Lifestyle Psychologia

Stała obok i nagrywała, gdy ktoś gwałcił jej koleżankę. Żeby przez te trzy sekundy błysnąć w Internecie. A że to złe? Nieważne, dziś zło dobrze się sprzedaje

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
21 kwietnia 2016
Fot. Pexels / jeshoots / CC0 Public Domain
 

Pamiętam jak w 2001 roku ruszyła pierwsza edycja Big Brothera, oglądałam zastanawiając się dlaczego to oglądam. Nowe zjawisko społeczne – tłumaczyłam sobie. – Ekshibicjonizm medialny – i tak dalej. Prawda jest taka, że oglądałam, bo jak inni lubię podglądać cudze życie. Na tej potrzebie buduje się imperia medialne od wielu lat; w Internecie hulają plotkarskie portale ciesząc się milionowymi odsłonami.  Człowiek jest ciekawy. Ale jego ciekawość prowadzi czasami do piekła.

Czytam dziś o nagraniu gwałconej koleżanki, które umieściła pewna amerykanka. Stała obok, nagrywała i się śmiała. „Ciekawscy” śledzili gwałt na żywo w Internecie, dziękując za tak zaangażowaną relację. Koszmar. Dzikość. Odczłowieczenie. Przypadek ekstremalny oczywiście.

Ale ile jest takich sytuacji, gdy nagrywają nas obcy ludzie? Na ulicy. W pracy. W szkole nasze dzieci i nauczycieli. Nikt nie pyta o zdanie „Można Panią nagrać?”. Po co? Czyj telefon, tego wola. Nagrywani są nauczyciele, niektóre filmy przedostają się do sieci, większość zalega w archiwach komputerów dzieci. Nauczyciele skarżą się, że niemal na każdej lekcji ktoś ukradkiem wyciąga telefon i włącza wideo. Nagrywają nas sąsiedzi, gdy pies zrobi kupę na ich terenie, a trzeba mieć dowód dla straży miejskiej. Nagrywają, gdy za głośno będziemy świętować swoje urodziny albo otwarcie sezonu letniego (bójcie się, gdy mieszkacie obok zwolenników rezerwatów przyrody, którzy chcą przenosić tamtejsza cisze na wasz blok mieszkalny). Nagrywają nas wrogowie, którzy życzą nam najgorzej, chodząc bezczelnie za nami trzymając w ręku aparat i machając nim nam przed nosem. „I co mi zrobisz?” – powiedział do mojej koleżanki syn kobiety, która podejrzewała ją o romans z mężem. „Mam prawo cię nagrywać. Możesz mi nas* na głowę” – podsumował 14-latek.

Nagrywają nas w kawiarni, gdy jesteśmy znani (kategoria „ledwo rozpoznawalny też się załapuje”). Siedzisz i pijesz kawę, a sympatyczny kelner, który nalewa ci kawę i dostanie za to napiwek, na zapleczu wykonuje za dwa grosze telefon do kolegi z aparatem („mam tu tę X z tym Y”). Pstryk i kawa się kończy. Nagrywają w sklepie, gdy zmordowana po tygodniu robisz zakupy z jęczącym maluchem. Nie daj Boże, młody zacznie coś demolować, a materiał gotowy „Pani X nie radzi sobie z dzieckiem”. Przez dwa dni jesteś najgorsza matką w Polsce. Łyk wody, trzy oddechy i żyjesz dalej pewna, że i tak zaraz cię dopadną.

Nie musimy być znani, by nagrywali nas obcy ludzie na ulicy, bo a) mamy śmieszny kapelusz, bluzkę, buty b) coś śmiesznego dzieje się wokół nas, c) potknęła nam się noga i „śmiesznie” walnęliśmy twarzą w beton. Zamiast pomóc znajdą się tacy, którzy zrobią zdjęcie, snapa albo nagrają filmik. Kim trzeba być, by zamiast pochylić się nad drugim człowiekiem, odczuć współczucie, instynktownie podać rękę – myśląc o tym, by wykorzystać ten materiał dla własnych celów? Jakich? Przez te trzy sekundy błysnąć w Internecie. A że to złe? Nieważne, dziś zło sprzedaje się równie dobrze jak altruizm, a może i lepiej.

Dawniej elegancki pan na ulicy zatrzymałby się i nieśmiało zapytał, czy może zrobić zdjęcie, bo tak mu się podoba nasza sukienka. Dziś nikt nie pyta, czy wolno. Nie ma granic. Ta, która nagrywała gwałconą koleżankę, ale także wszyscy ci, którzy bawią się kosztem innych, krzywdzą, ośmieszają, zapomnieli o ludzkiej wrażliwości. Zapomnieli o empatii. Tym, co pozwalało nam ludziom zachować godność w najtrudniejszych warunkach życia.

Dziś człowiek wciąż się boi. Powinien się bać. Nie wiadomo w którą stronę zmierza polityka zagraniczna i czy wojna jest naprawdę tak abstrakcyjnym słowem we współczesnym świecie. Najgorsze, że zarówno w makro jak i mikro skali nie możemy czuć się bezpieczni. Bo nawet metr obok może się okazać, że człowiek człowiekowi wilkiem.


Lifestyle Psychologia

Udawaj tak długo, jak trzeba. 12 trików, które pozwolą ci „wygrać” życie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 kwietnia 2016
Fot. Unsplash/Sylvain Reygaerts / CCO
 

Jak  opisać nasz świat? To takie dziwne miejsce, w którym mnóstwo ludzi robi bardzo dużo rzeczy na raz, cały czas. Jak tych wszystkich ludzi zrozumieć, jak wytłumaczyć ich zachowania? Jak ułożyć sobie z nimi relacje, skoro każdy z nich to indywidualista? Jak wygrać to nasze, „społeczne” życie?  Jest kilka trików, użytecznych w kontaktach z innymi ludźmi. One ułatwią ci zawodowy i towarzyski sukces, pomogą odnaleźć w trudnych sytuacjach.

1. Ludzie pamiętają pierwszą i ostatnią rzecz jaką zrobisz. Zrób więc dobre wrażenie na początku, a zakończ z (pozytywnym) przytupem 🙂

Starasz się o pracę, masz spotkanie zawodowe albo po prostu rozmawiasz z kimś, na kim ci zależy? Zacznij oryginalnie, błyskotliwie. Wychodząc, zrób jakiś sympatyczny lub zaskakujący gest. To, co nastąpiło pomiędzy tymi dwoma punktami nie będzie już miało znaczenia…

2. Nie zachęcaj nikogo do radości, to nie sprawi, że będzie cieszyć się bardziej

Choć prawdopodobnie brzmi to dziwnie, im bardziej ktoś każe ci się cieszyć z twojego sukcesu, wygranej na loterii, awansu, tym mniej masz na oto ochotę…”Przymusowa” radość jest bardzo demotywująca i dla twojego partnera i dla twojego pracownika.

3.  Jeśli pytasz, cierpliwie poczekaj na odpowiedź

Jeśli odpowiedź nie jest satysfakcjonująca, daj to rozmówcy do zrozumienia za pomocą wymownej ciszy… Ludzie mają tendencję do odczuwania w takiej sytuacji presji. Chcąc zminimalizować uczucie niezręczności zaczynają mówić.

4. Żuj gumę, jeśli denerwujesz się podczas rozmowy

A jabłko jedz podczas rozmowy telefonicznej z osobą, którą jesteś zainteresowany. To proste i stare triki. Żując oszukujesz swój mózg, że czujesz się komfortowo. Dajesz mu znak, że skoro robisz coś jeszcze (żujesz gumę) to nie jest z twoimi nerwami tak źle, bo jesteś w stanie żuć tę gumę…

5. Patrz na stopy twojego rozmówcy

Oczywiście, nie chodzi o to, żeby się na nie bez przerwy gapić (to byłoby dziwne :)), jedynie zerknąć od czasu do czasu. Dlaczego? Ludzie (często nieświadomie) stają odwróceni czubkami butów od osoby, która ich nie interesuje. To działa w obie strony. Jeśli czubki butów twojego rozmówcy są zwrócone w twoją stronę,  jest on zainteresowany tym co masz do powiedzenia.

6. Jeśli ktoś okazuje wobec ciebie gniew lub irytację, pozostań spokojny

Być może to zdenerwuje go jeszcze bardziej, ale ostatecznie doprowadzi do zakłopotania. Przypomnij sobie sytuację, w której to ty odczuwałeś gwałtowne, negatywne emocje w stosunku do kogoś, kto cały czas zachowywał spokój. Pamiętasz tę frustrację i obezwładniające poczucie bezradności?

7. Ogrzej dłoń zanim podasz ją na przywitanie

Wracamy do siły „pierwszego wrażenia”. Ciepły uścisk wzbudza o wiele większe zaufanie i daje dobrą energię. Ludzi o ciepłych dłoniach odbiera się podświadomie jako bardziej stabilnych emocjonalnie. Zimne ręce wskazują na nerwowość i słabość.

8. Zwracaj się po imieniu do osoby, z którą rozmawiasz, jak najczęściej się da 

Bo większość z nas kocha słuchać i mówić… o sobie. Zwracanie się do kogoś po imieniu wskazuje nie tylko na to, że je pamiętasz :), ale że jesteś uważny, miły, i że ci zależy. Widzisz jak łatwo sprawić, by twój rozmówca poczuł się wyjątkowo?

9. Kiwaj głową, kiedy ludzie do ciebie mówią

To przekona ich o twoim zainteresowaniu rozmową i wzbudzi sympatię. Uważaj tylko, żeby z tym potakiwaniem nie przesadzić.

10. Żeby zdobyć miłość, trzeba… mieć miłość

To dość brutalna prawda, ale jedną z najlepszych metod na to by przekonać kogoś by cię polubił, jest pokazanie mu, że inni też cię lubią. Chcesz mieć partnera, najpierw udowodnij, że warto się tobą zainteresować…

11. Zachowaj tajemnicę

Nie każda nowo koleżanka w pracy musi poznać historię twojego życia. Im więcej zagadek, tym więcej zainteresowania…

12. Udawaj tak długo, jak trzeba

Czyli angielskie „fake it till you make it”. Uśmiechnij się, a poczujesz się szczęśliwy. Oszukuj w ten sposób swój mózg, niech myśli, że jest ci dobrze. Skoro się uśmiechasz, musi tak być…

A na koniec, pamiętaj: ludzie są z reguły mili i chętni do pomocy. To różne społeczne okoliczności i zależności, czasem presja im to uniemożliwiają…


Źródło:Psychology Today                                                                                                                  


Lifestyle Psychologia

Siła dziecięcej wyobraźni, to więcej niż nam się wydaje. Zobaczcie „Super cienie”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 kwietnia 2016
Fot. Screen z Instagram / jasonratliff/

Kiedy jest się „takim małym” świat wydaje się pełnym pięknych tajemnic. W dzieciństwie jest coś niesamowitego – siła dziecięcej wyobraźni potrafi odczarować najsmutniejszy obraz. Po raz kolejny okazuje się, że zachować umiejętność patrzenia na świat oczami dziecka oznacza po prostu widzieć i móc więcej.

Kilka lat temu artysta Jason Ratliff rozpoczął pracę nad serią grafik  „Walking Shadows”. Podczas jej tworzenia jedna praca wywołała szczególne emocje. Zwykły chłopiec w czerwonej pelerynie na swoim cieniu prezentował dumnie wypiętą pierś Supermana. Tak narodziły się grafiki „Super Shadows”. Każda z nich pokazuje jak wiele mogą dzieci. Jak wiele może siła wyobraźni – być dokładnie tym, kim zechcą. Obejrzyjcie koniecznie.

„SUPER SHADOWS”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

instagram


Zobacz także

Nauczy szyć każdego. Bo szycie to jej pasja, a „Co za szycie” to źródło jej ogromnej wiedzy o modzie i projektowaniu

Uważność w Bieszczadach.. Dlaczego warto być uważnym? By nie wpaść pod samochód odpowiesz?

W jakim kraju żyje się nam najlepiej? Oto ranking 10 państw. W którym wy chcielibyście zamieszkać?