Lifestyle Związek

On nie rozumie albo nie chce. I nie widzi, że żyją praktycznie osobno. Tak wyglądaj codzienność większości związków

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
8 czerwca 2021
Fot. iStock/mammuth
 

Sobota

Dziś wróciła z pracy przed 17. On był z małym w domu. Zostaje z nim, gdy jej przypada weekend. Wzięła prysznic, zjadła szybki obiad. On się położył. Jedno pytanie, jak w pracy. W porządku, mu wystarczyło. Potem niezadowolony, bo poprosiła o ściszenie muzyki. Pracuje w hałasie. Lubi spokój. On tego nie rozumie. Ona jest taka nudna, prawda?

On kładzie się na drzemkę przed treningiem. Wstaje, idzie na trening. Ona bawi się z małym. Gdy dziecko rysuje, ona szybko odpowiada na maile. Kąpie je, robi kanapeczki. On wraca. Znów tylko pytanie, jak było. Mały daje mu laurkę. On się uśmiecha, dziękuje i idzie do sypialni, bo mecz. Gdy mały zasypia, ona go pyta czy może wino otworzą, pogadają. No nie bardzo, bo mecz – w międzyczasie on gra jeszcze na telefonie.

Ona leży obok, skulona w kłębek. Przezroczysta. Też sięga po telefon, tam przynajmniej ktoś jest i z nią rozmawia. To dziewczyny z pracy. Omawiają projekt. Potem jakieś plotki. Przezroczysta szybko padła.

Niedziela

Rano ona idzie do pracy. Robi im śniadanie, będzie czekać na SMS, że dobre. On ma przecież telefon ciągle w dłoni, ciekawe czy napisze. Nie napisał. No oczywiście, śniadanie przecież się należy. A on kiedy jej je zrobił? Nie do łóżka. Tylko tak po prostu, żeby było miło, żeby ją odciążyć?

Wróciła z pracy szybciej. Od razu usłyszała, że torebkę stawia nie tam, gdzie trzeba. No cholera, w domu będzie ją stawiać tam, gdzie chce. I nie schowała jeszcze od razu słoika z kawą. Straszny bałagan przez to. Jak mogła? On nie pyta jak w pracy. Czy był korek, czy coś zjadła lub wypiła. Grunt, że przyszła i zakłóciła jego harmonię. Dziś nie była Przezroczysta.

Poniedziałek

Szalony. Praca, szkoła. Wysłała mu SMS-aa w ciągu dnia. On ponoć nie miał czasu. Wieczorem położyła się o 20.30. Pytał o seks. Nie miała siły. Gdyby tak w ciągu dnia napisał kilka słów, że jej pragnie, tęskni, może i bym przezwyciężyła ogromne zmęczenie. Dziś Nieprzezroczysta nie była obowiązkowa.

Wtorek

Widzieli się dwie godziny. Popołudniu. Ona ogarniała dziecko, obiad. On dziecko wykąpał. Prawie nie rozmawiali. Zostawiła pustą reklamówkę na komodzie. Wcisnął jej ją do torebki, bo brzydko to wygląda. Czasem jej ręce opadają. Ma  tak dość tego jego pedantyzmu, że jej niedobrze.

Potem on idzie na siłownię. Ona o 21:00 już leży. Sama. Jego nie ma. Wróci, gdy ona będzie już zasypiać. I Przezroczysta znów nie wywiąże się z obowiązków małżeńskich.

Piątek

Każdy wieczór oddzielnie. On albo w pracy albo na siłowni. Dziś z kumplami piwo. U niej ciężki tydzień. Sporo pracy. Średnio śpi w nocy. On o tym nawet nie wie.

Wczoraj zrobił zakupy. Super. Naprawdę ona się cieszy, ale oczekuje więcej niż wzorowe zrobienie zakupów. Potrzebuje zaopiekowania, zrobienia kawy, przykrycia kocem, masażu stóp. Rola Przezroczystej jej się nie podoba  Może za wiele chce…

Sobota

Spieszą się. Ona do pracy, on też, dziecko podrzucają znajomym. Śniadanie jedzą oddzielnie. Ona już nie prosi, by wstać chwilę wcześniej i je celebrować. On tosty, ona płatki z mlekiem. Już nie chce się jej samej przygotowywać kanapek. Miło by było, gdyby robili to razem lub na zmianę, ale przecież nie ma na to czasu.

Po południu on się kładzie. Ona ogarnia dom i dziecko. Jest sfrustrowana, bo chciałaby też się położyć. Ale nie widziała dziecka cały dzień. Bawi się z nim. A on nie rozumie jej wk***u.

Dużo czasu spędza z telefonem w ręku. Gra w jakąś grę. Ona rozmawia z koleżankami na messengerze. Przyjaciółka ma problem, chce się doradzić. Ona z nim ustala jedynie logistykę i uprawia w nocy seks. Wtedy jakoś nie jest Przezroczysta. Próbuje się odblokować. Dba o siebie. Wygląda świetnie. Podnieca go, ale z jakiegoś powodu ta ich bliskość jest inna. On się stara ją rozgrzać. Ona niby przyspiesza, ale gaśnie szybko albo wcale nie płonie największym płomieniem.

Niedziela

Ona rano biega. Lubi tak z rana się zmęczyć. On nie czeka ze śniadaniem. Nie dziwi jej to już. Idą na spacer. Jest ładna pogoda. Rozmawiają. Tak rzadko to robią. Dziecko szczęśliwe, bo trzymają się za ręce. Jest w porządku.

Poniedziałek

Cyrk na całego. Ciężko wstać, w pracy dodatkowe obowiązki, dzieciak rano marudzi. On podnosi głos. W ciągu dnia pęd. Dziś nie napisał do niej nic. Ona  ma w pracy  duży problem. Wieczorem on nawet nie zapyta jak było. Ona wiec milczy. Gdy próbuje z nim rozmawiać, on się złości. O co jej chodzi, co znów wymyśla. Przecież jest dobrze. A że pęd, no takie życie. Ona czuje się nijaka. Przezroczysta.

Wtorek

Wziął wolne, by zawieźć małego do lekarza. Ona pisze mu wszystko na kartce. On ogarnia temat. Mały zachwycony, bo tata pół dnia jest obok. Gdy ona wraca, on już jest po siłowni. Mały miał wtedy piłkę, a on wykorzystał czas. Ona wraca do domu piekielnie zmęczona. Emocjonalnie ciężki dzień. A od niego słyszy, że posprzątał i miło by było, gdyby nie nabrudziła.

Jest zła. Za dużo na raz, a on siedzi na kanapie i włącza sobie film. Z efektami specjalnymi, aż mały podskakuje na krześle ze strachu i zatyka uszy. Każe im wyjść z salonu, skoro to przeszkadza. O nie. Łatwiej jej doglądać obiadu i dziecko jednocześnie. Kłótnia wisi w powietrzu. On robi sobie kolację. Małemu też. Ona jest Przezroczysta. Gdy pyta, czemu nawet jej nie zaproponował herbaty, on wzrusza ramionami. Jest jej cholernie przykro. Czemu on potrafi wbijać nóż nawet nie mając go w ręku i nic nie robiąc. Nie mówiąc ani słowa. Jego obojętność i lekceważenie, gdy ona  mówi są ostre jak brzytwa. A z niej – Przezroczystej, leci przezroczysta krew.

Środa

Rano. Nie ma ochoty się do niego odzywać. A jednocześnie się boi, że jeśli tego nie zrobi, on znów zbliży się do tamtej. Zachowuje się zresztą tak, jakby nadal coś ukrywał, tylko lepiej. Telefon ma jednak czysty. Z drugiej strony ona dziś jest pewniejsza siebie. Gotowa odejść. Chciałaby już tylko od niego szczerości i rozmowy. To wszystko, czego oczekuje. Musi chyba jednak być świadoma, że jego na to nie będzie stać.

Dostała strasznego silnego okresu. Jak nigdy. Cała kołdra brudna. Krew płynęła strużką. Uda czerwone. Kołdrę zauważył. Ud, choć spała w szortach, nie. Jego jedyny komentarz, a Ty chcesz iść trening? Odpuść sobie.

No może była w tym troska. Kilka gramów. Dla niej zdecydowanie za mało. Kołdra się pierze. Zakrwawiona nie była, przezroczysta jak ona. On przychodzi z pracy. Wręcza jej róże. Nic nie mówi. Głupio prawda? Kwiaty piękne. Ona docenia. Chyba jednak wolałaby szczerą rozmowę.

Wieczorem on ogląda film. Ona usypia dziecko. Wraca do pustego łóżka. Zasypia Przezroczysta.

Czwartek

Dzień szalony. Praca. Zakupy. W domu pieką ciasto. Pomaga jej pod koniec. I wychodzi na trening. Ona sama ogarnia dom i kładzie dziecko do snu. Gdy on wraca, ona już śpi. Niewidoczna jak zwykle.

Piątek

Umówiła się z dziewczynami. U Gośki w domu na wino. Siedzą do 2=giej. Płaczą ze śmiechu. Gadają o wszystkim. Wyluzowała się. On jest tym razem zły, że poszła, bo akurat dziś chciał z nią spędzić wieczór… Dziś nie była dla niego Przezroczysta.

Sobota

Ona chce rozmawiać. Pyta jak u niego w pracy. Jak zwykle słyszy zdawkowe ok i widzi jego wzrok spuszczony w kierunku ekranu komórki. Czuje jak zalewa ją fala gorąca. Podnosi głos. Ma dość. Gra, mecze, aukcje na allegro są najważniejsze. Ona oczywiście też, nocą gdy on sobie o niej przypomni. To takie przykre. Gdy z prędkością karabinu mówi mu, co czuje, słyszy, że on potrzebuje ciszy, a ona ciągle gada i gada. I ma pretensje i fochy. I że to ona ma problem, bo on ciężko pracuje, a jej się wiecznie coś nie podoba. I nie, nie ma kochanki. Po co ona wraca do tego tematu. Nie ma ochoty z nią rozmawiać, skoro ona tylko krzyczy.

Wyszła z salonu. Poddała się. Nie chce błagać o uwagę. On nie rozumie albo nie chce. I nie widzi, że żyją praktycznie osobno. Najłatwiej powiedzieć, że ona histeryzuje, że przecież wszystko ok, a tylko jej się wiecznie nic nie podoba.

Ona ma swoje życie. Nie musi być częścią jego. Na razie czuje, że jest, bo kredyt, dziecko. To męczy.  Czuje się rozdarta. Z jednej strony wie, że pęd, że wszyscy tak żyją. Z drugiej strony potrzebuje znacznie więcej.

Dla wielu jest kolorowa, barwna, niesamowita. Wesoła, z poczuciem humoru.

Dla niego już nie. Jest blada, mdła, nudna i sfochowana. Czasem jej nie widzi. Jest meblem w jego poukładanym życiu, nawet stoi nie tak jakby sobie życzył. Jest kobietą. Człowiekiem. Matką i żoną. Dla niego tak bardzo przezroczysta. Nie dostrzega jej. Pytanie czy zauważy, jak całkowicie zniknie z jego życia bezpowrotnie, sama silna lub zakochana oparta o silne ramię tego, który widzi w niej tęczę…


Autorka Poli-An


Lifestyle Związek

Niestety mężczyźni wciąż twierdzą, że dbanie o zdrowie jest niemęskie. Czas to zmienić

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2021
 

Czy dbanie o zdrowie jest niemęskie? Wręcz przeciwnie, ale niestety jeszcze spora część mężczyzn myśli w ten sposób. Zafunduj mu przegląd zdrowia „Świadomy Mężczyzna”

Nie od dziś wiadomo, że faceci boją się strzykawek, krwi i diagnozy. Szerokim łukiem omijają zazwyczaj lekarzy, twierdząc, że prawdziwy facet nie choruje. Otóż choruje. Chorują wszyscy, ale warto wiedzieć, że to właśnie panowie żyją w Polsce aż o 9 lat krócej niż kobiety.

Dlatego, że mimo natłoku zajęć – pracy na etat (albo nawet dwa!), ogarniania dzieci, ich zajęć pozalekcyjnych, obiadów, wakacji, pediatrów, my po prostu bardziej dbamy o swoje zdrowie. To prawie pewne, że Ty też tak masz. Najprawdopodobniej to właśnie Ty musisz zmobilizować swojego partnera do zatroszczenia się o jego zdrowie. Być może warto zapisać go do specjalisty i postawić przed faktem dokonanym? Kto wie, może dzięki temu uratujesz mu
życie?

Co drugi mężczyzna w Polsce boi się nowotworu. Faceci najbardziej drżą przed udarem mózgu, chorobami serca i układu krążenia, a także Alzheimerem. Szkoda, że strach o zdrowie nie popycha ich w stronę profilaktyki czy diagnostyki.

Do tego, jak wynika z Raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia”, 46% mężczyzn ma nadwagę, a co piąty nadciśnienie. Co dziesiąty Polak nie zrobił nigdy żadnego badania spośród wymienionych: RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej, USG tarczycy, kolonoskopii, badania krwi pod kątem markerów nowotworowych*. Nie brzmi to optymistycznie, prawda?

Myślałaś o tym, co oznaczałoby to dla Ciebie? Co w praktyce oznacza choroba mężczyzny? Wiadomo, że, gdy poważnie choruje członek rodziny, choruje cała rodzina (zwłaszcza mężczyzna, który ciężko przechodzi nawet katar…), choroba często przekłada się na niemożność pracy, co z reguły negatywnie wpływa na sytuację finansową rodziny, chory partner nie może być odpowiednim wparciem w obowiązkach domowych czy opiece nad dziećmi, chory tata nie może być kompanem w dziecięcych sportowych aktywnościach.

Kiedy faceci zjawiają się u lekarza? Zazwyczaj dopiero wtedy, gdy sytuacja jest już podbramkowa, kiedy poważnie zagrożone jest ich zdrowie lub nawet życie. Z badania „Profilaktyka zdrowotna Polaków” przeprowadzanego dla Szpitala Medicover wynika, że panowie szukają pomocy dopiero wtedy, kiedy pojawia się u nich ból w okolicy mostka, bóle żołądka, kolka nerkowa czy ból kręgosłupa. Późno. Wcześniej przecież nie mieli czasu (bo praca, awans, podróże służbowe…) lub po prostu stracili czujność…

Lek. Agnieszka Motyl, Dyrektor Działu Standardów Medycznych Medicover trafnie podsumowuje sytuację „Najwyższy czas, aby Świadomy Mężczyzna oznaczał nie tylko mężczyznę, który ma dobrą pozycję zawodową, jest wysportowany, dobrze wygląda i realizuje swoje hobby. Czas, aby oznaczał mężczyznę dbającego o swoje zdrowie”.

Medicover przygotował kompleksowy przegląd stanu zdrowia „Świadomy mężczyzna”, który zawiera badania i konsultacje dopasowane do panów. Jeśli Twój mężczyzna skarży się na złe samopoczucie, jeśli wiesz, że w jego rodzinie zdarzały się nowotwory lub inne poważne choroby, namów go na zakup pakietu lub zrób mu prezent i zafunduj przegląd zdrowia! Pamiętaj, że to troska nie tylko o niego, ale o całą waszą rodzinę. Nie pozwól chorobie pokrzyżować waszych planów ani odebrać sobie poczucia bezpieczeństwa.

W skład pakietu wchodzą badania laboratoryjne i obrazowe oraz usługi dodatkowe (konsultacja lekarska, pomiar ciśnienia tętniczego, pomiar wzrostu, masy ciała, obwodu pasa, wyliczenie BMI).

Szczegółowe informacje znajdziesz TUTAJ.

Badania zawarte w przeglądzie pomogą określić ryzyko zachorowania na poszczególne choroby, ocenić stan narządów wewnętrznych, sprawdzić, czy nie doszło do zakażenia wirusami WZW C, WZW B czy HIV. Statystyczny mężczyzna jest w stanie podnieść znacznie cięższe ciężary niż kobieta, ale nie zawsze jest na tyle silny, by zatroszczyć się o swoje zdrowie. W takiej sytuacji to my musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko nasze argumenty mogą skruszyć opór przed badaniami i zmobilizować mężczyznę do zainteresowania się swoim zdrowiem. Pamiętajmy, że to „gra o największą stawkę” – o zdrowie i życie całej naszej rodziny.

*Raport z badania przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown na zlecenie Ministerstwa Zdrowia


Lifestyle Związek

„Byłam grzeczną dziewczynką. Schrzaniłam swoje życie”. Spowiedź czterdziestolatki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 czerwca 2021
Fot. iStock/domoyega

Kiedy od dziecka słyszysz „nie wychylaj się” – w dorosłym życiu brak ci odwagi, by powiedzieć wprost, co myślisz lub czujesz. Przecież nauczono cię, że nikogo to nie interesuje. Kiedy jako mała dziewczynka wiesz, że jedyne, co naprawdę musisz to „siedzieć cicho i być grzeczną”, jako dorosła kobieta nie potrafisz zawalczyć o siebie. Nie żyjesz, stajesz się przetrwać. Zapadasz się, znikasz, coraz bardziej niepewna siebie. Jeśli się w porę nie obudzisz, przegrasz.

Tak, wychowywano mnie na „grzeczną dziewczynkę”. Musiałam mieć świetne stopnie i wzorowe zachowanie na świadectwie. Nagrodą był uśmiech zadowolenia na twarzy mojego ojca. Mama – dla mnie „przezroczysta” – umiała jedynie wydymać usta w grymas, który uśmiechem trudno nazwać. Ale żeby ten grymas zobaczyć, oddałabym wszystko.

„Siedź prosto, nie garb się, bo jak dorośniesz, nikt na ciebie nie spojrzy…”. Tak często słyszałam to zdanie, tak bardzo się bałam, że okaże się prawdziwe. Że mnie – brzydkiej, krzywej, głupiej – nikt nie zechce, nikt nie pokocha. Że muszę być taka, jak oni oczekują, by być coś warta. Ale tak naprawdę nie wiedziałam czym jest miłość, bezwarunkowa akceptacja. Ja na wszystko musiałam sobie zasłużyć.

W domu miałam być miła i niewidoczna. Codziennie porządek w pokoju – pod linijkę, lekcje odrobione przed 19-tą. Potem szybka kolacja i reszta wieczoru spędzona w pokoju. Wtedy byli zadowoleni. Chwalili się przed sąsiadami, przed znajomymi: „Córka nie sprawia nam kłopotu, jest grzeczna”. Czy potrafiliby powiedzieć o mnie coś więcej? Nie sądzę.

Zbuntowałam się jeden, jedyny raz. Nie chciałam iść z nimi do przyjaciół. Nie wiem właściwie, co się stało. Bolał mnie brzuch, byłam przerażona, choć nie potrafiłam wytłumaczyć, dlaczego. Błagałam, żeby pozwolili mi zostać w domu. Nie zgodzili się nawet wtedy, gdy dostałam ataku histerii. Wtedy dostałam kolejną, ważną lekcje: złość, frustracja, moja niezgoda na cokolwiek nie są akceptowane.  Musiałam być posłuszna.

Dziś już nie umiem powiedzieć „nie”. Mam znajomych, którzy wiedzą o mnie niewiele więcej, co moi rodzice. Cieszę się, że ich mam i jestem im wdzięczna za to, że mogę się z nimi przyjaźnić. Ale nikt z nich nie jest mi bliski bardziej niż inni. Przed nikim nie potrafię się otworzyć. Przede wszystkim jednak, nie potrafię odmówić. Wiecznie ładuje się w sytuacje niewygodne, wiecznie komplikuje sobie życie godząc się na coś, czego w głębi duszy nie chcę.

Często budzę się w środku nocy i nie mogę dłużej spać. Boli mnie głowa, ściska żołądek. Serce bije szybko, nieprzyjemnie. Niewypowiedziane żale, nierozwiązane problemy tłoczą się w mojej głowie i nie pozwalają osiągnąć spokoju.

Ale rano, wstaję z uśmiechem i idę do pracy, do ludzi, przed którymi nie potrafię być szczera. Ten uśmiech opanowałam do perfekcji. I jeszcze – pozorny spokój. Wszyscy wiedzą, że ze mną można sobie pozwolić na wiele, że zgodzę się bez problemu na wszystko. Ale przecież, kiedy powiem „nie”, przestaną mnie akceptować…

Seks? Odkąd pamiętam, nie sprawiał mi satysfakcji. Na początku była ciekawość, chęć bliskości, takiej prawdziwej, szczerej. Ale zaraz potem pojawił się lęk, że jest w tym niedostatecznie dobra, że na pewno coś robię źle. Że muszę się naprawdę bardzo postarać, żeby on nie zniknął następnego ranka.

Kiedy moje koleżanki rozmawiały o tym, że w łóżku jest im dobrze, albo, że partner jest beznadziejny i trzeba go zmienić, nie rozumiałam co im chodzi. Ja cieszyłam się z tego, że w ogóle ktoś mnie chciał. Wydawało mi się to ogromnym szczęściem. Zakochiwałam się w każdym, kto zwrócił na mnie uwagę. Chyba z wdzięczności. I w końcu wydarzyła się katastrofa.

Męża poznałam na koncercie. Podszedł do mnie, zagadał, poprosił o numer telefonu. Nigdy wcześniej nikt nie zauważył mnie w tłumie.  Związek z nim był dla mnie spełnieniem marzeń – on jedyny pytał mnie, czego pragnę, jako jedyna osoba w moim życiu otoczył mnie opieką. I mówił o wspólnej przyszłości.

Nie wiedziałam, że to była gra, że to wszystko skończy się, gdy weźmiemy ślub. Że wtedy zacznie się piekło. Przez 12 długich lat znęcał się nade mną – fizycznie i psychicznie. Nie umiałam się od niego uwolnić, starałam się jedynie dostosować, przetrwać. Robić wszystko to, czego ode mnie oczekiwał, byle był zadowolony. Czasem się udawało.

Moim największym szczęściem i życiowym sukcesem jest to, że ode mnie odszedł. Znudził się, zażądał rozwodu, a po wszystkim zniknął z mojego życia.Nie potrafię o tym mówić. Chyba w ogóle nie potrafię mówić.

W grudniu skończyłam 40 lat. Kupiłam sobie tort i cztery świeczki. Zdmuchując je, pomyślałam tylko jedno życzenie: „przestań być grzeczną dziewczynką”. Tylko wciąż nie wiem od czego zacząć.


Zobacz także

„KOCHAJ SIEBIE. Koniecznie, kochaj siebie”. Akcja „List do dziecka”

7 (nieoczywistych) seriali, które powinna zobaczyć każda kobieta

Rozwiązanie akcji #Miesiąc Bez Kompleksów