Lifestyle Związek

Twój były facet mówi: „Zostańmy przyjaciółmi”, uważaj, może być psychopatą

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 grudnia 2017
Fot. iStock/Jasmina007
 

„Mam nadzieję, że możemy zostać przyjaciółmi” – słyszałyście to chociaż raz? I wierzycie, że przyjaźń z eks jest możliwa? Cóż, może i jest, ale obarczona też ogromnym ryzykiem. Według najnowszych badań pozostawanie przyjaciółmi po zakończonym związku, niekoniecznie jest oznaką dojrzałości, może kryć w sobie mroczniejszą prawdę. Okazuje się, że takie zachowanie może być sygnałem o tendencjach psychopatycznych byłego partnera.

Badanie, które zostało przeprowadzone przez naukowców z Oakland University, przeanalizowało cechy osobowości 861 osób i historię ich relacji. Badanym zadawano pytania o ich obecne związki, a także o to, czy przyjaźnią się z byłymi partnerami. Następnie każdy otrzymał kwestionariusz określający cechy narcystyczne i psychopatyczne.

Zgodnie z wynikami badania, ci, którzy przejawiali ciemne cechy osobowości –  charakterystyczne dla psychopatów, twierdzili, że są bardziej skłonni do utrzymywania kontaktu z byłymi kochankami – z pewnych niepokojących powodów. Wygląda na to, że psychopaci częściej chcą przyjaźnić z byłymi, ponieważ mogą z tej relacji czerpać korzyści, takie jak seks, pieniądze czy choćby informacje.

Psychopatia, podkategoria aspołecznego zaburzenia osobowości, jest terminem psychologicznym, często używanym w odniesieniu do osób wykazujących cechy osobowości, takie jak narcyzm, sadyzm, egoizm, brak empatii i / lub powierzchowny urok.

Podczas, gdy wszyscy ludzie mogą wykazywać cechy takie jak egoizm, psychopaci często wykazują całkowity brak empatii – znak, że ich działania są kalkulowane na zimno.

Oczywiście nie można wszystkich były partnerów, z którymi się przyjaźnicie wrzucić do jednego worka. Są tacy, którzy pozostali naszymi przyjaciółmi, bo po prostu są dobrymi ludźmi. Warto jednak przyjrzeć się relacjom z byłymi, zobaczyć, czy nie jesteś wykorzystywana, czy granice przyjaźni nie są naruszane. Czy nie jest tak, że uwikłałaś się w relację, w której jedna strona czerpie zdecydowane korzyści i nie jesteś nią ty?

Może poznając nowego faceta, ze zwykłej ostrożności, warto spytać go o relacje z były partnerkami?


źródło: independent.co.uk


Lifestyle Związek

Pierwszy mąż jest jak naleśnik, czyli dlaczego „drugie miłości” bywają lepsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 grudnia 2017
Fot. iStock/olegbreslavtsev
 

Na pewno słyszałyście, że z pierwszym mężem, jak z pierwszym naleśnikiem – nie zawsze wychodzi i… trzeba wyrzucić.  Brutalne? Pewnie tak, ale zdarza się, że prawdziwe. Pierwsza miłość, która przetrwa całe życie, owszem, zdarza się, ale bardzo rzadko. Jeśli się nie uda, rozstajemy się ze złamanym sercem, ale za to mądrzejsi (przynajmniej miejmy taką nadzieję). I zazwyczaj po jakimś czasie zakochujemy się znowu, tym razem wybierając mądrzej.

Dlaczego „drugie miłości” bywają lepsze?

Bo kiedy podnosisz się po rozstaniu, jesteś silniejszy

Druga miłość jest dobra, ponieważ uczy cię, jak zaufać jeszcze raz, może nawet mocniej.

Daje ci nadzieję

Nauczy cię, że masz szansę na szczęście, że zasługujesz na coś lepszego. Że nic nie jest „stracone”.

Jest odważniejsza niż pierwsza miłość

Jeśli zakochujesz się po raz drugi, to znaczy, że ​​jesteś na tyle odważny, aby wybaczyć, zaryzykować ponowne zranienie i złamanie serca.

Sprawia, że wierzysz, że się uda

Uświadomisz sobie, że tamto rozstanie było najlepszym, co cię mogło spotkać. Że ten, kogo teraz kochasz sprawi, że możesz byś bardziej szczęśliwy niż w pierwszym związku.

Jest w niej więcej rozsądku (zazwyczaj)

Druga miłość nie jest oparta jedynie na dziecięcych fantazjach, zauroczeniu lub pożądaniu. Druga miłość jest prawdziwa, ponieważ nie jest ślepa, lekkomyślna ani toksyczna, bo nauczyłeś się podejmować dojrzałe decyzje.

Pokazuje ci, co to znaczy być czyimś wyborem

I priorytetem. Bo mając doświadczenie nieudanego związku, staramy się być lepsi dla „nowej” ukochanej osoby, bojąc się ją stracić.

Sprawia, że czujesz się bezpiecznie

Znasz to uczucie, kiedy czujesz się przy kimś „jak w domu”?.Ono najczęściej zdarza się właśnie wtedy, kiedy zakochujesz się drugi raz. Już bez tego szaleństwa, bez tych wielkich emocji, ale „na spokojnie”. Zaczynasz doceniać, jak ważny jest ten spokój płynący z pewności, że macie podobne priorytety i wartości, że jesteście do siebie podobni.


Na podstawie: relrules.com 

 


Lifestyle Związek

Nie mów mi, że skoro siedzę w domu z dzieckiem, to przez cały dzień nic nie robię! Filmik – 12 godzin z życia matki w osiem minut

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2017
Fot. Screen z Facebooka /Gemma Chalmers

Znacie to?

„Daj spokój, cały dzień siedzisz w domu, niby czemu jesteś taka zmęczona?”.

„Cały dzień z dzieckiem to przyjemność, ciesz się, że nie musisz chodzić do pracy”.

„Co ty robisz przez cały dzień? Przecież nie chodzisz do pracy”.

Na pewno większość z nas choć raz usłyszała te słowa, kiedy była na macierzyńskim lub gdy zostaje w domu, by zająć się chorym dzieckiem. Denerwują nas takie komentarze, bo przecież wiemy, jak jest naprawdę. To wcale nie sielanka i leżenie do góry brzuchem, wręcz przeciwnie.

Gemma Chalmers na swoim Facebooku umieściła film, bo… się wkurzyła. Napisała, że po tym, jak jej partner jęczał przez cały weekend, że ona nic nie robi w ciągu dnia siedząc z dzieckiem w domu, kiedy on pracuje, postanowiła nagrać swój dzień „nicnierobienia”. Nim włączyła kamerę, zdążyła wziąć prysznic, opróżnić zmywarkę, przebrać dziecko i sama się ubrać. Nagrała swój 12 – godzinny dzień w osiem minut, w trakcie którego była mamą, czyli sprzątaczką, kierowcą kucharzem, gawędziarzem, pielęgniarką, towarzyszką zabaw, zapaśnikiem, nauczycielem, animatorem, stylistką…

Obejrzyjcie. Nie wygląda znajomo?

 


Zobacz także

3 rowerowe fakty, które musisz poznać tej wiosny

8 rzeczy, które przyciągają do nas innych, albo ich od nas odpychają. Po której jesteś stronie?

„Odejdź, jesteś głupia”, czyli czego uczy chłopca zły stosunek ojca do jego matki