Lifestyle

Paryż po atakach: „Dziś żyję już w innym świecie”. Rozmawiamy z Cécile, która mieszka w dzielnicy zaatakowanej przez terrorystów

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 listopada 2015
Fot. Screen z filmów na TwitterAnna Kalczyńska
 

Paryż płacze. Piątkowe zamachy terrorystyczne kolejny raz przypomniały nam o tym, że żyjemy w świecie, w którym nikt nie może czuć się bezpiecznie. Wczoraj wieczorem, w ciągu kilku chwil miasto tętniące życiem, hedonizmen i miłością opanował strach. Strach przed śmiercią, utratą bliskich. I jeszcze ta niepewność jutra.

Zaniepokojona wysyłam SMS-a do Cécile, znajomej ze studiów. Cécile z mężem i dwójką małych dzieci mieszka w X dzielnicy czyli tam, gdzie rozegrały się wczorajsze, tragiczne wydarzenia. Gdy odpowiada, oddycham z ulgą.

Zdzwaniamy się. Po krótkim „Cześć, jak to dobrze, że u was wszystko w porządku”, następuje chwila milczenia, w tle słychać tylko bezlitośnie dzwoniące telefony, spikerkę telewizyjną, gwar.

– Wiesz, tak naprawdę, to nic już nie jest w porządku – głos Cécile łamie się. – Nie spaliśmy całą noc. Wszędzie policjanci, wojsko. Helikoptery krążą nad miastem od wczoraj. Boję się. Do Le Petit Cambodge wpadaliśmy czasem na lunch (restauracja, w której terroryści zastrzelili kilka osób – przyp.red.). Dzwonimy do wszystkich znajomych, sąsiadów. Od wczoraj jest z nami moja siostra, która wieczorem, kiedy zaczęły się zamachy, wracała od swojego chłopaka. Zadzwoniła do mnie przerażona. Powiedziała „Dzieje się coś niedobrego, włącz telewizję, na ulicach jest mnóstwo policji, ludzie uciekają”. Od tamtej pory nie wyłączyliśmy telewizji. Kazałam mojej siostrze natychmiast przyjść, bałam się o nią. Teraz chcę być z moją rodziną. Oglądamy cały czas relacje, komentarze. Dzwonimy do rodziny, przyjaciół, dowiadujemy, czy wszyscy dotarli do swoich domów. To taki ogromny smutek, żal. Mamy dwójkę małych dzieci, teraz boję się o ich przyszłość. Pojawiają się pytania… W jakim świecie będą musiały dorastać, żyć? Dzisiaj boję się najbliższego poniedziałku. Nie wiem, czy odważę się odprowadzić córkę do żłobka, czy  syna dać na kilka godzin w przedszkolu….  Nie chcę zostawiać ich nawet na chwilę. Umierałam ze strachu, jak mój mąż wyszedł rano, na drugą stronę ulicy, do sklepu. To absurdalne, ale czuję się zagrożona cały czas. Bardzo, bardzo smutny dzień.

W czasie tej rozmowy nie znajduje słów pocieszenia. Nie wiem, co powiedzieć. Sama przecież mam dwójkę dzieci…

Cécile opowiada: – To był zwykły piątek. My zazwyczaj w takie piątki też wychodzimy, spotykamy ze znajomymi w małej restauracyjce… Teraz nie wiem, kiedy odważę się usiąść gdzieś spokojnie, zamówić kawę… Oni strzelali na oślep, tam mógł być każdy z nas. Zginęły czyjeś dzieci, rodzice, jacyś zakochani… Tymi zamachami oni okradli nas z marzeń, planów…  Patrzę na te obrazy, to jest moje miasto i ono płacze, całe we krwi. Jean-Pierre (mąż Cécile – przyp. red.) dzwoni do wszystkich naszych przyjaciół. Wśród nich są także Muzułmanie. Jak oni się czuję, jak teraz mogą być traktowani…? Już po Charlie Hebdo, dużo znajomych się od nich odwróciło. A oni przecież cierpią tak jak my, jak wszyscy Francuzi dzisiaj. My wszyscy jesteśmy Francuzami, bez względu na religię. Kochamy ten kraj, Europę… Ale to nie jest już mój świat – cisza… – Nie mogę mówić, przepraszam…

Dziś wszyscy jesteśmy Francuzami. Pokazujemy naszą solidarność, łączymy się z tymi, dla których już znajome ulice nigdy nie będą takie same…

Pod koniec rozmowy Cécile dodaje: – Uważajcie na siebie, nie wiem kiedy teraz się zobaczymy. Uważaj na swoje dzieci. Chyba nikt już nie jest bezpieczny…


 

Jak donoszą źródła, we wczorajszych zamach terrorystycznych w Paryżu zginęło około 128 osób. Około 300 jest rannych. Jednak prawdziwy dramat dotyczy wszystkich. Tych, którzy stracili bliskich i tych, którzy w poniedziałek rano będą musieli wyjść z domów, odwieźć dzieci do szkół, iść do pracy i tylko modlić się, żeby wieczorem wszyscy spotkali się znowu przy wspólnym stole.

  Świat przybrał barwi flagi Francji.





Lifestyle

Dzisiaj też bądź dobra dla siebie. Tydzień pierwszy, dzień #5

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 listopada 2015
Fot. Flickr / CC BY
 

I przyszedł weekend. Może będzie inny niż wszystkie tym razem? Bo nie zabiegany, zaprzątany i zagotowany. Tylko odrobinę spokojniejszy. Bardziej skupiony na tobie? Znajdziesz w chwilę dla siebie?

Wierzymy, że tak. Że po raz kolejny zrobicie sobie przyjemność. Że zostaniecie w tej naszej wspólnej już akcji #Bądźdobradlasiebie

To może dzisiaj spacer. 30 minut. Bez względu na pogodę. Ubierz się wygodnie i wyjdź z domu. Pospaceruj, bez pośpiechu, uważnie rozglądając się wokół, albo nie rozglądając się. Tak, jak lubisz. Pozwól sobie na ten czas. Bądź tylko dla siebie. Zachęcamy bardzo 🙂

A jeśli nie spacer to napisz koniecznie, co dziś dla siebie zrobiłaś!


 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Pierwszy tydzień: 10-16.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień pierwszy:
    2 x voucher pielęgnacyjny do kliniki Profemed
    4 x zestaw kosmetyków ufundowany przez debiutującą na polskim rynku, markę francuskich kosmetyków VALCENA

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień pierwszy – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Przepraszam, że odchodzę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 listopada 2015
Fot. iStock / Lolkaphoto

Pytasz dlaczego. Nie wiem. Po prostu odpowiedziałam mu: „Tak, spacer to dobry pomysł”. Bez chwili zadumy, że przecież ty, my, obietnice, zaufanie, wierność. Bez żadnego wstydu albo „ale”. Bez niechęci do spacerów, choć sam wiesz, jak nienawidzę chodzić po parku. Bez wahania.

Zakładam na to spotkanie starą sukienkę, kupioną zanim cię poznałam, aby nie mieć skojarzeń, twojego zapachu, winy. Ubieram się w tamtą prostotę, którą chciałeś podmienić na elegancję. Jesteś taka piękna, eksponuj to.  Mam torebkę, która odstaje od reszty i dobrze mi z tym. Byłam niezgodna estetycznie, jak twierdziłeś, ale nie rozumiałeś, że to jest moja rogata dusza. Moja opozycja wobec świata i blichtru, którynic nie znaczy.

Idę tam powoli przewidując, że się spóźni. Tacy jak on zawsze się spóźniają. Mówisz mi potem, że wybieram swoją niestabilność. Znasz mnie i wiesz, że kocham ryzyko bardziej niż śniadania podane do łóżka. Przez chwilę poddaję się twojemu bezpiecznemu rytmowi i świat mój zaczyna być przewidywalny i spokojny. Mówię przyjaciółce, że jestem pusta. Dziwi się, bo przecież mam teraz doskonałe życie i najlepszego człowieka obok siebie. Jak można być pustym w idealnym świecie?

Idę tam powoli, bo palę papierosa. Tak, tak papierosa. Jesteś dumny z tego, że rzucam i mówisz mi, że potrafię zmienić swoje życie. Masz na myśli swój poukładany świat. Nawet nie wiesz, jak bym chciała choć trochę zbliżyć się do niego. Masz zawsze świeże kwiaty. Pełną lodówkę i zapach waniliowej świecy. Jedzenie pakujesz dzieciom do pięknych pudełek, a na kolację robisz im soczyste steki. U nas zawsze czegoś nie ma. Mój syn narzeka, że nie umiem gotować. Podobno krzywo kroję chleb. A mój stary pies już nie trzyma moczu i ciągle latam ze ścierą. Widzisz, trochę mi daleko do twojego świata.

Idę tam powoli, bo dobrze się czuję w brzydkiej sukience i w butach na płaskich obcasach. Nikt się za mną nie ogląda, wreszcie mogę być anonimowa. Nie mówisz mi, że pięknie wyglądam myśląc o wyeksponowanej szpilką kobiecości. Nie patrzysz już z zachwytem. Nie mam więc wyjścia i muszę wpaść w samozachwyt. Wiesz, jakie to trudne dla mnie, nauczyć się kochać siebie. Powiedziałeś mi na koniec, że myślałeś, że swoją miłością wypełnisz nas oboje. Zła droga kochany, zła. Stałam się beneficjentem twojej miłości nie wkładając żadnego wysiłku we własne uczucia. Byłeś za nas oboje, kochałeś za nas, marzyłeś i planowałeś. A ja powoli znikałam. Paradoks, prawda? Bo zawsze twierdziłeś, że to ja jestem królową. Pamiętaj, że blask człowieka bywa światłem odbitym.

Myślę o tym, że od ciebie odchodzę. Czuję się jak szmata, bo wybieram innego mężczyznę. Jak kompletna idiotka, bo przecież to facet bez przyszłości, związek bez przyszłości. Jak luzerka, która przegrywa właśnie swoje fajne życie. Wmówiłeś mi, że jesteś moją szansą, biletem do normalności. Tylko, zastanawiam się, czym ta normalność jest? Życiem od do? Schematem? Rozpiską na lodówce? Może moja normalność jest w tej niedopalonej fajce, szaleństwie, chaosie? Czy chaos może więc być normalnością? Dla ciebie nie, ale dla mnie może tak. Mówisz, że mogłabym mieć więcej. Moja babcia powtarzała, że więcej nie znaczy lepiej i może to ona ma rację. Mogłabym mieć twoje fajne życie, ale wybieram swoje.

Mój ojciec cię uwielbia i dzwoni, aby mnie przekonać, że robię błąd. Nie spotkasz nikogo lepszego, niegrzeczna córko! Dwadzieścia lat temu przestraszyłabym się i pobiegła przeprosić. Tata ma rację. Tata wie, czego córka potrzebuje. Ale stara już jestem, swoje przeżyłam i wiem, że nie zawsze wybieramy to, co inni uznają dla nas za najlepsze. Ba, nawet mój przepalony mózg dostrzega tę istotną prawdę. Fakt, nie znam nikogo lepszego niż ty, jak Boga kocham, jak żyję, nie spotkałam tak idealnego człowieka. I zazdroszczę tej, która zostanie tobą obdarowana. Bo jesteś darem. Mimo tego zastanawiam się, czemu wciąż czułam się pusta? Dlaczego nie chciałam mieć planów? Wspólnych marzeń? Dziecka?

Chciałeś mi wybaczyć, choć nigdy bym na to nie pozwoliła. Zdrada jest złem, kochany. A ja nie jestem złym człowiekiem. Po prostu nie wiedziałam już co zrobić, aby to przerwać. Nie patrzeć w twoje rozczarowanie, pytania bez odpowiedzi, żal. Nie ograniczać życia do tu i teraz. Nie siłować się z twoją rosnącą frustracją. Myślisz, że nie widziałam, jak jesteś rozczarowany naszym życiem? Ja widzę wszystko. Czułam się wciąż winna, że nie mogę dać ci tego, czego potrzebujesz. Nie dlatego, że jestem skąpa, egoistyczna, chora. Ja po prostu tego nie miałam.

Idę tam powoli. Miejsce zbrodni. Ale jest piękna słoneczna jesień, a ja bardzo kocham tę porę roku. Czuję się lekko, wciągam głęboko powietrze. Wiem, że za chwilę moje życie znów wysadzę w powietrze i zostanę w nim sama. On? Uśmiecham się. Piękny człowiek. Inny. Ale taki, którego spotykasz na moment tylko. Podczepiasz się pod jego światło i idziesz dalej. Może jest w tym podobny do mnie? Samotność. Znów do mnie wróci stara wredna przyjaciółka. I lęk. Ten jest najgorszy. Już mnie plecy bolą na myśl o tym.

Chcę, abyś miał piękne życie. Takie, na jakie zasługujesz. Chcę, aby ktoś budził się przy tobie i pytał, czy dalej śni. By tarmosił twoje włosy i przyciągał głowę do swojej. By zawsze odpowiadał na sms: „kocham cię” tym samym. By nie mógł się doczekać, aż to wasze wspólne się zacznie. Jestem więcej niż pewna, że tak u ciebie będzie.

Mówisz mi, że mogę się jeszcze zatrzymać? Nie mogę. I nie chcę.

Dziękuję za wszystko.

I przepraszam.

Jestem twoim przyjacielem na zawsze.


Zobacz także

włosy

10 grzeszków, które niszczą twoje włosy. Akcja „Raz, dwa, trzy… piękne włosy”. Tydzień III – Świadoma pielęgnacja

„Lubię wracać tam, gdzie byłem już”. Nie żyje Zbigniew Wodecki…

Piękno jest w tobie, ale jak je wydobyć i pielęgnować?