Uroda

Detoks dla skóry. Nakarm ją witaminami

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 lutego 2016
Fot. iStock
 

Zima nie jest czasem szczególnie sprzyjającym kondycji skóry, na co wpływ ma nie tylko mniejsza ilość promieni słonecznych, ale i dieta uboga w świeże owoce i warzywa. Cera staje się przesuszona, ziemista.

W dodatku suche powietrze, odkręcone grzejniki i mniejsza ilość ruchu widocznie wpływają na stan cery. I w lustrze zamiast promiennego odbicia, widać zaskórniki, rozszerzone pory, oraz inne problemy skrzętnie ukrywane pod makijażem. Niestety same kosmetyki nie uczynią cudu, czas wprowadzić wiosenne porządki na twarzy. Detoks, czyli oczyszczanie skóry następuje nie tylko przez zastosowanie kosmetyków, oraz picie wody. Chodzi tu również o dostarczenie w pożywieniu tych witamin, które od wewnątrz dodadzą blasku.

Postaw na witaminy, którymi karmi się skóra:

Witamina A. Jej brak wpływa na przesuszenie skóry. Bez problemu uzupełnimy jej niedobory włączając do diety produkty takie jak żółtka jajek, pełnotłuste mleko i jego przetwory, tran, tłuste ryby morskie, wątróbkę, marchew, suszone morele. Dużą ilość tej witaminy zawierają warzywa w kolorze zieleni i pomarańczy.

Witamina B1, B6. Jej niedobory wpływają na pojawianie się wyprysków na skórze, utratę jej elastyczności. Witaminy z grupy B znajdziemy w takich produktach jak: orzechy, nasiona słonecznika, ryby, zielone warzywa liściaste, pełnoziarniste pieczywo.

Witamina C. Odgrywa nie tylko ważną rolę w budowaniu odporności organizmu. Przy niedostatku skóra traci jędrność, witamina C neutralizuje wolne rodniki które uszkadzają komórki, uczestniczy w tworzeniu się kolagenu, wpływającego na młody, świeży wygląd. Aby uzupełnić braki, warto spożywać owoce jagodowe, cytrusy, paprykę, natkę pietruszki oraz owoce róży.

Witamina D. Jej braki szczególnie dotykają nas zimą, z powodu małej ilości promieni słonecznych, które wpływają na powstawanie jej w organizmie. Jej niedobór wpływa na stan skóry pośrednio, wpływając na system nerwowy, objawiając się bezsennością i nerwowością. A jak wiadomo to również wpływa na stan skóry. Poza suplementami można ją uzupełnić żółtkami jaj, mlekiem, podrobami, tranem.

Witamina E. Chroni lipidy naskórka przez uszkodzeniem, odżywia skórę, poprawia ukrwienie, przeciwdziała procesom starzenia, ujędrnia ją. Znajdziemy ją w warzywach liściastych, olejach roślinnych, migdałach, orzechach ziarnach zbóż, a także w maśle.


Uroda

„Nigdy nie wybaczę mojej matce, nie będę żyła tak jak ona…”. My, kalki naszych matek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 lutego 2016
Fot. iStock / kieferpix
 

To jak wygląda moje życie – to wina mojej matki, tego jak mnie wychowała. Nie kochała mnie zbyt mocno, była nadopiekuńcza, oschła, zbyt wylewna. Czasami bywała zbyt dobra – to też źle, bo nie nauczyła mnie jak walczyć o swoje. Wybaczyć jej? Niby dlaczego, po co? Żeby to ona się lepiej poczuła?

 Nie będę taka jak moja matka

Joanna: „Moja mama rzadko spędzała ze mną czas. Dla niej ważne było, żeby mieszkanie lśniło, żeby był porządek. Pamiętam, że nawet mycie naczyń stawiała wyżej niż przeczytanie mi książki, kiedy prosiłam. Musiałam walczyć o jej uwagę z kurzem na meblach. Celowo miałam bałagan w swoim pokoju, bo tylko wtedy w ogóle mnie zauważała. Krzyczała, że jestem bałaganiarą, syfiarą, że jak można mieszkać w takim burdelu. Ktoś by powiedział – niby nic, ale ja do dziś mam problem z zabieganiem o uwagę innych, kiedy ktoś mnie ignoruje odbieram to jak duży cios, często w relacjach z ludźmi doprowadzam do sytuacji, żeby ktoś mnie porzucił, zostawił. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, by nie być jak moja mama. Nie chcę żyć jak ona i biegać z obiadkiem do stołu dla wiecznie niezadowolonego taty. Usługiwać mu, a resztę dnia spędzać na pucowaniu mieszkania….”

Dorota Hołówka (psycholog): Kontakt z matką to dla nas najważniejsza relacja. Matka jest dla nas wzorem kobiecości. Podziwiamy ją, gdy jesteśmy małe, ale rozczarowuje nas, gdy zostajemy nastolatkami. To wtedy właśnie rodzice przestają być dla nas autorytetem, widzimy, że nie zawsze mają rację, że ich poglądy mogą różnić się od naszych. Następuje takie swoiste załamanie wartości, bo świat zewnętrzny pokazuje nam zupełnie coś innego, niż to, czego nauczyli nas rodzice.

To wtedy rodzi się w nas bunt i powtarzamy „Nie będę jak moja matka”, a to niestety najlepsza droga do tego, by powtórzyć dokładnie takie samo zachowania, nawet takie samo życie. Mówiąc „nie będę” kreujemy w naszej podświadomości życie, jakie miała nasza matka, a którego my chciałybyśmy uniknąć. Skupienie się na tym, czego nie chcemy działa jak fatum, bo trudno by nasz mózg wykreował jakąś inną rzeczywistość, skoro myślimy tylko o tej jednej. Gdyby zamienić „nie będę jak moja matka”, na „będę szczęśliwa, czuła, czas spędzony z dziećmi to dla mnie jedna z najważniejszych wartości”, jeśli zmienimy rzeczywistość w naszej głowie, mentalności, emocjach, to wówczas mamy szansę osiągnąć życie inne od tego, którego nie chcemy.

Moja matka zniszczyła mi życie

Izabela: „Z moją siostrą bliźniaczką wychowałyśmy się w patologicznej rodzinie. Matka alkoholiczka, ojciec w więzieniu. Moje życie było koszmarem. Cierpiałam i płakałam w łazience. Już wtedy obiecałam sobie, że moje życie nigdy nie będzie wyglądać, tak jak teraz. Zamykałam oczy i widziałam siebie siedzącą w skórzanym fotelu”. Dziś Izabela jest prezesem dużej firmy, jest kobietą sukcesu, ma udane małżeństwo i fantastyczne dzieci. „Moja siostra jest alkoholiczką, nie chce dać sobie pomóc, zawsze powtarzała, że to matka zniszczyła jej życie, przez nią jest, kim jest. To niesamowite, że wychowałyśmy się w tej samej rodzinie, w tym samym czasie, a nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej”.

Dorota Hołówka: Panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i wiele ludzi w to wierzy. Ja jednak zawsze podkreślam, że to nie dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób ja spojrzę na swoją przeszłość , będzie zależało jak wyglądać będzie moja przyszłość. Jeśli matka przysparzała nam w dzieciństwie cierpienia i bólu,  to my mamy dwie drogi do wyboru. Albo spojrzeć na naszą przeszłość i z tego, co się wydarzyło uczynić naszą siłę, albo uznać za słabość i porażkę. To, którą drogę wybierzemy zadecyduje, jak nasze losy się potoczą.

Nigdy jej nie wybaczę

Ola: „Nie umiem wybaczyć mojej matce. Dzięki terapii zrozumiałam, że to ona podkopała moje poczucie wartości. To ona zawsze porównywała mnie z koleżankami, mówiła, że jestem egoistką, że za mało się staram. Nigdy od niej nie usłyszałam, że jest ze mnie dumna, że mnie kocha. Wiecznie stawiała mi wymagania, którym ja nie potrafiłam sprostać. W dorosłym życiu walczyłam z depresją, do której doprowadził mnie nadmierny perfekcjonizm. Chciałam być idealna, by moja matka mnie pokochała, a przypłaciłam to chorobą. Nie umiem jej wybaczyć”.

Dorota Hołówka: Powinniśmy pamiętać o jednym – my wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Jeśli sytuacja sprzed 20 lat wywołuje teraz w nas ból, albo co gorsza – tego bólu nie czujemy, choć on w nas jest, to ten manifestuje się w naszych kontaktach z przyjaciółkami, koleżankami, w relacji z dzieckiem. My mamy wybaczyć dla siebie, z korzyścią dla nas samych. Jeśli nie możemy wybaczyć, to oznacza, że istnieje pewien rodzaj przywiązania do emocji, jaką wywołuje decyzja o nie wybaczeniu. Na przykład: kiedy myślę o tym – czuję złość, która pomaga mi wyrażać siebie, dlatego  podświadomie będę potrzebowała tej sytuacji z przeszłości. Przykładowo: jeśli ktoś działa niezgodnie z moimi wartościami, a ja mam problem z asertywnością, będę potrzebowała skontaktować się ze złością, żeby obronić siebie, tak więc emocja ta będzie mnie w pewien sposób wspierała. Zawsze trzymamy się czegoś, co nam służy. Jeśli nie wybaczamy, to widocznie emocje, jakie w nas to wywołuje, są nam potrzebne w jakimś innym obszarze.

Mam takie poczucie, że brak wybaczenia to dostęp do złości lub innej ważnej emocji. W momencie kiedy zmieni się nasza świadomość do tego stopnia, że  zaczniemy otwarcie i bez poczucia winy wyrażać siebie, zaczynamy być gotowi szczerze wybaczyć.

To wszystko przez moją matkę

Edyta: „To kim dziś jestem, to wina mojej matki. Zawsze chciałam być lekarzem, ale ona tłumiła te moje marzenia, mówiła, że to trudne, że może lepiej wybrać co innego. Wiadomo, że mama to autorytet, więc ja się jej słuchałam i dziś siedzę w jakimś durnym urzędzie, jako pracownik budżetówki i pluję sobie w brodę, jaka byłam głupia, że ją słuchałam. Była nadopiekuńcza i dziś ja nie umiem samodzielnie podjąć żadnej decyzji”.

Dorota Hołówka: To częste. Wchodzimy w rolę ofiary, biednej dziewczynki, skrzywdzonej – bo nasza relacja z matką była trudna. A gdyby tak przestać rozkładać na części pierwsze tego wszystkiego, a spojrzeć z inne strony: co dało mi to co się wydarzyło, jaką siłę mogę czerpać, co z tego pakietu nie zawsze pełnego miłości i troski mogę wziąć czyniąc siebie silniejszą? Łatwo nam zrzucić winę za swoje wybory na innych. Marzymy o wolności, a kiedy ona zostaje nam dana, to boimy się odpowiedzialności za podjęcie samodzielnych decyzji, wycofujemy się z różnych działań, a winą obarczamy – jeśli jest ku temu okazja, własną matkę, to jak nas wychowała.

Warto jednak pamiętać o przeszłości naszych rodziców, często pokolenia powojennego, kiedy nikt się nie zastanawiał, jak wychować dzieci. To jest pokolenie energii lękowej i uważam, że należy im się szacunek. Nasze matki mogły nam dać to, co same dostały od swoich rodziców. Piękne, co obserwuję podczas w pracy grupie, kiedy odkrywamy, że każda krytyka ze strony naszych rodziców: „co ty robisz”, „jak się zachowujesz”, „skąd ta dwója”, była wyrazem ich głębokiej troski o nas. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, na miarę swoich możliwości. Te wszystkie krytyczne komunikaty kierowane w naszą stronę  niosą za sobą poczucie winy naszych matek i rodziców w ogóle, że nie są tacy doskonali jak chcieliby być. Że są wkurzeni na siebie i tę złość wyrażają krytykując nas.

Z tym, co się wydarzyło w naszym dzieciństwie, możemy zrobić co chcemy, ale gdy się zdecydujemy się temu przyjrzeć, zobaczyć, czy to ból, czy cierpienie, czy złość wówczas dajemy sobie możliwość transformacji, możemy coś dla siebie zrobić. Jeśli stanę oko w oko ze stanem, który wywołuje we mnie przeszłość, relacja z matką, to przestanę żyć jak marionetka. W przeciwnym razie to przeszłość ma nad nami władzę.


 

Dorota Hołówka/arch. prywatne

Dorota Hołówka/arch. prywatne

Dorota Hołówka – psycholog, international coach ICC, jest ekspertem w dziedzinie budowania relacji oraz swobodnego realizowania celów. Od 12 lat wspiera ludzi w obszarze motywacji, założycielka Stowarzyszenia Nowa Psychologia. Twórczyni autorskiego programu pracy z ciałem, który od kilku lat zmienia życie bardzo wielu ludziom. Doradca w programach radiowych i telewizyjnych, felietonistka miesięczników psychologicznych.


Uroda

Toksyczny przyjaciel? Nie, dziękuję. 7 złotych zasad prawdziwej przyjaźni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 lutego 2016
Fot. Pixabay / cherylholt / CC0 Public Domain

Ilu masz przyjaciół? Nie, nie „znajomych”. I nie, nie na Facebooku. Czy masz gdzieś obok, jedną lub dwie bliskie osoby, które są z tobą i w trudnych i w radosnych chwilach? Kogoś, do kogo odezwać możesz się zawsze i wiesz, że otrzymasz wsparcie? Czy w twoim życiu jest miejsce i czas dla prawdziwej przyjaźni? Poznaj jej zasady.

1. Akceptacja

Prawdziwy przyjaciel akceptuje cię taką, jaką jesteś, nie próbując zmieniać i tworzyć nowej ciebie, pasującej do jego wizji. Nie wyolbrzymia też twoich niedoskonałości. Przyjaciel widzi w tobie dużo pozytywnych cech, często wtedy, gdy ty sama ich już nie dostrzegasz. „Toksyczny” przyjaciel sprawia, że w jego obecności czujesz się gorszy, nie wystarczająco dobry.

2. Na dobre i na złe

Czujesz, że cokolwiek się wydarzy, on będzie obok by podać pomocną dłoń. W ciężkich chwilach, w razie problemów, ale też wtedy, gdy jesteś szczęśliwa. Jeśli twój przyjaciel jest zazdrosny o twoje szczęście albo umniejsza sukcesy, które odnosisz, to nie jest dobra znajomość. Tak samo powinnaś wystrzegać się osób, które są zazdrosne o twoich innych przyjaciół, próbują zdyskredytować ich w twoich oczach, a także starają się kontrolować twoje życie. Co innego razem szukać dobrego rozwiązania, co innego próbować kimś kierować.

3. Bez tajemnic

Uważaj na to, co komu mówisz. Toksyczny przyjaciel zawsze w jakiś sposób  wykorzysta tę wiedzę przeciw tobie. Dobry, skorzysta z niej tylko w dobrej wierze i nie podzieli się nią z innymi bez twojej zgody.  Zna sekrety twojego serca, twoje plany i marzenia, czasem potrafi nawet czytać w twoich myślach.

4. Spotkanie w połowie drogi

Prawdziwy przyjaciel nie oczekuje od ciebie tego, że zawsze odezwiesz się pierwsza. Spotkacie się zawsze „w pół drogi”. Tak jak ty, chwyci za telefon żeby zadzwonić, napisać. Interesują się tobą i twoim życiem, nie musisz prosić go o to, by był w nim obecny, nie musisz zabiegać o jego uwagę. Dajecie tej przyjaźni z siebie tyle samo.

5. Samopoczucie

Przyjaciel potrafi powiedzieć coś takiego, tak zadziałać, że szybko powrócisz do równowagi emocjonalnej. Mimo, że jeszcze przed chwilą wylewałaś wiadra łez, teraz powoli wraca ci ochota do życia, a poziom energii podnosi się. Tę energię dajecie sobie wzajemnie, mnożycie i dzielicie, ale nigdy jej sobie nie odbieracie. Warto zwrócić na to uwagę po spotkaniu ze znajomymi: czujesz, że opadasz z sił, czy przeciwnie, unosisz się nad ziemią…?

6. Szczerość

Może nawet taka, jakiej byś nie chciała. Może trudna i bolesna. Ale zawsze – prawda. Przyjaciel nie powie ci tego, co chcesz usłyszeć, ale to co trzeba, żebyś w danej chwili usłyszała. Jeśli tylko rozumiesz, że nie chodzi mu o to by cię zdołować, dokopać leżącemu, nauczysz się doceniać tę szczerość. Celem przyjaciela jest pomóc ci spojrzeć na sprawy inaczej, dokonać właściwych wyborów.

6. Przebaczanie

Prawdziwy przyjaciel nie oczekuje od ciebie, że nie będziesz popełniać błędów. Nie obrazi się , choć może nieraz zdarzy mu się „strzelić fochem”. Nie sprawi też, że będziesz  tańczyć wokół niego w oczekiwaniu na wybaczenie i akceptację. W prawdziwej przyjaźni przebaczanie sobie sprzeczek i nieporozumień to kwestia oczywista.

7. Lojalność

Prawdziwi przyjaciele nigdy nie rozmawiają o tobie z innymi za twoimi plecami. Jeśli bliska osoba ma z tobą jakiś problem, powie ci to osobiście. Bo cię szanuje. Nawet jeśli w cztery oczy wygarnie ci nie przebierając w słowach  co myśli o tobie, czy twoich życiowych wyborach, to w towarzystwie innych stanie za tobą murem.

Istnieją przyjaźnie, które trwają całe życie. I są znajomości, które gdzieś, pod wpływem różnych zdarzeń kończą się zanim się na dobre zaczną… Może niedostatecznie je pielęgnowano, może zabrakło w nich dbałości, by każdy z przyjaciół funkcjonował w tych relacjach na równych zasadach. A może tylko zdawało nam się, przez chwilę, że znalazłyśmy bratnią duszę. Tak przecież bywa nie tylko z miłością, prawda? 😉


Zobacz także

12 rzeczy, przez które twoje włosy są w fatalnej kondycji

Jak wybrać się do kosmetolog i nie zbankrutować? Jakie zabiegi wykonać jesienią, które nie zniszczą naszej skóry i naszego portfela?

Najlepsze zabiegi rewitalizujące skórę na jesień