Lifestyle

One w męskim świecie. Policjantki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 września 2016
policjantki
Fot. iStock / John Roman
 

Ania, Agata i Iwona. Trzy różne miasta, trzy różne stanowiska. Trzy różne długości stażu w policji. Trzy miłości do pracy, którą ciągle jeszcze wykonują z poświęceniem i wiarą, że mogą zmienić świat na lepsze. Trzy bardzo trudne uczucia do zawodu policjantki.

Agata odgarnia długie, jasne włosy z czoła. Jest po pracy, w swoich ulubionych dżinsach i obcisłej bluzce. To naprawdę piękna kobieta, co, jak przyznaje, w pracy raczej jej nie pomaga, a dużo częściej przeszkadza. Bo ładnej policjantce to jakoś tak łatwiej wulgarnie napyskować, że niedorżnięta, że zdzira, że tylko czeka na okazję, po to w końcu poszła do tej pracy. Koledzy? Reagują. Ale zdarzają się i tacy od niewybrednych dowcipów. Najgorzej, jeśli to twoi przełożeni.

Agata, jak pozostałe dwie dziewczyny, nie chce zdradzić w której jednostce pracuje. – Zaznacz tylko, że drogówka. Nie mów z jakiego jestem miasta – prosi, bo boi się kłopotów, które mogłaby mieć, gdyby powiedziała za dużo. A o to naprawdę nie trudno, kiedy ma się ciągle jakiś tam żal do szefa, albo raczej do całej instytucji. O co właściwie? O to, że konserwą pachnie na kilometr.

Że tu nie ma miejsca na to, żeby się nad sobą rozczulać, dziewczyny w policji dobrze wiedzą. Choć zdarza im się słyszeć, że „to nie jest dla nich”  lepiej sobie z tym radzą, niż niejeden facet, niekoniecznie nowicjusz.

– Opanowanie to podstawa. Jedziesz do wypadku z udziałem motocyklisty, wiesz już, że oddzielnie zobaczysz rękę, oddzielnie głowę, jedna wielka plama krwi – mówi Agata. – Wrażliwość zostaw w domu, dla bliskich. Musisz nauczyć się sobie z tym radzić i to bardzo szybko. Ale to nie oznacza, że nie odczuwamy emocji. W naszej pracy jest mnóstwo trudnych emocjonalnie momentów. Na przykład, gdy widzisz śmierć dziecka, potrąconego przez pijanego kierowcę. Oglądasz łzy matki, słyszysz ten krzyk… Albo kiedy musisz poinformować żonę, że jej mąż właśnie zginął.

Iwona zajmuje w policji wysokie (jak na kobietę) stanowisko. W zawodzie pracuje od 20 lat. Jak sama mówi zahartowała się na niewybredne zaczepki, głupawe komentarze i wulgarne odzywki (np. te o dziurawcach). Przez lata znosiła chamskie uwagi swoich przełożonych i uważa, że ciągle niewiele się w tej kwestii zmieniło. – Moje odczucie jest takie, że policjantka musi udowadniać dwa, albo nawet trzy razy mocniej niż mężczyzna, że to jest miejsce, w którym powinna się znaleźć. Często spotykam się z opinią, że w ogóle to jest nas w tym zawodzie za dużo. Ale kobiety w policji są bardzo potrzebne, na przykład przy negocjacjach. Albo przy delikatnych sprawach, wymagających większej wrażliwości: gwałtach, przemocy domowej, przy pracy z dziećmi.

W pracy Iwona jest wymagająca tak samo w stosunku do mężczyzn jak i do kobiet. Mimo to, niejednokrotnie słyszała, że faworyzuje „swoje”, a nad facetami się znęca.  – Jak w każdej innej, normalnej firmie – śmieje się Iwona. –  Mieć babę-szefa, to ciągle jakoś „głupio”. Zamiast przyznać się do nieudolności, do błędu, lepiej powiedzieć, że się czepia, bo ma okres.

Młodsze koleżanki (jest ich naprawdę bardzo mało) stara się wspierać jak może najlepiej.

–  W domu nie jestem policjantką –  mówi Iwona. – Mam męża, dwoje dzieci, swoje zainteresowania. Pracę zostawiam na komendzie, dzięki temu w domu jestem zwyczajną żoną i matką. Od 15 lat.

Ania jest wysoka i bardzo wysportowana. Testy sprawnościowe zdała celująco. O pracy w policji marzyła od dziecka, razem z bratem oglądała filmy, w których ściga się przestępców, strzela… Do szkoły policyjnej startowali oboje, ale to jej się poszczęściło. Na patrole jeździ  teraz z kolegą, który na początku traktował ją jak kulę u nogi. – Kiedy okazało się, że jestem jego parą, był załamany – śmieje się Ania. – Musiałam mu dopiero udowodnić, że potrafię sobie poradzić bez męskiej pomocy. Tego nas przecież uczą, a ja zawsze byłam pilną uczennicą.

Udowodniła podczas pewnej pamiętnej nocy, kiedy obezwładniła prawie dwumetrowego mężczyznę, znęcającego się nad matką swojego dziecka. – Wchodzimy, on na mnie z nożem kuchennym. Szybki ogląd sytuacji, jeden chwyt i znalazł się na podłodze. Nie spodziewał się chyba.

Kolega popatrzył z uznaniem. Od tej pory traktuje ją z szacunkiem. Po jednostce rozeszła się fama, że z Anią nie wstyd się pokazać.  Ale to ciągle za mało, by zmienić ogóle podejście do kobiet w policji.

Ania nie czuje strachu. Może dopiero po interwencji, kiedy dochodzi do niej, na ile jej bezpieczeństwo było zagrożone. Za to bardzo obawia się momentu, kiedy będzie musiała sięgnąć po broń, po to, żeby zabić. Zabić człowieka. O tym czasem myśli, kiedy nie może zasnąć. Albo nawet śni, kiedy sen już nadejdzie. Widzi w tym śnie postać, wyciąga odruchowo pistolet i trrrrrach! Wie, że on już nie żyje. Ania bardzo nie lubi tego snu.

Narzeczony Ani, Kamil, jest informatykiem. Ślub biorą w przyszłym roku, o dzieciach na razie nie myślą. Mają za sobą już jeden, poważny kryzys, bo Kamil nalegał, żeby odeszła, zmieniła pracę, ale Ania mówi, że praca w policji jest jak narkotyk. Ryzyko? Teoretycznie jest codziennie, praktycznie: zdarza się.

To jest męski świat. I nie chodzi tu wcale o agresję, przekleństwa, które są ich codziennością, smród spalonych zwłok, czy fakt, że bywa niebezpiecznie. To jest świat mocno zhierarchizowany, ciągle jeszcze zamknięty na kobiety, mimo pozorów, jakie stara się stworzyć. Ania, Iwona i Agata nie zamieniłyby go jednak na nic innego.


Lifestyle

Co zabija ochotę na seks? 10 przyczyn porażek w łóżku

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 września 2016
Fot. iStock / 101dalmatians
 

Natura pomyślała seks jako znakomite narzędzie odczuwania przyjemności oraz prokreacji. Korzystamy z tego chętnie, choć sposób i częstotliwość, z jaką to robimy, zależy od indywidualnych predyspozycji. Dodatkowo seks łączy się z budowaniem więzi pomiędzy partnerami i najczęściej bywa jej wyrazem. 

Aby był on jak najprzyjemniejszy, stosujemy różne techniki, sięgamy po poradniki, kupujemy erotyczne gadżety mające urozmaicić zbliżenie. Gdy kochanków ponosi fantazja, wspólnie sięgają po przyjemność orgazmu. Nie wszyscy mają jednak takie szczęście i zdarzają się różne problemy, które zniechęcają do łóżkowych harców. Nudny seks ani nie kręci, ani nie daje satysfakcji. A co jeszcze wpływa na to, że życie erotyczne bywa raczej kiepskie?

10 przyczyn porażek w łóżku

1. Stres i obniżenie nastroju

Stres wyjątkowo niekorzystnie wpływa na chęci do fantazyjnego seksu. Gdy jedna z osób czuje się totalnie wyzuta z sił, pozbawiona energii, a do tego cały czas myśli o problemach w pracy, w seksie nie stanie na wysokości zdania. Stres wywołuje wiele emocji, od zniechęcenia po złość, więc trudno w tym czasie zdystansować się od wszystkiego i poświęcić w stu procentach partnerowi. Gdy głowę zajmują problemy, często wykonujemy wiele rzeczy automatycznie, beznamiętnie. To samo może mieć miejsce w łóżku, choć  w niektórych przypadkach bywa odwrotnie — seks ma rozładować nagromadzone napięcie i służy jak odskocznia.

2. Zmęczenie

Ale nie to wyłącznie spowodowane nadmiarem codziennych aktywności — hobby, praca, dom, obowiązki, ale również niedoborem snu. Fizyczne i psychiczne zmęczenie negatywnie odbijają się na popędzie seksualnym, ponieważ podświadomie rezygnujemy z seksu, by nie wydatkować energii, której i tak nie mamy.

3. Niedobór testosteronu

Ten hormon pełni ważną funkcję w organizmie mężczyzny, odpowiadając za prawidłowy popęd seksualny. Gdy mężczyzna cierpi na jego niedobór, mogą pojawić się kłopoty w sferze intymnej. Ponadto, wraz z wiekiem jego poziom zauważalnie spada i w wielu przypadkach obniża się popęd seksualny u mężczyzn.

4. Problemy z erekcją

To wyjątkowy problem dla mężczyzn, którzy starają się skupiać również na potrzebach partnerki. To łączy się z obawą, że nie staną na wysokości zadania, więc świadomie rezygnują z podejmowania prób. Zaburzenia erekcji mogą wynikać zarówno z blokady psychicznej (lęk), jak i zdrowia fizycznego (miażdżyca, choroby układu krążenia, choroby neurologiczne, przebyte operacje w obrębie miednicy małej lub gruczołu krokowego czy zaburzenia hormonalne).

5. Zmiany hormonalne u kobiet

Menopauza to trudny czas dla kobiety. Wtedy następuje zmiana proporcji hormonów w organizmie, a w związku z tym pojawiają się problemy natury biologicznej — suchość pochwy i odczuwanie bólu podczas stosunku. Na szczęście istnieją farmaceutyki i lubrykanty doskonale radzące sobie z problemami, i umożliwiające czerpanie radości z seksu nawet w podeszłym wieku.

6. Otyłość

Nadmiar kilogramów może uprzykrzyć partnerom aktywność seksualną. Szczególnie osoby bardzo otyłe są ograniczone fizycznie i skazane na stosowanie skromnego zakresu pozycji i ruchów podczas seksu. Szybko pojawia się również zmęczenie, co nie pozwala cieszyć się wspólnym czasem w łóżku, w dodatku często zaniżona samoocena nie ułatwia zadania.

7. Niska samoocena

Negatywne postrzeganie własnej osoby nie ułatwia swobodnego seksu. Osoby niepewne siebie, uważające się za mało atrakcyjne nie potrafią otworzyć się przed partnerem. Często chcąc zrekompensować pewne braki w swoim wyglądzie czy w umiejętnościach i braku doświadczenia seksualnego, pozwalają partnerowi przejąć inicjatywę i godzą się na seks, który być może nie daje takiej satysfakcji, jaką powinien.

8. Brak więzi między partnerami

Miłość i poczucie bezpieczeństwa często bywa podstawą udanego współżycia. Pełnia zaufania i odwzajemnione uczucie pozwalają czerpać wiele radości z seksu. Gdy któregoś z tych elementów zabraknie, pojawia się niechęć do zbliżeń. Na szczęście można pracować nad związkiem, by znów pojawiła się bliskość a w konsekwencji życie erotyczne wróciło na dawne tory.

9. Zażywane lekarstwa

Przyjmowanie farmaceutyków, a także tabletek antykoncepcyjnych, może skutecznie obniżać libido. Najczęściej negatywny wpływ wywierają: antydepresanty, leki obniżające ciśnienie krwi, leki przyjmowane podczas chemioterapii, leki przeciwko wirusowi HIV, finasterydy.

10. Obawa przed ciążą

Ten powód może dokuczać zarówno kobietom jak  mężczyznom. W zależności od rozbieżności pragnień partnerów, strach przed niechcianą ciążą, czy też naciskiem na nią ze strony drugiej osoby, może zniechęcać do seksu. W tym przypadku można sięgnąć po skuteczną antykoncepcję, która zagwarantuje bezpieczeństwo i pozwoli na swobodę. Ważna jest także rozmowa i wspólne ustalenie priorytetów pary odnośnie do tematy potomstwa. Postawienie sprawy jasno powinno zakończyć sytuację.


 

źródło: stylnazdrowie.pl

 


Lifestyle

8 rzeczy, których dowiadujesz się wraz z wiekiem

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
24 września 2016
fot. iStock/ BraunS

Chcielibyśmy wiedzieć wszystko od razu, z miejsca i najlepiej bez większego wysiłku. Nie lubimy czekać, cierpliwość nijak nie pasuje do pędzącego życia i pośpiesznej codzienności. Czego nie wiemy – znajdziemy w Internecie i „wygoglujemy”. Ale są pewne rzeczy, których nie da się poznać i przyswoić w trybie zwykłej edukacji, bo dowiadujemy się ich wraz z wiekiem.

Życiowej mądrości nie można posiadać tak po prostu, dostać w darze od losu lub przekazać ją w genach kolejnym pokoleniom. Mądrość ta przychodzi do nas w miarę dorastania i starzenia się, buduje się na naszych wspomnieniach i rośnie z każdą kolejną przeżywaną przez nas chwilą. Lata lecą, a my wraz z ich upływem przekonujemy się, że :

Że nie wszystkie marzenia zrealizujemy

Bo życie się zmienia, zaskakuje, jest nieprzewidywalne. Zmieniają się także nasze marzenia – to, co kiedyś wydawało się nam wielkim WOW, w obliczu nowych doświadczeń i zmienionej perspektywy będzie znaczyć niewiele. Nie wszystkie marzenia zrealizujemy, ale nie martwmy się, to nic takiego – póki wciąż pojawiają się nowe, a nasze głowy pełne są planów i celów czekających na realizację, jest dobrze, znaczy się, że ciągle mamy energię i zapał do życia.

Że przyjaźń bywa tymczasowa

Choć mając naście i dwadzieścia parę lat wydaje nam się, że grono znajomych i przyjaciół już na zawsze będzie z nami (no bo przecież nie może być inaczej, jesteśmy zgraną paczką, dream team’em!) to rzeczywistość bywa mniej optymistyczna. Z kimś się poróżnimy i nasze drogi się rozejdą. Ktoś wyjedzie i kontakt stanie się jedynie sporadyczny. Ktoś stanie się nam obcy duchowo i intelektualnie. Zostaną z nami ci, których bez wahania będziemy mogli nazwać bratnimi duszami i na których polegać można zawsze i wszędzie. Zostaną prawdziwi przyjaciele.

Że nie musimy zadowalać wszystkich

Nie jesteśmy niczyimi marionetkami, błaznami na cudzym dworze i aktorami liczącymi na oklaski publiczności. Naszym celem nie jest zadowalanie innych, ale budowanie życia tak, by być szczęśliwym. Komuś nie podobają się nasze wybory? Ktoś krytykuje nasz styl życia? Cóż, to jego problem! Dopóki nie krzywdzimy innych i możemy bez wyrzutów sumienia spojrzeć na własne oblicze w lustrze, wszystko jest w porządku.

Że bycie egoistycznym nie musi być złe

Zdrowy egoizm wcale nie oznacza stawiania siebie ponad wszystkich i wszystko – to po prostu nie stawianie siebie poniżej. Czasami po prostu trzeba powiedzieć „nie”, zadbać o własne przyjemności i przez kilka chwil być pępkiem świata – choćby miało to oznaczać jedynie kąpiel w aromatycznej pianie, wieczór przy ulubionym serialu albo zjedzenie czekolady bez dzielenia się z innymi.  Dla zdrowia psychicznego i dobrych relacji z innymi takie przyjemności powinny być zalecane przez specjalistów.

Że „być” jest o wiele lepsze niż „mieć”

Co z tego, że mamy wszystko skoro nie ma obok nas nikogo, z kim można się tą radością podzielić? Sam fakt posiadania dóbr nie daje spełnienia, choć wielu osobom wydaje się inaczej. Liczą się przyjaciele, rodzina, ukochani, z którymi można porozmawiać, pośmiać się, zwierzyć ze smutków lub zwyczajnie pomilczeć.  Jesteśmy istotami społecznymi, samotność – nawet w luksusach – męczy, smuci i powoli wyniszcza.

Że trójka, czwórka lub piątka z przodu nic nie zmienia

Wiek nie jest sprawą metryki, a starość to nie tylko kwestia ciała i urody, ale także i ducha. Można być zgrzybiałym, zdziadziałym trzydziestolatkiem lub pełnym energii i wigoru osiemdziesięciolatkiem – wybór zależy od nas i naszego podejścia do życia. Bo przecież chodzi o to, by umrzeć młodo najpóźniej jak się da.

Że nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na szczęście

Gdyby tak było, jego autor byłby osławionym milionerem, któremu wdzięczni stawialibyśmy pomniki i ku jego czci pisali namiętne poematy. Każdy jest kowalem swojego szczęścia, choć wydaje nam się czasem, że cały świat i zły los sprzymierzyli się, by nam je odebrać. Trzeba wierzyć w czekającą za rogiem pomyślność, a przede wszystkim, w samego siebie, nie bać się marzyć i sięgać po to, czego chcemy – często to właśnie ten wewnętrzny strach jest naszym najgorszym wrogiem.

Że małe rzeczy mogą cieszyć równie mocno, co wielkie

A kto wie, może nawet i bardziej? Uśmiech tej jednej, odpowiedniej osoby, miłe słowo kogoś życzliwego, niespodziewany przejaw dobra albo zachwycające zjawiska natury potrafią naładować nas pozytywną energią na bardzo długo. Jest tylko jeden warunek – musimy nauczyć się dostrzegać te drobnostki i cieszyć nimi. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się szczęścia cała miarka.

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Im jesteśmy starsi, tym mniej ludzi wokół nas. I to jest świetne!

Zrób sobie Święta! Najlepsze dodatki świąteczne do domu

Kiedy seks w związku schodzi na dalszy plan. Czy jest szansa zadbać o jego nową jakość?