Lifestyle

Nie zmarnujcie ani minuty. Życie jest za krótkie na takie historie

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
14 października 2016
Fot. iStock / MichelleMorrisonPhoto
 

Relacje z rodzicami nie zawsze są tak oczywiste, jak się wydaje. Nie zawsze dają tyle miłości i zaufania, jakie chcielibyśmy otrzymywać, nierzadko są wręcz kosmicznie skomplikowane. Podjęcie decyzji o separacji z najbliższymi to zawsze ciężka sprawa. Naleciałości z przeszłości i wydarzenia, o których wolelibyśmy zapomnieć, skutecznie przedłużają ciszę w słuchawce o rok, o dwa. Zanim dojedziemy do istotnych wniosków, że winy sprzed lat nie są już z tak duże i nie bolą jak kiedyś, możemy w krnąbrności i bezsensownej bucie zapętlić się na nazbyt długo. A co, jeżeli dawno powinny się już zagoić, telefon zadzwonić a mina smutnej matki nareszcie uśmiechnąć po odzyskaniu syna? Co jeśli od zawsze niechciany i niekochany ojciec, który zostawił mamę samą dwadzieścia lat wstecz, poszedł po rozum do głowy i jest wyjątkowo dobrym człowiekiem?

Dokładnie 22 lata nie było taty. To znaczy mieszkał gdzieś w tym samym mieście ze swoja drugą rodziną i miał mnie w szczerym poważaniu. Całe nastoletnie życie murem stała za mną mama, która ledwo wiązała koniec z końcem. Nie wiem, jak to robiła, jak cicho płakała przez zamknięte drzwi łazienki, że ja się nie orientowałam. Nigdy, mimo poważnych kłopotów z pieniędzmi nie czułam się gorsza niż moi rówieśnicy. Jeździłam na kolonie, miałam ciepłe ubrania, kiedy łapał mróz. Mało tego, miałam takie ubrania, jakie chciałam, chociaż fakt posiadania życia przeciętnego człowieka i wynagrodzenia matki na poziomie średniej, później najniższej krajowej, nauczył mnie szybciutko, że spodnie wystarczają na długo, bo drugich nie będzie. Pamiętam jak dziś, jak przebijamy się z mamą przez całe miasto z południa na północ, jak podróż zajmuje nam półtorej godziny w zimnym, nieogrzanym Ikarusie. Jedziemy po zimową kurtkę, która w sklepie na północy była ileś procent tańsza niż w innym sklepie na południu.

Z perspektywy czasu kurta była paskudna, ale mina matki, która zakłada na mnie czarny worek pierza, naciągała czapkę z pomponem na zmarznięte uszy i w duszy dziękuje, że będzie mi ciepło w tym roku, rozczula mnie do dziś. Wycieczka po zimówkę jest alegorią starań mamy przez całe moje życie i historią, którą zawsze stawiam przed oczami, kiedy mnie denerwuje w dorosłości.

Ojciec natomiast przez dwadzieścia lat zadzwonił może  pięć razy. Raz kupił doładowanie do pierwszego telefonu z wielką anteną, raz odmalował mi pokój. Generalnie miał kilka zrywów zaj*ebistości. Pojawiał się na chwilę, obiecywał, że będzie, mimo względnie ułożonego życia prywatnego po mojej mamie. Później odchodził. Nie dzwonił. Nie oddzwaniał. W przypadku taty przed oczami staje mi jedna scena. Kiedy do mieszkania niani, w którym przesiadywałam po szkole, przyszła odebrać mnie matka, a za nią, na starej klatce schodowej podskakiwał na schodach ojciec.

Trudno opisać uczucie dziewięcioletniego dziecka, które topiło w się przez ułamek sekundy w niewyobrażalnej ekscytacji, że to właśnie on pokonuje dla mnie schody , żalu,  że nie było go tak długo i lęku, że za chwilę pójdzie i znowu go nie zobaczę kilka lat. Mimo wszystkich krzywd, których doznałam w związku z jego nieobecnością, wtedy na klatce tąpnęła mną miłość. Wielka miłość w bardzo małym ciele. Jak szybko przyszedł, tak szybko odszedł znowu.

Ojciec próbował dzwonić do mnie jeszcze kilka razy, kiedy zrobiłam się dorosła. Wyprowadziłam się z domu, poszłam na studia, zaczęłam pracę. Dopadły go wyrzuty sumienia i, jak teraz mi się wydaje, żal za tak drastycznie zmarnowanych dwadzieścia lat. Wydawało mi się, że jestem ponad to, ponad jego. Niezależna, młoda i jedyne zwycięstwa, jakich byłam uczestnikiem, zawdzięczam mamie. Nie chciałam z nim już rozmawiać. Nigdy. My mieliśmy się już nigdy nie spotkać.

Kiedy skończyłam 25 lat urodziłam pierwsze dziecko. Córka rozwaliła poukładany system wartości. Rzeczy nieważne, nieistotne zdjęła z piedestałów. Temu co ważne wreszcie nadała sens. Nie było starych przekonań, pewnym stała się tylko jej obecność i to, że jest największa miłością mojego życia. Wszystko inne dało się zrobić, wytłumaczyć, odpuścić. Dało się zadziałać. Dwadzieścia dwa lata po tym, jak ojciec zabrał ostatnia parę skarpet i spodni w workach na śmieci, zadzwonił telefon. W słuchawce dobrze znany głos zapytał, czy może poznać wnuczkę i mimo, iż wie, że ja raczej nie chcę go znać, zaprasza mnie z rodziną na święta. Do siebie.

Nie wiem, kto padł szybciej na glebę z zaskoczenia, kiedy bez wahania odpowiedziałam „Tak. Chętnie”, ja czy on. Dzisiaj dziękuję za to córce i mężowi, który na pierwszym spotkaniu trzymał mnie mocno za rękę. Z Tatą poznaliśmy się na nowo dwa lata temu.

Dziwne skręty i możliwe, że źle wybrane kierunki jazdy rozdzieliły nas na ponad dwadzieścia lat. Na tamtych przełomowych świętach wziął mnie na stronę i jedyne co był w stanie powiedzieć to „przepraszam”. I choć wydawało mi się, że po wszystkich ciężkich wspomnieniach, nieopisanym żalu będzie musiał postawić minimum pałac, żebym w ogóle chciała z nim rozmawiać, to tamto „przepraszam” rozgrzeszyło wszystkie pomyłki. Nigdy wcześniej ani później nikt mnie nie przeprosił tak, że czułam w każdym centymetrze kości, jak bardzo czegoś żałuje.

„Tato” przechodziło  mi trochę trudno przez gardło, ale teraz  używam go z dumą. Facet, którego nie znałam wcale, okazał się najlepszym dziadkiem na świecie dla moich dzieci i człowiekiem, na którego mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy. Nie spodziewałabym się, że będzie jedną z pierwszych osób, do której zadzwonię z prośbą o natychmiastową pomoc, kiedy odeszły mi wody przy drugim dziecku. Tato odrobił wszystkie lekcje z życia.

Stoi obok, patrzę na łysiejącą głowę i pierwsze siwe włosy. W myślach dziękuję, że jest. Że się znalazł. I choć pewnie nigdy nie powiem mu głośno, że go kocham, to wiem, że przeczyta ten tekst, a resztę dopowie sobie sam. Mój Tato czyta wszystkie moje teksty.

Nie zmarnujcie ani minuty. Jeżeli jest ktoś do podania ręki nie traćcie czasu. Życie jest za krótkie na takie historie. Niech moja was czegoś nauczy.


Lifestyle

Mężczyzna w Krainie Czarów

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
14 października 2016
Fot. iStock / Grandfailure
 

Kobieta? Wiadomo – krucha, delikatna, żyjąca w świecie fantazji marzycielka. Mężczyzna – ten silny, opiekuńczy, racjonalny. Fundament życia rodzinnego można rzec. Tyle stereotypu, zaczynamy baśń. Bajkę o życiu we dwoje. Z taką różnicą, że w magicznej krainie rozkoszuje się Szanowny Małżonek. A urocza, krucha i delikatna współmałżonka może co najwyżej przejrzeć się w lustrze. I bynajmniej nie po to, by dostać się na drugą jego stronę, ale by wyczyścić te zacieki po mydle i paście do zębów preparatem „no logo” z pobliskiego dyskontu.

Zatopieni w magicznym pyle

Podobno najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. „Mały książę” był ulubioną lekturą chyba wszystkich moich kolegów. Tak jednak głęboko wzięli do serca przesłanie, że do dziś żaden z nich nie jest w stanie dostrzec leżącego na wszystkich powierzchniach płaskich kurzu.

  • Nie rozumiem po co znów robić aferę z sobotnim sprzątaniem, przecież jest czysto – tłumaczy ON.
  • Czysto? – pyta ONA z niejasnym wrażeniem, że być może znajdują się w zupełnie innych bajkach.
  • No, posprzątałem wczoraj – głosi dumny jak paw Ojciec Rodziny.
  • Gdzie? – pyta sfrustrowana Matka Polka rozglądając się nerwowo.
  • No, naczynia przecież umyłem – nie traci rezonu.

Gary umyte, fakt. Szkoda tylko, że po myciu bodaj pobieżnie nie przepłukał zlewu z resztek obiadowej sałatki, nie umył kuchenki po smażonych uprzednio kotletach (o podłodze nie wspominając), o blatach, że tak trudno jest je przetrzeć chociaż pobieżnie. Chowania puszki z kawą do szafki też się chyba nauczy w  przyszłym wcieleniu. O ile za te moje nerwy nie wróci na ziemię w niższym wcieleniu.

– O co ci znów chodzi, to się ściera? – pyta już wyraźnie zirytowany.

Tak k…, ściereczką!!!

Bogactwo z palca

Bogactwo podobno bierze się z pracy. Z pracy? A król Midas miał złoto z palca. Albo taki Alibaba – wystarczyło znać zaklęcie i już był w Sezamie pełnym złota. Jak się to dla nich skończyło – nieważne. Zresztą, kto by czytał bajkę do końca.

– Weź daj mi swoją kartę, wyjmę jakąś kaskę z konta, bo już nie mamy w domu gotówki – mówi ON.

– Nie możesz wziąć ze swojego? – pyta ONA.

– Nie wiem, czy przyszła mi pensja, jeszcze nie sprawdzałem – niby brzmi logicznie.

– Ale mam na koncie tylko 300 zł – odpowiada ONA.

– Naprawdę? Co się stało – drąży opoka domu. – Miałaś jakieś niespodziewane wydatki?

Cóż, miałam. Ratę kredytu niepodziewanie trzeba było zapłacić. Trzydziestą z rzędu…

W złotym blasku  

Bohaterowie bajek nie chodzą na zakupy. ON też tego nie widział, bo mimo czterdziestki na karku święcie wierzy, że jak w bajce o Złotowłosej i trzech misiach miseczki same napełniają się owsianką. Miejsce pochodzenia płatków – wiadomo z gór. Droga – magicznym teleportem prosto do szafki z produktami sypkimi. Po drodze zabierając do lodówki mleko oraz banany do smaku.

Czy on wyobraża sobie, że można kogokolwiek nakarmić tym, co upolował podczas ostatniej wizyty w markecie? Podobno prawdziwa kobieta potrafi z niczego zrobić awanturę i sałatkę. Ale jak, do diabła, zrobić obiad z żarówek, płynu do spryskiwacza i piwa?

  • Zrób mi listę, to kupię co chcesz – mówi ON.
  • Albo wiesz co, sama pojadę. I tak zapomnisz listy albo nie będziesz mógł odczytać. Albo zgubisz. A już na sto procent zadzwonisz z pięć razy, by dopytać się o szczegóły – mówi ONA.
  • Pewnie wyjdź, przyda ci się jakaś rozrywka – przytakuje ON.

No ba. Może nawet tańce będą.

Nocą…

A skoro już o wychodnym mowa to… przed dziećmi sprawa była prosta – jest sobota, jest impreza. Jest niedziela, jest luz. Są dzieci, jest Matka – Polka. Ktoś zna bajkę o szwendającej się samotnie po mieście matce dzieciom? ONA nie zna, ale wierzy, że jest. ON tez nie zna, ale jest nowoczesny, studia skończył, po świecie jeździł i czytał o równouprawnieniu.

  • Zapisałam się w sobotę na warsztaty – mówi ONA.
  • Pewnie, idź – przytakuje ON.

Trzy dni później: na sobotę przełożyłem klientów, nie pasowało im w tygodniu. Ale chyba nie miałaś żadnych planów?

Próbujemy dalej…

  • Umówiłam się na imprezę z dziewczynami – mówi ONA.
  • Pewnie, idź – przytakuje ON.

Trzy dni później: musisz przełożyć imprezę, fucha wpadła mi w sobotę. Chyba, że znajdziemy kogoś do dzieci.

Kasa ważna sprawa. Ale próbujemy dalej.

Tym razem ON:

  • Zabieram dzieci na trening. Idź się poruszaj, w ogóle nie wychodzisz – mówi ON.
  • Pewnie, pójdę – mówi ONA. (Gdzie on znalazł tę bajkę o wychodnym dla żony).

Pojechali.

Pół godziny później.

  • Hej, nie wziąłeś moich kluczy – dzwoni ONA.
  • O mam – mówi ON.
  • Nie mam czym zamknąć domu, nie mogę iść biegać – mówi ONA.
  • Zawsze znajdziesz sobie pretekst – komentuje ON.

Ale ONA ma się ponoć nie martwić. Później jest mecz, to będę miała trochę sportu w życiu. Piwo kupił.


Lifestyle

Prosty jak budowa cepa przepis na związek idealny. Dla niego i dla niej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 października 2016
Fot. iStock / mictian

Czyżby się udało? Czyżby można było stworzyć idealny przepis dla idealnego związku?

Powiem szczerze – jestem w szoku. Znalazłam w sieci tekst o tym, co kobiety powinny wiedzieć o swoich facetach, by móc budować z nimi głęboką relację. Sam autor wyszedł z założenia, może i słusznego, że faceci nigdy nie zrozumieją skomplikowanej natury kobiet. Cóż, tak podobno mają, nie wiem, nigdy facetem nie byłam. Ale jestem kobietą. I pomyślałam, że skoro dla facetów zdefiniowanie swoich wymagań wobec kobiet może być tak banalnie proste, to może i my kobiety pokusimy się o wyłożenie kawy na ławę mówiąc, czego chcemy. A niech będzie równowaga, a nie tylko, że my facetów nie rozumiemy i po nich jedziemy.

Niech będzie 1:1, oko za oko, argument za argument.

Przepis na związek idealny. Dla niego i dla niej

Drogie Panie nie przeglądajcie jego poczty

Ani telefonu, ani historii oglądanych w internecie stron. Bo co się stanie, jak natkniesz się na coś czego nie chciałabyś wiedzieć i będziesz żałować, że to zrobiłaś? Tak, to męska logika.

Panowie: Nigdy jej nie mówcie, że za długo rozmawia przez telefon

Taka nasza kobieca natura, że lubimy dużo gadać. Z przyjaciółką, mamą, teściową, koleżanką. Pomyśl, że przynajmniej ty masz święty spokój. I nie pytaj, o czym można tak długo rozmawiać. Nie chcesz wiedzieć.


 

Drogie Panie, pamiętajcie, że faceta nie można zmienić

Tak i warto, by każda kobieta o tym pamiętała. On taki jest. Ile razy to słyszałyście: „Taki jestem, nic nie zrobisz”? No to teraz wiecie, że naprawdę nic zrobić się nie da. Świetna perspektywa, nie ma co.

Panowie: kobieta zmienną jest

Teraz może kochać, a za chwilę nienawidzić. Coś może ją zachwycać, by następnego dnia doprowadzić do szału. Taka jest. Trzeba się z tym pogodzić, a nie z zażenowaniem kiwać głową i przewracać oczami.


 

Drogie Panie nie dziwcie się, że wybiera kumpli

Powinnaś wiedzieć, że kumple zawsze będą dla niego najważniejsi, zwłaszcza ci, których ma przy sobie od dawna. Więc nie stawiaj go przed wyborem: kolacja ze mną, albo mecz z kumplami. Po co masz się rozczarować. No właśnie, drogie panie, po co?

Panowie: nie dziwcie się, że wybiera przyjaciółki

I to z nimi ma ochotę wyjechać na weekend, czy zorganizować wspólny babski wypad do kina.


 

Drogie Panie nie zadawajcie pytań nie chcąc znać odpowiedzi

Bo według facetów każdy ma swoją historię i jeśli nie chcesz jej znać, to nie pytaj, z iloma kobietami spał, która była najlepsza w łóżku, a która najgorsza.

Panowie: Nie pytajcie „o co ci znowu chodzi” nie chcąc tego zrozumieć

Ile razy mówicie „daj spokój”, „a ty znowu o tym samym”. Nie słuchacie swoich kobiet, macie gdzieś co mają do powiedzenia, do wytłumaczenia. Kobiety, których nie chcecie słuchać w końcu odchodzą. Pamiętajcie i nie dziwcie się.


 

Drogie Panie: facet jest zazdrosny o wszystkich twoich przyjaciół

Wyobraź sobie, że on chce być najważniejszy w twoim życiu i nie znosi konkurencji. Masz być w niego zapatrzona jak w obrazek i tylko w niego

Panowie: kobiety są zazdrosne o wasze przyjaciółki

Wyobraźcie sobie, że to działa w dwie strony. Nie chcemy z nikim konkurować, my też – tak jak wy chcemy być przez was podziwiane, i tylko my. Zobaczcie – proste prawda, w tym punkcie chcemy tego samego.


 

Drogie Panie nie dziwcie się, że on chce przelecieć twoją przyjaciółkę

A dziwiłaś się dotąd? O matko, a może tego nie akceptowałaś? A przecież według facetów to normalne. To, że on myśli, że chciałby zaciągnąć twoją przyjaciółkę do łóżka, to nie znaczy, że to zrobi…

Panowie: Nie dziwcie się, że ona chce się przespać z waszym przyjacielem

To, że chce, to nie znaczy, że to zrobi. O proszę, mamy drugi punkt styczny. To może się udać. My zrozumiemy was, wy nas i sprawa jasna.


 

Drogie Panie musicie o siebie dbać

To, że usidliłaś faceta nie znaczy, że możesz się roztyć i przestać ćwiczyć. Drogie panie, co to to nie. Chociaż mało który facet powie ci, że powinnaś schudnąć, to uwierz, że on tak myśli. To męskie zdanie w dyskusji.

Panowie: musicie o siebie dbać

Nie do wiary? Mamy trzeci wspólny punkt. Panowie, to że ona wygląda jak milion dolarów nie znaczy, że wam ma rosnąć brzuch, obwisnąć piersi i dresy na dupie wisieć. Choć wam tego nie powiemy, chciałybyśmy, byście nie tyli i o siebie dbali.


 

Drogie Panie on chce byś lubiła to, co on lubi

Niekoniecznie musisz z nim od razu biec na trening piłki nożnej lub przesiadywać przed konsolą do gier. Ale zapamiętaj – każdy facet chce byś lubiła to, co jego uszczęśliwia.

Panowie: polubcie to, co ona lubi

Że kolejna para butów, kolejna torebka, płyta z Ewą Chodakowską i nowy płaszcz. Naprawdę, polubcie to, co czyni nas szczęśliwymi i od czasu do czasu popłaczcie na komedii romantycznej. O ja cię, prawie bym przegapiła – znowu się zgadzamy.


 

Drogie Panie on nie jest waszym ojcem

Jest twoim partnerem, kochankiem, więc nie traktuj go jak ojca, który musi ci dać poczucie bezpieczeństwa i przytulić z czułością bez seksualnego podtekstu.

Panowie: ona nie jest twoją matką

I nie musi wcale prać ci skarpetek, gotować, sprzątać i spełniać każdą twoją zachciankę. Pamiętajcie o tym.


 

Drogie Panie faceci nie są tak skomplikowani jak kobiety

Nie domyślą się, nie zrozumieją bez słów, a czasami nie są w stanie zrozumieć kobiety nawet, gdy ta chce im objaśnić swój tok myślenia. To dwie różne planety.

Panowie: kobiety nie są tak proste jak wy

Dla nas nie wszystko jest czarno-białe, zero-jedynkowe. Musimy poanalizować pozastanawiać się, poprzeżywać. Tak mamy. Jesteśmy jak dwie różne planety – o to już gdzieś było…

To co, obie strony zgadzają się wszystkie punkty wprowadzić w życie? Czy każdy jest mądry pisząc tylko i wyłącznie ze swojego punktu widzenia?


Zobacz także

7 rzeczy, które każda kobieta naprawdę powinna zrobić, żeby być szczęśliwą

O tym musisz pamiętać przed wyjazdem na wakacje. Lista „to do”

8 rzeczy, z których powinnaś zrezygnować, by poczuć się dobrze