Kto wie, może nawet Brad i Angelina pokłócili się właśnie, przez któryś z tych powodów?

Małe szpiegowanko

A z kim on tak rozmawia wieczorami? A co to za lasce daje ciągle lajki na Facebooku? Kim jest ten gość, który skomentował jego ostatnie zdjęcie? Nie ma co ukrywać, lubimy wiedzieć co w trawie piszczy i z kim nasz luby się zadaje, oj lubimy!  Ale wszystko musi mieć swoje granice – zbyt duża kontrola to już brak zaufania, a na niego w związku miejsca być nie może. Zapomnij więc o przeglądaniu sms-ów, grzebaniu w kieszeniach, bilingach, śledzeniu lub włamywaniu się na maila – Bondem nie jesteś, co najwyżej możesz sobie martini wstrząsnąć i dać na luz.

Rodzinna zawierucha

Ze swoją rodziną możesz dawać sobie całkiem nieźle radę, ale krewni partnera, to już prawdziwe wyzwanie.  Na początku, wiadomo – przyklejasz uśmiech, jesteś grzeczna, miła i potakująca, ale na litość boską, w końcu trzeba będzie wrócić do samej siebie i wyjść z roli! I wtedy zaczynają się schody, po których musisz nauczyć się bardzo ostrożnie chodzić – gdy poważnie angażujesz się w związek, musisz przyjąć partnera z całym dobrodziejstwem inwentarza. I vice versa.

Mniejsze libido

Początek mógł być bardzo namiętny i gorący, niczym z niemieckich filmów dla widzów dorosłych, ale przychodzi taki czas, że zamiast upojnej nocy w ramionach ukochanego chciałbyś po prostu przespać te zalecane osiem godzin i odpocząć. Twój partner też może mieć ochotę na dzień przerwy od Kamasutry i zamiast wyginać śmiało ciało wolałby owo ciało złożyć na kanapie i zobaczyć Ligę Mistrzów. Nie ma w tym nic dziwnego – po pierwszej fali zauroczenia i miesiącach wzajemnego przyciągania, wasza namiętność odrobinę słabnie, co nie znaczy, że uczucie wygasa. Zamiast szalonego seksu pewnie jest teraz w waszym związku więcej czułych gestów, przytulania, całowania i po prostu – bycia razem, blisko siebie.

Ukrywanie małych grzeszków

A. ukradkiem pali papierosy w ogródku, a M. podjada ciastka, choć oficjalnie stara się zrzucić zbyt duży brzuch. O. zazwyczaj wydaje u kosmetyczki nieco więcej niż brzmi wersja oficjalna, z kolei N. w drodze z pracy do domu czasem wstępuje z kumplem na szybkie piwo. Żadne z nich nie wie, co robi partner(ka) i pewnie wolałoby się nie dowiedzieć. Pomimo tych małych grzeszków i skrywanych sekretów są szczęśliwymi parami – a może właśnie dlatego. Szczerość i otwartość nawet w związku ma czasami swoje granice, a dopóki nikt nie cierpi i nikomu nie dzieje się krzywda, to co w tym złego?

Planowanie wolnego czasu

On marzy o tym, by w sobotę spać do południa, a potem obejrzeć dobry film (albo mecz) z browarem w jednej ręce i chipsami w drugiej, tymczasem ona zrywa go z wyra o szóstej rano, bo to jesień i na grzyby się ze znajomymi umówiła, do lasu trzeba jechać. Ona chciałaby zrobić generalne porządki, może nawet przedpokój pomalować, ale on już znajomych zaprosił na kolację, małe grono, jedynie dwunastu. Podobnie bywa z planowaniem wyjazdów wakacyjnych i świąt – zanim osiągniecie porozumienie atmosfera bywa tak gęsta, że nawet nożem się jej nie pokroi.

Problemowa kula śnieżna

Ignorowanie małych problemów i niby drobnostek, które jednak gdzieś tam nam przeszkadzają, prowadzi do jednego – gdy już nazbiera nam się pod sam sufit i miejsca nagle zabraknie, wybuchniemy i wykrzyczymy, że ta deska zawsze podniesiona, pasta wyciskana od środka, skarpety znowu na podłodze, a kubek – o matko, jak nienawidzimy tego kubka!- kubek jak zwykle nie umyty gnije w zlewie. Można długo udawać, że wszystko jest w porządku i nic nam nie przeszkadza, ale chyba nie warto, bo gdy ta problemowa kula śnieżna urośnie do odpowiednich rozmiarów i nabierze tempa, nic nie jest w stanie jej zatrzymać.

Zła komunikacja

Zazwyczaj zdarza się nam podczas kłótni, gdy w nerwach usta przestają słuchać rozumu i plotą, co im ślina i zdenerwowanie na język przyniesie. Wtedy drzemy się, rzucamy oskarżeniami, przerzucamy starymi żalami i nowymi pretensjami, zupełnie nie słuchając tej drugiej strony i ignorując jej argumenty. A po co to tak się unosić, skoro nie od dziś wiadomo, że spokojna, rzeczowa i kulturalna rozmowa przynieść może o wiele więcej pożytku?

Unikanie drugiej strony

Chcąc uniknąć kłótni zdarza się, że postanawiamy unikać naszego partnera. Ale co to za związek, w którym jedyne zdania, które między sobą wymieniacie to „łazienka wolna”, „nie ma chleba” albo „twoja kolej na sprzątanie kuwety”? Problem sam nie minie, a im dłużej odwlekamy jego rozwiązanie, tym trudniej będzie nam się z nim zmierzyć. Lepiej załatwić to od razu i oczyścić atmosferę ze wszystkich niedomówień, twarzą w twarz i patrząc partnerowi prosto w oczy.


Na podstawie: www.bustle.com


Zobacz także

Dobry mąż zna swoje miejsce, czyli seksistowski poradnik perfekcyjnego pana domu

„Mam poczucie, że po raz kolejny biorą nas za debili, których zadowoli dodatkowe 300 złotych na dziecko”. Wokół programu Mama+

Folia bąbelkowa – doskonała amortyzacja