Lifestyle

Ustal priorytety oraz ulubione zajęcia – Małgorzata Ohme podpowiada, jak radzić sobie z obowiązkami domowymi

Redakcja
Redakcja
22 maja 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Zakupy, pranie, odkurzanie, gotowanie czy zmywanie – to lista obowiązków, które wykonujemy niemal codziennie i… często niechętnie. Z badania „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych” zrealizowanego przez markę Indesit wynika, że na domowe zajęcia kobiety poświęcają aż do 5 godzin dziennie, zazwyczaj kosztem odpoczynku czy chwil z rodziną[1]. Nie musi tak być – zatem, czy wspólne sprzątanie może być sposobem na budowanie i pielęgnowanie rodzinnych relacji? Psycholog Małgorzata Ohme podpowiada, jak radzić sobie z obowiązkami domowymi, by znaleźć też czas dla siebie i rodziny.

Moja przyjaciółka pewnej niedzieli, późnym wieczorem, wróciła ze szkolenia. Po pracowitym weekendzie, podczas którego się dokształcała, wpada do domu, a tam Sodoma i Gomora. Możecie sobie wyobrazić – trójka dzieci, mąż, pies, dwa koty i brak kobiecej ręki przez dwa dni. Przyjaciółka normalnie weszłaby i pierwsze co – wzięłaby się za sprzątanie: zbieranie brudnych ubrań, naczyń, odkurzanie, mycie podłogi, wszystko to, o czym zapomnieli członkowie jej rodziny. Jednak tym razem było inaczej. Usiadła w fotelu i spytała dzieci, czy zagrają w jakąś planszówkę. Mąż zaskoczony, a ona: „Wiesz, czego się dowiedziałam na szkoleniu? Że najważniejszą wartością w moim życiu nie jest porządek w domu, ale coś zupełnie innego” – mówi psycholog Małgorzata Ohme.

Codziennie po pracy wracamy do domu i zazwyczaj tam czeka na nas… drugi etat. Pranie, sprzątanie, odebranie dzieci ze szkoły czy gotowanie to zajęcia, które zajmują nam naprawdę dużo czasu – Polki poświęcają aż do 5 godzin na codzienne zadania domowe, podczas gdy ich partnerzy jedynie do 2 godzin. A potem, po całym dniu spędzonym na obowiązkach zawodowych i domowych, nie mamy już czasu dla siebie ani dla rodziny. Czy na pewno idealnie wysprzątany dom powinien być dla nas najważniejszy? Psycholog Małgorzata Ohme radzi, by odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań.

Ustal swoje priorytety

Usiądź wieczorem, weź do ręki kartkę i długopis. Po jednej stronie wypisz te rzeczy, które są dla ciebie w życiu najważniejsze, zaczynając od tych, na których najbardziej ci zależy, które są twoim życiowym priorytetem. Gotowe? A teraz z drugiej strony uczciwie napisz, ile czasu na nie poświęcasz. Pamiętasz moją przyjaciółkę, która wróciła ze szkolenia? Tam właśnie mieli takie ćwiczenie, po wykonaniu którego ona zobaczyła, że choć dla niej priorytetem jest rodzina, małżeństwo, przyjaciele, to najwięcej czasu spędza na domowych obowiązkach i pracy. To dlatego powiedziała, że chce zagrać z dziećmi w planszkówkę, że chce spędzić z nimi czas, a nie chodzić po domu i zbierać z podłóg skarpetki, dresy, kubki z biurek dzieci. To nie porządek w domu jest dla niej najważniejszy, ale relacje z najbliższymi. Myślicie, że od tego dnia miała w domu wieczny bałagan? Nieprawda, poprawa relacji rodzinnych ułatwiła podział obowiązków, bo każdy dostrzegł, jak jest to dla nich ważne i wszyscy – dzieci, mąż i ona, zadbali o to, by móc wspólnie spędzić wieczór, porozmawiać, razem obejrzeć film, a nie widzieć tylko mamę czy żonę, która jak chmura gradowa stara się podołać wszystkim domowym obowiązkom – radzi psycholog Małgorzata Ohme.

Być może więc, po wykonaniu tego ćwiczenia, okaże się, że najważniejsza jest dla nas rodzina, spędzenie czasu z mężem i dziećmi czy spotkania z przyjaciółmi. Zastanówmy się więc, ile zajmuje nam codzienne zbieranie kubków z parapetów i skarpetek z podłogi, a ile wolnych chwil pozostaje na rodzinę czy odpoczynek? Wyniki raportu „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych” potwierdzają, że dla Polaków najważniejsza jest rodzina i czas spędzany z bliskimi. Ponad połowa badanych stwierdziła, że to właśnie rodzinie najchętniej poświęca wolny czas i jest ona ważniejsza niż praca zawodowa, hobby czy spędzanie czasu ze znajomymi.

Fot. Materiały prasowe

Stwórz listę tych rzeczy, których nie lubisz robić

Ustalenie priorytetów to jedno, ale nie zapominajmy, że wyprać, ugotować czy zrobić zakupy po prostu trzeba. Niestety, jeśli wszystkie obowiązki domowe z uporem maniaka będziemy wykonywać same – bo przecież zrobimy to najlepiej, najszybciej i najdokładniej – może się okazać, że na przyjemności odpoczynek zwyczajnie braknie nam czasu. Dobrym pomysłem z pewnością będzie podzielenie się obowiązkami z partnerem – w rzeczywistości prace domowe są przecież wspólną odpowiedzialnością, a nie tylko kobiety. To jednak wymaga konkretnych ustaleń:

Największym błędem, jaki możesz popełnić w dążeniu do tego, aby twój partner pomagał ci w pracach domowych, jest prośba o pomoc. Ta prośba oznacza, że odpowiedzialność za domowe obowiązki ciąży na tobie. W rzeczywistości jednak prace domowe są odpowiedzialnością wspólną, a podzielenie ich między was dwojga jest niezbędne do tego, by wasz związek był dobry i szczęśliwy. Jak to zrobić? Na początku wypiszcie, czego nie lubicie robić. Moja znajoma nie cierpi odkurzać, więc robi to jej mąż. On za to nie przepada za wieszaniem prania, więc ona się tym zajmuje. Taki podział może na początku wydać się wam sztuczny, ale po kilku dniach zauważycie, że wypływa on od was naturalnie. Ty nie musisz lubić robić zakupów, a on sprzątać kuchni. Trzeba to tylko sobie powiedzieć. Niech obowiązki domowe przestaną być dla was ciężarem i źródłem niechęci, oddajcie to, czego nie cierpicie partnerowi. A jeśli jest coś, czego oboje nie lubicie? Może ustalcie, że jeden tydzień ty będziesz to robić, a kolejny on – puentuje Małgorzata Ohme.

Do wspólnego wykonywania obowiązków domowych przez obydwoje partnerów wraz z dziećmi zachęca marka Indesit w ramach prowadzonej kampanii #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem. Sprawiedliwy podział zadań pozwala oszczędzić od kilku do nawet kilkunastu godzin tygodniowo, które później możemy poświęcić bliskim. Dodatkowo, sam czas poświęcany na obowiązki może stać się płaszczyzną do pielęgnowania rodzinnych relacji, np. podczas przygotowywania obiadu przez wszystkich członków rodziny.


Artykuł powstał we współpracy z marką Indesit


Lifestyle

Nie chciałam umierać. Chciałam tylko, by ból ustał

Listy do redakcji
Listy do redakcji
22 maja 2019
Fot. istock/leminuit
 

Nie chciałam umrzeć. Chciałam tylko, żeby ból ustał: ból, który ściskał mnie w klatce piersiowej, ciężar, który przytłaczał mój mózg, agonia, która przemieniła cały świat w mrok. Potrzebowałam, pragnęłam, marzyłam o tym,  żeby to się skończyło. Żeby ciemność odeszła, żeby nastał dzień.

To nie była jakaś jedna większa trauma, która doprowadziła mnie do przekonania, że śmierć jest jedyną opcją. To niekończąca się seria małych smuteczków, które powoli, każdego dnia kradły całą moją nadzieję. Codzienna presja stała się nieubłaganym atakiem: ciężkim kamieniem na moim ramieniu, który mnie zmiażdżył. Dosłownie. Przestałam regularnie jeść, przestałam sypiać. Nikłam w oczach.

I przyszedł ten moment. Pewnego dnia  miałam drobną kłótnię z mężem. Nie chodziło o nic ważnego. Ale ta wymiana zdań dosłownie złamała mnie na kawałeczki. Uznałam więc, że mam tylko jeden wybór, który w ogóle ma sens. Czułam, że wszystkim będzie lepiej beze mnie. Że muszę odebrać sobie życie.

Stworzyłam plan. Napisałam listy do mojej rodziny. Cała we łzach zadzwoniłam do brata, żeby się z nim pożegnać. Ale on zrozumiał natychmiast. Rozłączył się i  zadzwonił do mojego męża. Piotrek był w domu w dziesięć minut. Zadzwonił po karetkę i zabrano mnie do szpitala.

Dali mi do wypicia jakąś mulistą breję. Płakałam. Nadal bolało.  Ale przecież nie chciałam umrzeć.  Chciałam tylko, żeby ból ustał i nie wiedziałam lepszego rozwiązania niż to, że po prostu zniknę.

Potem zapadła ciemność. Nie widziałam w niej moich dzieci, ani życia z człowiekiem, którego wybrałam 25 lat temu. Nie mogłam zobaczyć mojej rodziny, rodzeństwa, które znało mnie od urodzenia, rodziców, którzy mnie wspierali, odkąd pamiętałem. Nie widziałam miłości.

Wokół mnie była miłość, ale została odepchnięta przez ciemność, silnie wyrzucona z mojej świadomości przez duszącą czerń – depresję, stany lękowe, coś bliżej nieokreślonego.

W szpitalu psychiatrycznym otaczali mnie ludzie, których doświadczenia były bardzo podobne do moich. Słuchałam historii, które były podobne do mojej historii. Ta świadomość podobieństw sprawiła, że  nauczyłam się radzić sobie na nowo. Zdałam sobie sprawę z tego, że zawsze mam wyjście. Co najważniejsze jednak widziałam, że nie jestem sama. Oczywiście, nie stało się to natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiem różdżki. Ale proces ruszył.

Mam pomoc. Dostałam leki i nadzieję, jak snop światła w moim życiu. Dostałam właściwą diagnozę i  to zadziałało jak olśnienie w moim zmęczonym jestestwie. To się nie stało z dnia na dzień. Znalezienie odpowiednich dawek i prawidłowych pigułek zajęło trochę czasu, ale wytrwałam. Trzymałam się nadziei, że można znaleźć właściwe antidotum na tę moją ciemność.

Nie chciałam umrzeć. Chciałam tylko, żeby ból ustał. I tak się stało.

Powoli, ale konsekwentnie, z dnia na dzień, dzięki terapii i czasowi. Jest jakiś powód, dla którego czytasz to teraz, w tym momencie. Może jest wiadomość, którą właśnie ty musisz usłyszeć. Może też cierpisz, marzysz o tym, by ból się skończył. Ale nie potrafisz poprosić o pomoc. Mi się udało. Ty też przetrwasz.

 


Lifestyle

Rozwiązanie konkursu Jestem EKO

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 maja 2019
Fot. iStock / Viktor_Gladkov

Zastanawiałyście się kiedyś, za co należą się naszym mamom podziękowania? Albo jaką wyjątkową cechę w sobie macie, którą też jej zawdzięczacie? Dużo mówi się o tym, jak relacje kształtują nas od wczesnego dzieciństwa, o tym, jaką dają siłę, odwagę do dobrego życia. A czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak na nasz styl życia, wpłynęła właśnie mama?

To były inne czasy, a jednak nawet w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, mamy uczyły nas szacunku do życia. Do zwierząt, roślin, planety – choć wtedy nikt nie nazywał tego EKO życiem. Pokazywały nam, jaką wartość ma wszystko, co nas otacza. Dziś EKO oznacza bardzo wiele, bo wreszcie rozumiemy je lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Tak samo jest z relacją z mamą. Dopiero dorosłość i dojrzałość ukazuje nam to, co wcześniej umykało pod płaszczykiem zwyczajności.

Żeby uczcić Dzień Matki w bardzo wyjątkowy sposób, zrobiliście (i robicie codziennie) coś bardzo wyjątkowego! Czytając i oglądając wasze pracy pękałyśmy z dumy! No i oczywiście doszłyśmy do wniosku, że samy musimy jeszcze sporo, sporo pozmieniać u siebie!

Dziękujemy wam, że jesteście EKO! Naprawdę jest się czym chwalić! Fantastyczne suszarki Remington, które… oszczędzają prąd – wędrują do…

Fot. Materiały prasowe

 

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl z dopiskiem: „Jestem EKO”. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsora swoich danych osobowych, uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.

Laureaci:

1. Bożena Bieras
Dwie suszarki  THERMACARE PRO 2200 DRYER D5710
 (kolor czarny) – po jednej dla ciebie i dla mamy

Fot. Materiały prasowe

Dzięki Thermacare Pro 2200 szybko wysuszysz włosy przy mniejszym nagrzewaniu*, urządzenie zapewnia odpowiednią ochronę dla włosów, bez kompromisów w zakresie stylizacji.

Mocna, ale delikatna, mniej nagrzewania to większa ochrona Twoich włosów

Suszarka o mocy 2000W z wydajnością suszenia 2200W oznacza, że szybko wysuszysz włosy przy mniejszym nagrzewaniu – pomaga chronić włosy podczas stylizacji.

Ceramiczna kratka jonowa zapewnia równomierne nagrzewanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów

Pożegnaj się z elektryzującymi się włosami i złą stylizacją. Równomierne rozprowadzanie ciepła w połączeniu z właściwościami antystatycznymi pozwala uzyskać lśniący efekt za każdym razem.

2. Sandra Jaworska
Dwie suszarki THERMOCARE PRO 2300 D5715 (kolor czarno złoty) – po jednej dla ciebie i dla mamy

Fot. Materiały prasowe

Thermacare Pro 2300 oferuje połączenie szybkiego suszenia z większą ochroną* Jako mocna, ale delikatna suszarka 2100W, oferuje taką samą prędkość suszenia jak suszarka 2300W ale przy mniejszej ilości nagrzewania dla większej ochrony.

Wysusz włosy szybko, bez nadmiernego ciepła – dla większej ochrony Twoich włosów

Połączenie wydajności suszarki o mocy 2300W z delikatnością nagrzewania suszarki 2100W, dzięki któremu możesz szybko wysuszyć włosy przy mniejszej ilości nagrzewania. Prosty sposób na ochronę włosów podczas tworzenia Twojej popisowej fryzury.

Kompaktowa i lekka konstrukcja

Kompaktowa i lekka konstrukcja Thermacare 2300 sprawia, że jest to idealne urządzenie do szybkiej pielęgnacji włosów, bez pogarszania wydajności szybkiego suszenia.

3. Edyta Ziora 
Dwie suszarki THERMACARE PRO 2400 D5720
(kolor biały) – po jednej dla ciebie i dla mamy

Fot. Materiały prasowe

Najlepsze urządzenie jeśli chodzi o połączenie ogromnej mocy oraz ochrony włosów. Suszarka o mocy 2200W, ale o wydajności suszarki 2400W pozwala szybko wysuszyć włosy przy mniejszej ilości nagrzewania dla większej ochrony Twoich włosów.

Urządzenie Thermacare Pro 2400 posiada dodatkową funkcję turbo boost, do szybkiego i wydajnego suszenia, gdy jest ono najbardziej potrzebne. Ta ultranowoczesna suszarka do włosów, w eleganckim białym kolorze z satynowo-złotymi akcentami, to stylowy dodatek do Twoich urządzeń do pielęgnacji włosów.

Mocna, ale delikatna – dla większej ochrony Twoich włosów*

Ciesz się wydajnością 2400W i prędkością 90km/h, co oznacza szybkie suszenie przy mniejszym nagrzewaniu, dla większej ochrony*.

2 x dłuższa żywotność silnika oznacza, że suszarka wytrzyma dwa razy dłużej

Silnik, który wytrzyma dwa razy dłużej, więc urządzenie Thermacare 2400 nie zawiedzie Cię, kiedy będziesz go najbardziej potrzebował. Możesz skupić się na stworzeniu pożądanego wyglądu i pozwolić, aby suszarka pracowała za Ciebie!

Akcja trwa od 09.05.2019 do 19.05.2019 roku. Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

TWOJE DANE: Pamiętaj, udział w konkursie jest dobrowolny. Dodając swój komentarz, wyrażasz zgodę na opublikowanie twojego imienia i nazwiska (lub pseudonimu), w przypadku ewentualnej wygranej, na liście laureatów, czyli na wykorzystanie i przetwarzanie twoich danych osobowych w celu przeprowadzenia niniejszego konkursu (zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO). Nie używamy twoich danych do  innych celów, niż czynności związane z niniejszym konkursem.


Zobacz także

Kilka powodów, by pić lampkę szampana… nawet codziennie

6 rzeczy, bez których świat byłby lepszy. Jak polubić swoje życie bez rewolucyjnych zmian?

5 nawyków, które zdradzają pewne cechy osobowości

polka na diecie cukrowy detoks

Cukrowy detoks, czyli jak SKUTECZNIE rzucić cukier. „Polka na diecie”, dzień #8