Lifestyle

Trzy rzeczy, które już dawno powinnaś dla siebie zrobić. Bądź egoistką za wszelką cenę i nie daj sobie tego prawa zabrać!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. hsyncoban/iStock
 

My, kobiety, mamy w sobie coś takiego, że łatwo nam ustawiać swoje pragnienia na szarym końcu. Zwykle marzenia naszych dzieci czy partnera przedkładamy ponad swoje. Wyjście z przyjaciółkami na wino? „O nie! Trzeba przecież z dziećmi powtórzyć materiał do klasówki”. Drogi ciuch dla siebie? „O nie! Jest tyle rzeczy potrzebnych dla domu!” Spełnienie własnych marzeń? „O rany, kiedyś to zdążymy jeszcze zrobić. Mogą poczekać”. A niby dlaczego? Niby dlaczego nie miałybyśmy zawalczyć o siebie? O swoje szczęście. Przyjemności. Teraz. Natychmiast. W tej sekundzie!

1. Zanurz się po uszy w babskiej energii.

To naprawdę potrafi zdziałać cuda! Mam kilka znajomych, przyjaciółek, koleżanek, które sprawiają, że chichoczę z nimi jak małe dziecko. Tak bardzo, że boli mnie najpierw szczęka, a potem brzuch. Śmiejemy się z rzeczy, których nie sposób tu przytoczyć, bo przełożone „na literki” nie oddadzą naszego poczucia humoru. Uwielbiam i nie mam z tym najmniejszego problemu, by spakować się i wyjechać do Klaudii do Gdańska na weekend i spędzić z nią uroczy czas, spacerując z psami po tamtejszych lasach. Zjadamy mnóstwo pysznego wege jedzenia, marzymy o dalekich podróżach, rozmawiamy o książkach, mężczyznach i nabijamy się same z siebie.

Do Agnieszki, która ma czwórkę dzieci i mnóstwo obowiązków zwykle umawiam się na kawę. Gadamy wtedy tak zaciekle, że nie możemy uwierzyć, jakim cudem tak szybko mijają minuty, które zamieniają się nagle… w cztery godziny. Czasem też wyskakuję na spotkania w większym gronie kobiet, zwykle spotykamy się na balkonie u Nataszy. Wtedy jest wino, śmiech, rozmowy… także te najpoważniejsze o miłości, życiu, dzieciach. Czasem wydaje mi się, że gdyby nie kobiety, przestałabym istnieć. Babska energia dla mnie jest jak życiodajne źródło. Wiem, że brzmi to górnolotnie. Ale trudno! Jeden wieczór z moimi ulubionymi koleżankami i wstaję rano jak nowo narodzona, by dalej przedzierać się przez swoje życie.

Ale mam też przyjaciółkę, która gdy chce wyjść ze mną na wino, słyszy od męża: „Kasiu, zostawisz nas? Naprawdę!” I cóż, przez lata rzadko widywałam się Kasią, choć to właśnie z nią śmieje mi się najlepiej. Kaśka jednak coraz śmielej zostawia męża i podąża za babską energią, a jemu jednak… korona z głowy nie spadła, gdy musiał podać synom obiad, kolację i czasem jeszcze poczytać im książkę przed snem. Brawo, Kaśka!

2. Zrób coś, co zawsze odkładasz na święte nigdy!

Ja marzyłam od wielu lat o tatuażu. Ale tatuaż to jest jedna z takich rzeczy, do której niezmiernie ciężko się zmotywować. Z kilku powodów. Po pierwsze tatuaż to jednak nie jest pierwsza potrzeba. To jedna z tych rzeczy, które zawsze można odłożyć na później. Zawsze przed nią znajdziesz coś bardziej pilnego. U mnie to były: wizyta u ortodonty z dzieckiem; zakup nowej pralki i koniecznie remont, a dokładnie cyklinowanie podłogi. I przyznasz, że tak można bez końca. Zawsze jest coś! Po drugie: w przypadku tatuażu, łatwo się straszyć, odraczając tę potrzebę na później. Słyszałam w swojej głowie: „O matko, przecież on zostanie z tobą na całe życie!”, „O rany, a może dostanę uczulenia na jakiś barwnik?”, „To jednak nie jest rzecz rozsądna”. Ani rozsądna, ani pierwszej potrzeby. Na pewno dyskusyjna, odrobinę kontrowersyjna i jednak ciut szalona. Po trzecie: najgorzej, że inni ludzie łatwo taki pomysł odradzają: „Zupełnie do ciebie nie pasuje”, „To okaleczanie ciała”, „Sama chemia”.

A jednak ja znalazłam sposób na to, by mieć swój pierwszy tatuaż. Po prostu poprosiłam rodzinę, by zrobili mi taki prezent imieninowy. Zaznaczyłam też, że choćby się waliło i paliło, to nie wolno im ulec moim lamentom – że boję się, że drogo, że może jednak chciałabym ten piękny żeliwny garnek dostać w prezencie. Rodzina zrozumiała moje dziwactwo. Oczywiście w ostatniej chwili zaczęłam wykrzykiwać, że zmieniłam zdanie. Ale udało się. Mam swój pierwszy tatuaż i nie żałuję. Biegnę teraz już bardziej śmiało po swojej liście marzeń. A mam na niej jeszcze kilka ekscentrycznych pomysłów.

3. Kup sobie to wreszcie, do cholery, kobieto!

Mam znajomą, która marzyła o pięknej torebce Stelli McCartney. Takim modelu z ekologicznej skóry z łańcuszkiem. Marzyła. Przeglądała foldery. Liczyła oszczędności. Zastanawiała się, czy aby na pewno nie jest to jakaś ekstrawagancja. Oczywiście, że w jej przypadku to była ekstrawagancja! Tylko co z tego? Powiem wam, że ta moja koleżanka kupiła sobie tę torebkę, dopiero kiedy wyrzucili ją z pracy. Kupiła sobie, bo się przeokropnie wpieniła! Bo oczywiście zwolniono ją w perfidny i niesprawiedliwy sposób. Po latach lubimy powspominać sobie z przyjaciółkami tamtą właśnie sytuację. Jest dla nas takim drogowskazem… by nie czekać na swoją złość, by pozwolić sobie na przyjemny, drogi i egoistyczny zakup. W nagrodę za niesprawiedliwość!

Ja oczywiście rozumiem, że często marzymy o tym, na co nas nie stać. I tu nie pomogą komentarze pt. „Jesteś tej torebki po stokroć warta”. Powtarzałam sobie takie teksty właśnie po stokroć i nie działały. W moim wypadku zadziałało coś innego – spryt. Dziś robię tak: wymyślam sposób na oszczędzanie, by kupić sobie wymarzoną rzecz. Ostatnio zrobiłam porządki w szafie i wstawiłam ciuchy na platformę wyprzedażową z ubraniami. Znalazłam rolki, na których nie jeżdżę już od trzech lat i lodówkę samochodową turystyczną, która (o dziwo!) okazała się warta naprawdę sporą kasę. Sprzedałam to wszystko i nie pozwoliłam, by ktoś z mojej szanownej rodziny partycypował w tej ekstra kasie. Przeznaczyłam ją dla siebie: na wymarzone szpilki. Wiecie jakiej marki?! No właśnie!


Lifestyle

18 kroków, które pomogą ci wyjść z cienia narcyza i zapanować nad własnym życiem

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. Maria Saifutdinova/iStock
 

Szacuje się, że 6,2% ludzi na świecie dotkniętych jest narcystycznymi zaburzeniami osobowości (nie licząc jeszcze większego odsetku osób z patologicznym poziomem cech narcystycznych). Z tego wynika, że większość z nas kiedyś zetknęła się z tym zaburzeniem: albo w swojej rodzinie, albo w pracy, albo w miłości. Jeśli wychowywałeś się w rodzinie, w której jedno z rodziców było narcyzem, albo związałeś się z partnerem o narcystycznych cechach osobowości – przeczytaj koniecznie!


1. Zdobądź wiedzę na temat narcyzmu

Jeśli dopiero odkryłaś, że twój partner lub któryś z rodziców to osoby narcystyczne, warto byś zdobyła merytoryczną wiedzę na ten temat. Czytaj książki, przyłącz się do forum dyskusyjnego. Im więcej zdobędziesz wiedzy i wsparcia, tym lepiej zrozumiesz, przez co przeszłaś i czego potrzebujesz, by wyrwać się z toksycznego wpływu.

2. Poszukaj profesjonalnej pomocy

Poproszenie o pomoc dla wielu z nas jest trudne. A dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych albo partnerki narcyzów mają szczególną skłonność zaprzeczania swoim potrzebom. W końcu najprawdopodobniej narcyz uczył cię, byś tłumiła uczucia, ignorowała ból i ukrywała swoją wrażliwość.

3. Zaakceptuj, że narcyz się nie zmieni

Jednym z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi przyjdzie ci się zmierzyć, jest zaakceptowanie, że obecny w twoim życiu narcyz, z wielkim prawdopodobieństwem, się nie zmieni.

4. Szukaj sojuszników w rodzinie

Pamiętaj, że ty i członkowie twojej rodziny należeliście do stworzonego przez dominującego narcyza wypaczonego systemu, który służył zaspokajaniu jego potrzeb. Wszyscy walczyliście, by przetrwać najlepiej, jak potrafiliście. Najpotężniejszą obroną w waszej sytuacji jest zjednoczony przeciw narcyzowi front.

5. Zrozum, co uruchamia w tobie traumatyczne reakcje

Wydostanie się z rodziny lub związku narcystycznego polega tez na próbie poradzenia sobie z posttraumatycznymi reakcjami. Pewne rzeczy wyzwalają u ciebie bolesne uczucia i ekstremalnie emocjonalne reakcje. „Wyzwalaczem” może być cokolwiek – słowo, sytuacja, doświadczenie zmysłowe, nawet zapach wody kolońskiej, która przypomina ci kontakt z narcyzem. Wtedy nagle czujesz strach albo złość.

6. Przestań się obwiniać

Najprawdopodobniej masz skłonność do automatycznego obwiniania się i wyrzutów sumienia z powodu rzeczy, które leżą poza granicami twojej kontroli. Narcyz to ekspert w przenoszeniu winy na innych. Jeśli wściekł się na ciebie, a ty stanęłaś we własnej obronie, to on może uważać, że to ty go zaatakowałaś. Jeśli cię uderzył, to ty go do tego doprowadziłaś i na to zasłużyłaś.

7. Odpuść sobie potrzebę, by mieć rację

W rodzinach narcystycznych „racja” to złota korona, którą narcyz nosi w dowód najwyższych rządów. Dla podtrzymania samooceny on musi mieć rację, a inni zawsze się mylić. Tak wiele jest na szali, że narcyz gimnastykuje się, często wbrew rozsądkowi, by taki obraz podtrzymywać. Będąc dzieckiem lub partnerem takiego człowieka, uczysz się, że rzekome mylenie się naraża cię na ocenę i potencjalne upokorzenie. A w życiu tak nie jest! Czasem nie warto o „rację” walczyć na śmierć i życie.

8. To, co dobre, przyjmij ze zdrowym sceptycyzmem

Jedną z najbardziej dezorientujących cech narcyza jest to, że potrafi być miły, wesoły, ujmujący, wnikliwie myślący, zwłaszcza jeśli wzmacnia to jego przekonanie na własny temat, które mu sprawia przyjemność, np. „Jestem świetną matką”. Jeśli życzliwość narcyza wygląda na prawdziwą, spróbuj nie doszukiwać się niczego głębiej. Może to być jedna z niewielu przyjemnych chwil w waszej relacji. Najlepiej więc zachowaj sceptycyzm.

9. Pozwól sobie mówić „nie”

Choć mogłeś nie mieć pozwolenia na mówienie „nie”, pamiętaj, że zdrowi ludzie mówią „nie” i akceptują „nie” od innych ze spokojem i bez poczucia winy czy niechęci.

10. Zaopiekuj się sobą

Dzieci narcystycznych rodziców są zaprogramowane, by dbać o nich na wiele sposobów, często kosztem siebie. Dlatego teraz musisz wykonać pracę nad tym, by zaopiekować się sobą. Wszyscy mamy potrzeby, które nie znikają, a jako dorośli sami musimy o siebie dbać.

11. Proś o pomoc

Dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych oraz partnerki narcyzów wyszkolone są w nieujawnianiu rodzinnych spraw, wskutek czego często izolują się.

12. Szukaj bezpiecznego wsparcia

Odsłonięcie własnych uczuć przed zaufanym terapeutą i ludźmi, którzy rozumieją sytuację, jest konieczne dla przepracowania traumy przeszłości i wykroczenia poza nią.

13. Bądź bezpośredni.

Bezpośredniość w komunikowaniu granic – czego chcesz, a czego nie chcesz, co możesz, a czego nie możesz zrobić – to ważny element bycia dobrze funkcjonującym dorosłym.

14. Zrozum, za co jesteś odpowiedzialny

Ponieważ byłaś obciążana odpowiedzialnością lub wbijana w poczucie bezradności i zależności od rodzica, lub partnera, masz teraz zapewne zniekształcone wyczucie tego, za co ponosisz odpowiedzialność. Nie ponosisz odpowiedzialności np. za samoocenę twojego rodzica lub partnera ani za jego poziom odczuwanego szczęścia.

15. Bądź świadoma, że ciągnie cię do narcyza

Dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych narażone są na wchodzenie w sytuacje i relacje z narcyzami również poza domem rodzinnym: z partnerami, przyjaciółmi, nauczycielami i szefami. Zwracaj więc uwagę na schematy i niepokojące sygnały – zwłaszcza kiedy ktoś wzbudza w tobie silne emocje, pozytywne czy negatywne.

16. Ogranicz kontakt

O ile twoi narcystyczni rodzice lub partner nie zdecydują się na terapię i nie będą się chcieli zmienić, nigdy nie przestaną wpychać cię w role, które potrzebne są im w danej chwili.

17. Przyjmij to, co jednak jest lub było dobre

Nawet narcystyczni rodzice czy partnerzy, przy wszystkich swoich przykrych dysfunkcjach, mają też pozytywne cechy charakteru. Mogą więc być pomocni, zabawni, inteligentni oraz mogą być dobrymi kompanami przygód. Oddzielenie tego od rzeczy bolesnych może zająć trochę czasu, ale kiedy znajdziesz takie elementy, warto je docenić.

18. Po prostu wybacz!

Może to dziwnie zabrzmi, ale tak naprawdę wybaczenie zaczyna się i kończy na twoim związku z samym sobą. Nie możesz kochać, jeśli nie kochasz samego siebie. Miłość to akceptowanie siebie i innych takimi, jacy są. Wybaczenie również polega na akceptacji. Nie oznacza usprawiedliwiania ani zapomnienia. Nie oznacza przyzwolenia na krzywdę. Kiedy wybaczasz, mówisz: „To się wydarzyło i bolało, a teraz wyleczyłem się z bólu i uwalniam się od niego. Nie żywię urazy ani złości i nie mam ukarania”. Dopóki czujesz złość czy potrzebę zemsty, ból wciąż w tobie tkwi, a osoba, która cię skrzywdziła wciąż ma nad tobą władzę.

Nasz poradnik powstał na podstawie bestsellerowej książki Julie L. Hal l„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”

Wydawnictwo Kobiece.

„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”, Julie L. Hall, Wydawnictwo Kobiece

 


Lifestyle

„Mój poprzedni partner był cudownym kochankiem. Obecny ma kłopot z utrzymaniem wzwodu. Jestem tym sfrustrowana”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. praetorianphoto/iStock

Ty pytasz, my znajdujemy specjalistę, który odpowie na wszystkie twoje wątpliwości. Przeczytaj list Grażyny, której chłopak ma problemy z utrzymaniem wzwodu. Czy ta para ma szanse to zmienić? Kto im może pomóc? Tym bardziej, że Grażyna i jej chłopak bardzo chcą mieć w przyszłości dziecko. Nowy cykl: #ListyOSeksieBezTabu

„Uważam, że nad każdym niedobraniem seksualnym można popracować”, mówi terapeutka.

Droga redakcjo,

Mam kłopot. Mój poprzedni parter był cudownym kochankiem. Mieliśmy wyjątkowe porozumienie w łóżku. I tu zaczyna się mój problem, bo od kiedy on mnie rzucił, nie mogę znaleźć nikogo, kto choćby zbliżył się do jego umiejętności zaspokajania mnie. Teraz od roku jestem z mężczyzną niespełna trzydziestoletnim, z którym seks nie sprawia mi wielkiej przyjemności. Zastanawiam się, czy to ogóle ma sens? Z poprzednim partnerem czułam się bosko w łóżku. Mój nowy partner jest bardzo dobry z charakteru, wybacza i rozumie. Bardzo się o mnie troszczy i stara się zbudować trwały związek. Sporo pracuje, jest odpowiedzialny. Mamy genialne porozumienie intelektualne. Wszystkie jego cechy charakteru mi pasują. Kłopot w tym, że w łóżku jesteśmy niedobrani. Może nawet nie chodzi o niedobranie… Mój obecny chłopak ma kłopot z utrzymaniem wzwodu. Na początku jego członek staje się twardy, ale gdy próbuje we mnie wejść, od razu zaczynają się kłopoty. Jestem już sfrustrowana tą niemożnością. Nie wiem, jak mu pomóc. Teraz zaspakajamy się głównie oralnie, czasem tylko dochodzi do współżycia. To nie jest najgorsze, ale jednak chcielibyśmy w przyszłości mieć dzieci. Czy nasza sytuacja jest odosobniona? Co robić?
Grażyna

 

Szanowna Grażynko,

W swoim liście poruszasz kilka kwestii. Obecnie jesteś w związku, w którym mężczyzna stara się o ciebie, jest dla ciebie dobry i darzy cię uczuciem i moim zdaniem, to jest dobry fundament na przyszłość na budowanie stałego związku i bezpiecznej relacji. Twój poprzedni partner był cudownym kochankiem, ale moim zdaniem, jeśli mieliście tylko porozumienie seksualne, to trudno było na tym zbudować coś trwałego. Mówiąc kolokwialnie – na samym seksie trudno zbudować dobrą więź. Ale jeśli jest więź, to łatwiej budować dobre życie seksualne.

Uważam, że nad każdym „niedobraniem seksualnym” można popracować. Ten obszar jest bardzo ważny, równie ważny co miłość i zaufanie, dlatego nie warto lekceważyć problemów z dopasowaniem w łóżku. Aby rozwiązać wasz problem, niezbędna będzie rozmowa na temat tego, co dzieje się między wami i wspólne poszukiwanie przyczyn niedopasowania oraz trudności w utrzymaniu erekcji. Warto się dowiedzieć jak najwięcej o preferencjach swojego partnera, aby móc to wykorzystać i wiedzieć, co robić: by się nie bać, by być blisko, jak urozmaicić seks, jak go wydłużyć, jak wprowadzić satysfakcjonującą grę wstępną. Takie rozmowy nie zawsze przychodzą z łatwością, ale mimo wszystko warto się przełamać. Komunikacja jest jednym z najważniejszych elementów każdej relacji, także tej seksualnej, bo dzięki niej możemy poznać drugą osobę, zbliżyć się do niej i lepiej ją zrozumieć. Uważam, że powinniście empatycznie i rzeczowo porozmawiać o seksie. Aby dobrze rozmawiało wam się na temat waszego życia erotycznego, zadbajcie o odpowiednią atmosferę – tylko wy dwoje, bez stresu, bez ograniczonego czasu. To ważne, aby wybrać odpowiedni moment i okoliczności, by nic nie przeszkodziło wam intymnym dialogu.

Nie jestem jednak pewna, czy w waszym przypadku sama rozmowa wystarczy. Jeśli problem z erekcją trwa długo, zazwyczaj trzeba skorzystać z pomocy specjalisty seksuologa, który jako osoba postronna, pomoże wam dostrzec i zrozumieć, co tak naprawdę się między wami dzieje. On zadba o to, by nikt z partnerów nie brał winy za tę sytuację na siebie! Bo to jest bardzo obciążające i zazwyczaj nieprawdziwe przekonanie.

Terapeuta może zalecić wam odpowiednie ćwiczenia, które pomogą twojemu partnerowi nabrać mocny sprawczej i uwierzyć we własną potencję. Ale pomoc będzie dotyczyła także ciebie, bo zazwyczaj ludzie nie dobierają się w pary przez przypadek, ich relacja seksualna jest wypadkową odrębnych doświadczeń nie tylko seksualnych, ale też na przykład tego, jak byli traktowani w dzieciństwie przez swoich rodziców. Na czym polegają ćwiczenia zalecane parze w takiej sytuacji? Często jest to przedłużanie gry wstępnej albo wręcz pozostawanie przez kilka dni tylko na grze wstępnej przy jednoczesnej rozmowie o swoich potrzebach. Czasem mężczyźnie zaleca się masturbację i pobudzanie własnych fantazji. A czasem nawet czasową wstrzemięźliwość. Podczas kilku lub kilkunastu sesji pracujemy nad budowaniem akceptacji i zaufania oraz większej pewności siebie. Często przełom następuje, gdy mężczyzna potrafi zakomunikować już wprost: „Nie byłem w stanie teraz się z tobą kochać, bo poczułem się oceniany albo przytłoczony”.

Może trudno w to uwierzyć, ale problemy z erekcją mogą mieć swoją przyczynę w latach dziecięcych. Statystyki mówią wyraźnie, że wiele osób, które tworzą „białe związki”, w dzieciństwie nie doświadczyło bezpiecznej, bliskiej relacji z rodzicami. Mężczyzna mógł mieć trudne relacje np. z apodyktyczną matką. To często też dzieci niegłaskane i nieprzytulane, a czasem nawet takie, które były molestowane. Dlatego, co ciekawe, podczas terapii zdarza się, że jeden z partnerów zaczyna dłuższą grę wstępną odbierać jako trudną, niewygodną, bo nie był dzieckiem przytulanym i pieszczonym przez rodziców. Jednak przyczyn zaburzeń erekcji może być wiele np.: stres i przemęczenie (a ty piszesz, że twój chłopak sporo pracuje), kompleksy, niska samoocena, lęk przed wyśmianiem, nerwice, ale także nadużywanie alkoholu. Dlatego warto na spokojnie przyjrzeć się temu wszystkiemu z terapeutą, by zyskać pełen obraz.

Na koniec listu piszesz, że niepokoi cię, czy przy takiej częstotliwości współżycia, nie będziecie mieć kłopotu z posiadaniem potomstwa. Chciałam ci powiedzieć, że jest wiele par, które są w podobnej sytuacji. Statystyki mówią, że w Wielkiej Brytanii blisko 1/3 par, która decyduje się na in vitro, nie uprawia seksu z różnych przyczyn m.in. zdrowotnych czy psychologicznych. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że osób, które odnajdują szczęście w życiu erotycznym dzięki terapii, jest naprawdę mnóstwo. Dlatego myślę, że warto spróbować.


Marlena Ewa Kazoń – psychoterapeuta par i małżeństw. Swoje wsparcie psychoterapeutyczne kieruje do osób, które borykają się z trudnościami emocjonalnymi, cierpią w swoim związku, zmagają się z chorobą lub kryzysem życiowym i chcą lepiej poznać i zrozumieć siebie oraz zaakceptować swoje własne ograniczenia. Od 2009 roku pracuje w zespole psychoterapeutycznym: BYĆ W HARMONII.

Zobacz także

Uwolnić emocje, czyli złapać wiatr w żagle!

Puk, puk! Jesień puka do drzwi twojej szafy!

#LicząSięPierwszeChwile. Rola taty w pierwszym 1000 dni życia dziecka