Lifestyle

Oryginalna biżuteria! Kto nie chciałby jej nosić. Zobaczcie koniecznie

Redakcja
Redakcja
6 listopada 2016
MaryLouBangok
 

Mary Lou – projektantka biżuterii pochodząca z Bangoku tworzy biżuterię, której chyba trudno się oprzeć. Jej projekty pierścionków dalekie są od tych, do jakich jesteśmy przyzwyczajone. Zresztą, po co nosić kilka różnych pierścionków, jak można je połączyć w jeden zestaw.

Zobaczcie. My coś takiego byśmy chciały mieć na palcach, a wy?

MaryLouBangkok

MaryLouBangkok

MaryLouBangkok

MaryLouBangkok

 


Lifestyle

Gdzie ci prawdziwi mężczyźni? O Wandzie, co Polaka nie chciała

Karolina Krause
Karolina Krause
6 listopada 2016
Fot. iStock/Geber86
 

Tak, jestem z nim. I nie, nie zamierzam za to nikogo przepraszać! Od kilku lat jestem w szczęśliwym (w większości) związku z Hiszpanem. Gdzie mój patriotyzm? – zapytasz. A w dupie go mam! Bo, jaki w zasadzie wybór mają dzisiaj Polki? Ale te prawdziwe, młode Polki z krwi i kości. Takie, które mają świadomość tego, w jakim kraju się urodziły i wychowane zostały w duchu polskich tradycji. Jest  XXI wiek. Nasi dziadkowie, ojcowie, wujkowie, bracia, słowem – wszyscy faceci, którzy przez lat stanowili dla nas wzór prawdziwego mężczyzny, zupełnie nie przypominają dzisiejszych mężczyzn.

Faceci są zagubieni, to widać. Ale to właśnie ich zagubienie sprawia, że my gubimy się jeszcze bardziej. Sęk w tym, że do odwiecznych problemów w postaci mówienia o swoich emocjach, dochodzą problemy rzędu samej definicji tego, co to znaczy „być męskim”. Świat staje się coraz bardziej feministyczny dlatego, bo gros facetów nie potrafi wyrobić sobie nowej definicji męskości.

Polska weszła do UE, coraz więcej obcokrajowców przyjeżdża do kraju i jeszcze raz tyle osób z niego wyjeżdża. Słyszy się na okrągło, że Polki coraz częściej na partnerów i (co gorsza!) ojców swoich dzieci wybierają cudzoziemców. Na szczęście, z pomocą naszym paniom spieszą dzielni polscy patrioci, którzy takowym „zdrajczyniom narodu”, jak w czasie okupacji, najchętniej ogoliliby głowy.

Z przejawem takiej niechęci spotkała się ostatnio moja przyjaciółka (trzy lata związku, też z Hiszpanem). W sobotni wieczór wybraliśmy się wspólnie do jednego z Sopockich klubów. Razem z J. poszliśmy szukać miejsca do siedzenia, kiedy przy barze rozpętała się awantura. Co jest? – pytam A. – Ten burak nie chce nam sprzedać piwa! – odpowiada równo wkurzona przyjaciółka . Mówi, że niby nie można tu płacić kartką i, żeby się mój latynoski lowelas przeleciał do bankomatu. Obydwie byłyśmy w szoku. Doskonale wiedziałyśmy, że tekst z kartą to tylko pretekst. To nie był nasz pierwszy raz w tym miejscu i nigdy nie było z tym problemu. Nie mogłyśmy jednak wyjść z podziwu, że pracują tam tacy ludzie…. Nigdy już tam nie wróciliśmy.

Dwie skrajności

Ale, jaki  tak naprawdę wybór mają Polki? Pozostając przy tym co ojczyste, skazane są na facetów zamkniętych w sobie, rzadko okazujących emocje, o przerażającej samoocenie, poszukujących swojego męskiego „ja” w jednej z dwóch skrajności: fizyczności lub intelekcie. Mamy więc przysłowiowego koksa albo mola książkowo-komputerowego, przy czym ani jeden, ani drugi nijak nadaje się do stworzenia rodziny. W większości przypadków utkwiły w nich jednak resztki spuścizny po romantyczno-dżentelmeńskim dziadku, które przejawiają się pod postacią przekazywania kwiatów, przepuszczania kobiet w drzwiach i tego typu manierach. Często dość komicznie kontrastujących z ogólnym stylem bycia  takiego osobnika.

Polak potrafi

Swoją drogą, w porównaniu do swych egzotycznych konkurentów niewątpliwym plusem polskich chłopaków jest zaradność. I nie chodzi tu o bycie MacGyverem w każdej sytuacji, ale o zwykłą próbę zaradzenia sytuacji, która często okazuje się być skuteczna. Choć tego typu rzeczy wspólne są chyba obu płciom wychowanym w tej kulturze. Niemniej jednak polscy mężczyźni znacznie lepiej wypadają na tym polu, jak i na wszelkich pracach związanych z urządzeniem i naprawą mieszkania. Takiego męża ze świecą szukać!

Południowcy dla odmiany bardzo lubią mówić o swoich emocjach, ale za to kompletnie nie mają pojęcia o tym, jak poradzić sobie z cieknącym kranem, wymienić zamek w drzwiach i powymieniać zawiasy. Można z nimi zbudować realny związek opierający się o wspólną rozmowę i zrozumienie. Bez perspektyw na to, że gdy przepali się żarówka, to on ją wymieni. Problematyczny może okazać się także  brak powagi w sytuacji, która wydaje się tego wymagać, bo Latynosi żartują praktycznie ze wszystkiego. Czasem również z rzeczy istotnych i kluczowych w budowaniu związku. Zapomnieć też można o specjalnym traktowaniu, jako że kwiaty kupuje się tam głównie na pogrzeb, a drzwi otwiera się jedynie przed sobą. Dżentelmeńskie maniery dawno odeszły tam w zapomnienie.

Trudny wybór

Tym, którzy myślą, że decyzja o „mieszanym związku” jest łatwa wyjaśniam: jestem Polką i kocham mój kraj. Szanuje jego tradycje, które w przyszłości chciałabym przekazać dzieciom. Należę jednak do pokolenia, które coraz bardziej świadomie widzi siebie także jako Europejczyków, co zmienia nieco naszą wizję patriotyzmu. Zastanawiając się więc nad wyborem ojca dla mojego dziecka, nie rozpatruje tego na zasadzie Polak czy Hiszpan. Widzę po prostu faceta, którego chcę poznać, a później stworzyć z nim zdrowy związek. Podstawą każdej relacji jest jednak rozmowa. A tak się akurat składa, że południowcy uwielbiają gadać. Dlatego wybrałam jego.

Czy wolałabym Polaka? Pewnie! I to nie raz! Chciałabym bym być traktowana wyjątkowo, mieć poczucie, o istnieniu drugiego filaru, który mnie wesprze, zaradzi coś na moje problemy. Faceta, który zrozumie, że czasem trzeba brać rzeczy na serio. Tylko, że wśród moich rodaków, jakoś nie udało mi się na takiego trafić. Pewnie dlatego, że nie potrafią się otworzyć i szczerze mówić o tym co czują.

Może więc warto by się nad tym zastanowić i zamiast rozmyślać o goleniu kobiecych głów, trochę jednak nad tym popracować? W końcu praca to coś, na czym się znamy.


Lifestyle

Jesteś już dorosła, miej to w głębokim poważaniu! 10 rzeczy, którym czas pokazać środkowy palec

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 listopada 2016
Fot. iStock/ kupicoo

Można narzekać na przybywające wraz z wiekiem zmarszczki, obwisłe tu i ówdzie części ciała, coraz większą liczbę świeczek na urodzinowym torcie i to, że od dobrych kilku lat przy zakupie alkoholu nikt nie prosi nas o dowód osobisty. Można, ale zamiast skupiać się na minusach wieku dorosłego, popatrzmy na jego niewątpliwe plusy. Bo oto, drogie panie, wreszcie można odetchnąć pełną piersią, przestać się przejmować głupimi regułami i konwenansami, a nawet wypiąć na nie wprost i pokazać im środkowy palec. Jesteśmy już dorosłe, wiec pewne rzeczy możemy olać i mieć w głębokim poważaniu. Nareszcie!

Opinia innych

Jeśli ktoś ma z tobą problem, to… jest to jego problem! To jedna z najlepszych rad, jaką warto przyjąć i wdrożyć w swoje życie. Nie jesteś już nastolatką, która zabiega o względy każdego i chce, by wszyscy darzyli ją sympatią. Masz swoich przyjaciół i rodzinę, swoich ludzi – nie musisz być miss popularności zawsze i wszędzie. A opinie innych… cóż, każdy z nas jakąś ma, a przejmowanie się wszystkimi byłoby straszną głupotą!

Głupie modowe wymysły

Nawet jeśli niewygodnie – ważne żeby było modnie. No, może kiedyś, bo teraz już dobrze wiesz, że moda przemija, a styl pozostaje, wiesz, czego chcesz (a przynajmniej czego z pewnością nie chcesz), w czym czujesz się komfortowo i swobodnie, a co zupełnie nie wchodzi w grę. Nie przejmuj się też zasadami, że paski tylko dla chudych, mini dla nastolatek, a kostium kąpielowy dla dziewczyn o figurach modelek – bądź ponad to i ubieraj to, co sprawia ci przyjemność!

Podnietki od odpowiedniej metki

Był czas, gdy logo na T- shircie, odpowiedni znaczek na butach albo najnowszy gadżet były niekiedy ważniejsze od innych rzeczy. Na szczęście ten etap masz już za sobą i dobrze wiesz, że nawet w gaciach kupionych na promocji w markecie, z tuszem do rzęs za 20 a nie 200 złoty i ze stara nokią, nadal jesteś wartościową osobą, a twoja samoocena nie zależy od przedmiotów, które posiadasz. Ten, kto twierdzi, że bez metki nie ma podnietki, najwyraźniej jeszcze nie całkiem dorósł.

Twoi eks

No tym to się w ogóle nie przejmuj, bo co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Możesz od czasu do czasu wspomnieć miłe chwile, opowiedzieć śmieszną anegdotę, ale na tym koniec, cześć pieśni! Co minęło, już nie wróci, więc szkoda czasu na przejmowanie się i tkwienie w zamierzchłych czasach.

Bycie miłą dla wszystkich

To musi być strasznie wykańczające! Łażenie z uśmiechem przyklejonym 24 godziny na dobę na pewno wywołuje skurcz mięśni twarzy, a nieustanne potakiwanie doprowadzi do zwyrodnień w okolicach szyi. Nie chodzi o to, by być wredną i bezczelną, ale musisz być dla każdego miła – jak ktoś cię dźga torbą w tramwaju, kabluje na ciebie w pracy albo nieustannie docina i śle ironiczne komentarze w towarzystwie, to zareaguj! Dosyć gryzienia się w język i udawania świętej, czas pokazać swój charakter i głośno wypowiedzieć własne zdanie.

Popełnione (i popełniane) błędy

Błędy powinnaś przeanalizować i wyciągnąć z nich wnioski, ale nie pozwól, by to właśnie one definiowały to, kim jesteś! To zaledwie ułamek twoich działań, marny procent tego, co robisz. Zamiast rozpamiętywać porażki i taplać się w sosie rozpaczy i samokrytyki, wyciągnij swoją lekcję od życia i ruszaj dalej.

Dopasowanie się do innych

Wśród przyjaciół jesteś buntowniczką słuchającą metalu, w szkole dziecka Matką Polką, na obiedzie rodzinnym grzeczną i posłuszną córką, a dla sąsiadów perfekcyjna panią domu i przykładną katoliczką. Kim zatem jesteś naprawdę, skoro w zależności od towarzystwa dobierasz dla siebie odpowiednią maskę? Nie musisz już dopasowywać się do innych, żonglować swoimi poglądami i baczyć na opinie w zależności od osoby, z którą rozmawiasz. Albo ktoś cię zaakceptuje taką, jaka jesteś, albo jego strata.

Osiąganie perfekcji

Przecież wiesz, że perfekcja to wymysł szatana, mediów i PR- u, więc przejmowanie się byciem nieidealnym nie ma sensu. Bądź najlepszą wersją samej siebie, tyle w zupełności wystarczy. Nie istnieje perfekcja bezwzględna i w każdej dziedzinie, no nie da się po prostu i już. Chyba, że ktoś zna sposób na rozciągnięcie dnia, bilokację albo sklonowanie samego siebie…

Dobre rady „życzliwych”

Zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej, ma dobrą radę, złotą myśl lub niezawodny patent na twoje problemy i troski, ale oprócz grzecznego wysłuchania ich nie musisz nic więcej – a już na pewno nie możesz brać sobie ich słów do serca i przejmować się nimi. Tym bardziej, że tym „życzliwym” wcale nie twoje dobro na sercu leży.

Rzeczy, na które nie masz wpływu

Zawsze znajdą się rzeczy, nad którymi nie masz kontroli, niespodzianki od losu, zbiegi okoliczności, dziwne przypadki – postaraj się spojrzeć na nie ze spokojem, złap głęboki oddech, a potem wsadź je sobie… do kieszeni i miej w głębokim poważaniu. Bo skoro nie masz na nie wpływu, to po jaką cholerę masz się nimi przejmować?


Zobacz także

10 ciekawostek o Mazurach, które mogą cię zaskoczyć!

Marzycie o białych świętach? Sprawdźcie co na to prognoza pogody…

Mam to wszystko w … , czyli jak się uodpornić na codzienność