Lifestyle Psychologia

Pięć oznak, że ktoś próbuje tobą manipulować. Nie daj się osaczyć!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 sierpnia 2016
Pięć oznak, że ktoś próbuje toba manipulować
Fot. iStock / Redrockschool
 

Nawet nie wiemy, kiedy zostajemy wciągnięci w grę pod tytułem „manipulacja”. Ktoś wykorzystuje nasze emocje, szantażuje nas, wykorzystuje relację do własnych rozgrywek, a my zdezorientowani na początku nie bardzo wiemy, o co chodzi, aż dociera do nas z podwójną siłą, że właśnie zostaliśmy zmanipulowani, użyci i wykorzystani do czyichś celów, do czyjejś potrzeby usprawiedliwienia się, przykrycia wyrzutów sumienia, pokazania się z lepszej strony niż dotychczas.

Nim będzie za późno warto się zorientować, że ktoś zaczyna nami manipulować, co nigdy nie jest proste. Jest jednak pięć charakterystycznych znaków, które powinny zwrócić naszą uwagę i obudzić czujność.

1. Manipulowanie innymi

Na początek zwróć uwagę na to, co dana osoba mówi o innych i jak dużo o nich mówi. Czy powtarza plotki, czy poddaje pod wątpliwość słusznych zachowań, czy cech, które warto naśladować lub podziwiać? Jeśli ktoś na wstępie podkopuje w twoich oczach opinię o innych, to warto przez chwilę się zastanowić, ile jest w tym prawdy, a ile manipulacji, by wyrobić w nas nawyk myślenia o innej osobie w dany sposób. Jeśli słyszysz, że ktoś powtarza plotki, nawet jeśli to robi w tak zwanej „dobrej wierze”, bądź ostrożna w takiej relacji. Manipulanci często uważają, że są mądrzejsi i sprytniejsi od innych.

2. Bardzo szybko są blisko

Manipulatorzy bardzo szybko zbliżają się do innych. Wykazują zainteresowanie, dzwonią, pytają, jak się czujemy, co słychać, są doskonałymi zdawałoby się słuchaczami. Nim się spostrzeżemy już nas od siebie uzależniają, od kontaktu z nimi, od rozmowy. To na początku na schlebia, cieszymy się, że ktoś interesuje się nami, martwi się, że chce z nami rozmawiać, wysłuchać, że zawsze jest na wyciągnięcie ręki. To wszystko jednak do czasu… Chcesz kogoś poznać, nie zgódź się z nim w choćby jednej sprawie, a wtedy zobaczysz, jaki jest naprawdę. To jakaś stara prawda, a jednak aktualna. Manipulator nawet, gdy twoją odmowę początkowo przyjmie z uśmiechem, to nie zapomni ci jej wypomnieć, wrócić do tego, że się z nim nie zgodziłeś. Tu akurat łatwo go rozszyfrować. Podobnie z krytyką. Mówi: „Powiedz, co robię źle”, a gdy szczerze odpowiedz, będzie do tego wracać w nieskończoność pytając, dlaczego tak sądzisz, jak mogłeś, a nie próbując wyciągnąć wniosków.

3. Bawią się emocjami

Wchodzą tylko w silne relacje. W przyjaźń na wieki, w miłość aż po grób – tak deklarują i tak pewnie czują. Wszystko po to, by łatwiej kimś manipulować kontrolować go. W końcu jak jestem twoim najlepszym przyjacielem, to musisz mi to powiedzieć, to zrobić, czy tak się zachować. Jeśli mnie kochasz, nie możesz tak myśleć, czuć… Manipulatorzy w każdej relacji uwodzą, uwodzenie opanowują do perfekcji, tak, by móc grać na czyich emocjach, wzbudzać poczucie winy w tej drugiej osobie.

4. Są niecierpliwi

Niecierpliwość to w ogóle nasza współczesna cecha, chcemy szybko i już. Ale manipulatorzy bywają skrajnie niecierpliwi, oczekują podjęcia przez ciebie decyzji na teraz, chcą natychmiastowej konfrontacji tym samym kontrolując twoje emocje i manipulujący nimi. Nie lubią czekać, nie potrafią. Chcą mieć wszystko pod kontrolą, gdy tak się nie dzieje wpadają w złość, potrafią być złośliwi, agresywni. Najlepiej nie dać się sprowokować. Powiedzieć „za chwilę”, „nie teraz, poczekaj”. To najlepszy sposób, by dać sobie oddech i zapanować nad sytuacją.

5. Wpędzają cię w poczucie winy

Manipulatorzy potrafią sprawić, że masz wyrzuty sumienia, że to tobie wydaje się, że zrobiłaś coś źle, że się nie dopasowałaś, nie spełniłaś oczekiwań, a w rzeczywistości padłaś ofiarą manipulacji. Jesteś doskonałym usprawiedliwieniem dla działań manipulatora, to ciebie zawsze wskażę jako winną wszystkiego, co się stało, samemu czując się w porządku. Jeśli czujesz, że ktoś próbuje ciebie obarczyć winą za swoje błędy – wycofaj się z tej relacji jak najszybciej, nim zostanie podkopana twoja pewność siebie i poczucie własnej wartości.


Lifestyle Psychologia

Dbasz o swoje zdrowie i wagę? Uważaj, w tych produktach schował się cukier – nie daj się złapać!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 sierpnia 2016
cukier
Fot. iStock / Nicolas McComber
 

Nie od dziś wiadomo, że cukier ma realny wpływ nie tylko na wagę, ale na funkcjonowanie całego organizmu. Jednak cukier cukrowi jest nierówny i należy to jasno rozgraniczyć. Istnieje rozdział na cukry proste (w słodyczach i słodkich napojach, wytworzone w procesie rafinacji np. buraka cukrowego) i cukry złożone (w ziarnach zbóż, kaszach, orzechach, warzywach). Te drugie nie tylko dają energię do funkcjonowania organizmu, ale przy okazji w naturalnych produktach dostarczamy sobie innych, cennych składników odżywczych.

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z negatywnego wpływu rafinowanego cukru na cały organizm więc staramy się go ograniczyć. Niestety, cukier dodawany jest do takich produktów, o których trudno pomyśleć, że mogą mieć coś z nim wspólnego. Warto się temu przyjrzeć, tym bardziej że biały cukier ściśle związany jest z występowaniem próchnicy zębów, nadwagi, problemów z cukrzycą typu 2, obniżeniem odporności, upośledzeniem pracy serca, wątroby i nerek. Na początku XX wieku, niemiecki biochemik Otto Heinrich Warburg udowodnił, że metabolizm nowotworów złośliwych jest uzależniony w znacznym stopniu od spożycia glukozy.

Normy spożycia cukru 

Ze względu na swoje niechlubne działanie, w 2014 r. WHO zaleciło, aby ilość cukru, zmniejszyć z 10-procentowego zapotrzebowania energetycznego do 5%. Zalecana przez specjalistów ilość wynosi 5 łyżeczek (20g) dla przeciętnej kobiety o prawidłowej masie ciała, 6 łyżeczek (24g) dla przeciętnego mężczyzny o prawidłowej masie i tylko 3 łyżeczki (12g) dla dzieci. Obecnie wiele dzieci tylko na śniadanie zjada 2-3 razy więcej cukru niż określają to zalecenia!

cukier

Fot. iStok / tycoon751

Czytaj etykiety 

To najlepiej pozwoli oszacować ci, ile faktycznie zjadasz cukru w ciągu dnia. Zapewne są to ilości o wiele większe niż sama siebie o to podejrzewasz, skoro cukier zjadasz pod postacią np. glukozy, sacharozy, fruktozy, melasy, inwertyny, maltodekstryny, maltozy, dekstrozy czy laktozy. Źródeł cukru jest bardzo wiele i można je znaleźć daleko poza obrębem tak oczywistych produktów, jak słodycze czy gazowane napoje.

Uwaga, tu też znajdziesz cukier!

1. Produkty mleczne

Właśnie produkty mleczne są wyjątkowo bogato podsypywane cukrem. Np. jogurt, który uchodzi za lekką przekąskę, w małym kubeczku może zawierać aż 4 łyżeczki cukru. Podobnie rzecz ma się z owocowymi maślankami i kefirami, choć w nich cukru jest odrobinę mniej, bo 10-15 g/100 g. Cukier, podobnie jak tłuszcz jest nośnikiem smaku i aromatu, należy więc spodziewać się jego obecności w produktach typu serki homogenizowane, śmietanka do kawy, smakowe mleka.

2. Produkty typu „light”

Te z pozoru zdrowe produkty kryją w sobie pułapkę słodyczy. Mały batonik musli o masie 40 g dostarcza aż 15 g cukru, czyli 3 łyżeczki. Przeciętna porcja płatków śniadaniowych typu „fit”30 g, to około dwie łyżki, zawierające 1,5 g nasyconych kwasów tłuszczowych, 13 g cukrów i 1,7 g błonnika.

3. Gotowe sosy i ketchup

W ich składzie znajdziesz nie tylko duże ilości soli i tłuszczu, ale również cukru. W jednej łyżeczce ketchupu jest go aż 3,4 g, a w sosach aż do 10% zawartości produktu. Sos spaghetti w słoiku o masie 350 g zawiera aż 10 łyżeczek cukru, a sos czosnkowy 6 łyżeczek.

4. Pieczywo paczkowane

Cukier znajdziemy w pieczywie tostowym, chałce, bułkach maślanych, rogalach, nawet w pumperniklu. Zawartość cukrów zależna jest od ilości tych związków w mące oraz od ilości cukru dodanego w trakcie pieczenia. W różnych rodzajach pieczywa pszennego ich zawartość może sięgać nawet 60%, podczas gdy w pieczywie żytnim jest niższa, co i tak warto sprawdzić na etykiecie. Nie wspominając już o tym, ile cukru znajdziesz w słodkich wypiekach ciastkarskich.

cukier

Fot. iStock / gilaxia

5. Przetwory w puszkach

Wiele z nich w składzie zawiera cukry, stosowane do wydłużenia okresu przydatności produktów do spożycia. Np. zupa pomidorowa w puszce zawiera prawie 4 łyżeczki (15 g). Podobnie dzieje się w przypadku owoców, ponieważ syrop, w którym są one zanurzone to rozpuszczony w wodzie cukier.

6. Płatki śniadaniowe

Najzdrowsze są płatki owsiane, ale nie są zbyt popularną propozycją na śniadanie. O wiele częściej na stołach pojawia się produkt reklamowany jako pyszny i zdrowy, bo stworzony ze zbóż czy kukurydzy. Jednak dedykowane dzieciom i dorosłym płatki śniadaniowe zawierają dużo cukru – nawet do 30%. W orientacyjnym przeliczeniu daje to cztery-pięć łyżeczek cukru na porcję. Szczególnie słodkie są kolorowe mieszanki zawierające cukier, syropy i kandyzowane owoce.

7. Koktajle smoothie

Gotowe smoothie zawierają spore ilości cukrów, barwników i aromatów. W małym gotowym koktajlu bananowo-jagodowy dosypano aż 15 łyżeczek cukru (60g)!


źródło: www.ekologia.pldietetycy.org.plwww.pro-test.pl


Lifestyle Psychologia

Miłość wymaga poświęceń? Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 sierpnia 2016
Miłość wymaga poświęceń? Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”
Fot. iStock / sdominick

Nie napiszę do ciebie „najdroższy”, ani „jedyny”, choć wiem, że tego byś teraz chciał. To prawda, na początku po prostu przesłoniłeś mi cały świat. Przestałam widzieć innych wokół, liczyłeś się tylko ty, twoje potrzeby, twoje odczucia, twoje sprawy, twoje smutki, twoje radości.  No, oczywiście – taka jest miłość – myślałam. To naturalne, że chcę dać ci wszystko, że biegnę do ciebie, że jesteś każdą myślą. To naturalne, że i ty chcesz być tym jedynym, najważniejszym. I tak jakoś ,. Do dziś nie wiem jak to się stało.

Długo zajęło mi, zanim zrozumiałam, że ty po prostu musisz być zawsze „numerem jeden”. Że to wcale nie chodziło o mnie, ale o ten stan bezkrytycznego uwielbienia, to ciepło, które ci stwarzałam, żebyś mógł się w nim ogrzewać i upewniać o swojej wyjątkowości. I jeszcze, żeby wszystko było dla ciebie, bo mi miało przecież wystarczyć to, że jesteś, że mówisz, że kochasz i jestem tylko twoja. Że mamy wspólne wieczory i poranki, kota, dwa identyczne kubki, w których pijemy tak samo osłodzone latte. Tylko ty i nikt poza tobą. Zabrałeś mi wszystkie najbliższe osoby, wiesz? Nie, właściwie to nie jest prawda. Sama z nich zrezygnowałam. Dla ciebie.

Etap pierwszy – eliminacja: Albo ona albo ty

Wstydzę się. Nie szkodzi, że ona mi wybaczyła, nie przestanę się wstydzić. Byłam zrozpaczona kiedy kazałeś mi wybierać: moja przyjaciółka, albo ty. Jasne, musiałeś pokazać, kto tu rządzi, czyj to teren. Nie spodobała ci się, bo rozgryzła cię od razu. Przejrzała cię i stała się zagrożeniem, próbując otworzyć mi oczy. – Nie widzisz, że on kocha tylko siebie? To kompletny maminsynek, dupek wychowany w poczuciu, że wszystko mu się należy, że wszystko jest dla niego.  Broniłam cię, przekonywałam ją, że przecież tak o mnie dbasz. A ciebie, że ona jest dla mnie ważna. To był błąd. No i jeszcze, tyle mnie z nią łączyło – całe licealne i studenckie lata. Wiedziała o mnie wszystko, znała mojego pierwszego chłopaka, była obok, gdy odchodziła moja mama. Niebezpiecznie bliska. A ty nie znosisz konkurencji.

– Ona nie ma wstępu do naszego domu – oznajmiłeś mi, kiedy zamieszkaliśmy razem. Na początku spotykałam się z nią w kawiarni, po pracy, zanim wróciłeś do domu. Wymyślałam preteksty, dla których nie możemy wyjść gdzieś wszyscy razem. Wstydziłam się twojego zachowania, ale nie umiałam tego przerwać, powiedzieć: „STOP”. A potem po prostu przestałam odbierać od niej telefony, czytać SMS-y. Miałeś mnie tylko dla siebie

Etap drugi – separacja: Albo on albo ty

Kiedy mój tata złamał rękę, chciałam z nim na chwilę zamieszkać. Odkąd cię poznałam, oddalałam się od niego. Denerwowało cię, jeśli za długo rozmawiałam z nim przez telefon, więc dzwoniłam z pracy. Albo wcale. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Wiedziałeś, że on mnie potrzebuje, ale postawiłeś ultimatum: jeśli się do niego przeniosę, z nami koniec. Uległam po raz drugi. Nie mogłeś znieść tego, że „oddaje komuś czas należny tobie”. – Teraz jesteś ze mną  – mówiłeś – bierzemy ślub, to wobec mnie masz obowiązki. Twój tata sobie poradzi. A potem jechałeś do niego ze mną i ściskałeś jego dłoń. Jak gdyby nigdy nic.

Nie umiałeś dzielić się miłością, troską. Nie rozumiałeś różnicy między tymi dwiema miłościami. Nie pozwalałeś się oddalić, ani na chwilę. Argument, że to mój ojciec, że jestem mu potrzebna zbijałeś zawsze w ten sam sposób: To ja cię potrzebuję, mam teraz trudny okres w pracy. To mną powinnaś się zająć.

Więc znowu wymykałam się po kryjomu, ale to przekładało się na jakość moich spotkań z tatą. Zamiast skupić się na nim, myślami byłam w domu, planowałam co powiem, gdy zapytasz o mojego ojca. Wyczuwał to, ale odczytał po swojemu: na pewno męczy mnie zajmowanie się starym, chorym człowiekiem. Dlaczego nie umiałam po prostu powiedzieć ci „dość”?

Etap trzeci – osaczanie: Albo ja albo ty

Wzięliśmy ślub. – W małżeństwie obowiązują zasady – mówiłeś mi. – Dla żony najważniejszy jest mąż. A twoja mama powtarzała: jak to wspaniale, że mój syn znalazł kogoś kto się nim tak wspaniale opiekuje.

Ona nigdy nie zrozumie.

Byłam pewna, że w małżeństwie jest właśnie tak, ja mówisz. Kolacje, niespodzianki, wypady za miasto miały chyba uśpić moją czujność.  Byłam w siódmym niebie, kiedy i ty „coś” mi zacząłeś dawać od siebie. Ale przecież sama cię rozpieszczałam. Sama utrzymywałam ten stan naszej relacji. – Masz natychmiast rzucić to co robisz i zająć się tym – zdarzało ci się mówić do mnie przez telefon. „Zdarzało się” zdecydowanie zbyt często. „W tej chwili znajdź mi koszulę w kratę”. „ Nie pisz już raportu dla koleżanki z pracy, chcę teraz obejrzeć z tobą nasz serial”. „ Musisz w tym momencie usiąść ze mną do kolacji” „Acha, jak to teraz ci trudno to sprawdzić? To ja nie mogę na ciebie w ogóle liczyć!”.

I ja, taka feministka, świadoma swoich praw i udostępniająca na swoim profilu artykuły o toksycznych związkach – rzucałam wszystko i szukałam tej koszuli i kuliłam się w sobie, że jej nie ma. Miałeś to, o czym marzyłeś: byłeś numerem jeden. I jeszcze te telefony od twoich rodziców: Jak on się czuje? Co mu dziś ugotowałaś? O, naprawdę, sam zrobił kolację? Szczęściara… Acha, jak to teraz ci trudno? To ja nie mogę na ciebie w ogóle liczyć!

Etap czwarty: dziecko

To mogłoby tak trwać i trwać, byłbyś szczęśliwy. Ale urodziła się nasza córka. Pozornie twoja duma i oczko w głowie. Ale tylko „na pokaz”. To ona mnie ocaliła. Nigdy nie zapomnę, kiedy krzyczałeś nad płaczącym niemowlęciem, że ty musisz się wyspać przed pójściem do pracy, jak zamykałeś mi drzwi, żebym nie mogła jej uspokoić, jak nosiłam ją nocami zamiast położyć się obok ciebie. Jak ja mogłam ci to zrobić i obdarować kogoś taką bezwarunkową miłością?

Nie zapomnę też, kiedy pierwszy raz powiedziałam: nie.

Wpadłeś w szał. Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”.  Dziecko? Dziecko nie może być „ważniejsze”. Więc nazwałeś mnie najgorszą żoną, byle kim. Straszyłeś, że zostanę sama, bo córka w końcu dorośnie, odejdzie, a nas – naszego związku –  już nie będzie. Dobrze – odpowiedziałam ci. Tak będzie dla mnie lepiej. Nie poradziłeś sobie z moją odmową. Wyszedłeś. Zdążyłam spakować kilka rzeczy, zabrać małą i odejść.

Nie umiesz dzielić się miłością, nie umiesz kochać. Potrzebujesz terapii, by stworzyć związek. Siedem długich lat zajęło mi przekonywanie siebie i odkrywanie, że wszystko jest inaczej niż mi mówiłeś. Że to nie jest miłość. Dlaczego tak długo? Nie wiem.

Zmieniłam się. Nie jestem już tak niepewna siebie, tak spragniona uwagi, nie szukam miłości. Z resztą, ciągle jeszcze Cię kocham, to pewnie chwilę potrwa, zanim przestanę. Może nawet dłuższą. Ale rozumiem, że nie umiem żyć tak, jak ty- obecnie – tego byś chciał. Że ani chwili dłużej nie wytrzymam już w tym chorym układzie. I że prawdopodobnie będę teraz twoim największym wrogiem. Odbudowuję stare przyjaźnie, dużo rozmawiam z ojcem. Jestem spokojna.

I jeśli dziś słyszę, że miłość wymaga poświęceń, to jedno przychodzi mi do głowy: żadna miłość nie jest warta poświęcenia samej siebie, ani relacji z bliskimi.


Zobacz także

20 sposobów na uniknięcie własnych uczuć i emocji… i jak tego NIE robić

Nie przepraszaj! Za te 10 rzeczy nigdy nikogo nie przepraszaj

Nie przepraszaj! Za te 10 rzeczy nigdy nikogo nie przepraszaj

Niedopasowani. Skąd wiadomo, że do siebie nie pasują?