Lifestyle

Kilka sposobów na lepsze krążenie, czyli nie daj się żylakom (i nie tylko)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 września 2017
Fot. iStock/Noctiluxx
 

Klasyczna oznaka ‚słabego’ krążenia? Pajączki i żylaki – zmora. Nie tylko brzydko wyglądają, ale bywają bolesne. Bo krew płynie równie leniwie, jak nasz siedzący tryb życia – trudno o entuzjazm.

Siedzimy – godzinami, przez cały tydzień. Weekendy?  Choć lubimy tłumaczyć sobie, że gro obowiązków, które nadrabiamy za tydzień wysiedziany przed ekranem, zrekompensuje nam potrzebę ruchu, to tak się nie stanie. Ruch,  lepsza dieta i nieco dotyku, pomogą wam rozkręcić krążenie.

Poznajcie kilka trików na ‚mocną pikawę’. Można jeść, dotykać, oddychać… zaskoczeni? Przeczytajcie!

Kilka sposobów na lepsze krążenie, czyli nie daj się żylakom (i nie tylko)

Do zjedzenia…

Jagody, borówki i owoce leśne

Niewinne, malutkie i słodkie. A dodatkowo wypchane po brzegi antocyjanami. Dzięki temu zmniejszają ryzyko zawału serca i zapobiegają chorobom układu krążenia.

Jabłka

Jedno dla zdrowia, drugie dla urody. A najlepiej oba dla pektyny, którą rozprawi się ze ‚złym’ cholesterolem.

Orzechy

Nie dość, że smaczne, to jeszcze zdrowe. Średnie dzienne zapotrzebowanie  na kwasy omega-3 to ok. 2 g – wystarczy zjeść osiem orzechów włoskich… i ‚pukawa’ od razu raźniej bije!

Oliwa z oliwek

Doskonale chroni układ krwionośny dzięki działaniu witaminy E oraz polifenoli.

Głóg

Poprawia wydolność i elastyczność serca.

Cebula

Zawarte w niej polifenole i substancje siarkowe chronią serce. Jedna cebula tygodniowo w menu, to mniejsze ryzyko zawału serca o 20 procent.

Czekolada

Nie będziemy pisać tyrady o magnezie, o nie. Więc cóż takiego magicznego kryje czekolada?  Najbardziej łaskawa dla serca i naczyń krwionośnych okazuje się zawarta w czekoladzie kwercyna, flawonoidy i teobromina (pochodna kofeiny). Żeby było smacznie i nadal zdrowo, warto sięgac po czekoladę gorzką, minimum tzw. 70-procentową. Nie przesadzajcie, wystarczą 1-2 kostki dziennie.

Do ‚poczucia’

Zimno-ciepło

Przyjemny sposób na gimnastykę krążenia? Prysznic! Naprzemienne prysznice z zimnej i bardzo ciepłej wody, to nie tylko babciny sposób na zimne  stopy i dłonie, a całkiem naukowo uzasadniony fitness dla naczyń krwionośnych. Taka stymulacja zmusza je do kurczenia i rozszerzania.

Korzyści? Ten krążeniowy trening interwałowy pomaga oczyścić naczynia ze złogów,usprawnia je – nie tylko w skórze! Prysznic powinien trwać kilka minut, kończcie na zimnej wodzie i ogrzejcie się potem ręcznikiem.

Uwaga, pobudzenie gwarantowane – lepiej stosować w ciągu dnia 😉 .

Dotykanie?

Lecz nie byle jakie. Nic tak nie pobudza, jak dotyk, a dokładnie masaż! O tak, na takie poświęcenie każdy jest gotów. Chyba nie musimy was do masażu namawiać. Jest przyjemny i zdrowy.

Naucz się oddychać na nowo

Czyli jak? Pewnie nigdy nie zastanawialiście się nad tym, jak długotrwałe siedzenie wpływa na oddychanie… A szkoda, bo okazuje się, że ma całkiem duży wpływ. Pozycja siedząca sprawia, że uciskamy przeponę, a nasz tryb oddychania zamiast głębokich i pełnych oddechów zamienia się w tryb płytkiego, szczytowego oddychania. W ten sposób zaspokajamy zapotrzebowanie na tlen, ale nie pozwalamy naszym płucom odetchnąć tzw. pełną piersią, napełniamy je tylko częściowo.

Pooddychaj uważnie! Wystarczy, że siedząc przy biurku weźmiesz głęboki wdech i wydech. Ręce ułóż na brzuchu, podczas oddychania twój brzuch powinien się poruszać – przy wdechu powinien się unieść (wydąć, zaokrąglić – nazywaj to jak chcesz), przy wydechu brzuch opada. Tak, to oddychanie przeponowe. Wdech nosem, wydech ustami. Powtórz 10-20 razy.  A może przy otwartym oknie?

Przypływ mocy gwarantowany 😉 .


Źródło: Przekrój, nr 3, lato 2017, hellozdrowie


Lifestyle

Maseczka, czyli kim naprawdę jestem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 września 2017
Fot. iStock/fotostorm
 

Siadam na brzegu wanny. Kilkoma ruchami zmywam z twarzy makijaż. Nigdy nie nakładam go dużo, nie lubię „masek”. Ale lubię maseczki, takie gotowe, z saszetki kupowanej w drogerii. Zanim usiądę w ciepłej wodzie, nałożę więc jedną z nich. Patrzę w lustro i widzę tę moją dziwną twarz. A właściwie tylko oczy i usta, czyli to, co w twarzy najważniejsze. A potem, przez 20 minut jestem ze sobą sam na sam. Tyle mi wolno.

Zamykam oczy. Czuję tylko ciepło, w którym jestem zanurzona. I jeszcze ten delikatny, brzoskwiniowy zapach piany. Zapominam. Zapominam o samotności, z którą walczę codziennie i o wszystkich złych słowach, które przed godziną jeszcze brzmiały w moich uszach. Zapominam, że jestem taka, jak on mnie widzi. Zapominam, że czasem myślę, że chcę umrzeć. Zapominam, że się boję. Zapominam, że nie chcę żyć. Zapominam, że wciąż tak bardzo go kocham. Zapominam, że mamy razem dziecko. Zapominam, że jeśli nie wyjdę za – dokładnie – 17 minut i 39 sekund, on zapuka do drzwi, zdenerwowany, że marnuję wodę. I prąd. Może nawet wyłączy mi światło, żebym nie marnowała już tego prądu.

Zapominam, że po każdej awanturze, przemykam po klatce schodowej jak dziki kot, uciekam przed wzrokiem sąsiadki, odwracam głowę od spojrzenia sąsiada. Nie jeżdżę windą, tylko zbiegam z szóstego piętra po schodach – szybko, jakby goniło mnie to, co się tu dzieje. W tych naszych czterech ścianach. I już za chwilę myślę, że przecież za kilka godzin będę musiała tu wrócić. A wtedy też chcę być niezauważona.

Jestem teraz kimś innym. Wolno mi, mam do tego prawo. To moje pozostałe 13 minut i 41 sekund. Zaczynam marzyć. Na przykład o tym, kim byłam kiedyś. Ciepłą, fajną i ciekawą dziewczyną. Wygadaną, z ideałami. Myślałam o sobie „odważna”. Albo o tym, że miałam pojechać do Irlandii, bo zaproponowano mi tam pracę. W wyobraźni układam sobie życie według zupełnie innego planu. Nie, nie jestem z nikim związana. Wychodzę na spotkania ze znajomymi, śmieję się beztrosko i noszę dużo krótsze sukienki niż te, w których chodzę teraz. I nie peszę się pod zachwyconym spojrzeniem całkiem przypadkowych mężczyzn, nie boję się, że ON zauważy.

Jak ta maseczka ładnie pachnie, jak mi dobrze pod tym kocykiem z piany. Chciałabym tu zostać jeszcze dłużej. Jeszcze tylko 7 minut i 8 sekund…

Marzę, że spotkam kogoś, kto mnie stąd zabierze. Nie, nie żadna miłość. Miłości już nie chcę, miłość już zostawmy. Chcę ręki przyjaciela. A bardziej jego głowy, żeby przemówiła do rozsądku mojej. Żeby jej pokazała, jak to wygląda z boku. Że, sorry, Kaśka, ale ty po prostu musisz odejść, chyba, że chcesz dalej cierpieć. Żeby ta głowa zadecydowała za moją. Żeby to ciało wykonało niezbędne ruchy. Ręce spakowały walizki i wystawiły je za próg. A potem, żeby nogi stanęły po drugiej stronie drzwi.

To już czas.

Wychodzę z wanny, woda spływa po moich nogach. Lubię stawać bosą, pomarszczoną stopą na miękkim ręczniku. To trochę jak powrót z dalekiej podróży. Patrzę w zaparowane od ciepła lustro i zmywam moją maseczkę. Za chwilę otworzę drzwi łazienki i wpadnie tu chłód.  Za 12, bardzo krótkich sekund.


Lifestyle

Kiedy czujesz się niewystarczająco dobry, nigdy nie zapominaj o tych sześciu rzeczach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 września 2017
Fot. iStock/portishead1

Niektóre dni są lepsze, inne gorsze. Nie na wszystko mamy wpływ, a ostatecznie i tak, najbardziej liczy się to, jak myślimy o sobie i o naszym życiu. Spokój, opanowanie i ufność we własne siły to podstawa, jeśli chcesz radzić sobie z trudnościami codziennego życia. Kiedy brak wiary i przekonania, że jesteśmy w stanie sobie poradzić, gdy żyjemy w poczuciu, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy, z łatwością poddajemy się temu, co najgorsze. Jeśli taki stan trwa wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy i lat, może mieć szkodliwy wpływ na nasze szczęście, zdrowie, relacje z innymi i karierę.

1. Cokolwiek się dzieje, jesteś dokładnie w tym miejscu, w którym powinieneś teraz być

Nawet jeśli wydaje ci się, że cały świat sprzysiągł się przeciw tobie. Nawet jeśli masz już dość powtarzania tego banału, że nic nie dzieje się bez powodu i każda droga prowadzi cię do jakiegoś celu, a każde doświadczenie niesie ze sobą cenną lekcję. Jesteś tu, gdzie powinieneś być. Równiez wtedy, kiedy czujesz, że coś się nie udało lub że uważasz, że nigdy nie osiągniesz celu, przypomnij sobie, że to ty mówisz światu „nie”, a nie świat cię „wyklucza”.

2. Pamiętaj, by być dla siebie dobrym

Nie musisz walczyć z tym, że nie dotrzesz do celu wystarczająco szybko lub tak szybko, jak inni. Z tym, że masz swoje tempo, że czasem idziesz okrężną drogą.  Dopóki w końcu osiągasz to, czego chciałeś, możesz być z siebie dumny. Sam wiesz, ile wysiłku to Cię kosztuje.

3. Nie zawsze możesz coś zmienić, ale zawsze możesz zmienić sposób, w jaki to odbierasz

To, co się teraz dzieje w twoim życiu, to taka „zbiorowa” manifestacja twoich myśli, słów i działań z przeszłości. Bywa, że jest tak trudna, że nie czujesz się wystarczająco dobry i silny, aby się z nią zmierzyć. Nie ma nic złego w tym, że jest ci teraz ciężko. Jeśli uwierzysz, że jesteś wystarczająco dobry, aby zbudować sobie taką rzeczywistość, jakiej pragniesz, poradzisz sobie z każdą sytuacją.

4. Masz prawo do pozytywnego nastawienia

Nie oglądaj się na innych. Nie słuchaj tych, którzy dziwią się, że w tak trudnej sytuacji starasz się zachować optymizm, że jesteś „niemożliwy”. Energia płynąca z pozytywnego myślenia naprawdę może pomóc ci wyjść z każdej opresji.

5. Pamiętaj, że więcej w tobie dobra niż zła

Nie zapominaj nigdy, by skupiać się na swoich mocnych stronach. Zbyt często koncentrujemy się na słabościach. Wymagania społeczne, zwłaszcza wobec kobiet, są takie byśmy byli przede wszystkim skromni. Ale to wbrew naszej naturze. Ważna jest równowaga. Słabości istnieją po to, aby zrównoważyć niektóre z naszych mocnych stron.

6. Zawsze jest jakieś rozwiązanie, a kiedy dotrzesz do celu – nowa ścieżka, nowy cel

Czasem może się ci wydawać, że dotarłeś do końca drogi, że wykorzystałeś wszystkie możliwości, że więcej już nie da się zrobić. To nieprawda. Życie jest dynamiką, zmianą, ciągle tworzy nowe okoliczności. Już za moment, będziesz w zupełnie innym punkcie, niż teraz i będziesz mierzył się z czymś innym. Warunek jest jeden – musisz na to pozwolić.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Zobacz także

12 najczęstszych kłamstw socjopatów i narcyzów, które usłysz, gdy będą się tłumaczyć. Zdziwisz się, ile razy to słyszałaś…

Mąż, to dla kobiety dodatkowe 7 godzin pracy! W domu on odpoczywa, ona przejmuje większość obowiązków

Czy wiesz, ile ważą twoje piersi? Sprawdzili to mężczyźni