Lifestyle

Prawdy, które docierają do nas dopiero po rozwodzie. Szkoda…

Redakcja
Redakcja
30 czerwca 2021
fot. Denis Valakhanovich/iStock
 

Tak to już jest, że żebyśmy mogli wyciągnąć z życia naukę na przyszłość, musimy popełniać błędy i porządnie się sparzyć. Niestety, bo czasami są to trudne doświadczenia, których wolelibyśmy uniknąć… Ale cóż, mało kto jest w stanie nauczyć się na czyichś, a nie swoich błędach.

10 rzeczy, które rozumiemy dopiero po rozwodzie

1. Znalezienie nowego partnera nie uczyni nas szczęśliwym

Nikt z nas nie jest doskonały, a trawa zawsze wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie ogrodzenia. To złudne. Rozwód nie daje nam gwarancji na to, że kolejny związek będziesz idealny, a my w nim szczęśliwi. Nic nie dzieje się tak po prostu i każdy związek wymaga naszej pracy i zaangażowania, żeby był lepszym od poprzedniego.

2. Nie można rezygnować dla kogoś z pracy

To potwierdzi każda rozwiedziona kobieta – pracuj, nawet jeśli nie musisz, kształć się, rozwijaj swoją karierę zawodową. Pracuj nawet w niepełnym wymiarze godzin, ale rób wszystko, by mieć swoją niezależność finansową. O tym często zapominamy poświęcając się dzieciom i obowiązkom domowym.

3. Miłość nie zawsze jest prosta

Czasami kochanie naszego partnera zdaje się być ciężką pracą, nie ma w sobie nic z uniesień i motyli w brzuchu, bo on też ma swoje wady, nawyki, bo my mamy gorszy czas w swoim życiu. Ale trzeba pamiętać, że miłość to też wybór, nie tylko samo uczucie, że czasami musimy się od siebie oddalić, żeby znowu się zbliżyć…

4. Trzeba pamiętać, co sobie nawzajem obiecaliśmy

Tak rzadko pamiętamy o słowach wypowiedzianych podczas ślubu, o tym, że na dobre i złe, że dopóki śmierć nas nie rozłączy. To często staje się utartym frazesem, nic dla nas nie znaczącym. A może właśnie warto do tych słów wracać, spisać je sobie, powtarzać co jakiś czas i zmierzyć się z odpowiedzialnością, która idzie za tą obietnicą…

5. Staranie się być lepszym jest niepotrzebne

Żadne z was nie musi starać się być lepszym w związku. Najlepsze są te małżeństwa, w których partnerstwo jest autentyczne, kiedy praca, obowiązki obojga są tak samo ważne, a opinie i decyzje są cenione na równi.

6. Zdrada nie musi oznaczać końca

Zmieniamy się, zmieniają się nasze potrzeby zarówno seksualne i emocjonalne, co często staje się przyczyną zdrady. Po prostu w każdym związku istnieje taka możliwość. Ale zdrada wcale nie musi oznaczać końca, może stać się katalizatorem, może otworzyć w końcu zatkany kanał komunikacji, otworzyć nas na rozmowę, na siebie, na mówienie o własnych potrzebach. Przezwyciężenie kryzysu sprawia, że wychodzimy z tego mocniejsi, pewniejsi siebie.

7. Małżeństwo niczego nie naprawi

Jeśli jesteś nieszczęśliwa, jeśli uciekasz w małżeństwo przed problemami, od własnego domu, rodziny, nic z tego. Małżeństwo nie rozwiąże twoich problemów, nie naprawi ich jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Prędzej czy później będziesz musiała się z nimi zmierzyć.

8. Małżeństwo cię nie dopełni

Twój mąż, partner nie sprawi, że poczujesz się kompletna. Bajki o dwóch połówkach tej samej pomarańczy wsadź między książki. Ty musisz czuć się ze sobą dobrze, musisz rozumieć siebie, swoje potrzeby, by stworzyć szczęśliwy związek, w którym nie będziesz oczekiwać, że ktoś inny cię uszczęśliwi.

9. Zatracanie się w związku to błąd

Pamiętaj o sobie – zawsze. Nie oddaj małżeństwu całej siebie, nie zgub się w nim. Rozwijaj się, słuchaj swoich potrzeb niezależnie od związku, w którym jesteś. Pamiętaj o przyjaciołach, o spotkaniach z nimi, nie wyrzekaj się siebie.

10. Wina jest zawsze po obu stronach

Przyjmij odpowiedzialność za to, co się dzieje w twoim małżeństwie. Nie mów mu, że musi się zmienić, zobacz też, jak ty możesz się zmienić. Czasami to zmiana w nas samych wywołuje zmiany w naszym partnerze. Nie zawsze winna jest tylko jedna strona, nie zapominaj o tym.


Lifestyle

5 zalet dziecięcej fascynacji grami komputerowymi

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
30 czerwca 2021
 

My, rodzice często martwimy się, kiedy widzimy nasze dzieci przed ekranem komputera czy konsoli, grające w gry komputerowe. Czy nie za wcześnie? Czy nie za długo? Czy to przypadkiem nie „odmóżdżająca” rozrywka? Czy dziecko nie uzależni się od grania?

Sama jestem z pokolenia, które w gry komputerowe już całkiem sporo grało. Wielu moich przyjaciół z dzieciństwa właśnie od gier zaczęło swoją przygodę z informatyką i dziś wykonują zawody związane z programowaniem lub są grafikami komputerowymi. Mimo to, kiedy widzę, że moje dzieci grają, w pierwszej chwili pojawiają się wyrzuty sumienia. A przecież gry komputerowe mają też wiele zalet! „Nie ulega wątpliwości, iż wirtualna rozrywka rozumiana głównie jako gry komputerowe posiada liczne walory pozytywne. Można do nich zaliczyć aktywizujący wpływ na pracę mózgu, zwiększanie możliwości zapamiętywania i kojarzenia faktów. Dzięki swojemu charakterowi wirtualne światy mogą być świetnym narzędziem doskonalenia umiejętności, kształtowania wyobraźni przestrzennej, analizy obiektów na płaszczyźnie. Te oraz inne cechy mogą działać aktywizująco na pracę mózgu.” – pisze dr Karol Kowalczuk z Zakładu Dydaktyki Ogólnej, Wydziału Pedagogiki i Psychologii, Uniwersytetu w Białymstoku.

Ja, obserwując moje dzieci, ich kolegów i koleżanki widzę jeszcze kilka innych zalet!

Granie w gry komputerowe zachęca do… czytania książek

„Ciągle grasz i grasz, poczytał(a)byś jakąś książkę” – kto z nas nie słyszał lub nie wypowiedział takiego zdania? Tymczasem na rynku jest mnóstwo dobrych książek, które zachęcają do czytania graczy i graczki. Dla wielu dzieci możliwość poznania cennych rad z podręczników Minecraft staje się motywacją do rozwijania umiejętności samodzielnego czytania. Dzieci, które lubią eksplorować świat z bloków i poznawać jego tajemnice chętnie sięgają po książki takie, jak podręcznik „Minecraft. Podręcznik podboju Netheru i Kresu” czy „Minecraft. Podręcznik podboju oceanu”. Fani i fanki budowania w Minecrafcie na pewno z uwagą przeczytają nowy poradnik „Minecraft. Kompaktowe konstrukcje”, w którym znajdą ponad 20 miniprojektów takich jak muchomorowy domek, dmuchany zamek czy średniowieczny wiatrak. Dowiedzą się, jak stworzyć system alarmowy i jak zbudować samolot strażacki czy łódź podwodną. Nie tylko udoskonalą znane już sobie techniki budowlane, ale również poznają zupełnie nowe metody konstruowania obiektów.

Książki ze świata Minecraft to również wciągające powieści przygodowe, w których bohaterami i bohaterkami są dzieci w wieku czytelników i czytelniczek.

Granie w gry to już oficjalny sport! „Pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy e-sport znajdzie się w programie igrzysk olimpijskich. Na razie włączono go już do programu igrzysk dla krajów kontynentu azjatyckiego.” – pisze Marcin Kalita w książce „E-sport. Zostań mistrzem”. To pasjonująca opowieść o historii i przyszłości gier i rozgrywek komputerowych. Lektura obowiązkowa dla młodych osób pasjonujących się grami, ale również do wspólnego czytania z rodzicami i opiekunami, którzy dzięki temu mogą lepiej zrozumieć swoje pociechy i zaakceptować ich hobby.

E-sportowcy promują zdrowe nawyki

Wielką zaletą książki „E-sport. Zostań mistrzem” jest promocja zdrowych nawyków. Wydaje Wam się, że zdrowy tryb życia i siedzenie przed ekranem nie mogą iść parze? Nic bardziej mylnego! Filip „Neo” Kubski, jeden z najwybitniejszych e-graczy na świecie w rozmowie z Marcinem Kalitą, którą znajdziecie w książce opowiada o tym, jak ważny w życiu gracza są ruch, zdrowe odżywianie i odpowiednia dawka snu. „Pozycja siedząca nie jest naturalna dla naszych organizmów. Warto więc raz na jakiś czas, co najmniej raz dziennie, porządnie rozprostować kości, porozciągać się, po prostu solidnie zmęczyć się fizycznie. Wyjść z domu, pobiegać, pograć w piłkę czy kosza, zrobić trening w siłowni czy choćby na macie na własnej podłodze, jeśli z jakiegoś powodu na zewnątrz jest to niemożliwe.” – apeluje do młodych graczy i graczek. Wsparci głosem autorytetu możemy bez trudu umówić się z dziećmi na codzienną porcję ruchu, ustalić, że w trakcie grania nie będą sięgać po śmieciowe jedzenie, wyznaczyć godzinę, o której zakończą rozgrywki, żeby nie zarwać nocy.

Żeby dobrze grać trzeba się uczyć!

„Neo” podkreśla również, jak istotna dla zawodowych e-sportowców jest edukacja. W końcu granie to opracowywanie taktyki, wielogodzinny wysiłek umysłowy wymagający umiejętności dokonywania obliczeń, analizowania sytuacji, wyobraźni przestrzennej.

„Nauka gimnastykuje nasz umysł, a ten, jak wiadomo, w grach musi się bardzo wysilać.” – mówi – „Rodzice zawsze mi powtarzali, że grać mogę dopóty, dopóki będę kontrolował sprawy szkolne. Pomimo poświęcania się grze nie zaniedbywałem nauki. Nigdy nie wiemy, co przyniesie kolejny dzień, a każda przygoda może mieć swój nieoczekiwany zwrot”.

„Jeśli do talentu do danej gry, do chęci wygrywania nie dorzuci się wielu miesięcy cierpliwej pracy nad sobą i nauki (także tej szkolnej), na poważny sukces w e-sporcie nie ma szans.” – wtóruje mu Marcin Kalita.

Co więcej, okazuje się, że widząc, jaką grę najbardziej lubi nasze dziecko, możemy przewidzieć, jakie będą jego mocne strony, jakich przedmiotów będzie uczyć się najchętniej, w jakich odnosić największe sukcesy. Sprawdzili to naukowcy z Instytutu Badań Edukacyjnych. Przez kilka lat obserwowali blisko 6 tysięcy polskich uczniów i uczennic, żeby ocenić, jak granie w 11 różnych gier może potencjalnie wpływać na rozwój dzieci i czy uzdolnienia albo osiągnięcia szkolne wiążą się z tym, po jakie tytuły sięgają najchętniej. Stwierdzono, że dzieci grające w Minecraft, grę FIFA czy League of Legends uzyskiwały wyższe wyniki w teście umiejętności matematycznych. Z kolei uczennice i uczniowie wybierające Sims były bieglejsze w czytaniu, a fanki MovieStar Planet (99% z dzieci grających w tę grę to dziewczęta) lepiej radziły sobie z pisaniem. (http://www.ibe.edu.pl/pl/media-prasa/aktualnosci-prasowe/418-jakie-gry-wybieraja-uczniowie-i-z-czym-sie-to-wiaze)

Granie sposobem na budowanie relacji z przyjaciółmi

Gry komputerowe pomagają również współczesnym dzieciom w znalezieniu płaszczyzny porozumienia z rówieśnikami. Pytanie o ulubione gry często pojawia się w trakcie pierwszej rozmowy z nowo poznanym kolega czy koleżanką. Z niedawnych badań przeprowadzonych przez HyperX wynika, że 57% spośród badanych dzieci dzięki grom spędza czas wspólnie z rówieśnikami. Miało to wielkie znaczenie w ostatnim roku, kiedy ze względu na pandemię ten kontakt był utrudniony. Jednocześnie 61% pytanych dzieci stwierdziło, że granie w gry ma pozytywny wpływ na ich zdrowie psychiczne. Dostrzegli to również rodzice. „Opinia na temat gier zmienia się na szczęście z każdym pokoleniem.” – zauważa Jacek Jankowski, który od lat śledzi rynek gier komputerowych. – „Młodzi rodzice dostrzegli jak bardzo pozytywną rolę pełniły gry podczas wprowadzonych ograniczeń i zmian w życiu dzieci. Przede wszystkim ponad 78% dorosłych uważa, że granie pomogło ich dzieciom pozostać w kontakcie z rówieśnikami w czasie najintensywniejszej izolacji, a 72% twierdzi, że ich pociechy lepiej radziły sobie z trudem pandemii właśnie za sprawą rozgrywki elektronicznej. W końcu, jedna z bardziej optymistycznych danych z badania firmy HyperX, to ta, która wskazuje na to, że już połowa rodziców zgadza się ze stwierdzeniem, że gaming ma pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne najmłodszych.” (https://jacekjankowski.pl/czy-gry-pomogly-graczom-podczas-pandemii/)

Warto podkreślić, że według badań większość dzieci zdecydowanie bardziej lubi grać w gry z kolegami i kolegami niż w pojedynkę!

Wspólne granie to międzypokoleniowa rozrywka

Jesteśmy pierwszym pokoleniem rodziców, które ma za sobą doświadczenie z graniem w gry komputerowe w dzieciństwie. Dzięki temu możemy wykorzystać gry do budowania przyjacielskich relacji z naszymi dziećmi. Gaming może być międzypokoleniową rodzinną rozrywką. Dzieci chętnie grają z rodzeństwem i uczą się od siebie nawzajem, ale cieszą się również wtedy, kiedy tę pasje mogą dzielić z rodzicami, a nawet dziadkami.

Filip „Neo” Kubski wspomina, że w dzieciństwie wszystkie nowości testował razem z tatą, pasjonatem technologii. „Z czasem dołączyła moja siostra, a następnie mama. Gry w pewnym momencie stały się naszą rodzinną pasją. Moja mama w dalszym ciągu wieczorami gra ze swoimi znajomymi.” – opowiada jeden z najsłynniejszych polskich graczy.

Coraz więcej mam decyduje się na wspólne granie z dziećmi. Jedną z nich jest Małgorzata, mama 8,5-letniego Emila, fana Minecrafta. „Zależy mi, żeby nadążać za zainteresowaniami syna i rozumieć, o czym mi opowiada i co jest dla niego ważne. To, że może mnie czegoś nauczyć, dużo dla niego znaczy. Był też strasznie dumny (ja też!), gdy opowiadał klasie, że stworzył ze mną w Minecrafcie wspólny świat „Mamoświat”. Pierwszą reakcją dzieci było zaskoczenie: „Twoja mama gra z Tobą? Ale masz super!”. Dla dzieci bardzo istotne jest to, że dorośli wychodzą ze swojego świata i poświęcają im czas w ich rzeczywistości. Byłam zaskoczona, że granie z rodzicem, a zwłaszcza mamą, bo grających ojców jest chyba więcej, jest dla nich aż tak pożądanym i niezwykłym wydarzeniem.”

Jeśli tylko zechcemy aktywnie towarzyszyć dzieciom w świecie wirtualnej rozrywki, pokażemy im, jak rozwijać tę pasję bez szkody dla swojego zdrowia. Zwraca na to uwagę Marcin Gortat, który, jak się okazuje jest wielkim fanem gier komputerowych. „Najważniejsza jest w życiu równowaga. Nie można zaniedbać kontaktów rodzinnych, przyjacielskich” – opowiada w książce „E-sport. Zostań Mistrzem” – „Trzeba zawsze pamiętać o tym, że w świecie realnym czeka młodych ludzi wiele przyjemnych chwil, które warto przeżywać. Gra może być dodatkiem, formą rozrywki, czasami w przyszłości stać się drogą zawodową. Jednak wszystko w duchu zdrowego życia.”

 

Emka Kowalska – dziennikarka, mama, obibooki.pl


Lifestyle

„Przestańcie się oszukiwać, jeśli kochamy, walczymy”. List faceta do wszystkich kobiet

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 czerwca 2021
Fot. iStock / Martin Dimitrov

Patrzę czasem oniemiały. Co te kobiety piszą? O czym mówią? Dlaczego zastanawiają się: facetowi zależy czy nie zależy? To jest oczywiste – jeśli się zastanawiają – to jemu na 99 proc. nie zależy. Kobieta, którą mężczyzna kocha, czuje to całą sobą.

Gdy czasem rozmawiam z koleżankami, szczękę zbieram z ziemi. Jak można tak przeinaczać fakty, przemieniać je na swoją korzyść. I po co? Żeby tracić czas? Unieszczęśliwiać się? Oszukiwać? Czy to naprawdę sprawia wam przyjemność? Do tego wasze przyjaciółki, w większości, podtrzymują was w tej fikcji. I zamiast zimnego prysznica, dostajecie od nich watę z kłamstw.

Zabieganie

Koleżanka 1: Dlaczego on do mnie nie dzwoni?

Koleżanka 2 ( pocieszająco): Nie przejmuj się, nie dzwoni, bo ma na pewno dużo pracy (naprzemiennie z boi się, potrzebuje czasu).

To żart?! Nie dzwoni, bo nie chce (ewentualnie o tym nie myśli). Nie ma innej filozofii nie dzwonienia. Ale jeśli mi nie wierzysz: zadzwoń do niego raz, drugi, trzeci – jeśli czujesz się jak petentka prosząc o spotkanie, jemu na tobie nie zależy. Spójrz prawdzie w oczy. Facet, który kocha zawsze znajdzie czas na kontakt – nawet jeśli to będzie SMS podczas robienia siku w firmowej toalecie.

Seks

Koleżanka 3: Niby jesteśmy blisko, niby wszystko jest ok, a on w ogóle nie dąży do seksu.

Koleżanka 4: Może tak go pociągasz, że aż się boi.

To żart? Facet, który pożąda kobiety zrobi wszystko, żeby być blisko niej. I taka jest prawda. Wyjątkiem jest nieśmiały 15-latek,  który może bać się swojej wybranki. Ale z tego się wyrasta. Jeśli dojrzały facet nie dąży do seksu z tobą – to znaczy tylko tyle, że go zwyczajnie nie chce.

Wspólne mieszkanie

Koleżanka 5: On wciąż mówi, że nie jest gotowy, żeby ze mną zamieszkać.

Koleżanka 6: Daj mu czas, może się boi.

To żart? Facet, który kocha, chce zamieszkać ze swoją kobietą. Marzy o tym. Ja, który bałem się stabilizacji jak ognia, kiedy spotkałem swoją przyszłą żonę – sam dążyłem do tego, żeby budzić się koło niej każdego dnia i biegać jej po bułki. Nalegałem na wspólne mieszkanie.

Serio, po co zawracać sobie głowę kimś kto nie ma ochoty żyć z nami. Czekać? Ale ile? Gdzie jest granica? Dziewczyny, opamiętajcie się. Jeśli chcecie czekać, to może lepiej poczekajcie na właściwego faceta.

Bycie razem

Koleżanka 7: On już się o mnie nie stara, nie zabiega, ciągle ma focha.

Koleżanka 8: Może mu ciężko w pracy.

To żart? Jeśli mężczyźnie zależy, to w 90 proc. przypadków przeprosi za swojego focha. I może nie będzie się starał tak bardzo jak kiedyś (czas rozleniwia i was i nas, moje panie), ale w ważnych momentach zawsze można na niego liczyć. Jeśli mówicie o swoich żalach, a on nic – to bierzcie nogi za pas. Jemu już nie zależy, nawet jeśli tkwi w relacji z wami.

Naprawdę zrozumcie, może jesteśmy skryci, rzadziej dążymy do totalnej symbiozy, potrzebujemy wolności, niezależności, mamy za sobą popieprzone dzieciństwo, które wpływa na nasze postępowanie. Może. Ale jeśli nam zależy– walczymy z tym. I staramy się. Jeśli on nie stara się zanadto– kopnijcie go w tyłek. Nic dobrego z tego nie będzie. Nic tak nas nie denerwuje niż biegająca za nami kobieta, która obchodzi nas średnio.

A poniżej 10 dowodów na to, że jemu zależy. Jeśli nie zauważasz tego– przestań się oszukiwać.

Facet, który kocha:

– interesuje się tobą, pyta, chce ci we wszystkim pomóc

– chce się z tobą dzielić tym, co ma

– chce spędzać z tobą czas

– zawsze szuka w tobie zalet, wady bagatelizuje

– wychodzi z inicjatywą. „Wyjedźmy na weekend”, „Spotkajmy się”

– broni cię przed innymi

– nie zajmuje się ocenianiem ciebie

– uwielbia seks z tobą

– opiekuj się tobą. Albo przynajmniej próbuje

– jeśli przeżywacie kryzys, też dąży do tego, żeby go pokonać

Przejrzyjcie na oczy, kochane, bo czasem żal tego słuchać. A kto was tak dobrze nie uświadomi, jak drugi facet.


Zobacz także

„Mam nadzieję, ze kochasz mnie tak samo jak ja Ciebie!”. Akcja „List do dziecka”

schronisko dla psów

Są porzucone, ale nie muszą być zapomniane. Wielkie serce może mieć każdy z nas!

Czy wieczorne jedzenie naprawdę szkodzi naszej diecie? Naukowcy przeprowadzili badania