Lifestyle Uroda

Czas na zmiany. Te czynności powodują szybsze starzenie się skóry

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
2 października 2017
Fot. iStock/Tinatin1
 

Wszystkie chciałybyśmy jak najpóźniej dostrzec na swojej twarzy pierwsze oznaki starzenia. Dlatego też z reguły nie oszczędzamy na kremach przeciwzmarszczkowych i bardzo dokładnie wklepujemy je w skórę dwa razy dziennie. Niestety mogą to być pieniądze wyrzucone w błoto, jeśli prowadzisz niehigieniczny styl życia i nie przykładasz wagi do szczegółów w codziennej pielęgnacji twarzy. 

Nie stosujesz kremów z filtrem

Jeśli uważasz, że wcale nie są potrzebne, skoro się nie opalasz – jesteś w błędzie. Nawet krótkotrwała ekspozycja na szkodliwe działanie promieni UV powoduje szybsze starzenie się skóry. Na szczęście większość podkładów zawiera filtry przeciwsłoneczne. Niskie, bo niskie (najczęściej 15 SPF), ale zawsze coś. Sprawdź, czy twój fluid chroni przed słońcem, a jeśli nie, kup odpowiedni filtr (30-50 SPF) i nakładaj produkt na skórę twarzy przed zrobieniem make-up’u.

Mało śpisz, za to dużo palisz i często pijesz

W trakcie snu regeneruje się cały twój organizm, także skóra. To właśnie wtedy najlepiej wchłania kosmetyki pielęgnacyjne. Pamiętaj, by zawsze nakładać je przed pójściem do łóżka i staraj się wysypiać. Wystarczy jedna zarwana noc, by twarz była opuchnięta i poszarzała, a pod oczami pojawiły się worki. Odstaw też papierosy i alkohol. Te popularne używki wyniszczają organizm, zaburzają pracę organów wewnętrznych oraz transport krwi i tlenu. Cera szybko ci pokaże, jak reaguje na nadmiar toksyn.

Zapominasz o demakijażu

Zanieczyszczenia na twarzy powodują zatykanie porów. To z kolei sprawia, że skóra nie może oddychać, dochodzi też do uszkodzenia kolagenu. Efekt? Podrażnienia, krostki i… zmarszczki. Tylko czekać, aż pojawią się kurze łapki.

Robisz niepotrzebne miny

Nie chodzi tu tylko o uśmiechanie, ale o wszystko to, co często robimy nieświadomie. Żujesz gumę? Marszczysz czoło podczas malowania rzęs? Pijesz napoje przez słomkę? Często mrużysz oczy i marszczysz nos? Wszystkie te miny powodują, że skóra naciąga się, ugniata i zagina, powodując szybsze powstawanie zmarszczek.

Rozciągasz skórę

Jeżeli w trakcie nakładania kosmetyków (nawet tych przeciwzmarszczkowych) mocno naciągasz skórę, możesz spowodować uszkodzenia włókien kolagenowych i szybsze starzenie. Większość produktów wystarczy delikatnie wmasować, a jeszcze lepiej – wklepać. Szczególnie w okolicy oczu i na szyi. Co ciekawe, zmarszczki mogą tworzyć się także w czasie snu, jeśli lubimy leżeć na brzuchu. Rada? Zainwestuj w jedwabne lub satynowe poduszki, po których skóra się ślizga, a nie ugniata.


Lifestyle Uroda

Samotność w macierzyństwie. „Możesz kochać to, co masz, a jednocześnie potrzebować czegoś innego”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 października 2017
Fot. istock/sankai
 

Macierzyństwo bywa bardzo samotne. Nawet jeśli lubisz samotność, bycie mamą sprawia, że nagle staje się dla ciebie uciążliwa, że chcesz od niej uciec, wyrwać się z jej szponów. Przeczytajcie wpis pewnej mamy, która mówi wprost o tym, jak czuje się odkąd założyła rodzinę.

Kiedy zostałam matką, myślałam, że pozbyłam się raz na zawsze momentów samotności i prywatności, które wcześniej tak bardzo lubiłam. Cisza była kiedyś moim towarzyszem, moim centrum wszechświata. Nawet samotność w samotności była jakoś pocieszająca i dobrze znana, moja. Jako jedynaczka i introwertyczka nauczyłam się być sama ze swoimi myślami. Bawić się, odczuwać radość i nie tęsknić za towarzystwem.  Dziś, jeśli wychodzę z domu raz w tygodniu, to mi wystarcza. Jestem zadowolona. Ale pojawił się inny problem.

Oczywiście, uwielbiam być w domu z moimi dziećmi. Jest mi smutno, gdy jesteśmy daleko od siebie, więc staram się być z nimi tak często i tak mocno, jak tylko potrafię. Wiem całkiem dobrze, że nadejdzie taki dzień (pewnie zbyt  szybko), kiedy przestaną doceniać te momenty z mamą na kanapie. To, co mamy teraz, minie, dobre dni miną. (…) A ja? Zostanę tutaj. Ale przecież moje dzieci, choć są moim życiem, nie są WSZYSTKIM w moim życiu. Potrzebuję innych, tak jak kiedyś potrzebowałam ludzi, którzy wpłynęli na mnie tak mocno, że byłam w stanie stworzyć wspaniałą rodzinę. Potrzebuję ludzi, którzy wnoszą do mojego życia dobrą energię, emocje, które pozwalają przetrwać i cieszyć się tym, co mam.

Tak, chodzi o to, że rodzina to nie wszystko. Obecność męża i dzieci w moim życiu nie kłóci się z moją  potrzebą rozmów z przyjaciółmi i kontaktu „ze światem zewnętrznym”. Z pewnością nie mogę wypłakiwać się na ramionach moich dzieci. Nie, one wnoszą do mojego życia wiele dobra, ale potrzebuję też innych ludzi.

Pewnego razu opowiadałam o tym, płacząc, mojemu mężowi. Bo nie potrafiłam tego wszystkiego zrozumieć – ja, urodzony pustelnik, samotnik. Nie spodziewałam się, że moja ukochana samotność obróci się przeciwko mnie, kiedy założę rodzinę.

A ty, idealna mamo? Ty, która pieczesz piękne urodzinowe torty, co wieczór czekasz na męża z kolacją, a na Facebooku zamieszczasz zdjęcia swoich dzieci? Nie wyglądasz na samotną, ale może w głębi, czujesz to co ja? Może nie wrzucasz na swoim profilu wpisów z dni kiedy jesteś przygnębiona, zła, sfrustrowana. Nie jesteś sama, pamiętaj.

Te przytłaczające dni przychodzą i odchodzą. Możesz kochać to, co masz, a jednocześnie potrzebować czegoś innego. Dobrze jest  wsłuchać się w siebie. Nie jesteśmy same.*


Wpis opublikowany na blogu: mom.me

 


Lifestyle Uroda

Zaskakujące zaręczyny z podwójnym happy endem. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 października 2017
Fot. iStock / Anchiy
W dniu moich 23. urodzin mój ówczesny chłopak postanowił zrobić mi najmilszą niespodziankę w życiu – oświadczył się… ale po kolei. W przeddzień moich urodzin razem z Przemkiem – bo tak ma na imię nasza Gwiazda, przywieźliśmy kolejne rzeczy do naszego nowego mieszkania, które wynajęliśmy na czas studiów.

Byliśmy tam z samego rana, to była sobota. Trochę się pokrzątaliśmy, poukładaliśmy wszystkie rzeczy i kupiliśmy niezbędne produkty – w końcu 1 października rozpoczynał się rok akademicki. Zamierzaliśmy zostać w mieszkaniu na cały weekend i zapoznać się z jego wszystkimi kątami. Zupełnie nic nie planowałam na urodziny – to całe zamieszanie związane z przeprowadzką, poza tym akurat wypadały w niedzielę, więc i tak nie miałam za bardzo możliwości i czasu niczego zorganizować.
Dość szybko się uwinęliśmy, zjedliśmy jakiś obiad, a mój luby ni stąd ni zowąd zaprosił mnie na piwo (ale to romantyczne), a później na kolację: – Mamy co świętować: Twoje urodziny już jutro, w dodatku uporaliśmy się z przeprowadzką, możemy się więc zrelaksować – powiedział. Przystałam na jego propozycję, zwłaszcza że dosłownie w tym samym bloku był nasz ulubiony studencki bar z najlepszym dostępnym na rynku czeskim piwem (w repertuarze m.in. miodowe, karmeLOVE… mmmm).
Szybko się wyszykowaliśmy i wyskoczyliśmy na piwo. Zamówił po jednym, swoje wypił w ciągu dosłownie 3 minut. Zawsze pije szybciej ode mnie, ale tym razem przeszedł samego siebie. Zamówił sobie kolejne i też jakoś nerwowo i szybko zaczął opróżniać kufel. Powiedział, że po prostu jest bardzo spragniony, w co oczywiście uwierzyłam. Ledwo go dogoniłam i zamówiłam jeszcze jedno piwo.
Rozmawialiśmy o mieszkaniu i innych bieżących sprawach. Gdy zbliżałam się już do denka, powiedział, że „musimy iść”. – Dlaczego ‘musimy’? – zapytałam. – A bo strasznie zgłodniałem, chodź zabieram Cię do rynku, zjemy w jakiejś fajnej knajpie. Przystałam na propozycję, pojechaliśmy więc tramwajem na wrocławski rynek. Jak sięgam pamięcią wstecz, tak teraz wydaje mi się, że ciągle nerwowo zerkał to na zegarek, to na telefon. Myślami był jakby nieobecny, ale wtedy pomyślałam, że pewnie jest zmęczony i podekscytowany wspólnym mieszkaniem.
Dotarliśmy do Centrum i zaczęliśmy kierować się w stronę Rynku. Strasznie ciągnął mnie za rękę, jakbyśmy się gdzieś spieszyli (a ja na obcasach, prawie biegnę). W końcu zatrzymałam go i zapytałam – o co chodzi? Czemu tak biegniesz? Zrobił głupią minę, pociągnął mnie kawałek dalej i powiedział: – o zobacz, MIM. Wrzuć jakiegoś pieniążka, to może Cię zaczaruje. Trochę wzbudziło to moją podejrzliwość, raczej nigdy nie zatrzymujemy się przy takich artystach ulicznych. Niewiele myśląc, postanowiłam zrobić wyjątek i wrzuciłam parę groszy do mimowej skarbonki. Pani Mimka z mimową twarzą zaczęła coś pokazywać, całkiem fajne mimowe pozy.
W końcu nachyliła się do mnie i poprosiła, żebym usiadła na jej stołku (przecież mimy nie powinny mówić?!). Tak zrobiłam. To spowodowało, że obróciłam się o 180°. I wtedy TO zobaczyłam: mój luby klęczący przede mną z pierścionkiem w ręku, a za nim wszyscy nasi znajomi i rodzina (ze 30 osób) ubrani w białe koszulki z napisem ‘POWIEDZ TAK’ i wielkim transparentem ‘WYJDZIESZ ZA MNIE?’. Na początku w ogóle nie zorientowałam się o co chodzi, nawet nie widziałam co robi mój chłopak, ale gdy zadał to magiczne pytanie, w końcu mnie olśniło. Oczywiście, powiedziałam TAK, nie pozostawił mi zresztą wyboru – czekający w niepewności tłum ludzi pewnie by mnie rozszarpał w przypadku innej odpowiedzi.
Wokół zaczęli ustawiać się zupełnie obcy ludzie, którzy robili nam zdjęcia.. Ja oczywiście cała zapłakana, obcy ludzie nam gratulują, mój chłopak trochę mniej spięty. Na domiar DOBREGO okazało się, że nasz wspólny kolega nagrywa wszystko kamerą, tak dla potomnych (swoją drogą na filmie doskonale widać, jak Przemek nerwowo ciągnie mnie za rękę). Po gromkich brawach, wystrzale szampana (policja podjechała, żeby sprawdzić co się dzieje, na szczęście zrozumieli sytuację) i małym uspokojeniu we dwoje poszliśmy na kolację – ja wciąż wybuchałam płaczem ze wzruszenia (kelnerzy dość dziwnie patrzyli), a nasi przyjaciele udali się do mojej ulubionej knajpki, gdzie na wszystkich czekał zarezerwowany stolik, kawałek parkietu i dobrej muzyki. Po kolacji dołączyliśmy do nich i świetnie bawiliśmy się do białego rana. Kompletnie niczego nie podejrzewałam, nic się nie zdradził i zrobił mi najfajniejszą i najsłodszą niespodziankę w życiu. Oczywiście drugi happy end tej historii rozegrał się dwa lata później na ślubnym kobiercu.

Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przez cały miesiąc będziemy czekać na wasze historie pod adresem [email protected] Będzie nam niezmiernie miło, gdy zechcecie się podzielić tym, co wam w duszy gra. Co was boli, a co cieszy, kim jesteście i gdzie byście chciały być. Najciekawsze z historii opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

10 x zestaw 7 dwufazowych ampułek POWER EFFECT Bi-Phase serum od KLAPP Cosmetics, idealny jako 7-dniowa intensywna kuracja

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw kosmetyków Kneipp® – W HARMONII Z NATURĄ, składający się z:

Bestseller marki Kneipp®BIO-Olejek do ciała,

BioOel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Balsam pod prysznic Kwiat migdała Jedwabna skóra,

BC_PSD0308Duschbalsam_Mandelbluete102_hi_40

Kneipp®Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Hautoel_Mandel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Oelbad_Mandel_20ml_Pl_hi_40


8 x egzemplarz książki „Projekt: Związek”

To książka, która ukazuje wszystko to co ważne i poważne w naszym związku w formie komiksu. Fantastyczna lektura, w której temat najważniejszej dla nas relacji potraktowano w nietuzinkowy sposób.

projekt zwiazek druk


10 x film „Azyl” na nośniku DVD

FILMOSTRADA_logo_bez_tla

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Polsce, w 1939 roku, Antonina Żabińska (dwukrotnie nominowana do Oscara ® Jessica Chastain) i jej mąż, z powodzeniem zarządzają warszawskim ZOO, gdzie mieszkają wraz z rodziną w idyllicznych warunkach. Jednak ich świat wali się w gruzy, gdy hitlerowcy napadają na Polskę, a oni zostają podporządkowani przybyłemu z Rzeszy zoologowi (Daniel Brühl). Dla odzyskania wszystkiego co stracili, Żabińscy ryzykują życiem, podejmując współpracę z ruchem oporu, wykorzystując klatki i sekretne tunele ZOO do ratowania ludzi przed okrucieństwem nazistów.

To jedna z takich historii, o które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Czas trwania akcji: 05.09.2017 – 05.10.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na www.ohme.pl do dnia 15.10.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Zobacz także

Risk made in Warsaw

Gorąca czekolada czy seksowna czerwień? Walentynki z RISK made in Warsaw

Hipsterskie Boże Narodzenie – jak wyglądałaby stajenka, gdyby Jezus urodził się w tym roku

12 przejawów emocjonalnego nadużycia ze strony partnera. Wszystko „w imię miłości”