Lifestyle

Szafa kapsułowa – jak stworzyć idealną garderobę?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
22 września 2022
Fot. iStock/kupicoo
 

Chcesz mieć porządek w szafie i wszystko pod ręką? Bałagan i niepoukładane ubrania cię denerwują? Szafa kapsułowa to doskonałe rozwiązanie, dzięki któremu twoja garderoba zmieni się nie do poznania. Czym jest szafa kapsułowa i jak powinna prawidłowo wyglądać?

Szafa kapsułowa – co to takiego?

Szafa kapsułowa wywodzi się od terminu „capsule wardrobe”, który został stworzony w latach 70. XX wieku przez Suise Faux, a spopularyzowała go projektantka jednej ze słynniejszych marek DKNY – Donna Karan. Szafa kapsułowa stworzona jest z niewielkiej ilości ponadczasowych i klasycznych ubrań, które nigdy nie wychodzą z mody. Nieustannie kupujesz nowe bluzki, spodnie i sukienki, ale i tak nigdy nie masz się w co ubrać? Odnosisz wrażenie, że elementy twojej garderoby nie współgrają ze sobą i do siebie nie pasują. Jeśli tak, to szafa kapsułowa na pewno okaże się idealnym rozwiązaniem.

Jak stworzyć szafę kapsułową? Krok po kroku

By stworzyć capsule wardrobe potrzeba czasu, cierpliwości i wytrwałości. Reorganizacja szafy to pracochłonne zadanie, które wymaga zmiany podejścia i myślenia. Po pierwsze, musisz świadomie zrezygnować z zakupów pod wpływem chwili. Nie goń za trendami, nie kupuj rzeczy niskiej jakości, takich na jeden sezon. Tutaj liczy się jakość i klasa. Pamiętaj, to jak wygląda wnętrze twojej szafy, zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Nie ma jednego prostego przepisu, ale jest kilka cennych rad i zasad.

  • Zacznij od gruntownych porządków. Pozbądź się rzeczy zniszczonych i tych, których już od kilkunastu miesięcy nie nosisz. To doskonała okazja do przyjrzenia się swojemu gustowi i podejściu do mody. Ubrania oddaj, sprzedaj – nie ma znaczenia. Pozbądź się ich i daj im drugie życie.
  • Przyjrzyj się temu co zostało. Oceń, w jakich ubraniach najczęściej chodzisz i czujesz się najlepiej.
  • W szafie kapsułowej liczy się jakość, a nie ilość. Rozciągnięty sweter, sprana bluzka czy przyciasne spodnie, nigdy nie będą wyglądać dobrze, nie podkreślą sylwetki i nie dodadzą pewności siebie.
  • Zacznij szukać własnego stylu. Kolorów, które pasują do twojej urody, niezawodnych fasonów i materiałów, w których czujesz się dobrze. Tylko spójna paleta barw pozwoli ci w każdej chwili stworzyć zestaw na każdą okazję. Nie zapomnij o bieli i czerni. Kolory ziemi czyli brązy, beże, zielenie i rudości zawsze są ponadczasowe.

Zobacz również: Ubrania w tych kolorach odejmują nam lat

Klasyczna baza ubrań – szafa kapsułowa

Capsule wardrobe bazuje na kilkunastu elementach. W twojej nowej, idealnej szafie powinny się znaleźć:

  • 2 pary jeansów
  • 2 swetry
  • 3 bluzki z długim rękawem
  • 4 t-shirty
  • 2 pary shortów
  • 2 spódnice na lato
  • 2 topy na ramiączkach
  • 4 sukienki wiosna – lato
  • 4 sukienki jesień – zima
  • sukienka wieczorowa
  • biała koszula
  • eleganckie spodnie
  • elegancka spódnica
  • płaszcz na wiosnę
  • płaszcz na jesień
  • kurtka na zimę

Uzupełnieniem garderoby są oczywiście buty – kozaki, botki, baleriny, czółenka, trampki oraz klasyczne dodatki.

Zasady szafy kapsułowej

  • Inwestuj tylko w ubrania dobrej jakości – to z jakiego materiału są uszyte i jak wykonane ma kluczowe znaczenie. Lepiej kup jeden wełniany sweter niż kilka akrylowych. Zacznij czytać składy materiałów i wybieraj tylko te wykonane z wysokogatunkowej bawełny, wełny, kaszmiru, jedwabiu czy wiskozy.
  • Kupuj to, co pasuje do pozostałych ubrań. Najważniejsze, by zakupy robić w przemyślany sposób. Zastanów się, do czego te spodnie będą pasowały. Stwórz w głowie 2-3 różne zestawy. Przed zakupem pomyśl, czy naprawdę ich potrzebujesz?
  • Garderoba kapsułowa powinna być dopasowana do twoich potrzeb. Na co dzień ubierasz się na sportowo? Jeśli tak, w twojej szafie nie musi być 5 kompletów eleganckich garniturów. Postaw na jeansy, cygaretki, swetry i t-shirty.

Zobacz również: 7 sprawdzonych sposobów, by ubrania po wyjęciu z szafy nadal pięknie pachniały


Lifestyle

Jesteś tak zmęczona, że dziecko zamieniasz w zadanie do odhaczenia z listy? Jak uczyć samodzielności nasze dzieci

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 września 2022
Fot. iStock / ArtMarie
 

Normą jest uczeń czwórkowy, który z niektórych swoich ulubionych przedmiotów dostaje szóstki i piątki. Jednak system szkolny promuje głównie intelekt i czasem jeszcze zdolności sportowe. A przecież od ocen o wiele ważniejsze jest to, czy twoje dziecko potrafi sobie radzić z emocjami, czy umie się uspokoić. Jak reaguje, gdy koleżanka stłucze kolano. Jak radzi sobie z porażką, gdy dostanie jedynkę? Albo dyskomfortem, gdy ktoś go wyśmieje”, mówi Agnieszka Stążka-Gawrysiak. coachka kryzysowa, mentorka, trenerka Instytutu Pozytywnej Terapii Kryzysu. A wszystko zaczęło się od rozmowy o tym, jak uczyć samodzielności nasze dzieci.

Rodzice wracają do szkoły! Zadbaj o swój dobrostan i weź udział w akcji z nagrodami – „Rodzice wracają do szkoły”

Czy możemy porozmawiać o samodzielności naszych dzieci w kontekście nowego roku szkolnego? Co nas najbardziej stresuje?

– Kiedy zbliża się ważna zmiana w życiu dziecka (np. pójście do przedszkola, zerówki czy szkoły), często w rodzicach wzmaga się napięcie. Patrzą na swoje dziecko, które nie potrafi założyć skarpetek i zaczynają się martwić i denerwować. Projektują tę sytuację na przyszłość: już za kilka tygodni, już za kilka dni dziecko idzie do placówki, a jeszcze nie potrafi się samo ubrać.

Nasze dzieci są wrażliwe jak barometry i natychmiast czują lęk i napięcie rodzica. Dlatego w takiej sytuacji zawsze lepiej wziąć głęboki oddech i postarać się być „tu i teraz”. Pomyśleć sobie: „W tym momencie moja córka nie potrafi założyć skarpetek. Ale to może nijak mieć się do tego, co będzie za dwa miesiące albo za trzy tygodnie”.

Pamiętajmy też, że takie zmiany życiowe jak szkoła czy przedszkole zawsze są dla dziecka stresem. Maluch może czuć się przebodźcowany przygotowaniami i „dobrymi poradami” rodziców i często wtedy cofa się do zachowań typowych dla wcześniejszego etapu rozwojowego. Taka regresja w sytuacji podwyższonego napięcia jest naturalna, wcale nie taka rzadka. Jak to może wyglądać? Kiedy trzylatek już jest odpieluszkowany, ale nagle nie wytrzymuje i moczy się podczas spaceru. Sześciolatek od dawna umie się ubrać sam, a teraz nagle sobie z tym nie radzi.

Na czym będzie polegało wsparcie dla dziecka w takiej sytuacji?

– Na byciu z nim tu i teraz. Najlepiej nie naciskać, nie popędzać dziecka. Pozwólmy mu na spokojne popróbowanie zakładania tej skarpetki. Niestety wielu rodziców nie znajduje w sobie cierpliwości i po minucie poddaje się i przejmuje inicjatywę. Takie działanie będzie kontrproduktywne i na pewno nie nauczy malucha samodzielności.

Kłopot w tym, że zdenerwowany rodzic nie dość, że tę skarpetkę sam założy dziecku po minucie, to jeszcze rzuci kilka kąśliwych uwag, by uspokoić siebie.

– „Jak ty się zachowujesz? Już jesteś uczniem!” albo „Już niedługo zerówka, a ty płaczesz bez powodu!” – takie powiedzenia najlepiej wykreślić ze swojego repertuaru, bo tylko wpajają dziecku, że jak ma sześć lat, to nagle musi wydorośleć, a szkoła to jest jednak nieprzyjemny obowiązek.

Nie warto też dopytywać o wszystko po powrocie ze szkoły. Nawet jeśli bardzo martwimy się. Przykład? Jeśli córka jest nieśmiała i wycofana, to mama zwykle boi się o kontakty rówieśnicze i pyta bez przerwy: „A poznałaś w szkole jakąś miłą dziewczynkę?”, „Opowiedz mi wszystko po kolei, z kim siedzisz w ławce i czy pani jest miła?”. Pamiętajmy, że takie dopytywanie się dokłada dziecku stresu. Dobrym pomysłem na zamodelowanie rozmowy jest opowiadanie o sobie. Możemy mówić o wydarzeniach z pracy, ale tylko takich adekwatnych do wieku malucha. Wtedy uczymy go, że dzielenie się swoimi przeżyciami jest czymś naturalnym i w ten sposób łatwiej nam zachęcać do rozmowy.

Najpierw więc mówimy o sobie, licząc na to, że w ten sposób zachęcimy dziecko do zwierzeń?

– Ja bym usunęła z tego zdania słowo „licząc”. Dziecko ma prawo do mówienia o sobie niewiele albo nawet wcale. Przecież niekoniecznie też wypytujemy dorosłego partnera po powrocie z pracy: „A smakowała ci zupa na lunch?”, „A zdążyłaś dojechać na czas?”, „A szef był miły?”. Nie róbmy dziecku tego, co i dla nas jest nieprzyjemne. My często zapominamy, że nasz sześciolatek to osobny człowiek, osobna jednostka. Gdy traktujemy go jak własność albo jak przedłużenie samych siebie – to na pewno nie uczymy go samodzielności.

Co możemy robić, by jednak tej samodzielności uczyć?

– Pozwalajmy dziecku częściej decydować o sobie w takich codziennych sprawach:

1. czy chce założyć sweterek na spacer;
2. czy chce zjeść cały obiad
3. czy woli odrobić lekcje tuż po szkole, czy dopiero późnym popołudniem. Ja na przykład pozwalam swoim dzieciom odrabiać lekcje później, kiedy już odpoczną, pobawią się i zresetują. Wiem, że one są obowiązkowe i że zmobilizują się do tego koło godziny 18.00.

Kiedy dziecko nie założy sweterka, to przecież się przeziębi. A matki nie mają dziś możliwości brać ciągle zwolnień lekarskich. Dlatego ten sweterek wydaje mi się rzeczą obiektywnie słuszną.

– Myślę, że jeśli mamy chorowitego dwulatka, to faktycznie warto przekonać go do sweterka. Natomiast pięciolatkowi można już powiedzieć: „Biorę sweter do torby. Jak zrobi ci się chłodniej, powiesz mi i go założysz”. Spokojnie, większość dzieci prędzej czy później prosi o sweter, bo nikt nie lubi marznąć. A w ten sposób uczymy nasze maluchy, że określone decyzje prowadzą do określonych konsekwencji. I to jest właśnie nauka samodzielności.

Jednak zawsze w takich sytuacjach warto zadać sobie pytania: „Dlaczego wydaje mi się, że jak moje dziecko nie założy swetra, to od razu będzie tragedia?”, „Dlaczego tak bardzo zależy mi na tej rzeczy?”, „Czy jeśli córka nie zje całego obiadu, to stanie się coś naprawdę złego?” Bo może, jeśli na to pozwolę, to ona dowie się, że kiedy akurat nie ma apetytu, to ma prawo powiedzieć „nie”. Natomiast jeśli bardzo stresuje nas, gdy dziecko nie chce odrobić lekcji, warto zadać sobie inne pytanie: „A co by się stało, gdybym pozwoliła synowi w ogóle nie odrobić lekcji?” Przecież najwyżej dostanie jedynkę, więc czy to będzie jakaś tragedia? Może następnym razem dzięki temu doświadczeniu sam zadba o to, żeby lekcje jednak odrobić?

Ciągle zastanawiam się, czy pani argumenty przekonają czytające ten wywiad zapracowane matki, które mają tyle obowiązków, że nie wiedzą, w co ręce włożyć…

– Zawsze namawiam do zadawania sobie pytań, bo wbrew pozorom odpowiedzi mogą okazać się bardzo głębokie. Może np. okazać się, że mama lubi być zapracowana. Podświadomie wybiera ten pęd i brak uważności wobec dziecka, ponieważ paradoksalnie łatwiej jest jej być w tym kieracie. Zatrzymać się i zastanowić się – dlaczego jej życie jest jednym wielkim stresie i jak ona konkretnie się do tego przyczynia – jest dużo trudniejsze. Bo wtedy trzeba zderzyć się z tym, co się naprawdę czuje.

Czasem jesteśmy tak zmęczone, że nasze dziecko zamieniamy w projekt do wychowania, albo w kolejne zadanie do odhaczenia z listy. A jak znajdziemy w sobie więcej spokoju i uwagi, to naturalnie pojawi się ciekawość, co u tego naszego dziecka słychać, co naprawdę ono myśli o dinozaurach albo o Pokemonach. Może zaciekawi mnie jego opowieść o Minecraftcie? Szkoda tracić to zaciekawienie własnym dzieckiem. To jest przecież osobna wrażliwa istota.

Czasem dostajemy w szkole lub przedszkolu informacje, że nasz syn pozostaje w tyle za grupą rówieśniczą, bo czegoś nie umie. Co wtedy?

– To zawsze jest stres dla rodzica. Opowiem pani historię. Kiedy jeden z moich synów poszedł do przedszkola jako trzylatek, dzień w dzień słyszałam od nauczycielki, że jego „mała motoryka” jest bardzo słaba. Dostawaliśmy więc do domu do rysowania szlaczki. Jak tak codziennie słuchałam tych słów nauczycielki, to byłam bliska uznania, że mój syn jest strasznie do tyłu wobec grupy rówieśniczej. To mnie wtedy bardzo stresowało. Dziś myślę inaczej: Co z tego, że on nie potrafił narysować domkniętego kółka? Przecież ludzie są całością. Ta jedna nieumiejętność nie mówiła o moim synu wszystkiego. On miał przecież wtedy dużą wiedzę o świecie, potrafił się pięknie wysławiać, miał fantastyczne poczucie humoru. Nie ma ludzi, którzy są dobrzy we wszystkim. To jest jakieś chore założenie.

Dziś wiem, że ta sytuacja tak naprawdę niewiele mówiła o moim dziecku. Raczej o stresie nauczycielki w przedszkolu. Nauczyciele są często bardzo zestresowani – to piękny, ale obciążający zawód, a systemowe uwarunkowania nie są zbyt wspierające. I tu mam apel do rodziców: nie dajcie się wkręcać w spiralę stresu, postarajcie się ją przerwać, zachowując spokój i zdrowy dystans. Kiedy młody człowiek jest spokojny i zrelaksowany, łatwiej robi postępy. A kiedy nauczyciel zwraca dziecku i nam uwagę i my krzyczymy potem na dziecko, np. że jest rozproszone i nie potrafi skupić się na lekcji, nic dobrego z tego nie wyniknie. Jeśli więc czujemy presję ze strony nauczyciela, powiedzmy: „Ok słyszę, co pani do mnie mówi. Przyjmuję to. Pogadam z synem na ten temat”. I jednocześnie pamiętajmy, że problem, który zgłasza nauczyciel, to tylko jakiś jeden kawałek tej całości, jaką jest nasze dziecko.

Ale czasem zachowanie spokoju bywa trudne, zwłaszcza że my bardzo lubimy się porównywać. Sama pamiętam jak pękałam z dumy, że moja córka czyta już w wieku 3 lat, a inne dzieci nie. Umierałam zaś ze strachu, gdy widziałam, jak inne dzieci jedzą wszystko, a moja córka tylko cztery produkty na krzyż.

– Porównywanie dzieci to bardzo polska przypadłość. Mówimy: „Mój syn już w wieku 10 miesięcy chodził, a pani córeczka dopiero tak drepcze”, „Moja córka potrafi sama wrócić ze szkoły, a pani syn naprawdę jeszcze siedzi na tej świetlicy?” Pytanie: po co to robimy? Co nam to daje? Czy nie umiemy poprawić sobie humoru inaczej? Porównywanie się nigdy nikomu nie przynosi satysfakcji, nawet tym najlepszym uczniom. Sama pamiętam, że kiedy słyszałam pochwały nauczycieli wobec siebie, wzorowej uczennicy: „Bo Agnieszka to, Agnieszka tamto…”, to czułam się okropnie. Miałam ochotę schować się do mysiej dziury.

Pamiętajmy, że dziecko jest całością, a szkoła docenia głównie intelekt. Dla nauczyciela najlepszym uczniem jest ten, który ma od góry do dołu na świadectwie same szóstki. Jednak to nie jest realne i sensowne wymaganie, bo za bycie prymusem dzieci płacą często…

… swoim zdrowiem, ucząc się wszystkiego od rana do nocy!

– Moim zdaniem tzw. normą jest uczeń czwórkowy, trójkowy, który z niektórych swoich ulubionych przedmiotów dostaje szóstki i piątki. System szkolny promuje jednak głównie intelekt i czasem jeszcze zdolności sportowe. A przecież od ocen o wiele ważniejsze jest to, czy twój syn potrafi sobie radzić z emocjami, czy umie się uspokoić i wyciszyć. Jak reaguje, gdy koleżanka stłucze kolano? Czy jest wtedy empatyczny? Jak radzi sobie z porażką, gdy dostanie jedynkę? Albo dyskomfortem, gdy ktoś go wyśmieje? Czy umie odroczyć przyjemność, np. odłożyć czekoladkę na później?

My kompletnie nie przywiązujemy uwagi do tego, o czym pani mówi. Rodziców bardziej interesuje: odpieluszkowanie, umiejętność samodzielnego spakowania tornistra i skasowania biletu w autobusie. Dla nas to jest – samodzielność.

– Naprawdę jest wiele ważniejszych rzeczy, na które nie zwracamy uwagi. Dam kilka przykładów samodzielności. Jestem głodna – jem. Chce mi się pić – piję. Stłukłam kolano – płaczę, a potem się uspokajam. Szkoła niestety często zabija w dzieciach umiejętność słuchania tych ważnych sygnałów, które płyną z ich ciała. Absurdem jest, by sześciolatek nie mógł napić się wody czasie lekcji.

Mam też taką myśl, że my od dzieci wymagamy zbyt wiele. Sami kompletnie gubimy się w tym, co jest rzeczywistością, a co pobożnym życzeniem. Często do mnie przychodzi mama, która opowiada, że okropnie męczy ją bałagan w domu. Wtedy badam jej rzeczywistość: pytam, czy ona ma panią do sprzątania. Słyszę – nie. A czy mąż lub partner też sprząta w domu – nie. A czy ona pracuje zawodowo – tak, na pełen etat. A ile ma dzieci – troje małych. Wtedy mam ochotę powiedzieć jej: „Kobieto, jakim cudem ty masz mieć porządek w domu?” Ale raczej staram się łagodniej pokazać jej tę perspektywę, że uporządkowany dom w jej sytuacji jest mało realnym celem. A raczej – jest realnym, ale można go osiągnąć ogromnym kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego.

Warto więc nauczyć się wybierać: co jest dla mnie naprawdę ważne?

– Same piątki i szóstki czy fakt, że syn przytula siostrę, gdy ta płacze? Umiejętność sprawnego wiązania butów, czy może to, że córka od tygodni wytrwale uczy się wiązać te buty?

Tak naprawdę mam wyraźnie w życiu bardziej przydają się te umiejętności, których nie doceniamy jako społeczeństwo.

– Dokładnie tak samo myślę!

 

Agnieszka Stążka-Gawrysiak. coachka kryzysowa, mentorka, trenerka Instytutu Pozytywnej Terapii Kryzysu. Pracuje z mamami, które zmagają się z nadmiernym stresem, złością, kryzysem. Pomaga im odzyskać spokój i stworzyć piękną codzienność, a dzięki temu – podarować dzieciom szczęśliwe dzieciństwo.

 


A żeby zachęcić Was jeszcze bardziej do śledzenia naszej akcji, przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania będą znakomite nagrody!

Zadanie konkursowe.

W komentarzu pod postem na Facebooku, (odnośnik do niego poniżej – post Małgosi Ohme), podziel się z nami swoimi doświadczeniami w temacie, który ma istotny wpływ na dobrostan rodzica – samodzielności swojego dziecka. Jak Wy wspieraliście swoje pociechy, by nauczyć je samodzielności? Zmotywować do działania, żeby czuły się sprawcze, ważne i odpowiedzialne. Piszcie do nas i wygrywajcie wspaniałe nagrody od Partnerów akcji! Nagrodzone zostaną najbardziej zaangażowane osoby, z najciekawszymi pomysłami.

Nagrody.

5 zaproszeń na 5 bezpłatnych lekcji angielskiego NOVAKID

Decydując się na naukę języka angielskiego dla dziecka, warto wybrać zajęcia w formie online, które pomogą mu uczyć się spokojnie w domu i dokładnie wtedy, kiedy ma na to energię i czas. Tego typu zajęcia oferuje platforma Novakid, która właśnie obchodzi 5-lecie swojej działalności. W tym czasie zrealizowała już ponad 7,5 miliona lekcji dla ponad 500 tys. uczniów w prawie 50 krajach.  Zajęcia, przeznaczone dla dzieci w wieku 4-12 lat, prowadzone są w formule indywidualnej przez certyfikowanych nauczycieli języka angielskiego, w tym również przez native speakerów.
W tym roku platforma wprowadziła do swojej oferty Świat Gier Novakid – pierwszy na rynku kompleksowy ekosystem narzędzi do nauki języka angielskiego w ramach świata gier edukacyjnych online. Poziom poszczególnych lekcji jest dopasowany do indywidualnych umiejętności i potrzeb dziecka – przed rozpoczęciem kursu odbywają się zajęcia próbne, podczas których nauczyciel dokonuje oceny i planuje dalszy program nauczania.

Więcej na Facebooku i Instagramie.

1 urządzenie wielofunkcyjne Epson EcoTank L3151

Prawdziwe cudo, kompaktowy design, z mnóstwem funkcjonalności i możliwości. Dołączony do urządzenia zapas tuszów pozwala na wydruk do 8 100 stron w trybie czarno-białym i 6 500 kolorowych (wystarcza na 3 lata standardowego drukowania). Dobry skaner pozwalający na szybką digitalizację i kopiowanie dokumentów, zdjęć i grafik, a zintegrowany pojemnik umieszczony z przodu pozwala na podgląd aktualnego stanu atramentu. To nie wszystkie atuty tego urządzenia. Dodatkowo urządzenie wyposażone jest w: aplikacje mobilne: Epson Smart Panel do zarządzania i druku zdalnego oraz Epson Creative Print – zestaw szablonów i narzędzi pozwalających w domu przygotowywać pięknie wyglądające dokumenty, ozdoby. Choć nie jest to drukarka fotograficzna radzi sobie świetnie także z amatorskim drukiem zdjęć.

Dajemy szóstkę za zwiększoną długowieczność, ekologiczność oraz oszczędności na rachunkach za prąd, a System EcoTank (zastąpiono wymienne kartridże zasobnikiem na samodzielnie dolewany) pozwala na bardzo niski koszt druku.

www.epson.pl

Więcej na FacebookuInstagramie

1 zaproszenie do najbardziej uśmiechniętej kliniki stomatologicznej – Medicover Stomatologia: voucher o wartości 1000 zł na usługi pedodontyczne: rtg, konsultacja specjalistyczna, higienizacja.

 

Medicover Stomatologia to innowator zmieniający i kształtujący rynek stomatologiczny w Polsce. Obecnie Medicover posiada 89 nowoczesnych centrów, które oferują kompleksowy zakres usług dentystycznych. Opiekę nad pacjentami zapewnia profesjonalny zespół specjalistów – stomatologów, higienistek, asystentów stomatologicznych i recepcjonistów.

Nasze podejście do stomatologii zamknęliśmy w koncepcie Rytuału Uśmiechu. Chcemy sprawić aby pacjenci włączyli wizyty w naszych centrach i dbanie o zęby w szereg swoich codziennych rytuałów, związanych ze zdrowym stylem życia.

Lista lokalizacji medicover stomatologia: Placówki

 

Więcej na FacebookuInstagramie

1 voucher na zakup biurka firmy FORTE

Biurko to dziś niezwykle ważny element wyposażenia domu i mieszkania. Warto zadbać, żeby był to mebel wygodny, funkcjonalny i jednocześnie pasujący do charakteru wnętrza. W ofercie FORTE znajdziesz biurka dedykowane do pracy zdalnej, biurka dla dzieci i młodzieży oraz biurka gamingowe. Dostępne są różne modele, w wielu rozmiarach i kolorach, dzięki czemu łatwo dopasujesz je do swoich potrzeb.

Więcej na FacebookuInstagramie

Upominek od Mars Polska

Szczoteczka soniczna dla rodzica oraz zapas bezcukrowych gum do żucia rekomendowanych przez Polskie Towarzystwo Stomatologiczne w profilaktyce zdrowych i czystych zębów.

Mars Polska od lat aktywnie angażuje się w działania mające na celu podnoszenie świadomości na temat prawidłowej higieny jamy ustnej. Poprzez markę Orbit® promuje profilaktykę zdrowia zębów jako współorganizator, realizowanego z sukcesem już od 10 lat, ogólnopolskiego programu edukacyjnego „Dziel się Uśmiechem”. Dzięki współpracy z ekspertami marka wypracowała i aktywnie popularyzuje 4 kroki dla zdrowych i czystych zębów, które w prosty sposób tłumaczą, jak minimalizować ryzyko wystąpienia próchnicy. Jednym z nich jest właśnie żucie bezcukrowej gumy po jedzeniu i piciu, kiedy nie mamy możliwości umycia zębów.

Więcej na stronie programu: https://www.mojorbit.pl/program-dziel-sie-usmiechem

Regulamin akcji – TUTAJ.



Zobacz także

Franciszek Pieczka nie żyje. „Chcieć, to móc” mawiał i to zdanie prowadziło go przez życie

Spraw, by dziecko po rozwodzie cierpiało jak najmniej. Zaskakująca reklama – zobaczcie koniecznie

Jak zwalczyć powakacyjną chandrę? 5 sposobów Małgorzaty Ohme