Lifestyle

Paznokcie w kolorze roku 2022

Redakcja
Redakcja
20 stycznia 2022
 

Instytut Pantone ogłosił kolor roku 2022! Już wszystko jasne – następne 12 miesięcy będzie należeć do Very Peri, czyli połączenia wdzięcznego niebieskiego oraz ciepłego, odważnego fioletu z domieszką czerwieni. Ten dynamiczny, niczym stale zmieniająca się rzeczywistość, barwinkowy niebieski będzie wyznaczał najnowsze trendy nie tylko dla świata makijażu, mody i designu, ale również stylizacji paznokci. Stworzenie najmodniejszego w tym roku manicure umożliwia marka Silcare i jej kolekcja lakierów hybrydowych Flexy Trendy Colors Of The Year, w której znajdziesz najważniejsze kolory ostatnich lat!

Very Peri to pierwszy kolor stworzony przez Instytut Pantone na potrzeby zmieniającej się rzeczywistości. Nie sposób zaprzeczyć, że żyjemy w czasach, w których zarówno świat wirtualny, jak i realny przechodzą intensywną transformację, łącząc się ze sobą, a symbolem tej fuzji jest właśnie dynamiczny, barwinkowy niebieski. To ucieleśnienie kreatywności, przemian i ciekawości, które jednocześnie zachęca do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Nie może go więc zabraknąć na paznokciach. Manicure z  niebieskofioletowymi tonami w roli głównej stworzysz przy pomocy hybrydy z kolekcji Flexy Trendy Colors Of The Year 2022. Warto również podkreślić, że seria jest cyklicznie wzbogacana o nowe odcienie.

Lakier hybrydowy Flexy Very Peri od marki Silcare wyróżnia się świetną przyczepnością do płytki paznokcia oraz elastycznością dzięki zastosowaniu specjalnie dobranych oligomerów. Jego głęboki, mocno nasycony kolor to rezultat intensywnego napigmentowania, co sprawia, że lakier prezentuje się efektownie po nałożeniu, a jego barwa zachowuje trwałość i idealny połysk na długo. Produkty z serii Flexy są uniwersalne – można je utwardzać w lampach UV lub UV-LED. Co więcej, dzięki fotoinicjatorom zawartym w formule utwardzanie jest szybkie i bezproblemowe.

Szeroki wybór produktów znajdziesz w Drogeriach Silcare, w sklepie internetowym marki oraz w drogerii Douglas online.


Lifestyle

Boimy się menopauzy, bo ubywa nam kobiecości. Być może jest w tym jakiś błąd natury – kobiecość, to przecież o wiele więcej

Redakcja
Redakcja
20 stycznia 2022
Boimy się menopauzy, bo ubywa nam kobiecości. Być może jest w tym jakiś błąd natury - kobiecość, to przecież o wiele więcej
Fot. istock / CaseyHillPhoto
 

Nadchodzi zawsze zbyt wcześnie i, zdarza się, obfituje w wyjątkowo nieprzyjemne dolegliwości. Menopauzie może towarzyszyć poczucie, że nie jesteś już nikomu potrzebna, że czas mija nieubłaganie, a tobie ubywa kobiecości. Mylnie postrzegasz ten okres jako straszną ostateczność, nie zauważasz, że to tylko przejściowy etap, jak każdy inny w twoim życiu. Jak opanować cały ten emocjonalny roller coaster? 

Menopauza (czyli ostatnia miesiączka) i poprzedzające ją klimakterium (zwane też przekwitaniem) nadchodzi, gdy przysadka mózgowa zwalnia tempo, jajniki nie uwalniają jajeczek, a więc kobieta nie może już zajść w ciążę. Pojawia się szereg uciążliwych objawów, a cały ten okres może trwać nawet 10 lat, warto więc zadbać o swój komfort w tym czasie w szczególny sposób.

Kiedy czujesz, że coś tracisz…

Co robić, gdy towarzyszy mu nieznośny ból duszy? Psycholog i terapeutka Aneta Orczyk przyznaje, że etap przekwitania jest dla kobiety etapem wyjątkowo delikatnym, również dlatego, że często zbiega się z różnymi życiowymi wydarzeniami, które wpływają znacząco na jej samopoczucie. To może być wyprowadzka dzieci z domu rodzinnego, śmierć rodziców, rozstanie z partnerem (jeszcze bardziej bolesne, jeśli odszedł do nowej, młodszej partnerki), a także pierwsze zauważalne, fizyczne objawy starzenia (siwe włosy, głębsze zmarszczki). Budujące jest to, że zamiast zamykać się w czterech ścianach panie, świadome tego co się z nimi dzieje na płaszczyźnie emocjonalnej, zaczynają szukać i korzystać z fachowej pomocy.

– Do mojego gabinetu zgłasza się coraz więcej pań w wieku od 40 do 50 lat, które mają objawy depresji i stany lękowe związane z uczuciem „przemijania” – mówi Orczyk. – Nam, kobietom jest wyjątkowo trudno: o ile u panów pierwszy siwy włos traktowany jest jako coś co dodaje uroku i męskości, w przypadku pań ciągle jeszcze dominuje (choć z tendencja spadkową) kult młodości i przekonanie, że o atrakcyjności fizycznej decyduje nieskazitelne, młode ciało. A w okresie okołomenopauzalnym nie tylko zaczynamy tracić młody wygląd. Natura odbiera nam jeden z podstawowych elementów naszej kobiecości: płodność. Nierzadko rodzi się sprzeczność i wewnętrzny bunt: czuję się młoda, chcę jeszcze żyć, kochać, uprawiać seks, a moje ciało wysyła sygnały, że przestaję być kobietą (tak właśnie, stereotypowo odbieramy moment, w którym tracimy możliwość zajścia w ciążę).

Nie trać wiary w swoją kobiecość

Być może jest w tym jakiś błąd natury: obecnie granice, w których uważamy kogoś za „młodego” są mocno przesunięte. 50-latki  są pełne sil witalnych  i energii, czują, że mogą przesuwać góry i zdobywać to, o czym marzą. Dzieci z reguły są już odchowane i samodzielne, dom pustoszeje, zaczynamy mieć czas na realizację naszych planów i pasji, ale spotykamy się z ograniczeniami. A niekiedy i wyjątkowo niekorzystnym zbiegiem okoliczności.

–  Kiedyś przyszła do mnie pani, o której można powiedzieć że posypało jej się wszystko – opowiada terapeutka.  – W okres klimakterium weszła wyjątkowo dotkliwie, ze wszystkimi możliwymi objawami (uderzenia gorąca, zasłabnięcia, nadmierna potliwość), dwa miesiące później dowiedziała się, że mąż zdradza ją od dłuższego czasu, a jej jedyna córka postanowiła ułożyć sobie życie na drugim kontynencie. Żeby tego było mało, podczas rutynowego badania wykryto w jej piersi guzek, który na szczęście okazał się nieszkodliwą zmianą. Proszę sobie wyobrazić jak wielki emocjonalny bagaż musiała unieść. I ta pani zjawiła się u mnie przekonana, że klimakterium to gwoźdź do trumny, ze  to już właśnie zaraz nastąpi koniec, teraz to już tylko śmierć lub szara wegetacja. A nie skończyła jeszcze 50 lat. Ponad rok pracowałyśmy nad odbudowaniem jej poczucia kobiecości.

Jak sobie radzić z poczuciem, że wraz z nadejściem okresu około menopauzalnego przestajemy być potrzebne naszym bliskim, pożądane przez partnerów, atrakcyjne dla siebie samych? Najwięcej zależy oczywiście od pozytywnego nastawienia i pogodzenia z przemijalnością różnych etapów w naszym życiu. One mijają, ale wraz z odejściem nie odbierają nam ani grama naszej kobiecości. Mimo częstych problemów ze spadkiem libido, menopauza nie oznacza przecież zakończenia aktywności seksualnej czy spadku naszej atrakcyjności fizycznej. Wszystko jest w naszej głowie. Badania jasno pokazują, że kobiety, które są zadowolone ze swojego życia doświadczają mniej dolegliwości w okresie menopauzy.

– Bardzo ważna jest praca nad akceptacją – mówi Aneta Orczyk. – Siebie jako kobiety ze wszystkimi tego konsekwencjami. Swojego dojrzewania się, starzenia. Wiele pań wstydzi się swojej menopauzy, bo w naszym społeczeństwie ciągle jeszcze pokutuje takie podejście, że osoba, która się starzeje, to osoba niepotrzebna i nieatrakcyjna. Potraktujmy ten etap jako początek czegoś nowego: oto wkraczam w nieznany świat, przede mną  jeszcze mnóstwo fascynujących zdarzeń. Nie zamykajmy się na innych, nie rezygnujmy ze spotkań ze znajomymi, a jeśli czujemy taka potrzebę szukajmy wsparcia specjalisty. Przede wszystkim jednak pracujmy nad pozytywnym nastawieniem i podkreślajmy swoją kobiecość: ona nigdy nie przeminie.

I nie sposób się z tym nie zgodzić. Kobiecość to przecież o wiele więcej: miliony drobiazgów,  twoje słowa, sposób w jaki patrzysz na świat, gestykulujesz… Gdy ten trudny okres się skończy, nadal będziesz kobietą, tyle, że na innym etapie swojego życia.


Lifestyle

Ten list wcale nie będzie smutny, ale nie obiecam, że nie będzie łez… List do babci

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 stycznia 2022
fot. Goodboy Picture Company/iStock

Nigdy tak naprawdę nie leczymy się z utraty bliskich, po prostu dochodzimy do wniosku, że ich nie ma. To takie dziwne. Codziennie nosimy w sobie tę świadomość, a jednak z upływem czasu tak niewiele się zmienia. Mocniej doświadczamy dorosłości, która ukrywa się za słowem nieuchronność, nieodwracalność. I są takie dni, kiedy czujesz bardziej. Wdzięczność, miłość, dobro… i tę nieodwracalność.

Każda miłość na tym świecie to droga bez powrotu. Nieustanna podróż, zmiana, lekcja. Lekcja kochania. Któż, jak nie babcia mógłby dać nam tak cenną naukę? Jak kobieta kobiecie. Dlatego ten list wcale nie będzie smutny. Kiedy tęsknimy za ukochaną osobą, która odeszła, czasem jedyną rzeczą, jaką możemy zrobić, jest napisanie listu.

Babciu G., dziękuję Ci…

… za te wszystkie śniadania do łóżka przed południem. Za leniwe wakacje, zakazaną czekoladę i jeszcze więcej tego, co tylko Babcia może.

Za czas na czytanie poezji, gdy ma się 11 lat i umiera pierwszy raz z miłości. I wenezuelskie tasiemce, z których tak się wtedy śmiałyśmy z siostrą… i oczywiście „Modę na sukces”. Za każdą kawę podpijaną na nielegalu pod stołem. Za piątaka na kolejne lody, wciśniętego ukradkiem w rękę. Za każdy rosół spakowany na wynos.

Niekończące się morze starych szpargałów, guzików i włóczek. Godziny przeglądania szklanej, babcinej biżuterii.

Za uszyty, jedno centymetrowy portfel dla Barbie! Boże, gdybyś Ty wiedziała, jak mi wtedy wszyscy zazdrościli! Kiedy przychodziłam do koleżanki z całym tym „śmieciowym” worem, wypełnionym miniaturowymi ubrankami dla lalek. Nikt takich nie miał, ha! A przecież już wtedy uszycie tego wszystkie było dla Ciebie sporym wyzwaniem.

Dziękuję Ci za każdą partyjkę w karty! Wybacz, ale nie umiem za nic na świecie przypomnieć sobie, jak grało się w „Trumfa” – tak nazywałaś tę grę. Pamiętam, że karty układałyśmy w wachlarz.

Wreszcie, dziękuję Ci za dorosłość. Że tak długo w niej byłaś. Choć z roku na rok, coraz mniej było Ciebie samej.

Pamiętam naszą ostatnią rozmowę, byłaś w szpitalu. Ja stałam w przedszkolnej szatni, ubierając syna. Nie chciałam kończyć, odkładać słuchawki. Choć rozmawiałyśmy, jak gdyby nigdy nic, obie czułyśmy, że to będzie ta ostatnia rozmowa, ostatnie słowo. A jednak nadzieja nie pozwoliła nam powiedzieć tego na głos. Pożegnać się ostatecznie.

Choć od czasu beztroskich obiadów pływających w najlepszym na świecie sosie, do tej ostatniej rozmowy minęło wiele lat ubranych w zwykłą, szarą starość, która Cię coraz mocniej odbierała nam wszystkim, dla mnie zawsze będziesz Babcią, która na dwór zabiera sok z jarzębiny, pomieszany z przegotowaną wodą i dwie szklanki, w koszyku. Bo tego wszystkiego nie da się odebrać, ani zmienić. Tego, co zapisałaś w nas przez lata. Dziękuję. Przez wiele lat byłaś radością. Ciepłem, beztroską. Ten czas pamiętam najmocniej.

Babciu S., dziękuję Ci…

A właściwie prababciu. Wiem, że nie znałyśmy się zbyt długo, ale uwierz, że bardzo mocno zamieszkałaś w moim życiu. Byłaś ukochaną babcią mamy. Zawsze o Tobie opowiadała. Nadal to robi, wiesz?

Nigdy nie byłaś starością ani przemijaniem. Byłaś życiem i energią, nawet wtedy, gdy chodziłaś już nieco wolniej i wolniej. Byłaś kobiecością. Straszą Panią, która uosabiała najwyższą klasę.

Dziękuję, że gdy niosłam talerz i zrzuciłam z niego wszystkie jajka, bez mrugnięcia okiem szybko je podniosłaś i zaserwowałaś na stół, jak gdyby nic się nie stało. Ależ wtedy się wystraszyłam, że będzie awantura. A Ty pokazałaś mi, że to nieważne, że nie muszę być idealna. To ważna lekcja dla pięciolatka. Pamiętam, że puszczałaś mi oczko, przez ten ogromny stół, za każdym razem, gdy ktoś sięgał po jajo… 🙂

Elegancka, ciepła, niezależna. Z ogromnym dystansem do siebie i tego niedoskonałego świata. Jakbyś odrobinę nie pasowała do czasów, gdy najczęściej wszyscy słyszeli i powtarzali, że czegoś nie wypada.

Pamiętam Twoje eleganckie, staromodne rękawiczki. I usta umalowane pomadką. Perfumy, kapelusze, broszki. I tę zwykłą naturalność, która wszystko równoważyła. Fartuszek, mały piec na węgiel, słodką herbatę. Twoje mieszkanie, ogromne meble i sufit, który zdawał się sięgać nieba. To był dla mnie inny świat. Magia mojego dzieciństwa.

Babciu U., dziękuję Ci…

… za to, że jako pierwsza pokazałaś mi, że kobieta może być niezależna. Choć dziś wiem, że na wiele lat tę niezależność poświęciłaś. Tak myślę, bo nigdy Cię jeszcze o to nie zapytałam.

Nie miałam jeszcze pojęcia, co to oznacza, ale to Ty byłaś, w tych dziwnych czasach, kobietą niezależną, pracującą. Tak, kiedy byłam bardzo mała, byłaś jedyną pracującą kobietą, którą znałam! I to w telewizji! Rany, ależ Ty mi imponowałaś.

Dziękuję za to, że zawsze byłaś w trudnych chwilach buforem, który nas ochraniał. Że gdy nikt nie widział, przynosiłaś kakao do łóżka, pozwalałaś nie zjeść tego, czego nie lubiłyśmy. Często na przekór dziadkowi. Pozwalałaś nam być dziećmi. Choć pewnie musiałaś zapłacić za to nasze „dzieciństwo” swoją cenę. Dziś wiem, jak ciężka musiała być Wasza relacja.

Wiem, że gdy byłyśmy małe, nie chciałyśmy często przyjeżdżać. Wybacz Babciu, ale ta wewnętrzna bariera nie Ciebie miała zatrzymać. Dopiero dorosłość dała nam więcej odwagi i asertywności, by być bliżej Ciebie pomimo wszystkiego, co działo się obok. Dorosłość i doświadczenie nauczyły nas widzieć inaczej, rozumieć. Nasza relacja, zaczęła najmocniej rozkwitać, gdy  byłam już dorosła.

Dziękuję Ci Babciu za wiele godzin rozmów przez telefon. Ileż razy gadałyśmy, gdy zaczęłam pracować w podobnej branży. A gdy zasadziłam swoją pierwszą doniczkową bazylię i rozmaryn. Rany, miałam dwadzieścia parę lat i rosłam w oczach, bo czułam, że jesteś ze mnie dumna.

Dziękuję Ci Babciu, za to jaka jesteś, ile jest w Tobie siły. Szczególnie dzisiaj. Dziękuję, że nie żyjesz przed telewizorem, w fotelu. Za to, że się uśmiechasz. Mam wrażenie, że robisz to coraz częściej.

Za to, że tak dużo czytasz. Że pokazujesz moim dzieciom, że czas nas nie ogranicza.

Jeśli miałabym Cię nazwać, byłabyś Babcią Odważną. Babcią z historią nie do końca różową, a jednak konsekwentnie dbającą o swój rozwój.

Dziś najbardziej dziękuję Ci za to, że postawiłaś na siebie! Za to, że nie straszny Ci komputer czy smartfon, za to, że wciąż chcesz próbować czegoś nowego. Mówiłam Ci już, że dzieci uwielbiają do Ciebie przyjeżdżać?

Nikomu nie życzyłabym innej babci. Dziękuję Wam bardzo.
Pamięci B.G. i B.S oraz w podziękowaniu B.U.


Zobacz także

Lśnij jak gwiazda gdziekolwiek jesteś

„Kocham cię, ale nie mogę z tobą być”- powiedziałeś. Nie wierzę w to

Apel kobiet do Agaty Kornhauser-Dudy w sprawie sytuacji na wschodniej granicy RP. „Czas deklaracje przekuć w czyny”