Lifestyle

Polacy pomagają, a w tle: konkurs o Wołyniu, ulotki antyaborcyjne i problem z dostępem do szkół dla uczniów z Ukrainy

Redakcja
Redakcja
18 marca 2022
fot. domena publiczna, CC BY-SA 4.0
 

Już prawie miesiąc za naszymi granicami trwa wojna. Ukraińcy walczą, giną, uciekają z ojczyzny. Polacy, mówiąc kolokwialnie, stają na rzęsach, żeby pomóc, otworzyliśmy serca najszerzej, jak się dało. Widzi i podziwia to cały świat. Tymczasem w tle tradycyjne, polskie wojenki: Beata Kempa i jej konkurs o Wołyniu, obrończyni życia Kaja Godek i jej ulotki antyaborcyjne dla kobiet z Ukrainy oraz kurator Barbara Nowak i problemy z dostępem do szkół dla uczniów z Ukrainy. 

„Fundacja Kai Godek rusza do »pomocy« uchodźcom. Będzie rozdawać ulotki w języku ukraińskim przestrzegające przed skutkami aborcji” — podaje na Twitterze grupa Stonewall. Na ulotkach, które fundacja Kai Godek rozdaje przybywającym z Ukrainy kobietom, przeczytać można: „Największym zagrożeniem dla pokoju jest aborcja. Jeśli matce wolno zabić własne dziecko, cóż powstrzyma ciebie lub mnie, abyśmy się nawzajem nie pozabijali?” – to cytat z Matki Teresy z Kalkuty.

„Jeśli ktoś proponuje Pani aborcję (…) proszę natychmiast zgłosić sprawę pod numer alarmowy telefonu 112 lub skontaktować się z najbliższym komisariatem Policji” — czytamy w ulotce, przygotowanej przez fundację Kai Godek.

Dodajmy, że wg prawa ukraińskiego aborcja jest legalna do 12 tygodnia ciąży bez podawania przyczyny, a tabletki poronne są dostępne bez recepty.

Beata Kempa, Przemysław Czarnek i Michał Wójcik zorganizowali konkursu o ludobójstwie na Wołyniu. Komitet Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk zaapelował o przerwanie akcji przez wzgląd na wojnę w Ukrainie. „Priorytetem polskich uczniów, nauczycieli, rodziców i całego społeczeństwa stało się obecnie udzielanie moralnego i materialnego wsparcia Ukraińcom” – przypomniał prof. Tomasz Schramm.

Jak czytamy w regulaminie, chodzi między innymi o „tworzenie podstaw do współczesnych stosunków polsko–ukraińskich w oparciu o prawdę historyczną”. Organizatorzy pragną też „kształtować postawy patriotyczne i obywatelskie u młodzieży”.

Z danych podanych przez ministra Czarnka wynika, że do 11 marca w polskich szkołach pojawiło się 30 tys. uczniów z Ukrainy. Czy to dużo? Tak, ale warto mieć świadomość, że może ich być jeszcze więcej – szacunkowe dane mówią, że do Polski trafiło już ponad 600 tys. dzieci. Oczywistym jest, skoro zdecydowaliśmy się pomagać, że konieczne będzie zwiększenie limitu uczniów w szkolnych klasach.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podaje, że Ukraińcy stanowią już 1/4 mieszkańców Krakowa. Trudno się nie domyślić, że spora ich część to dzieci i młodzież. Miasto postanowiło więc zwiększyć limity miejsc w placówkach oświatowych (mowa o przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich). Dotychczas obowiązujące przepisy mówiły o limicie 37 osób w klasie. Jak w związku z przyjęciem  650 uczniów z Ukrainy konieczne stało się kolejne powiększenie tego limitu. I na to miała nie zgodzić się kurator Barbara Nowak. Tydzień temu podczas spotkania z dyrektorami liceów powstała notatka, z której wynika, że zdaniem pani kurator nadal obowiązuje wcześniejszy limit miejsc.

Dodatkowo dyrektorzy krakowskich szkół w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mówią, że jeśli mieliby się zastosować do zaleceń Barbary Nowak, większość liceów nie mogłaby przyjąć do swoich klas ani jednego ucznia z Ukrainy. – Pani kurator zdaje się o to chodzi, bo na spotkaniu poinformowała, że uczniowie, którzy nie znają języka polskiego, mają być przyjmowani do oddziałów przygotowawczych – powiedział anonimowo dyrektor jednej ze szkół w Krakowie.


Lifestyle

Polskie Oskary SPA i Wellness 2022 w rękach laureatów podczas 12 edycji Gali Perfect SPA Awards 2022

Redakcja
Redakcja
18 marca 2022
SK:, , fot. Podlewski/AKPA
 

Minione 2 lata były trudnym czasem dla nas wszystkich. Ostatnio już z optymizmem patrzyliśmy w przyszłość, mając nadzieję na lepsze, spokojniejsze dni po pandemii.  Rzeczywistość okazuje się jednak być inna… Znów wymaga od nas mobilizacji,  wzajemnego wsparcia, rozumnych, ale zarazem wielkich, otwartych serc. Aby móc pomagać, trzeba też aktywnie działać. Uroczysta Gala 12. Edycji Konkursu  Perfect SPA Awards była okazją do spotkania przedstawicieli branży beauty i hotelarskiej, docenienia dotychczasowego wysiłku związanego z przetrwaniem w czasach lock down, ale też wspólnego, pozytywnego myślenia o przyszłości, wspieraniu i pomocy.


Gala Konkursów Perfect SPA Awards i Perfect SPA Professional 2022  Na Gali Perfect SPA Awards 16 marca 2022 r. w warszawskim hotelu InterContinental obecni byli przedstawiciele wiodących hoteli SPA, miejskich daySPA, producenci i dostawcy sprzętu i kosmetyków oraz liczne grono znanych osób – sympatyków i promotorów życia w stylu wellness m.in. Anna Cieślak, Anna Gzyra, Eliza Gwiazda. Paulina Holtz, Kamila Kamińska, Jarosław Kret, Jakub Kucner, Marcin Korcz, Jakub Kowalewski, Dominika Łakomska, Lucyna Malec,  Agnieszka Mrozińska, Joanna Moro, Małgorzata Pieczyńska, Natalia Przybysz, Ewelina Ruckgaber, Łukasz Strzałka, Magdalena Wołłejko. Wydarzenie poprowadził Conrado Moreno.

Coraz częściej – zdajemy sobie sprawę z konieczność zadbania o nasz dobrostan, i to zarówno w sensie fizycznym, jak i mentalnym. Potrzeby w tym zakresie są coraz większe, rośnie więc też znaczenie odpowiedniej oferty. Znaczenie obiektów typu  SPA &Wellness w naszym codziennym życiu (zarówno hoteli, jak i DaySPA nigdy nie było tak ogromne jak dzisiaj) – posumowała Katarzyna Sołtyk, Redaktor Naczelna  portalu SPAeden.pl i pomysłodawczyni konkursu.

Na całym świecie obiekty SPA & Wellness rozbudowują ofertę typu medical, rehabilitacyjną, oraz pakiety pomagające przywrócić równowagę ciała i psyche. Zmiany widać też na poziomie producentów i dostawców. Rozwój technologii (m.in. propozycje zabiegów bezdotykowych) i wysiłki firm kosmetycznych, idą w kierunku maksymalizacji efektów zabiegowych, ale w połączeniu z wywoływaniem dobrych emocji, poczucia bezpieczeństwa i zaopiekowania.

Organizowany od kilkunastu lat konkurs Perfect SPA Awards jest jedyną tego typu inicjatywą w Polsce, wyróżniającą wiodące hotele SPA i salony Day SPA oraz marki kosmetyczne i sprzętowe.

W tegorocznej edycji zgłoszonych zostało prawie 300 obiektów – hoteli i Day SPA. Wyłoniono blisko 100 finalistów, spośród których Kapituła Konkursu oraz głosujący internauci (którzy oddali ponad 26 tys. głosów), wskazała 30 laureatów.

Tegoroczni laureaci konkursu Perfect SPA Awards 2022:

GŁOSOWANIE INTERNETOWE – WYBÓR GOŚCI

  • Perfect SPA Hotel nad jeziorami
    Hotel Mikołajki Leisure & SPA w Mikołajkach
  • Perfect SPA Hotel w Centrum
    Hotel Barczyzna Medical SPA w Barczewie
  • Perfect SPA Hotel w górach
    Hotel Bania Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej
  • Najlepsze Day SPA w Krakowie
    Tarita Salt SPA & Wellness
  • Najlepsze Day SPA w Poznaniu
    Ori SPA
  • Najlepsze Day SPA w Warszawie
    Mastell Massage & Day SPA
  • Najlepsze Day SPA we Wrocławiu
    KaVi Wellness & SPA

GŁOSOWANIE KAPITUŁY – WYBÓR EKSPERTÓW

Perfect Health SPA, czyli Najlepsze Uzdrowiskowe SPA
Hotel Buczyński Medical & SPA

Perfect Medical SPA, czyli Najlepsze Medical SPA
Sopotorium Medical Resort

Perfect Balneo SPA, czyli Najlepsze Balneo SPA
Słoneczny Zdrój Hotel Medical SPA & Wellness w Busku Zdroju

Perfect Phisio-Med SPA, czyli Najlepsze Fizjo-Med SPA
Caryńska Resort & SPA w Bieszczadach

Nagroda Specjalna – NAJLEPSZA SIEĆ UZDROWISKOWYCH HOTELI SPA

Malinowe Hotele

  • Perfect Anti-Aging SPA, Najlepszy Anti-Aging Hotel SPA
    Hotel & Medi-SPA Biały Kamień
  • Perfect City SPA Hotel, czyli Najlepszy Miejski Hotel SPA
    Hotel InterContinental Warszawa i RiverView Wellness Centre
  • Perfect Holistic SPA Hotel, czyli Najlepszy Holistyczny Hotel SPA
    Manor House SPA – Pałac Odrowążów w Chlewiskach
  • Perfect Family SPA Hotel, czyli Najlepszy Hotel SPA dla Rodzin
    Hotel Warszawianka w Jachrance pod Warszawa
  • Perfect SPA Hotel for Couple, czyli Najlepszy Hotel SPA dla Par
    Odyssey ClubHotel Wellness & SPA w Kielcach
  • Perfect SPA Hotel for Active, czyli Najlepszy Hotel SPA dla Aktywnych
    Gwiazda Morza Resort SPA & Sport we Władysławowie
  • Perfect Boutique SPA Hotel, czyli Najlepszy Butikowy Hotel SPA
    Afrodyta SPA & Wellness Resort w Ośnie Lubuskim
  • Perfect Chain SPA Hotel, czyli Najlepszy Sieciowy Hotel SPA
    Sopot Marriott Resort & SPA w Sopocie
  • Perfect Palace SPA, czyli Najlepsze Pałacowe SPA
    Pałac Żelechów SPA & Wellness w Żelechowie
  • NPerfect Castle SPA Hotel, Najlepszy Zamkowy Hotel SPA
    Hotel Zamek Ryn w Rynie
  • Najlepsze SPA w Aquaparku
    Suntago Wellness & SPA w Parku Wodnym Suntago we Wręczy
  • Najlepsze Day SPA w Polsce
    Studio Sante Uzdrowisko Miejskie

RANKING 100 BEST SPA HOTELS IN POLAND

Mera SPA w hotelu Sopot Marriott Resort & SPA w Sopocie

W części profesjonalnej zgłoszono 65 kosmetyków i urządzeń. 20 z nich otrzymało Laur Perfect SPA Professional ’22.

Tegoroczni laureaci konkursu Perfect Professional Awards 2022:

Laureaci Konkursu Perfect SPA Professional:

KATEGORIA KOSMETYKI DO TWARZY
Firma Revisage za dermokosmetyki Dermaceutic
———————————

KATEGORIA KOSMETYKI DO CIAŁA

2 równorzędne nagrody główne:
Kanu Nature za Masło do ciała magnolia
oraz
Saint Malo za Oleisty żel do masażu z opuncją i kwiatem pomarańczy
———————————
KATEGORIA KOSMETYKI DO WŁOSÓW
Plazanet za kosmetyki Revitalash.
———————————
KATEGORIA KOSMETYKI SPA DO PIELĘGNACJI DOMOWEJ
Linia Baltic Home SPA witalizacja firmy Ziaja.
———————————
KATEGORIA MANUALNE ZABIEGI NA TWARZ

2 nagrody główne:
Arkana Cosmetics za zabieg Neuro GABA Peel
oraz
QMS Medicosmetics za zabieg Pure Oxygen
———————————
KATEGORIA MANUALNE ZABIEGI NA CIAŁO

2 nagrody główne.
Norden Cosmetics za wyjątkowy Rytuał do ciała Młode Pączki Brzozy
oraz
Nova Group za zabieg Skeyndor SPA Senses
———————————
KATEGORIA HOLISTYCZNA MARKA SPA
B&M Professional za Holistyczną Markę SPA Phytomer
———————————
KATEGORIA ZABIEGI ANTI-AGING

2 nagrody główne:
Mesoestetic Poland za zabieg przeciwstarzeniowy age element
oraz
Thalgo Poland za zabieg Hyalu-Procollagene Wrinkle-Correcting Ritual
———————————
KATEGORIA TECHNOLOGIE ANTI-AGING

2 nagrody główne:
BTL Estetyka za Technologię HIFEM
oraz
Shar-Pol za urządzenie JetPeel PRO
———————————
KATEGORIA URZĄDZENIA KOSMETYCZNE DO ZABIEGÓW NA TWARZ I CIAŁO
BiNatural za urządzenie BLOOMEA
———————————
KATEGORIA URZĄDZENIA WELLNESS
Plaza Medical za urządzenie medyczne Mnemosline
———————————
KATEGORIA MEBLE I WYPOSAŻENIE
Panda Group za leżanki zabiegowe Prince Lux
———————————

KATEGORIA INNOWACYJNA MARKA WELLNESS
Gharieni Group za innowacje w dziedzinie SPA & Wellness

Patronem honorowym konkursu od lat jest Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej, promującej walory turystyczne Polski w kraju i za granicą. Tegoroczne spotkanie było także kolejną okazją do akcji charytatywnej, tym razem  wsparcia działań na rzecz ofiar wojny w Ukrainie.

Więcej informacji o Konkursie na www.SPAeden.pl.


Lifestyle

Każdy z nich był „jednorazówką”. Kontakt tylko do pierwszego seksu, później koniec. Nie chciałam się w nic angażować

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 marca 2022
fot. urbazon/iStock

Konto założyłam w październiku 2019. Ja, matka trójki dzieci, od pół roku stąpająca po równi pochyłej, zwanej rozwodem z psychopatą… Moje poczucie własnej wartości ślizgało się gdzieś po kątach wynajętego mieszkania, w którym z powodu paranoi prześladowczej po 12-letnim małżeństwie z gościem, który mnie śledził dosłownie wszędzie. Codziennie sprawdzałam czy nie ma kamer lub podsłuchów… bałam się jak cholera, ale wiedziałam, że muszę zrobić coś, żeby wyjść z błędnego koła, jakim stało się moje życie. Chciałam znów być kobietą! A co da nam więcej poczucia kobiecości i seksapilu niż śliniący się faceci? Wiem… ale u mnie podziałało!

W listopadzie był Mariusz, starszy o 10 lat, jak się okazało dyrektor dużego oddziału znanej firmy, żonaty i dzieciaty, ale potrafił pisać…  urzekł mnie swoim kosmopolityzmem i miłością do Włoch. I nie szczędził pieniędzy na przyjemności. Ale seks – porażka. Dzięki niemu dowiedziałam się, że toksyka rozpoznaję na odległość, moja intuicja to moja tarcza, a asertywność od teraz to drugie imię… i że uwielbiam saunarium i  seanse saunowe!

W grudniu był Michał, rozwodnik, ojciec i przyjaciel dla swojego syna i kumpel jego matki. Świetny człowiek do całonocnych rozmów o najlepszym lekarstwie na przeziębienie dla dzieciaków, ostatnim genialnym koncercie w jego teatrze, który prowadził i o tym w jaki sposób przyparł by mnie do ściany i wsunął swoją rękę pod skórzaną spódnicę. To robiło swoje, moja seksualność kipiała. W sypialni był dziki i namiętny. Ale on się zakochał, a ja nie toleruję papierosów… Tutaj dotarło do mnie, że nie muszę brać „pierwszego jak leci” byleby był…

W styczniu Karol. Miłośnik luster w sypialni, shibari i lekkiego bdsm. Potrafił monologiem przez telefon wywołać u mnie takie doznania, jakich niejeden pewnie nie dałby rady będąc obok… Poznawanie własnego ciała przed lustrem, przy świecach i z telefonem przy uchu jest dużo lepsze niż czytanie Greya. Spotkanie w jego mieszkaniu, w sypialni faktycznie pełnej luster to niezapomniane doświadczenie. Sex w wyszukanej bieliźnie i patrzenie na odbicie własne i partnera… Ale jego tęsknota za byłą była zbyt silna. Tam zrozumiałam, że nie można tworzyć swojego życia na nowo, ciągnąć za sobą smród starego. I że w swojej sypialnie będę miała lustra!

„Jeden okazuje się żonatym narcyzem, drugi udaje miłość, trzeci nażera się za twoją kasę”. Tinder – pole minowe dla kobiet

W lutym był Romek. Rozwodnik w ogromnym konflikcie z była żoną, pogubiony w byciu ojcem dla dwóch córeczek i totalnie niedojrzały w sprawach damsko męskich. Zapalony amator salsy, mieliśmy razem iść na kurs. Niestety plany swoje, a życie swoje, na kurs nie dotarłam. Trochę chciał mnie uczyć w domu, trochę chciał być we wszystkim co robię, trochę radzić i uczyć się ode mnie, piekł i przywoził mi domowe chleby, a w walentynki zawitał z Rafaello… ale zrozumiałam, że ja kolejnego dziecka nie potrzebowałam… mój partner musi być dojrzały i inteligentny emocjonalnie…

 Każdy z powyższych był „jednorazówką”, kontakt tylko do pierwszego seksu, później koniec. Nie chciałam się w nic angażować. Ja tylko miałam latać nad ziemią na obłokach mojej kobiecości!

I w marcu pojawił się Wojtek. Tzn pojawił się już wcześniej, od jakiegoś czasu sporadycznie, ale ciekawie pisaliśmy i ciągle nie mogliśmy trafić na wspólną herbatę. Potrafił mnie zaskoczyć, kiedy nagle zadzwonił bez zapowiedzi, a dotąd tylko pisaliśmy. W samochodzie z moim nastolatkiem, na zestawie głośnomówiącym, udałam, że to klient z pracy. Gdy się zadzwoniliśmy wieczorem, gdy dzieci spały, rozmawialiśmy 4 godziny. O niczym i o wszystkim. W lutym w końcu się udało, okazał się być interesującym człowiekiem, ale wtedy uznałam, że to idealny materiał na kumpla, nic więcej. Wizualnie totalnie nie był w moim typie, ze względu na nadwagę. Ale naprawdę potrafił mnie zaskoczyć! I gdy zaprosił mnie na koncert (nikt nigdy nie zaprosił mnie na koncert), w dwie godziny zorganizowałam opiekę dla dzieci a w myślach już przeglądałam zwartość szafy. Okazało się, że wejście na koncert do loży VIP to dla niego pikuś, a  Karaś i Rogucki to jego znajomi. Sam jest pracownikiem technicznym w zespole jednej z najpopularniejszych obecnie wokalistek, nie raz pracował dla wielu artystów, a światek scen, świateł, gitar, perkusji i dobrego wokalu to jego bajka… Trochę mi to imponowało, ale bardziej to, że on nie robił z tego powodu szumu, a wręcz krył się z tym, żeby „złapać kogoś na siebie, a nie na popularność” jak mówił. Był szczery i skromny w tym wszystkim. Po koncercie, szybka kolacja i kilka godzin spędziliśmy na rozmowie w… samochodzie. I tam pocałował mnie po raz pierwszy. I to też było zaskoczeniem. Bo w sumie ja nadal myślałam, że to świetny kumpel. Ale pocałunek zmienił wszystko. Od tamtego momentu pisaliśmy do siebie praktycznie codziennie i rozmawialiśmy wieczorami. To naprawdę był świetny kumpel, taki od wszystkiego. I wtedy zrozumiałam, że chcę, żeby podstawą mojego związku była przyjaźń…

Czekała go ostatnia rozprawa rozwodowa w sądzie, bardzo się stresował, a nasze wieczorne rozmowy również o przyczynach rozpadów naszych małżeństw dawały nam obojgu bardzo dużo wsparcia, zrozumienia i zbliżały nas do siebie. Marcin ma córkę, która jest dla niego najważniejsza, a wiadomość, że ja jestem mamą trójki dzieciaków nie przeraziła go, choć początkowo nie chciał uwierzyć. W dniu rozprawy ja postanowiłam zrobić mu niespodziankę i po przyjechałam do jego mieszkania. Był strasznie zdenerwowany po sądowej batalii, ale chyba też wdzięczny, że mógł z kimś o tym pogadać. Nadmiar emocji sprawił, że wylądowaliśmy … na jego nadmuchiwanej kanapie. Jednak wtedy ja postanowiłam, że nie chcę, żeby to była „jednorazówka” jak poprzedni tindermeni… Ale chciałam, żeby on też mógł wybrać. I uzgodniliśmy, że jeśli dojdziemy do 5 randki, to dopiero wtedy…

I wtedy spadł na nas lockdown…

Zamknięcie w domach, zakaz przemieszczania, restrykcje w sklepach, pozamykane szkoły, praca zdalna… Strach, kontra chęć spotkania się z nim i tęsknota…

Ale i wygrała chęć poznania nowego… innego… fascynującego…

Przyjeżdżał (a dzieliło nas 35 km) wieczorami, kiedy było ciemno, a moje dzieci już spały. Żeby nikt nie wiedział, nikt nie wiedział, sąsiedzi nie donieśli, nie mieli pretensji. Widzieliśmy się co 4,5 dni. Gotowaliśmy wspólnie kolacje, siadaliśmy na kanapie z winem i gadaliśmy godzinami. Mieliśmy niewiele możliwości – mieszkanie 60 mkw, dzieci śpiące w pokojach obok i krycie się przed światem.

„Ten rok przyniósł mi blisko 40 pierwszych randek. Usłyszałam setki komplementów i na nowo uwierzyłam w siebie. A miłość?”

Piąta randka oczywiście była wyjątkowa, ale po niej to był istny szał. Dziś wiem, że idealne dobranie się pod każdym względem w sferze seksu jest możliwe! Nikt nigdy nie działał na mnie w taki sposób, nikt nigdy nie spowodował, ze byłam taka dzika i taka delikatna, i  wrażliwa i zdecydowana. W niczyich ramionach nie czułam się nigdy tak bezpieczna, bezbronna i silna jednocześnie. Potrafił nie tylko doskonale pieścić moje ciało, ale pieścił też umysł, serce i duszę… Zrozumiałam to, gdy początkiem maja zadzwonił i poinformował, że nie może przyjechać. W pierwszej kolejności pomyślałam, że może córka została u niego na noc. Ale okazało się, że miał wypadek na motocyklu. Ta wiadomość zmroziła mnie całkowicie. Chciałam natychmiast wsiąść do samochodu i jechać do niego! To nic, że lockdown, to nic, że  dzieci bez opieki, to nic, że auto służbowe z gps i nie mogę go ruszyć… Byłam przerażona wizjami tego, w jakim on może być stanie. Rozmawialiśmy już o tym kiedyś, że jak wsiada na motor, traci hamulce i zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Byle szybciej i dalej….  Okazało się na szczęście, że  jest już w domu, bierze gorącą kąpiel żeby zeszło napięcie, czuje się raczej dobrze, tylko trochę boli go bark i ma parę zadrapań. Zastopował mnie oczywiście z przyjazdem do niego, ale przegadaliśmy jeszcze sporo czasu zanim emocje opadły i mógł położyć się spać. Ja nie mogłam zasnąć. Uświadomiłam sobie, że mi na nim zależy. Tak zwyczajnie chyba… Jak na bliskim człowieku. Jak na przyjacielu. Jak na kumplu od seksu bo był blisko. Tak przecież ustaliliśmy, nie idziemy w związek, ja z ciągnącą się sprawą rozwodową, w terapii żeby móc poukładać sobie życie na nowo, on z pracą, w której większą część roku spędzał na trasach koncertowych po kraju. Przecież to rozumiałam i się zgodziłam, świadomie, po co komplikować sobie życie, i komuś…

Ale zrozumiałam, że z każdą chwilą chciałam więcej jego. Ale nie tak, że tutaj, teraz i już. Nie. Chciałam świadomie, powoli zbudować coś trwałego. Z nim właśnie. Z jedyną osobą  przy której w 100% byłam sobą… W dresach i wielkich skarpetach na stopach, ale on wiedział, że z czerwonym pedicurem, który mu się bardzo podobał. W potarganych włosach, po seksie, ale z galopującym sercem i rumieńcem na twarzy, którą on całował przytulając mnie. Ze łzami na policzkach kiedy rozmawialiśmy o naszej przeszłości. Z łaskotkami i lodami, gdy miałam chandrę. Z paznokciami odbitymi na jego plecach w namiętności i delikatny, czułym głaskaniu w chwilach refleksji…

I zrobiłam coś, czego chyba nie powinnam była zrobić. Albo zrobiłam to zbyt wcześnie. Albo w niewłaściwy sposób. Tych albo do dzisiaj jest milion. I pytań  „dlaczego?”i „co by było gdyby?”

Powiedziałem mu przy okazji kolejnego spotkania. Že jest dla mnie ważny. Że wystraszyłam się, że mogłabym go stracić. Źe to nic wielkiego i poważnego jeszcze nie jest, ale nie będę okłamywać siebie, że to nie jest nic. Bałam się. Pierwszy raz przy nim bałam się, ale pokonałam ten strach, jak nigdy wcześniej nie umiałam. Długo leżeliśmy wtuleni w siebie, całowałam jego obolały bark, a on tulił mnie do siebie głaszcząc po plecach. Sex był inny niż zwykle – długi i powolny, pełen czułości, delikatności, pasji. Miałam wrażenie, ze wcześniej nie byliśmy tak blisko, nigdy nie czuła, żebyśmy aż tak stapiali się w jedno. Oboje braliśmy i dawaliśmy w tym całych siebie, ze wszystkimi doświadczeniami, rysami, błędami i nadziejami. To było… magiczne…

I się skończyło…

Coraz mniej wiadomości i telefonów, zero spotkań, unikanie, oskarżanie, ignorowanie,  frustracja, kłótnie.

„Zaufałam i czekam na ciąg dalszy. Po prostu jesteśmy dla siebie. Bez żadnych gwarancji, naturalni ze swoimi wadami”

Po powrocie do normalności, po zakończeniu lockdownu, miałam nadzieję, że jednak będziemy mieli możliwość poznać się inaczej, sprawdzić jak nam będzie poza moim mieszkaniem, moją kanapą, bez śpiących dzieci za ścianą, z naszymi dziećmi buszującym w parku, z innymi ludźmi, naszymi znajomymi… Ale nie było możliwości… Moja wina, wyszły demony dotąd siedzące głęboko i nieprzepracowane na terapii. Jego wina, chęć odizolowania się od tego co pozornie sprawia zawód, a w głębi skrywa uczucia. Ból, który poczułam, gdy usłyszałam, że nie będzie już niczego więcej, mam w sercu do dzisiaj.

Utraciłam jedną, małą, część siebie. Tę, która już należała do niego, a ja nawet nie wiedziałam o tym. Ale największy chyba żal mam o to, że podjął tę decyzję sam, beze mnie, bez rozmowy, bez podjęcia choćby minimum wysiłku żeby spróbować. Ja dałam mu wybór, na początku. On mi na końcu nie…

Myślał, że załatwi to przez telefon. Tutaj się wściekałam. Nie pozwoliłam. Kazałam spojrzeć sobie w oczy. Chciałam usłyszeć od niego stojącego naprzeciw, że  4 miesiące nic nie znaczyły, że wspieranie się w tak trudnym okresie, który każdemu dał w tyłek, nic nie znaczyło, że przynoszenie ptasiego mleczka gdy nie miałam nastroju, nic nie znaczyło. Że sex był tylko sexem, kiedy ja czułam, że jest inaczej. Że wspólne wygłupy w kuchni były niczym. Że  wielogodzinne rozmowy i zarwane noce to było nic.

I zobaczyłam i poczułam, że się bał…

Zrozumiałam, że sam się pogubił…

Noc perseid, jezioro, koc i długa rozmowa. Ostatnie przytulenie, ostatni wdech zapachu jego ciała, ostatnie dźwięki jego aksamitnego głosu, ostanie spojrzenie w te niebieskie oczy. „Dziękuję”, które wtedy usłyszałam dało mi więcej, niż chciałam. Upewniło mnie w moim przekonaniu, że to nie było nic. Że to było wielkie „coś”.

Dzisiaj, z perspektywy prawie półtorej roku, jestem wdzięczna.

  • Za cudowny czas który mieliśmy wtedy.
  • Za wsparcie którego potrzebowałam, żeby zrozumieć, że jestem kompletna i wystarczająca.
  • Za poczucie bezpieczeństwa, brak oceniania, zrozumienie.
  • Za najlepszy sex na świecie – oficjalnie wystawię referencje jeśli będzie taka potrzeba 😂
  • Za moją kobiecość, która rozkwitła na nowo.
  • Za złamaną  deskę w kanapie, która przypomina.
  • Za to, że nauczył mnie że można być samą i szczęśliwą.
  • Za noc perseid – teraz już każda będzie spędzona z czułymi wspomnieniami.
  • Za pustkę w sercu,  która została wypełniona miłością do samej siebie.
  • Za to, ze jestem lepsza dzięki Niemu.

 

I pomimo, że już nikt na Tinderze nie przypadł mi do gustu, z nikim już nie pisało mi się tak dobrze, nikt nie był taki zabawny, interesujący, tajemniczy… Aplikacja się kurzy, ale dzisiaj wiem, że może zmienić życie na lepsze, nawet jeśli nie znajdziemy tam partnera na całe życie, to możemy znaleźć miłość na całe życie…

Wiem, że to może głupie, albo dziwne, ale ja i tak czuję, że jeszcze będzie pięknie, że to po prostu nie był ten moment, że będzie cdn… może w którąś noc perseid… z piosenką „Pistolet” w tle… teraz moją ulubioną…


Zobacz także

Najlepsze książki pod choinkę 2018! Sprawdź, nasz przegląd. Prezentownik Oh!me 2018

Rola diety w atopowym zapaleniu skóry (AZS)

Hej, kochana. Przeżyj dobrze weekend i nie daj się złapać w pułapki, które sama zastawiasz. Jak odpocząć i się nie zakopać