Uroda

Najbardziej luksusowa szczotka świata! Zobaczcie koniecznie

Redakcja
Redakcja
21 września 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Czar paryskiego luksusu, zatopiony w 24-karatowym złocie. Prosty, a zarazem wyjątkowo luksusowy i wyszukany gadżet. Idealny pomysł na ekskluzywny prezent!

BALMAIN HAIR COUTURE  GOLDEN SPA BRUSH

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Najbardziej luksusowe akcesorium do włosów, jakie możesz sobie wyobrazić! Pokryta 24-karatowym złotem, szczotka do włosów od Balmain Hair wykonana jest ręcznie z włosia dzika i nylonowych igiełek. Jest nie tylko wyjątkowo ekskluzywnym i pięknym gadżetem, ale także doskonale sprawdza się do masażu głowy, który poprzez pobudzanie krążenia, stymuluje  wzrost włosów i odżywia je. Częste szczotkowanie oczyszcza włosy, a także dodaje pasmom gładkości i połysku.

W tym roku szczotka dostępna jest wraz z kosmetykami w wersji travel size (jedwabne perfumy SILK PERFUME oraz Elixire Arganowy MOISTURIZING ARGAN ELIXIR). Wszystko zamknięte w stylowym kofrecie.

BALMAIN HAIR COUTURE GOLDEN BRUSH SET CENA ZESTAWU: 649 ZŁ

Do kupienia na stronie: SKLEP.BALMAINHAIRPOLAND.PL  oraz WWW.NOLACLUB.PL .

Balmain Hair

Fot. Materiały prasowe

ZŁOTA SZCZOTKA W ZESTAWIE Z JEDWABNYMI PERFUMAMI SILK PERFUME (50 ML) I ARGANOWYM ELIXIREM MOISTURIZING ARGAN ELIXIR (20 ML).


Artykuł powstał we współpracy z PLATINIUM CAST


Uroda

„Nie jestem psychopatą!”, czyli dlaczego Polacy boją się pójść do psychologa

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
21 września 2016
Fot. Pexels / Adrianna Calvo / CC0 Public Domain
 

„Ja?! Do psychologa?! Przecież nie jestem wariatem, daj mi spokój!”. Gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie standardowej rozmowy, którą przeprowadzamy z bliską osobą na temat wizyty u psychologa, jej początek, a zarazem koniec, wyglądałby właśnie tak. W Polsce terapia, psycholog czy psychiatra wciąż wiąże się ze stereotypowym myśleniem. Bo w końcu do gabinetów trafiają tylko wariaci, a choroby psychiczne to wytwór szatana, na który bardziej od lekarza pomoże egzorcysta.

„Psycholog jak dziennikarz – zostaje nim każdy, kto niczego nie potrafi”

Przez kilka miesięcy pracowałam w poradni psychologiczno-pedagogicznej jako recepcjonistka. Ludzie niby sami dzwonili, żeby zapisać się na wizytę. Za każdym razem słyszałam tylko „ale czy to na pewno dobry psycholog?”, „a czy ma skończone studia?”. Odpowiedzi były oczywiste, w końcu psychologiem bez odpowiednich uprawnień być nie można. Kiedyś na terapię zgłosiła się starsza pani, której córka zaginęła kilka lat wcześniej. Miała wnuczkę, która studiowała i to właśnie dzięki niej ciągle jakoś funkcjonowała. Siedziała niespokojnie na krześle, aż w końcu rzuciła do mnie dość niespodziewanie: „Wie pani, bo ja to do psychologów nie mam zaufania! Na te studia idzie każdy, tak jak na dziennikarstwo!”. Starsza pani na pewno miała trochę racji. Psychologia to w końcu bardzo popularny kierunek wśród młodych ludzi. Nie skończyła swojej opowieści. „Przecież do rozmów z ludźmi trzeba się nadawać! A niech pani popatrzy, tyle zarabiają, więc każdy udaje, że potrafi pomóc. I jak ja mam takiemu zaufać?!”.

„To moje problemy, nie będę nikomu o nich opowiadał!”

W gruncie rzeczy owa starsza pani była odbiciem większości naszego społeczeństwa. Jej terapia skończyła się na czterech spotkaniach. Dlaczego? Nie zaufała, nie chciała opowiadać o swoim życiu komuś, kto był młodszy od niej. Już samo przyznanie się do problemu jest ogromnym krokiem ku dobremu. Nie ma co się jednak oszukiwać – samo przyznanie się do błędu, choroby czy zaburzeń w zachowaniu jest nie lada wyzwaniem. Powiedzenie o tym komuś bliskiemu to ogromny wyczyn, ale zdecydowanie się na rozmowę z kimś zupełnie obcym, to w wielu przypadkach cud. Dlaczego? Bo boimy się obiektywnego spojrzenia na problem. To bardzo intymna i trudna sytuacja, w której świadomie poddajemy się czyjeś ocenie. Zapominamy jednak o tym, że to dla naszego dobra. Są momenty, w których tylko spojrzenie na problem z zupełnie innej perspektywy może nas uratować przed dalszymi kłopotami.

„Nie jestem psychopatą”

Argument ulubiony przez wszystkich psychologów, których miałam przyjemność poznać. Nie zauważanie swojego problemu to jedno, bagatelizowanie go to zupełnie inna rzecz, ale zdawanie sobie z niego sprawy i twierdzenie, że poradzisz sobie sama, bo „co ludzie powiedzą, jak się dowiedzą, że byłam u psychologa?!” – to zupełnie inny kaliber. Nie mam pojęcia, czy to objaw naszego zacofania w stosunku do Zachodu, czy może jednak ciągły brak przekonania, że terapia jest dla naszego dobra. Bo w czasie kiedy w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych każdy ma swojego terapeutę, w Polsce przyznanie się do psychoterapii, to strzelenie sobie w kolano. Może właśnie dlatego każdorazowe powiedzenia przez celebrytów „tak, jestem pod opieką psychologa, nie radzę sobie” jest uważane za coś w rodzaju heroicznego aktu obrony ojczyzny.

„I tak już nic mi nie pomoże”

Kozetka, zielona lampa na potężnym, drewnianym biurku i ciemne ściany – oto najczęstsze skojarzenie z gabinetem psychologa. Fakty są jednak zgoła inne. Kozetki zastępują fotele, potężne biurka to bardzo często zwykłe stoły z Ikei, a ciemne ściany są po prostu białe, żeby było jaśniej i przestronniej. Kiedy bliscy zaczynają nas przekonywać do wizyty u psychologa, przed oczami pojawia się właśnie ta kozetka na której mają rozwiązać się w cudowny sposób nasze problemy. Zawsze jest jeden przebłysk, w którym postanawiamy podjąć się terapii, ale zaraz potem wracamy do stanu „ale po co, przecież i tak nic mi już nie pomoże”. Jak powiedziała kiedyś moja terapeutka – „masz rację, nic ci nie pomoże, bo to ty sama musisz sobie pomóc”.

„Szkoda mi pieniędzy, od gadania mam koleżanki”

Wpisujesz w Google „psycholog”. Wyniki wyszukiwarki porażają. Setki gabinetów w okolicy twojego domu, a ceny za wizytę coraz to lepsze. I wtedy zamiast szukać innych rozwiązań, dajesz sobie spokój. Bo po co wydawać tyle pieniędzy, skoro możesz pogadać ze swoimi przyjaciółkami? Po pierwsze – istnieją ośrodki, w których pomoc psychologa jest zapewniona każdemu za darmo. Niekoniecznie chodzi o Narodowy Fundusz Zdrowia, bo tutaj kolejki jak zawsze są powalające. Ośrodki pomocy rodzinie, ośrodki dla uzależnionych – wystarczy odrobinę poszukać. Po drugie – przyjaciółki to skarb, jednak bardzo stronniczy skarb. Często nie powiedzą ci prawdy, bo będą bały się, że cię zranią. A psycholog czy terapeuta? On nie będzie miał najmniejszych skrupułów. W końcu nie po to zgłosiłaś się na terapię, żeby po prostu posiedzieć przy kawie. Chcesz pracować nad sobą, coś zmienić, lepiej żyć? To kolejny krok ku dobrym rozwiązaniom.


Uroda

„Suma wszystkich strachów”, czyli jak nie nakręcać spirali swoich lęków

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 września 2016
Fot. iStock / Natalia Moroz

Lęk jest naturalnym uczuciem znanym każdemu z nas. Towarzyszy nam w różnych sytuacjach, często nowych, nieznanych, które wymagają od nas podjęcia decyzji lub działania. Obawiamy się, czy sobie poradzimy np. podczas rozmowy o pracę lub ważnego egzaminu. 

Lęk odczuwamy także w przypadku niebezpieczeństwa, choć niekiedy przeceniamy go, jako mechanizm obronny. A wtedy krótka droga od zwykłego lęku, do utraty kontroli nad nim i życia z towarzyszącymi stanami lękowymi.

Lęk bywa uzasadniony tylko do pewnego momentu

Ponieważ jest to reakcja na coś, co potencjalnie nam zagraża, lęk wyczula nas na działanie. Nie istnieje jeden schemat reagowania na odczuwany strach, który ma wiele poziomów i przyczyn, podobnie jak zachowania, które mają ratować w razie zagrożenia. Lęk wyzwala różne reakcje, począwszy od przyspieszonego bicia serca i pocenia się dłoni, bólu brzucha czy duszności, po kompletny paraliż i niezdolność do właściwej reakcji. Stany lękowe czy fobie potrafią w skrajnych przypadkach całkowicie zdezorganizować funkcjonowanie i życie człowieka oraz odizolować go od społeczeństwa.

Walczyć czy uciekać?

Najczęściej dla własnego komfortu psychicznego, zamiast stanąć oko w oko z sytuacją, która powoduje w nas lęk, wolimy jej unikać. To rozwiązanie dobre jest tylko na daną chwilę, bo pozwala oddalić się od niebezpieczeństwa, ale nie rozwiązuje problemu. Jeśli doświadczasz lęku, któremu nie chcesz się poddawać, spróbuj zastosować u siebie metody, które cię oswoją z problemem. Jednak gdy problem narasta, należy poszukać pomocy u specjalisty leczącego tego rodzaju zaburzenia.

Nie rób tego, jeśli nie chcesz by lęk zadomowił się w twoim życiu na stałe, czyli jak nie nakręcać spirali swoich lęków

1. Nie skupiaj się na uciążliwych myślach

Dobrze jest analizować to, co się wokół nas i z nami dzieje. Jednak gdy te myśli stają się nie do powstrzymania, a ty poświęcasz im za dużo czasu, odbierasz sobie radość z teraźniejszości. Co więcej, z takiego „analitycznego paraliżu” nic nie wynika, żadne rozwiązanie. Tracisz czas, zajmujesz myśli, ale nie jesteś w stanie podjąć dobrej decyzji, z powodu lęku przed decyzją błędną. Możesz temu zaradzić szukając innego punktu zaczepienia dla myśli. Być może medytacja lub joga nauczą cię kontrolować ich przepływ. Nie jest to łatwe, ale przecięcie potoku ciągłych myśli pozwoli poświęcić dobrą energię na inne, potrzebne w twoim życiu sprawy.

2. Porzuć wygórowane oczekiwania

Strach przed nieznanym nie jest czymś dziwnym. Ale jeśli masz zbyt wielkie oczekiwania w stosunku do tego, co ma się stać, zaczynasz się obawiać, czy sobie poradzisz. Starając się układać przyszłość, popełniasz błąd zawieszając zbyt wysoko poprzeczkę. Gdy przyjdzie możliwe niepowodzenie, ty zaczynasz bać się jeszcze bardziej. Boisz się następnego razu i przyszłości – będąc tu i teraz, czym zatruwasz sobie codzienność. Lepiej jest nie zakładać z góry toku przyszłości, bo zwykle w życiu bywa inaczej niż planujemy. Rozwiązaniem jest skupienie się na teraźniejszości i uczynienie własnego życia ciekawym i radosnym, by nie musieć skupiać całej uwagi nad tym, co może się wydarzyć.

3. Nie unikaj tematu swojego lęku

Taka postawa nie zaskakuje, bo mało kto ma ochotę na niemiłą konfrontację z lękiem. Wbrew pozorom ucieczka wcale nie służy ochronie dobrego samopoczucia, podobnie jak wypieranie, że coś się wydarzyło. Stłumione emocje powracają z jeszcze większą siłą, powodując silniejszy dyskomfort, a w konsekwencji bardziej natężony strach. Gdy już przyznasz przed sobą, że jednak masz z czymś problem, weź sprawy w swoje ręce. Nie unikaj sytuacji, ludzi, miejsc dlatego, że wydają się przerażające. Konfrontacja z obawami pozwoli ci się przekonać, że najczęściej nie mają one dla ciebie negatywnych konsekwencji i są jedynie twoim wyobrażeniem. Kiedyś przyjdzie ten moment, gdy będziesz musiała zderzyć się z problemem i nie będzie dokąd uciekać. Wtedy, zamiast wziąć udział w zwykłej konfrontacji, przyjdzie ci walczyć z silnym demonem. Zaakceptuj więc swój lęk i staw mu czoło, jeśli nie możesz zrobić tego sama, poproś o wsparcie specjalistę.

4. Znajdź alternatywę dla leków uspakajających 

Są w życiu sytuacje, w których przyjęcie farmaceutyków pomaga zachować względną równowagę psychiczną. Ale nie jest to długodystansowe rozwiązanie, bo jedynie koi i maskuje lęki, a nie leczy ich przyczyny. Naukowcy udowodnili, że medytacja może dostarczyć ulgę w niepokoju i depresji, tak jak leki przeciwdepresyjne. To alternatywa dla leków i skutków ubocznych, które mogą cię dotknąć. Poświęć się pasji, która pozytywnie zajmie czas, szukaj kontaktu z naturą, która doskonale koi nerwy.

5. Odrzuć chęć kontroli wszystkiego i dążenie do perfekcjonizmu

Lęk powoduje niekiedy chęć przejęcia kontroli nad każdym aspektem życia. W obawie przed nieznanym starasz się kontrolować, co tylko możesz, żeby nie czuć się bezradna. To może mieć skutek odwrotny i sprawić, że życie będziesz odczuwała wielkie napięcie, czując taką odpowiedzialność. Podobnie, gdy dążysz do perfekcjonizmu, skutkującego ostatecznie niezadowoleniem i frustracją. Jedyną radą jest to, byś skupiała się nad tym, na co rzeczywiście możesz mieć wpływ.

6. Nie oddawaj siebie nałogom

Szukając ucieczki przed problemami i szczęścia, bywa, że sięgasz po niewłaściwe sposoby, takie jak używki. Jednak nawet odczucie chwilowej ulgi po ich zażyciu ani nie da ukojenia na dłużej, ani nie rozwiąże problemów, wpędzając cię w bardziej poważne. Zadbaj  o siebie, postaw swoją osobę na pierwszym miejscu i zawalcz, zanim alkohol/narkotyki/jedzenie zrujnują twoje życie i zdrowie. Koniecznie pójdź do specjalisty lub znajdź grupę wsparcia. Im szybciej zapomnisz o używkach, tym szybciej twoje życie wróci na normalny tor, a z resztą spraw też dasz sobie radę.


źródło: www.powerofpositivity.com, www.psychiatria.pl


Zobacz także

10 zabiegów dermatologii estetycznej, które warto wykonywać zimą. Wykorzystaj tę porę roku na rewitalizację skóry

Mała zmiana, wielki uśmiech. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #5 [25.04]

Mydło do mycia pędzli

Mydło do mycia pędzli do makijażu – wiedziałyście, że istnieje takie cudo? Boskie!