Lifestyle

Czuję, że moje życie dopiero się zaczyna – Martyna Wojciechowska świętuje swoje urodziny i fundacji UNAWEZA

Redakcja
Redakcja
28 września 2022
 

Martyna Wojciechowska to bez wątpienia symbol sukcesu i zwyczajnie – piękny człowiek. Symbol niezwykłej siły – fizycznej, mentalnej, sprawczej. Programy w telewizji, sporty ekstremalne, nagrody, szacunek. Gra zawsze o wysoką stawkę, ale już dawno nie dla siebie – jak może, pomaga innym. Jest szczęściarą, ale i trudy życia nie omijały. 29 września obchodzi urodziny. A my nie przestajemy jej podziwiać i – jak kiedyś w ankiecie dziewczynki – chcemy być Martyną Wojciechowską!

Niemożliwe nie istnieje

Jak sama mówi, wiedziała, że jej przeznaczeniem będzie życie w drodze. Na drogę przygody i sławy wkroczyła 20 lat temu i od tamtego czasu konsekwentnie prze do przodu. Wierzy, że „Niemożliwe nie istnieje” oraz , że „Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”. To drugie wytatuowała sobie nawet na przedramieniu.

Zdobywczyni Korony Ziemi, Złotego Globu za dokument „Ciało i krew”, zwyciężczyni plebiscytu Kobieta 30-lecia magazynu Twój Styl, dumna właścicielka własnej Barbie Shero, Gwiazda Dobroczynności, dziesiątek innych nagród i wyróżnień. Osobny materiał mógłby powstać tylko z wymieniania kolejnych jej sukcesów i przedsięwzięć, w które się angażuje.

W lutym Martyna Wojciechowska zajęła 1. miejsce w rankingu „World’s Most Admired 2021” jako NAJBARDZIEJ PODZIWIANA POLKA.

W takich chwilach czuję, że to, co robię przez ostatnie 25 lat ma sens nie tylko dla mnie, ale też dla innych – napisała na Facebooku Martyna Wojciechowska. – Znaleźć się w tak wspaniałym gronie to zaszczyt – mówiła.

 

Kabula

Jej adoptowana córka, Kabula, właśnie zaczęła studia na Uniwersytecie w Tanzanii, na wydziale prawa. Martyna opowiada o tym ze łzami w oczach, jest dumna i szczęśliwa, a my kochamy Martynę jeszcze bardziej za jej serce i zaangażowanie, bo znamy historię Kabuli i wiemy, jak długą drogę przebyła i jak ciężko było jej uwierzyć w miłość podróżniczki. Kabula chce bronić praw osób słabszych i wykluczonych. Pokochała też śpiew, dzieli się swoją pasją w sieci i nagrywa płytę. Własnoręcznie szyje sukienki, mimo że ma tylko jedną rękę. W Kabuli nie ma już żadnego śladu po przestraszonej dziewczynie sprzed kilku lat. Spędziła wakacje w Polsce i w Bukowinie Tatrzańskiej nagrała nowy teledysk do piosenki „Believe”.

Dzisiaj, wspólnie z licealistką Marysią, córką Martyny, tworzą wspaniałą rodzinę.

Unaweza, 3 urodziny

Realizując program „Kobieta na krańcu świata”, nie była w stanie zostawić problemów kobiet za drzwiami, na telewizyjnej taśmie. Czuła, że to projekt jej życia, powołanie, dlatego dziennikarka założyła fundację UNAWEZA, która dała skrzydła kobietom na całym świecie i w Polsce. Stworzyła kanał DALEJ, dzięki któremu w inspirujących rozmowach nieustająco daje nadzieję na lepsze jutro. Fundacja, wspólnie z Martyną, świętuje urodziny. 3. Przez ten czas wzięła pod swoje skrzydła 908 podopiecznych, zebrała ponad 4 mln złotych, zrealizowała 15 projektów pomocowych w Polsce i na świecie.

Przez ten czas w Tanzanii powstał dom dla dzieci z albinizmem, w którym zamieszkała też Kabula, pierwsza podopieczna fundacji. Organizacja wspiera też najbardziej potrzebujących na Madagaskarze, a tamtejszym kobietom zapewnia godny poród. Działa aktywnie również w Meksyku. W Polsce buduje dom dla nastoletnich mam i ich dzieci, prowadzi programy stypendialne dla Paraolimpijek i wspomaga kompleksowo rodziny zastępcze ewakuowane z Ukrainy. Fundacja UNAWEZA zrealizowała również kampanię #CoChceszPowiedziecSwiatu, do której zostały zaproszone Nilofar z Afganistanu, Zena z Libanu i Larysa z Ukrainy.

W ramach świętowania 3. urodzin Fundacji UNAWEZA można wziąć udział w spotkaniu na żywo i spędzić dzień podczas specjalnie przygotowanych wykładów oraz warsztatów z Martyną Wojciechowską, Asią Chmurą i Olgą Kozierowską. Wydarzenie odbędzie się 8 września w Warszawie.

Z kolei w Fabryce Norblina w Warszawie (ul. Żelazna 51/53) do 30.11.2022 będzie można obejrzeć wystawę zdjęć, które powstały podczas realizacji programu „Kobieta na krańcu świata” dla stacji TVN. Za wybór fotografii odpowiada Agnieszka Franus Redaktor Naczelna National Geographic Polska oraz Traveler. Autorami zdjęć są Marek Arcimowicz i Mariusz Janiszewski.

Specjalnie, z okazji urodzin, Porysunki, ilustratorka Magda Danaj, przygotowała dwie wyjątkowe grafiki nawiązujące do flagowego hasła fundacji – DAJEMY KOBIETOM SKRZYDŁA.

 

Martyna

Nie istnieją dla niej rzeczy niemożliwe. Właśnie nauczyła się latać. Została samodzielnym skoczkiem spadochronowym, spełniła marzenie o zanurkowaniu na 105 metrów!

Mówi o sobie, że jest szczęściarą, a my dodajemy: szczęście przychodzi do tych, którzy to szczęście dzielą 🙂

 


Lifestyle

„Rak piersi, a ja mam tylko 40 lat. W tamtej strasznej dla mnie chwili, pomyślałam, że to koniec”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 września 2022
fot. SimonSkafar/iStock
 
Ta chwila. Ta chwila, kiedy grunt usuwa mi się spod stóp i tonę. Tonę we łzach, bo nie potrafię ich powstrzymać. Cierpię, pomimo że nie rozumiem jeszcze dlaczego. Zajmuje mi dłuższą chwilę, żeby pojąć, co się stało. A dokładniej, półtora tygodnia zajęło mi uwierzenie w usłyszaną diagnozę: rak piersi. Ja mam tylko 40 lat, tylko. W tamtej strasznej dla mnie chwili, pomyślałam, że to koniec.

Jedyna myślą, na której potrafiłam się skupić, to że mam małe dzieci i że nie chce ich opuszczać. Ciągle zadawałam sobie pytanie, co ja mam teraz zrobić. I nie chodziło mi o leczenie, ale jak mam sobie z tym poradzić. Jak mam sobie poradzić psychicznie, emocjonalnie i fizycznie z diagnoza. Półtora tygodnia myślałam, płakała i rozmawiałam. Rozmowy trochę pomagały, nocne myśli ani trochę. Rozmowy dawały mi nadzieję, nocne myśli odbierały mi ją.
Cierpnie zamieniło się w strach – wielki i ciągły. Teraz wiem, że ten strach mnie nigdy już nie opuści, ale udało mi się go zmienić w mały strach, który daje mi siły żeby codziennie żyć jak najlepiej. Moja droga nie była aż tak trudna fizycznie, ale psychicznie było ciężko. Mojego raczka wykryłam we wczesnej fazie, rokował bardzo dobrze. Szybkie leczenie – tak o tym myślę, bo trwało to parę miesięcy.
Moja głowa za to kiepsko sobie radziła z emocjami towarzyszącymi leczeniu, strach nie odpuszczał. Pomagały rozmowy z psychologiem, ale większość pracy musimy wykonać sami. My, pacjenci onkologiczni. Często pozostawieni z diagnozą sami sobie. Myślałam, że po pozytywnym zakończeniu leczenia strach odpuści. Niestety tak się nie stało, wtedy zrozumiałam, że teraz czeka mnie kolejne leczenie. Musiałam uleczyć swoją głowę.
Zaczęłam myśleć pozytywnie, niestety śmierć mojego taty spowodowała, że negatywne emocje mnie obezwładniły. Po paru tygodniach od śmierci taty poczułam, że moja głowa się poddaje, że nie potrafię myśleć już pozytywnie o niczym. Wtedy podjęłam kolejną próbę poprawy mojego samopoczucia. Wizyty u psychologa i psychiatry, zakończyły się przepisanymi tabletkami na poprawienie nastroju. Jednak branie tabletek kłóciło się ze mną. Już i tak musiałam zażywać inne leki z powodu choroby Hashimoto i leki obniżające estrogen (wspierająca terapia hormonalna po przebytym raku). Przeczytałam w tamtym momencie, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na kondycję psychiczną.
Mój tata całe życie coś ćwiczył, postanowiłam wziąć z niego przykład. Zdecydowałam, że zapiszę się na treningi z trenerem personalnym. Od rozpoczęcia dzielił mnie tylko jeden telefon, najtrudniejszy. Wtedy moja forma fizyczna i psychiczna była bardzo kiepska, a sama myśl o wyjściu z domu i przebywaniu wśród ludzi, powodowała ataki paniki. Zaczęłam trenować dwa razy w tygodniu i za każdym razem, kiedy miałam jechać na trening, chciałam zrezygnować. Na szczęście jakaś siła, która pomagała mi wstać rano, pomagała tez iść na trening. Po kilku treningach zaczęłam odczuwać zmianę, nie znaczy to, że moja głowa poradziła sobie z negatywnymi emocjami. Oj nie, ale za każdym razem jak czułam poprawę kondycji fizycznej, czułam się tez lepiej psychicznie. Bardzo pomagał doping ze strony pani trener i bliskich.
Teraz nadal staram się chodzić na treningi dwa razy w tygodniu, na basen raz w tygodniu, a do tego, jak nikt nie patrzy, to tańczę jak wariatka. Zrozumiałam, że mam powody do szczęścia. Ważne są dla mnie zdrowie, rodzina, przyjaciele i każdy dzień, który mogę z nimi spędzić. Strach nadal jest, czuje go, ale teraz staram się go użyć jako paliwo, do działania. Codziennie powtarzam sobie, że nigdy nie wiemy, co się stanie jutro, wiec trzeba się cieszyć dniem dzisiejszym. Codziennie staram się żyć i cieszyć.
Podziękowania dla mojej rodziny i przyjaciół, to Wy byliście przy mnie podczas całego okresu zdrowienia. To Wy czekaliście aż zawalczę o siebie, nawet jeśli nie do końca zdawaliście sobie sprawę, że w mojej głowie toczy się bitwa. Wygrywam i mam nadzieję, że tak już będzie.
Szczęściara.

Lifestyle

Bezduszna, egocentryczna manipulantka. 6 mrocznych cech kobiety-socjopatki

Redakcja
Redakcja
28 września 2022
fot. FilippoBacci/iStock

Osobowości socjopatyczne i narcystyczne są niebezpieczne właśnie dlatego, że ich manipulacja często umyka naszej uwadze. Chociaż wciąż trwa debata na temat różnic w definicji „socjopaty” i „narcyza”, można śmiało powiedzieć, że oba typy charakteryzują się następującymi cechami: bezdusznym brakiem empatii, skłonnością do manipulowania i oszukiwania innych dla własnych korzyści oraz egocentryzmem i rażącym lekceważeniem praw, potrzeb i uczuć innych.

Socjopaci i narcyzi „z górnej półki” idą o krok dalej. Ci, którzy spełniają kryteria Mrocznej Triady (narcyzm, psychopatia i makiawelizm) często nie mają oporów i wyrzutów sumienia. Używają empatii poznawczej do oceny podatności celu, ale brakuje im empatii afektywnej, aby naprawdę dbać o dobro innych. Często są sadystyczni w prowokowaniu i oszukiwaniu innych, odczuwając przyjemność na widok cudzego bólu. Badania pokazują, że te toksyczne typy doświadczają pozytywnych uczuć, gdy widzą czyjeś cierpienie.

Urok socjopatki, choć powierzchowny i bezczelny, może być równie, a nawet bardziej przekonujący niż u socjopatycznego mężczyzny. Dzieje się tak, ponieważ jako społeczeństwo jesteśmy uwarunkowani postrzeganiem kobiet jako płci łagodniejszej, niezdolnej do przemocy. Jednak przemoc, jaką może wyrządzić socjopatka, może być równie destrukcyjna i niebezpieczna psychicznie, jak ta w wykonaniu jej męskiego odpowiednika.

Może kłamać, manipulować i oszukiwać, dość łatwo zamydlać oczy, jednocześnie realizując swój własny plan. Jednak kiedy już z tobą skończy i przestaniesz być użyteczna, nie obdarzy cię szacunkiem lub sympatią, do której przywykłaś. Odrzuci cię bez mrugnięcia okiem. Dla niej jesteś tylko przedmiotem, potrzebnym do osiągnięcia celu.

Oto sześć oznak, że masz do czynienia z kobietą socjopatką lub narcyzem na wyższym końcu spektrum:

Socjopatka bombarduje cię miłością, aby uzyskać informacje i potem je wykorzystać do własnych celów

Kiedy socjopatka spotyka cię po raz pierwszy, ma misję zebrania jak największej ilości informacji na twój temat. Kobieta socjopatka ocenia, czy byłabyś dobrym celem. Jako jej niczego niepodejrzewająca ofiara, nie widzisz, że skupia się na tobie z nadmierną uwagą. Na zewnątrz jest przyjazna i zachęcająca, ale wewnątrz jest mściwa, bezwzględna i przebiegła. Jednak na początku będzie się wydawać, że macie ze sobą wiele wspólnego.

Na początkowym etapie zbuduje dla ciebie piękny piedestał. Gdy już wystarczająco zainwestujesz w tę znajomość, nie będzie miała problemu z wykorzystaniem cię dla własnych korzyści.

Socjopatka jest powierzchowna i nieautentyczna

Uśmiecha się, dużo mówi, wymachuje rękami – ale to tylko pozory pozytywnego nastawienia. Kiedy spojrzysz jej w oczy, od razu będziesz wiedziała, że coś jest nie tak. Widać w nich brak życzliwości, zazdrość, gniew, chciwość. Ukrywa to starannie pod maską „uroczej dziewczyny”, ale czasem każda maska się lekko zsuwa. W przesadzie, którą prezentuje na co dzień, może się zagalopować i potknąć, a wtedy jej ton niespodziewanie staje się protekcjonalny i pogardliwy, a jej intencje wychodzą na jaw.

Socjopatka jest potajemną sabotażystką

Agresja socjopatki jest bezprecedensowa i starannie ukryta pod wieloma warstwami cech, które można pomylić ze szczerością. Pamiętaj, że narcyzi i socjopaci są kameleonami, dostosowującymi się do sytuacji społecznych w oparciu o to, co podejrzewają, że dobrze wróży i najlepiej nadaje się do polowania na ofiary. Prezentują bardzo pociągający i charyzmatyczny wizerunek, szczególnie dla tych, którzy mogą z nich skorzystać. Jednak tym, dla których nie mają pożytku lub tym, którzy wywołują narcystyczną wściekłość i zazdrość, ujawniają więcej swojego prawdziwego ja. Większość manipulacji socjopatką jest kierowana przez agresję relacyjną, która polega na niszczeniu czyichś relacji społecznych lub reputacji w celu zniszczenia poczucia siebie. W sferze kobiecych przyjaźni szczególnie kobiety narcystyczne zawsze starają się chronić przed zewnętrznymi zagrożeniami, które mogą prześcignąć ich status „królowej pszczół” w tworzonych przez nie klikach. Dlatego podstępnie znęcają się nad wybranymi ofiarami (najczęściej tymi, w których postrzegają to, że mają coś, czego pożądają), wykluczając je z grup społecznych, nawołując ludzi przeciwko nim, oskarżając ich o to, czego nie zrobili, rozsiewając plotki lub plotki, oczerniając je lub oczerniając a także tworzenie rywalizacji między ludźmi. W ten sposób ich ofiary nie są w stanie uzyskać potwierdzenia ani wsparcia dla nadużyć, których doświadczają.

Nie ma wyrzutów sumienia. Krzywdzi, aby uzyskać to, czego chce

Fot. iStock / a-wrangler

Socjopatka uważa, że ma prawo do wszystkich i wszystkiego. Szczególnie zagrożone są kobiety, które posiadają to, czego ona nie ma, a chce to mieć. Kobiety narcystyczne i socjopatki przejawiają zinternalizowaną mizoginię: gardzą innymi kobietami, które wysuwają się do przodu lub stanowią zagrożenie dla ich ego. Kiedy widzą inną kobietę, zdobywającą stanowiska, mężczyzn, uwagę innych – cokolwiek, natychmiast robią z niej wroga nr 1. Socjopatki znane są z umniejszania swoich bardziej udanych lub atrakcyjnych przyjaciółek, potajemnego sabotowania i zastraszania tych, o które są zazdrosne. Ich życiowe motto brzmi: po trupach do celu, jestem najważniejsza.

Są sadystkami i lubią zadawać ból

Socjopatki lubią patrzeć, jak ludzie cierpią. Nie ma nic, co kochają bardziej niż zranienie niewinnej, dobrodusznej osoby, która była na tyle naiwna, by w im uwierzyć. Dlatego składają wzniosłe, fałszywe obietnice, których nie dotrzymują, tylko po to, by rozkoszować się poczuciem rozczarowania u innych. Dlatego tworzą scenariusze, w których wiedzą, że ich ofiary skazane są na porażkę. Dlatego produkują chaos, aby stworzyć mieszankę szaleństwa i bombardowania miłością, które wprowadzają dezorientację i zdenerwowanie.

Używają seksu jako broni

Socjopatki lubią być w centrum uwagi, ponieważ daje im to władzę, z której mogą czerpać nieskończone ilości pochwał i satysfakcji. Nie mają problemu z wykorzystywaniem swoich ciał, aby uzyskać to, czego chcą; nie mają skrupułów, jeśli chcą wspinać się po drabinie korporacyjnej, wykorzystać kochającego chłopaka lub uwieść nieznajomego, o ile jest to dla nich korzystne. Odbierają władzę i kontrolę – a ich pragnienie nowych ofiar jest nienasycone. Są znane z pozamałżeńskich romansów, angażowania się w liczne flirty i niedyskrecji oraz ciągłego otaczania się wielbicielami.

Żródło: https://psychcentral.com/


Zobacz także

Jak często powinniśmy prać biustonosz? Okazuje się, że częściej niż myślimy

Nowy rok, stara ty? Aż 90% osób rzuca siłownię po 3 miesiącach. Oto sposoby na wytrwanie w postanowieniu

Depresja jest tematem tabu, ale o męskiej depresji w ogóle nikt nie mówi