Lifestyle

Paulina Młynarska napisała testament. „Za bardzo kocham życie, żeby „w razie W” zostawić bliskie osoby z bałaganem”

Redakcja
Redakcja
13 października 2022
fot. CC BY-SA 2.0/wikipedia, domena publiczna
 

Trzeba doceniać siebie. Dziś odebrałam bardzo ważny dla mojej przyszłości dokument. I złożyłam u notariuszki poprawiony o zmiany testament. Za bardzo kocham życie, żeby „w razie W” zostawić bliskie osoby z bałaganem – pisze na Facebooku Paulina Młynarska.

Post, jak każdy Pauliny, wywołał lawinę komentarzy. Wspierających, gratulujących, pełnych podziwu i zrozumienia. To ważne słowa Młynarskiej, oby trafiły do jak największej liczby ludzi. Warto uświadomić sobie, jak ważne jest to, żeby pomyśleć trochę naprzód – nie tylko o sobie, ale też o bliskich. W tym przypadku o tym, co zostawimy po sobie, kiedy przyjdzie czas odejść. I nie chodzi tu o dobra materialne i wielkie spadki, a raczej o to, żeby zwyczajnie nie zostawić „bałaganu” w papierach i sprawach.

Któż z nas nie zna choć jednej takiej historii, kiedy nagle rodzina zostaje z całą górą problemów po śmierci np. ojca. Niedopilnowane płatności, brak możliwości ustalenia, gdzie są oszczędności, jakie lokaty, czy są jakieś pożyczki do spłacenia itp. Słusznie w komentarzu pod postem Pauliny Młynarskiej zauważa psychoonkolog:

Nawet ciężka choroba często nie mobilizuje ludzi do uporządkowania swoich spraw.
A potem najbliżsi, oprócz żałoby mają do rozwikłania niezły bałagan. Czasem nawet rodziny rozpadają się, ponieważ nie potrafią się porozumieć.

To bardzo dojrzałe, by porządkować swoje sprawy tak, by nie były one dla naszych bliskich problemem, gdy my odejdziemy.

– Czuję obezwładniającą wdzięczność za to, że mogę w tym świecie pełnym smutku i rozpaczy przeżywać takie chwile. Napracowałam się, ale też mam szczęście. Przede wszystkim szczęście – pisze Paulina Młynarska.

Zobacz też:

Napisałam więc testament. Bez pośpiechu, powoli, akapitami, analizując jak daleko wchodzić w szczegóły, czy rozkładać moją „masę spadkową” na setki puzzli, czy może skupić się na najważniejszych elementach. Obdarowałam w nim wszystkich i wszystko co dla mnie ważne. Przypomniałam sobie o światowej tradycji donatorów społecznych i przekazałam także część moich pieniędzy na organizacje
pozarządowe, w których działam. Aby kiedyś, kiedy mnie już nie będzie, Kobiety Siostry stały się również, albo bardziej barwne i twórcze jak te, które towarzyszą mnie.

Napisałam testament. Dla siebie i dla moich Sióstr Kobiet



Lifestyle

Quiet quitting. „Nie odpowiadam na maile po pracy. Nie zgadzam się na bezpłatne nadgodziny”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
13 października 2022
fot. Xsandra/iStock

Polacy pracują dłużej niż mieszkańcy najbardziej rozwiniętych krajów Europy – wynika z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Na pracy spędzamy średnio 39,7 godz. tygodniowo. Więcej niż Francuzi, Szwedzi, Niemcy czy Duńczycy. Z rankingu „The Workforce View in Europe 2018” wynika, że już przed pandemią Polacy byli najbardziej zestresowanymi pracownikami w Europie. Nie dość, że  już wtedy żyliśmy w napięciu i ponadprzeciętnie długo, to raport firmy Naturativ donosił, że aż połowie z nas zdarza się pracować w czasie wolnym. Najgorzej było wśród młodych! Przed pandemią połowa osób w wieku 18–24 czuła dyskomfort, jeśli nie wykonywała swoich obowiązków zawodowych w czasie wolnym. Teraz to się zmienia. Rok 2022 to rewolucja quiet quitting! Co to oznacza?

Na początek kilka słów z Internetu

„Przestałam być wzorowym pracownikiem, gdy szefowa nie miała czasu ze mną porozmawiać o podwyżce inflacyjnej. Odpisała mi, że nie ma czasu rozmawiać nawet przez telefon. Poprosiła o maila, na którego nigdy mi nie odpisała”, Grażka19

„Quiet quitting to nie jest lenistwo czy zemsta na złośliwym szefie. To zdrowe stawianie granic. Opamiętałam się, bo przez pierwsze miesiące pracy byłam zachłyśnięta możliwościami i potrafiłam siedzieć nad projektami do godziny pierwszej w nocy. Aż poczułam, że mam nawrót depresji. Teraz po ośmiu godzinach zamykam komputer. Oczywiście pracodawcy nie są zadowoleni. Szefowa z fałszywą troską pyta: Gdzie się podziała ta moja kreatywna Matusia?”, Marta.

„Patrzę na moją zharowaną matkę, która ma teraz 50 lat. Nie miała dla mnie czasu. Pracowała po kilkanaście godzin dziennie. Nikt nigdy jej nie docenił, choć zarywała noce. Nie będę taką frajerką”, Inez356

„Kiedy zaczęli ode mnie wymagać, bym zainstalowała na prywatnej komórce trzecią apkę do komunikacji w firmie, odmówiłam. Powiedziałam, że mogę ją mieć w komputerze, ale po ośmiu godzinach wylogowuję się i sajonara”, worklifebalance

„Ja też nie odpisuję szefowej na kompulsywne maile w środku nocy albo w weekend. To jest mój czas na regenerację. Niech dziadersy uczą się od nas! Wiem, że nic od tego starania się nie zależy. Czy będę wyrabiać bezpłatne nadgodziny, czy nie – zarobię tyle samo. I tak zarabiam najniższą krajową, bo jestem tuż po studiach”, Likes2001

@zaidleppelin On quiet quitting #workreform ♬ original sound – ruby

Co to jest guiet quitting?

Te dwa słowa można tłumaczyć jako „ciche rzucanie” albo ciche kończenie”. I wcale nie chodzi tu o porzucanie pracy, która zawodzi twoje oczekiwania finansowe, emocjonalne czy aspiracyjne. To po prostu idea wykonywania pracy wystarczająco dobrej. Nie trzeba być już naiwnym prymusem, bo nikt nie liczy na to, że to może się opłacać. Młodzi wykonują więc swoje obowiązki tylko w wyznaczonych godzinach pracy. Spędzają w niej tylko tyle czasu, ile jest wymagane, a po wyłączeniu komputera i wyjściu z biura nie odpowiadają już na e-maile. Nie angażują się też naiwnie w służbowe obowiązki, za które nikt im dodatkowo nie płaci. Młodzi, najczęściej ci z „pokolenia Z” (urodzeni po 1995 roku) chcą dbać o swój work-life balance, czyli równowagę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Wyżej niż pieniądze i ambicje stawiają swoje zdrowie psychiczne. Uważają, że fajne i kreatywne rzeczy mogą robić poza pracą.

Skąd wziął się guiet quitting

Termin quiet quitting spopularyzował 24-letni Zaid Khan (@zaidleppelin). W lipcu 2022 roku mieszkaniec Nowego Jorku zamieścił na TikToku film, w którym mówił, dlaczego nie trzeba angażować się w pracę bardziej, niż jest to konieczne. „Prawda jest taka, że praca nie jest twoim życiem i nie świadczy o wartości człowieka” – mówi, a jego nagranie błyskawicznie stało się viralem. Na TikToku zaczęły pojawiać się kolejne filmiki – poradniki o tym, dlaczego warto pracować wystarczająco dobrze i dlaczego trzeba stawiać granice pracodawcom. Quiet quitting z miesiąca na miesiąc rośnie w siłę na naszych oczach.

Młodzi wiedzą, że 12-godzinny dzień pracy nie jest dla nich jakąś wspaniałą szansą, by odnieść sukces. Quiet quitting wcale nie polega na obijaniu się, leniuchowaniu czy zawalaniu terminów. Polega zaś na wykonywaniu zadań, które są wyłącznie w zakresie naszych obowiązków. Na braniu L4 w sytuacji choroby. Na mówieniu głośno „nie”, jeśli szef próbuje zastraszać. Młodzi nie chcą się przepracowywać jak ich rodzice, nie chcą brać nadgodzin i przymykć oczu na mobbingu. Wiedzą, że to nie ejst cena, którą trzeba zapłacić za dostanie i pełne radości życie.


Zobacz także

Rozwiązanie akcji #BeMumSelf

5 subtelnych zachowań, które pomogą ci zdobyć zaufanie innych ludzi

O oszustach matrymonialnych

Złap mnie, jeśli potrafisz… Ile kosztuje iluzja miłości? O oszustach matrymonialnych