Lifestyle

Przed nami „noc spadających gwiazd”. Czym są Perseidy i co zrobić, żeby je dobrze widzieć?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 sierpnia 2022
fot. Viktar/iStock
 

Szykujesz się na oglądanie „spadających gwiazd”? Już w tym tygodniu, w nocy z piątku 12 sierpnia na sobotę 13 sierpnia wyjątkowo aktywny będzie Gwiazdozbiór Perseusza. Warto więc na niego spojrzeć i zachwycić się gwiezdnym spektaklem. To nie gwiazdy ani „deszcz meteorytów”. Gdyby tak było, to na Ziemi mielibyśmy katastrofę, albo musielibyśmy chodzić w kaskach. To są po prostu Perseidy. O Perseidach rozmawiamy z Robertem Szajem, popularyzatorem nauki.

Co to są Perseidy?

– Wbrew powszechnej opinii Perseidy nie są zjawiskiem kosmicznym, a atmosferycznym, które towarzyszy przylotowi niewielkiej kosmicznej cząstki – ziarnka piasku lub małego, nie większego niż ludzka pięść, kamienia. Kiedy taka cząstka wpada do ziemskiej atmosfery, lecąc z prędkością kilkunastu albo kilkudziesięciu kilometrów na sekundę, poprzez tarcie podgrzewa w atmosferze atomy powietrza do świecenia, kilkadziesiąt kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Dlatego przez chwilę wydaje nam się, że coś się zapaliło na niebie, że gwiazda się oderwała od nieboskłonu. Potocznie mówi się, że „gwiazda spadła z nieba”. Takich kosmicznych niewielkich ciał  do naszej atmosfery codziennie wpada bardzo dużo. Dlatego meteory widoczne są na całej kuli ziemskiej i nie tylko sierpniu, ale przez cały rok.

Powiem szczerze: myślałam, że to są po prostu spadające gwiazdy!

– Nie pani pierwsza! Większość osób tak myśli! Co ważne „spadająca gwiazda” to jest nazwa potoczna, bo gdyby gwiazda spadła na Ziemię, to spowodowałyby wielką katastrofę, jako że gwiazdy są wielokrotnie większe niż nasza planeta! Ale na niebie wygląda to rzeczywiście, jakby jakaś gwiazda odrywała się od nieboskłonu i spadała.

Z czego powstają Perseidy?

– Na początek warto wiedzieć, że w przestrzeni kosmicznej te cząstki nie są rozłożone równomiernie. Układają się one w zgęszczenia lub strumienie, a powstają właściwie w trojaki sposób. Po pierwsze: często są to pozostałości w formie pyłu kosmicznego, ziarenek piasku lub brył skalnych po tworzącym się 4,5 miliarda lat temu Układzie Słonecznym. Drugi rodzaj powstaje w wyniku zderzenia większych ciał kosmicznych, czy też uderzeń mniejszych obiektów w większe, np. planetoid w Księżyc. Dziś już bardzo rzadko to już zdarza, by z powierzchni Księżyca wybita większa skała, która np. wpadłaby do ziemskiej atmosfery. Trzeci rodzaj tego typu cząstek powstaje w wyniku przechodzenia komet w pobliżu Słońca. Jądra komet składają się tzw. brudnego lodu lub śniegu. To wygląda jak kilkutygodniowy śnieg, który zaczyna topnieć, staje się szary i widzimy w nim wszystkie zanieczyszczenia zgromadzone przez tygodnie. Kiedy jądro kometarne paruje, przechodzi ono bezpośrednio ze stanu stałego do gazowego i wtedy uwalniają się wszystkie brudy, czyli mniejsze lub większe drobinki materii kosmicznej.

fot. Pyrosky/iStock

Dlaczego w połowie sierpnia Perseidy są najbardziej widoczne?

– Perseidy podczas przejść w pobliżu Słońca zostawiają za sobą strumień „brudu kosmicznego” – drobnych ziarenek piasku i małych kamieni. Ziemia przecina ten strumień cząstek o przekroju nieregularnej elipsy w ciągu kilku tygodni. W okolicach 12-13 sierpnia nasza planeta przechodzi przez najgęstszy środkowy fragment tego strumienia, dlatego właśnie wtedy najwięcej jego cząstek wpada do ziemskiej atmosfery z ogromnymi prędkościami i dają nam ten spektakularny efekt. Oczywiście to nie jest jedyny strumień cząsteczek materii kosmicznej, który Ziemia przecina w ciągu roku.

W grudniu na przykład „przechodzimy” przez strumień roju Geminidy, ale wtedy w Polsce zazwyczaj jest kiepska pogoda – zimno i nikt nie ogląda „spadających gwiazd”, a szkoda, bo one są jeszcze fajniejsze niż Perseidy. Natomiast latem spędzamy wieczory na zewnątrz i chętnie oglądamy to, co dzieje się na niebie.

Co zrobić, żeby najlepiej zobaczyć Perseidy?

– Uciec jak najdalej od miejskich świateł! Bo światła miejskie, rozpraszając się w wilgotnej atmosferze, ograniczają nam możliwość oglądania słabszych obiektów na niebie. Oczywiście by oglądać ten spektakl, musimy mieć jeszcze pogodne, czyste niebo, co w Polsce jest ostatnio rzadkie, bo coraz więcej mamy pochmurnych, niestabilnych dni i nocy.

Potrzebujemy jakiegoś specjalnego sprzętu do oglądania – lunety na przykład?

– Do obserwacji Perseidów nie potrzebujemy żadnych instrumentów optycznych. Widać je gołym okiem. Wystarczy, że będziemy ogarniać jak największą część nieba swoimi oczami. Na pewno w ciągu kilku minut, a nawet w ciągu kilkudziesięciu sekund zobaczymy „spadającą gwiazdę”. Już teraz od końca lipca obserwuję je co noc, ale po 20 sierpnia zazwyczaj już się wszystko kończy. Oczywiście zapraszam wszystkich Państwa przy okazji na to wydarzenie on – line, na noc perseidów z obserwatorium w Truszczynach.

Skąd taka nazwa: Perseidy?

– Od gwiazdozbioru Perseusza. Jest taki zwyczaj, że roje meteorów, które się pojawiają na niebie, swoje nazwy biorą od gwiazdozbiorów, z których zdają się wylatywać. Ale to nie znaczy, że my możemy je obserwować tylko w tym konkretnym gwiazdozbiorze. Oznacza to tyle, że gdybyśmy połączyli linią wszystkie meteory z danego roju, to ich drogi przecięłyby się w tym gwiazdozbiorze.

Perseidy są więc widoczne na całym niebie, a nie w gwiazdozbiorze Perseusza, który na niebie pojawia się wieczorem i w pierwszej połowie nocy widoczny jest nad północno-wschodnim horyzontem. Perseidy były również nazywane łzami św. Wawrzyńca, którego święto obchodzimy właśnie 10 sierpnia.

fot. Allexxandar/iStock

Czy one mogą być dla nas niebezpieczne?

– Absolutnie nie! To nie są perzcież ogromne skały, które mogłyby spaść na nas z góry i nam zagrozić. One praktycznie wszystkie spalają się w atmosferze, więc nie są groźne. Jednak zdarzają się zupełnie inne pojedyncze większe obiekty, które są w stanie przelecieć przez ziemską atmosferę i wtedy jak spadną, nazywają się nie meteorami, ale meteorytami. Dlatego jak ktoś mówi, że w sierpniu ogląda „deszczu meteorytów”, to jest w błędzie. Gdy tak było, to musiałby chodzić w kasku. Żeby wszystko uporządkować – w kosmosie jak krążą takie ziarenka piasku – to nazywamy je meteoroidami.

Jak one wejdą do atmosfery, to zapalają się i nazywamy je meteorami.  W wyniku tarcia najczęściej wyparowują i nigdy nie dolatują do powierzchni. Ale jeżeli tak obiekt ma średnicę kilkudziesięciu centymetrów lub większą niż metr i uda mu się wejść w ziemską atmosferę i się jeszcze w niej nie spalić w całości, to dolatując do powierzchni Ziemi, stałby się meteorytem. Niekiedy cena takiego meteorytu może kilkanaście albo kilkadziesiąt razy przekroczyć cenę złota!

Słyszałam o biżuterii, którą robi się właśnie z meteorytów.

– To prawda, jest ona bardzo cenna, bo niezwykle rzadka.


Robert Szaj kieruje Fundacją Nicoalus Copernicus w Truszczynach, zajmuje się popularyzowaniem wiedzy na temat Mikołaja Kopernika i astronomii. Dyrektor nowego kanału TVP Nauka, który ma rozpocząć nadawanie w 2022 roku.


Lifestyle

Patrzę na ciebie, mamo. Kiedyś będę słaba, jak ty…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 sierpnia 2022
fot.istock
 

Patrzę na ciebie mamo i nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można tkwić w tak chorej relacji. Kiedy pozwoliłaś mu wrócić po raz pierwszy, pomyślałam sobie – trzeba dawać człowiekowi szansę. Zawsze mnie tego uczyłaś, podobała mi się twoja empatia i zrozumienie. Nigdy nie oceniałaś ludzi „po okładce”, tłumaczyłaś, że dopóki nie wejdziemy w buty drugiej osoby, to nic o niej nie wiemy. Tak bardzo wdrukowało mi się to w głowę, że zbyt gorliwie stosowałam twoją naukę życiową. Dzisiaj wiem, że powinna jej towarzyszyć lekcja stawiania granic. Nie towarzyszyła…

Słowo „szansa” odmieniałaś przez wszystkie przypadki i miałam wrażenie, że mieszka razem z nami, siedzi przy stole, jest częścią naszej rodziny. Lubiłam je. Jeszcze wtedy byłaś uśmiechnięta i spokojna. „Daj szansę tej miłości” – mówiłaś, „daj mu szansę”, „człowiek, któremu nie daje się szansy, nie pracuje nad sobą”. Tak powtarzałaś. I dodawałaś „nie mów nic ojcu”.

Dzisiaj myślę, że o złym uzależnieniu od miłości trzeba mówić, jak o chorobie psychicznej. Tak mamo, byłaś i jesteś chora. Tak bardzo chciałaś, żeby tym razem ci się udało, tak bardzo chciałaś być kochana. A on, pan „druga szansa”, zwyczajnie z tego korzystał. Tata ułożył sobie życie z drugą kobietą, więc rozumiem, że nie chciałaś być gorsza. Rozumiem, ale nie wiem, jak się czuje kobieta, kiedy słyszy od faceta – „już cię nie kocham”. Ja nie chcę żadnej miłości, nie potrzebuję jej, będzie to będzie, a jak się nie przydarzy – to nic złego się nie stanie. Nie chcę, jak ty, żyć na tej karuzeli: tydzień szczęścia, tydzień piekła. Wiecznie spakowana torba przy drzwiach, bo on się wyprowadza i wraca. Zawsze z tą samą obietnicą życia w bajce.

„Tym razem będzie inaczej” – wiesz, ile razy to słyszałam? Tysiące! Nawet zrobiłam listę słów „drugiej szansy”, sprawdza się wzorowo za każdym razem. I jestem bezsilna, kiedy on wraca po raz setny pod nasz dach, a Ty – udręczona – tulisz się do niego i kiwasz głową. Ten widok będzie mi towarzyszyć przez całe życie.

Twoje: „dość!”, „koniec z tym!”, znaczy już tyle, co:  „podaj kawę”, „ubierz się ciepło”, przelatują przez uszy, nie robią na nikim wrażenia. Na nim nie robią, mamo. Nie wiem, czemu tego nie widzisz. Ma swój klucz, słowa, które działają, gesty, obietnice. I za każdym razem jest dokładnie tam samo. Ty też to widzisz, mamo?

A zaczęło się tak pięknie. „Uratował mnie” – mówiłaś i śmiały ci się oczy, chociaż wydaje mi się, że po tym, jak zostawił cię tata, zakochałabyś się dosłownie w każdym. Nie miałaś w czym wybierać, a mogłaś. Piękna, towarzyska, zawodowo wspaniała kobieta! Wystarczyłoby tylko poczekać, przeżyć żałobę, dałybyśmy sobie radę. „Nie umiem być sama” – powtarzałaś. A szkoda, mamo, tyle mądrych rzeczy usłyszałabyś w tej samotności ze sobą. Nie miałam sumienia prosić cię, żebyś poczekała, czułam, że nie byłaś gotowa i za mocno się zaangażujesz.

Miał pretensje o wszystko. Każdy drobiazg potrafił wyprowadzić go z równowagi. Myślę, że kontrolował twoją korespondencję w komórce, pewnie i laptopie. Ciągle cię krytykował i oceniał. I ta jego córunia z poprzedniego małżeństwa. Wystarczyło na nią spojrzeć krytycznie i sama wiedziałabyś, że powinnaś uciekać z tego związku i skończyć go natychmiast. Zamiast tego, ty stałaś się beneficjentką wszystkich jego kłopotów i problemów, niezapłaconych rachunków, problemów z byłą żoną, matką, bratem… Mamo!

On musiał znaleźć jakiś osłabiający patent na ciebie, żeby egzekwować wszystkie swoje potrzeby. Ty, wpędzana w poczucie winy, oskarżana dosłownie o wszystko: brak empatii, miłego smsa do ojca, kolację z ludźmi z pracy, na którą go nie zabrałaś – nadrabiałaś jak mogłaś! Nie zauważyłaś, że niczego nie jesteś mu winna… I kiedy od czasu do czasu przytomniałaś, wyrzucałaś torbę za drzwi, wiadomo był,  że za dwa dni wróci, mamo. Bo nie ma dokąd pójść. Bo nie ma przyjaciół, znajomych, żyje twoim życiem, to ciebie kocha jego rodzina… Dzień, w którym pozwoliłaś mu się wprowadzić do naszego domu, był twoim największym błędem. Tak bardzo chciałaś mu pomóc, mamo, być lekiem na wszystko, pokazać, jaka jesteś fajna, godna miłości…

Po dwóch dniach wraca. Mówi, jaka jesteś wspaniała, dobra, mądra, jaki jest z niego ciul, a ty potrzebujesz tych słów, tyle pięknych słów… Chłoniesz, jak gąbka, nie chcesz myśleć o tym, że już to słyszałaś, nie chcesz, żeby to do ciebie dotarło, jeszcze nie, przecież jest tak miło i spokojnie. Potrzebujesz tego spokoju.

Patrzę na ciebie, mamo, i jest mi żal. Znowu wszystkich oszukasz. Siebie i mnie. To chore, mamo, jesteś chora, a ja widzę, jak jesteś słaba i nie mam już siły na przerabianie tych rozstań i powrotów. Jest mi wstyd. Za ciebie mamo.


Lifestyle

Suche dłonie – 9 skutecznych i niezawodnych sposobów

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
9 sierpnia 2022
fot.istockphoto.com

Dłonie są wizytówką każdego z nas. Z suchymi i szorstkimi dłońmi możemy borykać się przez cały rok, jednak problem nasila się w szczególności zimą. Mróz, preparaty do dezynfekcji i częste mycie wysuszają i niszczą skórę. Co zrobić gdy mamy suche dłonie? Jak powinna wyglądać prawidłowa pielęgnacja?

Skuteczne sposoby na suche dłonie

Maseczka z miodu

Jej przygotowanie jest niezwykle proste i szybkie. Warstwę miodu nakładamy na dłonie i delikatnie wcieramy. Maseczkę pozostawiamy na 10-15 minut, a następnie dokładnie spłukujemy i delikatnie osuszamy. Miód posiada właściwości nawilżające, regenerujące i zmiękczające. Najlepiej wybrać ten skrystalizowany, który dodatkowo można wykorzystać jako peeling do zniszczonej i suchej skóry na dłoniach.

Maseczka z ziemniaka, jajek i śmietany

Dużego ziemniaka gotujemy, studzimy i obieramy. Następnie dokładnie rozgniatamy i mieszamy z łyżką gęstej śmietany i jajkiem. Przygotowana papka powinna mieć dość gęstą konsystencję, tak by nie spływała z dłoni podczas ich pielęgnacji. Maseczkę nakładamy na dłonie i dokładnie owijamy folią spożywczą. Po 10-15 minutach spłukujemy.

Maseczka z awokado

By pozbyć się suchej i szorstkiej skóry na dłoniach warto przygotować maseczkę z awokado. Dokładnie rozgnieciony miąższ z dojrzałego awokado mieszamy z łyżką miodu i gotowe. Maseczkę nakładamy na dłonie, pozostawiamy na 15 minut i spłukujemy.

Peeling z oliwy i cukru

Do przygotowania peelingu potrzeba tylko dwóch składników – oliwy, która nawilży, oczyści i odżywi skórę i cukru, który zetrze martwy naskórek. Łyżkę oliwy mieszamy z łyżeczką cukru. Przygotowaną mieszankę dokładnie wcieramy w dłonie, zostawiamy na dwie minuty i spłukujemy.

Kąpiel w rumianku i mleku

Przesuszone i szorstkie dłonie potrzebują nawilżenia i odżywienia. Napar z rumianku i mleka sprawi, że dłonie staną się delikatne i przyjemne w dotyku. Filiżankę naparu z rumianku mieszamy z filiżanką ciepłego mleka. Dłonie wkładamy do letniej kąpieli i pozostawiamy w niej na 10-15 minut. Delikatnie osuszamy.

Kąpiel w nagietku

Nagietek, będący składnikiem kremów nawilżających i przyspieszających gojenie się ran, posiada właściwości regenerujące i przeciwzapalne. Odżywcza kąpiel w wywarze z nagietka odżywi, wygładzi i zregeneruje skórę na dłoniach. W przygotowanym wywarze zanurzamy dłonie na 10 minut, po czym dokładnie osuszamy.

Żel z aloesu

Balsamy z ekstraktem aloesu nawilżają i zmiękczają przesuszoną, szorstką i zniszczoną skórę dłoni. Żel z aloesu można kupić w drogerii lub przygotować go samemu. Wystarczy przeciąć liść aloesu, żel zgromadzony w środku wyciągnąć łyżeczką i dokładnie posmarować nim dłonie. Już po pierwszym użyciu skóra stanie sią nawilżona i odżywiona.

Kąpiel w siemieniu lnianym

Siemię lniane to doskonały sposób na szorstkie i suche dłonie. Nasiona lnu są cennym źródłem kwasów omega-3, posiadają właściwości nawilżające i regenerujące. Dodatkowo przyspieszają gojenie się ran. 3-4 łyżki nasion siemienia lnianego gotujemy przez kilka minut w niewielkiej ilości wody. Przygotowaną miksturę przekładamy do miseczki, czekamy aż ostygnie i zanurzamy w niej dłonie. Po 15 minutach dokładnie spłukujemy.

Maseczka z oleju kokosowego

Olej kokosowy sprawia, że skóra staje się miękka, nawilżona i gładka. W temperaturze pokojowej jest biały i twardy. Pod wpływem ciepła dłoni zaczyna się topić i właśnie wtedy najlepiej dokładnie wetrzeć go w dłonie i założyć foliowe rękawiczki. Po 15 minutach olej kokosowy zmywamy ciepłą wodą.

 


Zobacz także

Ludziom spod tego samego znaku zodiaku próbujemy przypisać podobne cechy.

To taka piękna miłość. W kobietach, spod którego znaku zodiaku faceci zakochują się najczęściej?

Depresja to potwór. jest jak wirus, jak zaraza, przed którą nie ma ratunku. Źle zrobiłam uciekając, bo przed nią się po prostu nie da uciec

Selfie na zdrowie. Robienie sobie zdjęć ma wiele korzyści – donoszą naukowcy