Uroda Zdrowie

Naturalne kosmetyki z pewnego źródła? To proste, jeśli tylko zajrzysz do EkoDrogerii

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 listopada 2016
Fot. iStock / SrdjanPav
 

O naturalnych kosmetykach pisano i mówiono już wiele. Wszystko to w słusznej opozycji do napakowanych tajemniczymi nazwami substancji kosmetyków czy środków czystości. Coraz chętniej i bardziej świadomie poszukujemy produktów, dających bezpieczeństwo zastosowania i prostych do zdobycia. Bo nic nie zniechęca do poszukiwania rozwiązań, jak brak możliwości ich realizacji. 

Czy rzeczywiście należy uciekać przed wszechobecną w produktach chemią? 

Może się wydawać, ze skoro od tak wielu lat towarzyszą nam syntetyczne substancje, to powinniśmy się do nich przyzwyczaić. Ale to, co można zaobserwować u wielu użytkowniczek kosmetyków i chemii domowej, naszym organizmom wcale nie jest to obojętne. Bo to, że jakaś substancja znajduje się np. w kremie czy żelu pod prysznic, nie oznacza, że nie przenika przez skórę do naszego krwiobiegu. A skutki, jakie niesie ze sobą nadmiar chemii w naszym otoczeniu bywają zatrważające — silne alergie, pokrzywki, wypryski, podrażnienia dróg oddechowych i skóry i inne. Co więcej, niektóre z chemicznych substancji dopuszczonych do stosowania w składzie kosmetyków, podejrzewanych jest o działanie rakotwórcze. Decyzja o tym, czym poczęstujemy nasze ciała, leży w naszych rękach i zależy od naszej świadomości.

Naturalne, czyli bezpieczne i łagodne

Alternatywą dla powyższych zagrożeń, są naturalne kosmetyki, które w sposób łagodny wywierają pozytywny wpływ na naszą urodę i zdrowie. W zasadzie, sięgając do tego pomysłu, sięgamy do dawnego podejścia naszych przodków. Kiedyś nie znano substancji ropopochodnych, sztucznych barwników i konserwantów. Korzystano jedynie z dóbr ofiarowanych przez Matkę Naturę, bez narażania się na tak wiele przykrych zdrowotnych konsekwencji. W naturalnych kosmetykach i środkach czystości na próżno szukać składników typu: parabeny, silikony, aluminium czy pochodne ropy naftowej. Za to naturalne składniki zapewniają bezpieczną i zdrową pielęgnację, bez ingerencji w naturalny rytm i proces odnowy skóry.

Sprawdzone miejsce, gdzie znajdziesz jedynie naturalne kosmetyki i nie tylko

„Bliżej natury, bliżej piękna”, to hasło, które przyświeca działalności EkoDrogerii. Jest to miejsce, które powstało z pasji i miłości do naturalnych kosmetyków, związane z filozofią szacunku do natury i do jej zasobów. To jest niezwykle ważne założenie, które przyświecało od pierwszej myśli założycielkom EkoDrogerii. Na pierwszym miejscu zawsze stawiane jest tu bezpieczeństwo, co przekłada się na nieustające działania, by produkty miały najwyższą jakość i odznaczały się jak najniższym stopniem ingerencji w środowisko naturalne. To właśnie w tym wyjątkowym miejscu, klienci poszukujący naturalnych rozwiązań, mogą znaleźć produkty do pielęgnacji, higieny i dbania o porządek w domu, a wszystko bez zbędnej chemii, bezpieczne.

Nowe inspiracje odnajdywane są w naturze, a także w podglądaniu światowych trendów w eko pielęgnacji. To pozwala być na bieżąco z tematyką oraz sprowadzać kosmetyki z coraz to nowych zakątków świata, daleko poza granicę  kraju, a nawet kontynentu. Jednocześnie uwaga nadal kierowana jest na polski rynek, dzięki polskim produktom, które swoją wysoką jakością i naturalnością, idealnie dopasowane do potrzeb Polaków. 

EkoDrogeria to miejsce, gdzie znajdziecie wszystko, co naturalne i zdrowe w bardziej ekskluzywnym wydaniu. Jej niewątpliwą zaletą są starania, aby wszystko było proste, przejrzyste, jak najwygodniejsze dla klientów. Profesjonalne doradztwo dla gości EkoDrogerii, zdecydowanie ułatwia wybór produktu, który najlepiej będzie odpowiadał ich potrzebom i oczekiwaniom.

Filozofię prezentowaną przez twórczynie EkoDrogerii docenia wiele zadowolonych klientów. Ale i osoby znane, które prezentują często wysokie wymagania dotyczące kosmetyków, odnajdują tu pierwiastek bliski ich sercu i oczekiwaniom. Przykładem jest fantastyczna modelka, Kamila Szczawińska, polecająca tę markę.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wiedza to podstawa świadomości 

Nie wystarczy jednorazowo kupić kosmetyk czy naturalny produkt, by rzeczywiście być i żyć bardziej eko. Niezwykle istotna jest wiedza, by mądrze podejmować decyzje. Odpowiadając na potrzebę uzyskiwania rzetelnych informacji, EkoDrogieria odnowiła własnego bloga. Będą się tu pojawiały porady odnośnie do naturalnych kosmetyków i środków czystości, ale nie tylko. Otwartość na tematy zdrowego, zrównoważonego stylu życia w ogóle oraz współpracę z ekspertami w tej dziedzinie, zaprzyjaźnionymi młodymi mamami, które mogłyby podzielić się swoją wiedzą na tematy związane z pielęgnacją i zajmowaniem się maluszkiem, są cennym wkładem w rozwój świadomości. Także klienci mogą zostawić po sobie ważny ślad, dzieląc się np. opiniami o produktach.

EkoDrogeria to coś więcej niż tylko projekt, ale ogrom włożonego czasu, pracy i serca, aby usatysfakcjonował w szczególności klientów. Radość i zadowolenie z jej funkcjonowania przekazywana jest również klientom. A oni doceniają możliwość wybierania naturalnych produktów oraz wiedzę z zakresu zdrowego stylu życia.

A wszystko otrzymacie w przejrzysty, wygodny i łatwy sposób, jednym kliknięciem, bez wychodzenia z domu, na stronie Ekodrogeria.pl


Wpis powstał we współpracy z Ekodrogeria.pl

 


Uroda Zdrowie

Zima nie jest taka zła. Wystarczy odpowiednio się ubrać, by docenić jej uroki

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 listopada 2016
Mat. prasowe
 

Każdy z nas kojarzy wierszyk, który w kilku melodyjnych linijkach tekstu oznajmiał, że nasza zima jest zła. Ale jeśli obiektywnie się jej przyjrzymy, znajdziemy wiele powodów, dla których możemy i powinniśmy pokochać ją szczerą miłością. Wcale nie przemarznięci, zniechęceni do aktywności i zakopani pod grubym kocem. Warto mądrze się ubrać i zaczerpnąć ożywczego i hartującego zimowego powietrza. Nie będzie ani zimno, ani nudno.

Tyle dobrego niesie zima

No tak, wiosnę kochamy za dywany kwiatów na łąkach i budzącą się do pełni życia przyrodę. Latem wygrzewamy się na słonecznych plażach, jesienią cieszymy oczy złotymi liśćmi i mnogością owoców i grzybów, a zimą… A zimą zamykamy się w czterech ścianach tracąc możliwości nacieszenia się jej niewątpliwym pięknem.

Niska temperatura nie oznacza, że musimy popadać w stan hibernacji. Wręcz przeciwnie, powinniśmy wycisnąć z tego czasu jak najwięcej dobrze się bawiąc i budując swoją odporność. Nawet umiarkowany ruch zimą wspiera układ krążenia, układ oddechowy, stymuluje mechanizmy obronne. Ruch wyzwala endorfiny, czyli hormony szczęścia, co sprzyja odprężeniu psychicznemu. Mniej stresu oznacza lepszą kondycję fizyczną i psychiczną.

Zimowe miesiące sprzyjają wielu aktywnościom. Biegacze nadal mogą pokonywać długie kilometry stawiając nie na uzyskiwany czas, ale budowanie formy przed nowym sezonem biegowym. Miłośnicy nart i lodowiska właśnie zaczynają najlepszy czas na swoje ulubione sporty. Ci, którzy lubią się włóczyć z kijkami, nadal mogą kontynuować długie, piesze wędrówki. Nawet jeśli niższe temperatury nie pozwalają na korzystanie z ulubionej aktywności fizycznej, nic nie stoi na przeszkodzie, by nawet podczas spaceru z psem, czy szaleństw z dzieciakami, cieszyć oczy widokami i zapomnieć o panującej wokół aurze zimna.

Co założyć, by zima zimnem nie straszyła?

Niskie temperatury skutecznie zniechęcają do długiego przebywania na zewnątrz. Umówmy się, nikt nie lubi przemarzniętych dłoni, odmrożonych uszu, czy uczucia chłodu mimo przysłowiowych dziesięciu warstw ubrań. Samo ubieranie się na cebulkę bywa czasochłonne i denerwujące, gdy jeszcze nie wyszliśmy z domu, a już jesteśmy „zagotowani” i spoceni. Ale gdy przyprzyjmy się naszej zimowej garderobie, może się okazać, że zamiast pięciu warstw koszulek i bluz na sobie w połączeniu z puchatą kurtką, lepiej zaopatrzyć się w termoaktywną odzież i bieliznę funkcyjną.

Trzeba powiedzieć, że mniej w przypadku porządnego ubioru na zimę, nie oznacza gorzej. Profesjonalne ubranie, wykonane z nowoczesnego materiału, lepiej poradzi sobie z zimowymi wyzwaniami, nie tylko podczas uprawnia sportu.

Zimowa kolekcja 4F idealnie ochroni miłośników ruchu na świeżym powietrzu

Marka 4F  prezentuje najnowszą kolekcję dla fanów sportów zimowych, a także osób ceniących sportowy wygląd na co dzień. Znajdziemy w niej przede wszystkim profesjonalną odzież zimową, bieliznę funkcyjną, a także wysokiej jakości akcesoria, które doskonale sprawdzą się na stoku. Zimowa kolekcja odzieży 4F skierowana jest do kobiet, mężczyzn oraz dzieci. Znajdziemy w niej rzeczy niezbędne na stoku, podczas innych aktywności zimowych, a także modele doskonale sprawdzające się na co dzień. 

Zima z 4F kobietom nie straszna

Inspiracją dla kobiecej linii  Sunset Gradient był zachód słońca. Uwagę przykuwają mocno zgeometryzowane cięcia i subtelne przechodzenie kolorów, od neonowego koralu, po delikatny szary melanż. Funkcjonalne kurtki puchowe z wysokimi stójkami, ciepłe bluzy z golfem oraz nieograniczające swobody ruchów spodnie narciarskie to tylko niektóre z propozycji, jakie ma do zaoferowania Sunrise Gradient. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W linii Street & Slope przeważają natomiast tkaniny melanżowe i te przypominające filc, a także głębokie błękity i mocne, kontrastowe czerwienie. Widoczna jest tu inspiracja narciarstwem klasycznym, ale w nowoczesnym, technologicznym wydaniu. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Melanże obecne są również w linii Pastel Winter. Tutaj poza przyciągającą uwagę kolorystyką, warto przyjrzeć się modelom z geometrycznymi wzorami i  marmurowymi akcentami. Projektanci dołożyli do nich błyszczące asymetryczne, wodoodporne suwaki. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dla osób, które cenią nie tylko wygodę, ale i styl, marka przygotowała linię Alpine Chic. Przeważają w niej odcienie klasycznej bieli, szarości i czerni, zestawione w blokowych połączeniach błysk-mat. Fasony podkreślają kobiecą narciarską sylwetkę, a delikatne futrzane wykończenie kapturów dodają  szyku całej stylizacji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Sky Rider to seria dla miłośników snowboardu. Linia charakteryzuje się wydłużoną górą, a spodnie mają nieco obniżony krok i wąskie kolana. Odzież wyróżniają na tle innych linii kontrastowe, neonowe kolory, które wykorzystano nie tylko na tkaninach, ale także w asymetrycznych zapięciach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Linia dla mężczyzn od 4F

Linie męskie charakteryzują przede wszystkim wyraziste kolory, zestawione ze stonowanym melanżem i granatem.

Linię Mountain Aurora, inspirowaną zorzą polarną, wyróżniają jednocześnie blokowe wstawki i widoczna linearność uzyskana poprzez wykorzystanie kontrastowych wodoodpornych zamków. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

From Street To Slope to casualowe i mocne akcenty w postaci neonowej czerwieni i dobrze widocznych struktur materiałów. Kurtki z tej linii to połączenie klasycznych puchówek z technicznymi modelami narciarskimi. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Skiing Heritage to powrót do klasyki i najlepszych technologii, które doskonale sprawdzą się na stoku. Proste kroje i niebiesko-czerwone odcienie, obserwujemy przede wszystkim na kaskach, rękawicach narciarskich oraz czapkach. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Luźniejsze formy i nowoczesne fasony to domena linii Freedom&Ski. Warto zwrócić tu również uwagę na funkcjonalne naszywane kieszenie i futrzane obszycia wokół kapturów, które doskonale sprawdzą się poza stokiem narciarskim. 

Reflective Performer to mocne połączenia kolorystyczne w postaci jaskrawych neonowych zieleni i błękitów. Wyraźnie zgeometryzowana, przykuwa również uwagę metalicznymi akcentami i przestrzennymi strukturami. 

Kolekcja dziecięca od 4F

Kolekcja dziecięca, złożona z :

  • linii dziewczęcych Pastel Winter i Winter Arfica

    Fot. Materiały prasowe

    Fot. Materiały prasowe

  • oraz linii dla chłopców Winter Clouds,
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Linia przyciąga uwagę przede wszystkim kolorem. Znajdziemy w nich gradientowe przejścia kolorystyczne, nietuzinkowe zamki i zwierzęce motywy. Dominują tu odcienie neonowej żółci, błękitu, czy różu, zestawione z uniwersalną czernią i szarością.

Kolekcja 4F na zimę to propozycje klasyczne, ale o wyrazistej kolorystyce i wysokiej jakości. Każdy znajdzie coś dla siebie – kobiety, mężczyźni oraz dzieci. 


 

Wpis powstał we współpracy z marką 4F


Uroda Zdrowie

Andrzej Mleczko – zbiorowa histeria, czy kompletne niezrozumienie satyry? Nie jesteśmy przypadkiem „lekko” przewrażliwieni?

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
15 listopada 2016
Facebook/ Andrzej Mleczko

Andrzej Mleczko, pierwszy satyryczny komentator Rzeczypospolitej Polskiej w ostatnim czasie nacisnął internetom na duży, napuchnięty odcisk. Jak kraj szeroki opublikował nowy rysunek, w którym przekonuje, że „Molestowanie brzydkich kobiet powinno być karane łagodniej”. Pan Andrzej nie zdając sobie chyba sprawy jak kapryśna potrafi być sieć,  przywiązał się właściwie zupełnie nago do drewnianego pala, wypiął tyłek i dał początek bardzo rzeczowego ukamienowania połączonego z cierniową chłostą. Podzielił krainę i podniósł larum wyjątkowo histerycznie ostatnio reagującego społeczeństwa. Nie ma się co dziwić. W końcu jako przetrącone króliki doświadczalne z mocno nadpalonym wąsem ostatnich pomysłów i zmian w ustawodawstwie spodziewamy się ataku już praktycznie z każdej strony. Coś, co potencjalnie powinno wydać się zabawne, odbieramy jak największą wpadkę medialnego światka. Ale czy słusznie?



No panie Mleczko…nawet Trump by tego lepiej nie ubrał w słowa….bardzo, bardzo niski lot…”

„To może tak: molestowanie przez brzydkich, grubych, łysych, starych dziadów po 60tce powinno być karane podwójnie surowo. (…) Śmieszne, nie?”

„Żarty z robienia innej osobie krzywdy, przekraczania granic jej intymności, zawstydzania nie są zabawne i są słabe nawet jako prowokacja . Zakładam, że jak dziewczyna/żona/matka przyjdzie do Ciebie z płaczem bo szef /kolega z pracy/przypadkowy facet na ulicy klepnął po dupie, wystosował komentarz o jej cyckach czy robił obrzydliwe aluzje, też zalecisz dystans i poczucie humoru.”

Śpieszę tłumaczyć. Mija rok odkąd w Polsce stery władzy przejęła  prawica. Niektórzy może i spodziewali się odważnych zmian, ale większość raczej zbiera do tej pory zęby z podłogi. Ja dla przykładu byłam przekonana, że będzie wesoło, ale dzień w dzień włączając telewizor wyrywam po kłębku włosów i czekam momentu, w którym usadzę się wygodnie w kącie salonu i zacznę się śmiać złowieszczo do ściany. Albo do kanapki z masłem. Albo w tej nerwicy przez sen wydrapię dziurę w tynku do sąsiada i podrapię go za uchem, już mnie nic nie zdziwi. Serio.

Kiedy jako jedna z tych „bawiących się”, jak uraczył nas nazwać Minister Waszczykowski kobiet, która w wiadrach deszczu, z połamaną od wiatru parasolką paradowałam ulicami miasta w obronie oczywistych wartości, jeszcze wierzyłam. Biło ode mnie przekonanie, że dobrnęliśmy już na szczyt absurdu każąc rodzić ciężko chore dzieci i efekty gwałtu, a po takim „puczu” jak nasz, państwo pójdzie na balkon srogą zimą bez kurtki zaczerpnąć świeżego powietrza.

Otóż dupa! I wcale nie Andrzej Dupa, bo za to się idzie na dywanik, a jak nauczył nas przypadek Mleczki, z ludźmi dzisiaj trzeba nad wyraz ostrożnie. Chwilę później dostaliśmy ekstra kasę na skomplikowane porody. Proszę państwa, gratyfikację, rzec by się chciało, za trud podjęcia decyzji o urodzeniu nieuleczalnie chorego dziecka. Całe cztery patyki łaski państwa, jednorazowo. Na pół elektrycznego wózka inwalidzkiego, ramę do dobrego łóżka, dożywotni zestaw baterii do pilota do wspomnianego wyra albo na pokrowiec od materaca przeciwodleżynowego. To jest dopiero rozmach. Niepotrzebne skreślić.  I co nam pozostało oprócz głośnego lania żalu i oburzenia? Nic. Nie mamy już absolutnie na nic wpływu. Ewentualnie widły i sierpy, ale kto by nas poprowadził…

Rysunek Mleczki jest niezaprzeczalnie kontrowersyjny. Wywołuje dyskusję i nie pozwala na jednoznaczną ocenę. Nadmuchał przerysowaną, narodową wrażliwość, której nabawiliśmy się po ostatnich ekscesach prawicy. Otwiera jednak oczy na dosyć często pojawiające się zjawisko, w którym my, naród, jesteśmy systematycznie dymani na każdym polu, a władza już nawet nie udaje, że podchodzi do tego zupełnie hobbystycznie. Gdyby na rysunku Mleczki dokładnie to samo zdanie wypowiedział podstarzały Hobbit z kotem pod pachą, podzielilibyśmy się grafiką na wszystkich polach w social media i stworzyli viral. „Dokładnie tak”, „Bezczelny typ”, „Panie prezesie, coś pan wie o molestowaniu?” grzmiałyby media, a my dumnie zmienialibyśmy profilowe na hasło Mleczki. Tak proszę państwa działa internet. Właśnie tak.

Niestety Pan Andrzej podpisał hasło własnym profilem i strzelił sobie świadomie lub mniej w kolano. A szkoda, bo przesłanie było inne.

Zanim zaczniecie pouczać o cienkich granicach i niesmaku, przytoczycie dwieście definicji o satyrze i sposiłkujecie się odpowiedzią feministek, na której pewna młoda dama odpowiada Panu Andrzejowi „Spier*alaj”, zastanówcie się porządnie, co autor miał na myśli. Czy przypadkiem nie wyśmiał tym samym zapędów przy korycie i w dosyć nieoczywisty sposób nie stanął niejako w obronie kobiet? Satyra satyrą, ale to tutaj to ostatni pisk rozpaczy. Słyszycie?


Zobacz także

Zielony koktajl dodający energii - Koktajle - najzdrowszy fast food

Zielony koktajl dodający energii

ABC depilacji, czyli metody usuwania zbędnego owłosienia

Z pamiętnika odchudzającej się dziennikarki…