Lifestyle

Natalia Kukulska: nawet jeśli coś mnie położy, potrafię wstać i z podwójną siłą ruszyć do działania

Redakcja
Redakcja
24 września 2021
 

Właśnie mija 25 lat od jej fonograficznego (dorosłego) debiutu – albumu „Światło”. Natalia Kukulska postanowiła to uczcić, oczywiście muzycznie. Do naszych rąk trafia dziś epka pt. „Jednogłośna”. Oprócz tego gwiazda wystąpiła w kampanii marki Avon, w której została twarzą perfum Eve, kolorowych jak jej nowa płyta.

Nie boi się Pani zmian wizerunku, pokazywania różnych odsłon siebie. Patrząc z perspektywy, która z tych odsłon – prywatnych albo zawodowych, jest Pani życiowo najbliższa?

Rzeczywiście, nie boję się. Mój zawód daje mi pretekst, żeby się zmieniać i tym wizerunkiem trochę się bawić. Wizerunek był dla mnie zawsze częścią spójnej opowieści. A najbliższe mi na co dzień są wygoda i naturalność. Na scenie przez lata eksperymentowałam np. z fryzurami, nawet w życiu traktowałam włosy trochę jak nakrycie głowy. Sporo czasu zajęło mi to, żeby najbardziej polubić swój naturalny skręt. Pamiętam moment, że włosy przestały mi się kręcić, a zawsze marzyłam o prostych! Śmiałam się, że przemodliłam o jeden pacierz. Kiedy w końcu pokochałam te kręcone, one zaczęły się prostować.

Na co dzień jestem naturalna, nie jestem w stanie żyć w takim rynsztunku, gotowości. To scena daje mi tę możliwość. Chociaż oczywiście lubię piękno w codzienności. Ważna jest dla mnie estetyka, dopasowanie rzeczy. I nawet jeśli są tylko rzeczy codzienne, lubię, kiedy nie są zwyczajne i mają to coś, co podkreśla moją osobowość.

Jest Pani niezwykle aktywna zawodowo, a w dodatku ma Pani rodzinę, dzieci. Na pewno nie zawsze jest kolorowo. Czy da się te role połączyć?

Pracuję faktycznie cały czas i nie jest to proste. Rzeczywiście mało jest takich momentów, kiedy odpuszczam. Ale mam taką naturę, że lubię również ten stan refleksji nad czymś, co zrobiłam. Często pracuję w porywach twórczych. Lubię wracać do tego, co zrobiłam kiedyś. Nie po to, żeby się zachwycać i upajać, ale żeby wyciągać wnioski. Żeby trochę badawczo spojrzeć na to, co zrobiłam, co mi wyszło dobrze, co chciałam przekazać i czy się to udało. Czy było takie, jakie bym chciała. Niestety ten rodzaj ciągłej autokontroli ciągle mi towarzyszy. W życiu prywatnym jestem osobą, która trzyma w ryzach cały dom, łącząc różne obowiązki i tak naprawdę spinając życie moich dzieci, które są w zupełnie różnym wieku. Nazwałabym siebie raczej kobietą czynu. I oczywiście czasami organizm mówi: stop, trochę bierzesz na siebie za dużo, ale te role  –  bycia na scenie i bycia na co dzień, się przenikają.

Uważam jednak, że najważniejsze jest to, że w każdej z nich staram się być sobą i słyszeć swój głos. Nie chciałabym być pionkiem w jakiejś rozgrywającej się sytuacji, sama zarządzam tymi światami. Gdybym miała tylko sprawy zawodowe i nie miałabym do czego wracać, albo odwrotnie – gdybym skupiła się na rodzinie, codzienności, a nie miałabym gdzie „odlatywać”, to na pewno czułabym się w jakimś sensie niespełniona. Staram się trzymać balans i harmonię między tymi moimi dziedzinami życia i różnymi rolami.

Co na co dzień daje Pani motywację i siłę do działania?

Mówię o sobie Wańka-Wstańka. Mam taką naturę, że nawet jeśli mam jakieś trudniejsze chwile, jeśli mnie coś położy, rozłoży, to potrafię nawet z podwójną siłą się podnieść i wystartować. To bardzo przydatna cecha. Inspiruje mnie wszystko – ludzie, relacje, sztuka. Należę do tego typu muzyków, którzy też muzyką się karmią. Są też tacy, którzy tworząc, nie słuchają niczego, a są tacy, którzy wciąż poszukują, lubią poznawać nowych artystów, nowe brzmienia. Zresztą karmimy się muzyką całą rodziną, jesteśmy nawet dość monotematyczni w tym względzie. Nakręca mnie też bliskość i miłość.

Natalia Kukulska, fot. Marta Wojtal

Pamięta Pani swój pierwszy występ na scenie? Jakie emocje Pani wtedy towarzyszyły? I co się zmieniło przez te wszystkie lata na scenie muzycznej – czy każdy występ okraszony jest dużymi emocjami, czy to już rutyna? 

35 lat temu wyszła moja debiutancka płyta, a na scenie zadebiutowałam jeszcze wcześniej, kiedy miałam… 7 lat – to była piosenka „Co powie tata”. Co do występów  –  nie były one częste. Mój tata postanowił wtedy, że nie będę dzieckiem oklaskiwanym, występującym na scenach. Chciał, żebym mogła prowadzić normalne życie dziecka, później nastolatki. Pamiętam chyba trzy (dziecięce) występy, zazwyczaj podczas jakiejś gali dobroczynnej czy akcji charytatywnej – więc to było naprawdę sporadyczne. Kiedy miałam 12 lat – już jako „naciągane” dziecko, śpiewające dziecięce piosenki – poleciałam w trasę do Stanów Zjednoczonych. I znów mojemu tacie zależało, żebym przy tej okazji miała szansę zwiedzić Stany. I zwiedziłam ich wiele, bo aż 14. Była to wielka przygoda. I faktycznie tam występowałam, ale była to specyficzna sytuacja.

Czyli tak naprawdę moim debiutem, już dorosłym, był wydany 25 lat temu album „Światło”. Scena muzyczna była wtedy zupełnie inna niż teraz. To były początki dużych firm fonograficznych. Olbrzymi rozkwit polskiej muzyki. Czy było łatwiej czy trudniej – nie wiem. Teraz debiutanci mają mnóstwo możliwości pokazywania się, występowania w różnych talent show. Wtedy było tylko kilka firm wydawniczych, które wspierały młodych artystów i selekcjonowały. Dziś, przez to że dostęp jest tak łatwy, naprawdę można znaleźć bardzo ciekawych twórców i to wcale nie tylko w tych głównych nurtach. Nigdy nie należałam do osób narzekających na to, co się dzieje u nas na rynku fonograficznym. Mamy mnóstwo ciekawych artystów, cały czas pojawiają się nowi i to mnie bardzo cieszy.

W którym momencie swojej kariery czuła się Pani najlepiej, najbardziej w swojej skórze?

Byłam na różnych etapach, zawsze starałam się, żeby każdy z albumów był najlepszą wersją mnie. Dawałam z siebie wszystko. Patrząc z perspektywy czasu, chyba najlepiej poczułam się, kiedy zaczęłam sama tworzyć, czyli pisać teksty, współkomponować muzykę, produkować swoje rzeczy. Poczułam wiatr w żaglach. To jest wielka przyjemność móc mówić swoim językiem. I od płyty „Sexi Flexi”, czyli od 2007 r. kontynuuję właśnie myśl autorską. I to teraz czuję się najlepiej, bo to doświadczenie, które zbierałam przez te wszystkie lata, owocuje i mam z czego czerpać. A z drugiej strony cały czas wielki apetyt na to, by zasmakować w muzyce ciekawych, jeszcze nie odkrytych rzeczy. Właśnie wracam z campu songwriterskiego w ZAiKS-ie, gdzie miałam okazję spotkać się z różnymi twórcami. Zadaniowo, w kilka godzin, w różnych studiach i konfiguracjach ludzkich tworzyliśmy piosenki. To bardzo ciekawe doświadczenie, poruszające wyobraźnię i kreatywność.

Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na kolejny projekt, tym razem w tematyce beauty. Właśnie została Pani ambasadorką perfum z kolekcji Eve.

Cenię markę Avon. Znajduję w ofercie tej marki, zarówno wśród kosmetyków, jak i zapachów, takie rzeczy, które mi się podobają, których używam i które mnie inspirują ale również bardzo ważne jest dla mnie to, że marka od lat wspiera kobiety. Pamiętam jeszcze z lat 90., czy początku dwutysięcznych, koncert Różowej Wstążki, na którym występowałam. Od lat podoba mi się, że marka buduje świadomość kobiet w walce o swoje zdrowie i zachęca je do badań profilaktycznych. Mocno wspiera też kobiety w sprawie przemocy domowej i wciąż ma nowe pomysły na kolejne działania.

Wyjątkowe w tej kampanii jest to, że towarzyszy jej piosenka z Pani najnowszego muzycznego projektu. Proszę zdradzić co nieco na ten temat – czego my, fani Pani muzyki, możemy się spodziewać tym razem?

Piosenka, której fragment można usłyszeć w reklamie, pochodzi z mojej nowej epki i nosi tytuł „Jednogłośna”. Epka zawiera cztery utwory i rozmawiamy dokładnie w momencie jej premiery. Starałam się trzymać ten projekt jako niespodziankę. Wydaję go oczywiście również cyfrowo, ale w formie fizycznej będzie niezwykły, ma ciekawą grafikę i format winyla, choć jest płytą cd. Chciałam w ten sposób uczcić swoje 25-lecie, dopieścić fanów i kolekcjonerów płyt. Ukarze się tylko tysiąc egzemplarzy tego wydawnictwa, każdy ma swój numer i jest podpisany przeze mnie. To utwory, które stworzyłam muzycznie i produkcyjne z Archie Shevski’m. To muzyk, z którym pracuję już od lat i świetnie się rozumiemy. Teksty są mojego autorstwa.

Jestem bardzo ciekawa, jaka będzie reakcja na tę niespodziankę, na te utwory. Wszystkie mocno osobiste, są trochę refleksją nad relacją z drugim człowiekiem, nad tym, kiedy zaczynamy być sobą i w jakimś sensie siebie lubić. Każda piosenka oczywiście ma inny temat, najlepiej posłuchać, nie będę opowiadać. Ten album jest też pewnego rodzaju zapowiedzią wydawnictwa na przyszły rok. Chciałam żeby w tym roku jubileuszowym od wydania albumu “Światło” ukazało się coś, co nie będzie składanką utworów w stylu the best of, tylko czymś nowym. Dla mnie te cztery utwory to esencja wielu moich podróży muzycznych przez te lata.

W ramach kampanii Avon odbyła się także wspaniała sesja zdjęciowa. Ze zdjęć bije pozytywna energia, radość, euforia. Czy tak właśnie było na planie zdjęciowym?

Tak, rzeczywiście sesja jest bardzo bogata, zarówno w ujęcia, stylizacje, fryzury, makijaże, jak i kolory i znakomicie koresponduje z oprawą mojej epki pt. „Jednogłośna”, która też jest nasycona kolorami. Być może tak jest, że po tych trochę szarych czasach, gdzie cały czas jesteśmy w takiej poczekalni, nie wiedząc, co się wydarzy, pragniemy, żeby to życie wróciło już do swoich normalnych kolorów. Może nas zainspirowało… Ale bardzo miła była również atmosfera na planie, co widać na zdjęciach. Profesjonalna ekipa, z którą się miło pracowało i udało się zrobić sporo ciekawych zdjęć.

Czym wyróżnia się zapach Eve Embrace? Jaka jest kobieta, która go nosi na swoim ciele?

Perfumy i preferencje zapachowe są czymś indywidualnym. To jest jak z gustem, ze smakiem, bardzo trudno o nim mówić i po prostu trzeba poczuć, powąchać i wtedy człowiek może do końca się przekonać. Na pewno zapach Eve Embrace jest pełen słodyczy, kobiecy i subtelny, ale z dodatkiem wyrazistego karmelowo-piżmowego akordu. Jeśli kobieta w taki zapach się otuli, to na pewno doda jej on kobiecości.

Jaką rolę w Pani codziennym życiu grają zapachy? Ma Pani takie, które kojarzą się Pani z konkretnymi wydarzeniami, miejscami czy osobami?

Oczywiście zapachy bardzo długo potrafią zostać w pamięci. Pamiętam zapach perfum fotografki, która robiła mi sesję, jak byłam dzieckiem, pani Renaty Pajchel, bo był dla mnie jakiś taki intrygujący, bardzo orientalny, mocny, powiedziałabym nawet męski. Pamiętam, że jak zbliżała się do mnie ze światłomierzem, to byłam właśnie jakaś taka zauroczona. Takiego zapachu już przez wiele lat nie spotkałam, a potem gdzieś natknęłam się na niego i od razu mi się wyświetliła ta osoba. Tak to chyba działa. Tak samo działają piosenki, muzyka, która kojarzy się nam z jakimś okresem naszego życia, z jakąś sytuacją, z jakimiś wakacjami. To jest wspaniała rzecz.

Zdecydowanie perfumy są czymś ważnym. Czasami na co dzień używam  tych troszeczkę lżejszych, ale przyznam szczerze, że preferuję mocniejsze, właśnie takie orientalne zapachy, z odrobiną słodyczy. I rzeczywiście, jak się nie poperfumuję danego dnia, a wyjdę z domu, to się czuję, jakbym czegoś zapomniała, czegoś „nie założyła”. Idąc już na scenę, potrafię się wrócić do garderoby, żeby się poperfumować, bo mam wrażenie ze jestem nieprzygotowana.

 

Jest Pani wierna jednemu zapachowi, czy zmieniają się one w zależności od pory dnia, roku, czy aktualnego stanu ducha?

Raz na jakiś czas zmieniam zapachy, ale są takie, do których często potem wracam, za którymi tęsknię. Znów porównam to do muzyki – tak jak lubię eksperymentować, poznawać nowe brzmienia, nowe współprace, jest klasyka, do której zawsze miło wrócić, tak też jest z zapachami – jestem otwarta na coś, co może mnie zauroczyć i stać się tym ulubionym zapachem, ale prawdopodobnie zatęsknię za czymś co było mi bliskie, w czym się dobrze czułam.


Lifestyle

Kurtki przejściowe dla dzieci – przegląd trendów

Redakcja
Redakcja
24 września 2021
 

Zakup idealnej kurtki dziecięcej nie należy do najłatwiejszych zadań, zwłaszcza jeżeli wybieramy odzież wierzchnią na jesień i na tak zwany okres przejściowy. Jakie produkty najlepiej sprawdzą się w czasie deszczowych i wietrznych dni?

Jesień to pora roku, na którą warto się przygotować. Aby skutecznie chronić nasze dziecko przed kapryśną pogodą warto postawić na funkcjonalne i jakościowe okrycie wierzchnie. W nadchodzących tygodniach doskonale sprawdzą się fasony z odpinanym kapturem, który dziecko będzie mogło założyć podczas spacerów, a odpiąć, gdy udajemy się z maluchem na rodzinną uroczystość. Warto zdecydować się na zakup kurtki nieprzemakalnej i wiatroodpornej, która przyda się przy zmiennej pogodzie i podczas dżdżystych poranków. Taka odzież będzie doskonałym wyborem zwłaszcza w pierwszych tygodniach jesieni, gdy dzieci będą ochoczo przebywać na dworze.

Najmodniejsze fasony w tym sezonie

Tej jesieni wybór odzieży przejściowej Coccodrillo dla najmłodszych jest bardzo zróżnicowany. Zarówno rodzice, jak i ich pociechy będą mogły przebierać w najmodniejszych fasonach oraz dopasować kolory i wzory do kreowania własnego, niepowtarzalnego stylu. Tak jak w przypadku innych kolekcji, marka i tym razem zachęca dzieci, do wyrażania siebie oraz swoich pasji.

– Również w sezonie jesiennym bawimy się modą i zachęcamy dzieci do budowania swojego niepowtarzalnego stylu. Zadbaliśmy o to, by produkty były funkcjonalne, zarówno podczas harców na dworze, jak i codziennych sytuacji. O wygodę najmłodszych Klientów zadba miła w dotyku ocieplina, która utrzyma komfort termiczny malucha na najwyższym poziomie. Dodatkowo wszystkie kurtki przejściowe oraz bezrękawniki posiadają odblaskowe elementy i wodoodporną impregnację, dzięki czemu mamy pewność, że dzieci będą lepiej widoczne, zwłaszcza po zmroku, a jesienna, deszczowa aura nie popsuje im dobrej zabawy — komentuje Paulina Żaczyk, p.o. Kierownika Marketingu Coccodrillo.

Błysk w stylu glamour

Tegoroczna jesienna moda obfituje w ciekawe rozwiązania i trendy. Wśród nich szczególne miejsce zajmują połyskliwe materiały oraz metaliczne kolory. Uszyte z błyszczących materiałów kurtki i bezrękawniki to niebanalny sposób na dodanie charakteru nawet najprostszym stylizacjom. Metaliczna kurtka przejściowa sprawdzi się zarówno do casualowego, wygodnego outfitu, jak i do sportowych stylizacji. Na topie jest również odzież wierzchnia w jednolitym połyskującym kolorze. Szczególnie produkty o barwie galaktycznego srebra, czerni i ciemnych odcieni zieleni.

Ponadczasowa funkcjonalność

Inną opcją odzieży przejściowej dla dzieci są bezrękawniki. Świetnie wyglądają, pasują do większości stylizacji oraz dają pewność, że malec nie zmarznie, a jednocześnie nie narażają go na przegrzanie. Bezrękawnik przyda się w szafie każdego dziecka. W tym sezonie Coccodrillo prezentuje w swojej ofercie zarówno modne kamizelki z metalicznym połyskiem, jak i gładkie w pastelowych kolorach dla dziewczynek czy w ponadczasowym kolorze granatu i szarości dla chłopców. W asortymencie można znaleźć również wersje dwustronne, które są idealnym sposobem na to, by za pomocą jednego ubrania tworzyć kilka wyjątkowych stylizacji. Odzież dwustronna to bez wątpienia jeden z gorących trendów wśród odzieży wierzchniej dla dzieci. Takie egzemplarze na pewno nie znudzą się szybko naszemu maluchowi, a on sam może decydować czy chce tym razem wybrać stylizację z jednym, czy drugim materiałem. Poza całkiem gładkimi produktami czy tymi z modnym metalicznym połyskiem, w asortymencie można znaleźć również wersje z barwnymi nadrukami.

 

Modne pikowanie

Kurtki pikowane to jeden z tych fasonów odzieży wierzchniej, który nigdy nie wychodzi z mody. Są lekkie i stanowią modną alternatywę dla puchówek. Główną zaletą pikowania jest skuteczna izolacja od zimna. Powietrze znajdujące się między warstwami skutecznie utrzymuje temperaturę, a liczne przeszycia zapobiegają przemieszczaniu ociepliny, dzięki czemu podnoszą komfort noszenia. Kurtka pikowana to uniwersalna część garderoby, nadająca się zarówno do stylizacji sportowych, casualowych, jak i tych bardziej eleganckich.

Kurtki przejściowe oraz bezrękawniki z nowej kolekcji są dostępne w sklepie internetowym Coccodrillo.eu, a także w prawie 250 salonach stacjonarnych w całej Polsce.


Coccodrillo to znana rodzicom polska marka odzieży dla niemowląt i dzieci, działająca na rynku od 2003 roku i należąca do spółki CDRL S.A. Coccodrillo prowadzi sprzedaż poprzez sklep internetowy, a także za pośrednictwem salonów sprzedaży stacjonarnej. W Polsce są to prawie 250 sklepów w większych i mniejszych miastach. Na świecie oferta marki dostępna jest w 230 punktach na 3 kontynentach: w Azji, Europie oraz Afryce. Coccodrillo ma w swojej ofercie szeroki wybór ubrań, akcesoriów, bielizny oraz obuwia dla dziewczynek i chłopców w wieku od 0 do 14 lat. W asortymencie sklepu można znaleźć zarówno propozycje na co dzień, jak i na specjalne okazje. Marka stawia w swoich projektach na różnorodność i charakterystyczne detale, wysoką jakość materiałów oraz kreatywność i ciekawy design. Wszystko po to, by dzieci mogły poprzez ubrania marki Coccodrillo wyrażać siebie i kreować swój własny styl.


Lifestyle

Owoce noni jako wsparcie w leczeniu nowotworów i dla mocnego serca? Co należy wiedzieć o morwie indyjskiej?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 września 2021
Owoce noni
Fot. iStock

Owoce noni traktowane są przez wiele osób niemal jak panaceum na różne, często trudne w leczeniu choroby, w tym nowotwory. Nie należy się jednak doszukiwać w nich magicznych właściwości, za to warto przyjrzeć się noni jako wsparciu podczas leczenia medycyną konwencjonalną. Czym są owoce noni, jakie substancje w sobie kryją i w jakim stopniu nauka zbadała przypisywany im potencjał?

Owoce noni — krótka charakterystyka

Noni (Morinda citrifolia), czyli morwa indyjska, jest krzewem porastającym w naturze tereny południowo-wschodniej Azji i wysp Pacyfiku, można ją spotkać także w Afryce i Ameryce. Roślina wydaje jadalne, duże i owalne liście, oraz zielonkawe i żółte (po dojrzeniu) owoce o kształcie kojarzącym się z jajem kurzym, które doceniane są na obszarach Polinezji za lecznicze właściwości. Soczysty miąższ noni jest dobrym źródłem soku, który traktowany jest jako suplement diety. Owoce kryją w sobie liczne, czerwonobrunatne nasiona.

Owoce noni

Fot. iStock/Owoce noni

Sok z owoców morwy indyjskiej zdobył sławę jako panaceum na różne choroby — od miażdżycy po nowotwory. Przypisywane mu właściwości lecznicze mają być sposobem na zapalenie stawów, bóle mięśni, urazy i skręcenia, łuszczycę, alergie, infekcje zatok, bóle głowy, wrzody, przeziębienie, oraz grypę. Lista jest długa, czy jednak choć w części tych dolegliwości owoce noni mogą pomóc?

Co zawierają owoce noni?

W miąższu owoców noni znajdziemy wiele wartościowych dla zdrowia substancji. W 100 g owoców lub soku z nich wyciśniętego znajduje się  3-4 g glukozy i fruktozy, białka (0,2-0,5 % w soku i 2,5 % w świeżych owocach), węglowodany. Nie brakuje w nich składników mineralnych takich jak: magnez, potas, selen, sód i wapń. Są również źródłem witaminy A, witamin z grupy B, witaminy C i E. Owoce noni zawierają również m.in.: związki polifenolowe i irydoidowe, w tym: skopoletynę, rutynę, kwercetynę, kwas asperulozydowy i deacetyloasperulozydowy, antyoksydacyjne antrachinony, oraz błonnik.

Właściwości lecznicze owoców noni

Lista składników aktywnych daje nadzieję na to, że owoce noni staną się lekiem na różne choroby, ale dotychczasowe badania jedynie sugerują, że owoce morwy indyjskiej mogą mieć pozytywny wpływ na organizm. Warto więc poczekać na efekty dalszych badań w tym zakresie. Co wiadomo teraz?

Owoce noni

Fot. iStock/Owoce noni

Owoce noni na paciorkowce

Indyjscy naukowcy z Department of Public Health Dentistry SRM Dental College uważają, że związki fitochemiczne obecne w owocach morwy indyjskiej mogą zwalczyć paciorkowce (Streptococcus mutans i Streptococcus mitis) w jamie ustnej. Polinezyjska medycyna ludowa uznaje sok z owoców morwy indyjskiej jako działający przeciwzapalnie i przeciwbólowo płyn do płukania gardła.

Dla zdrowego układu pokarmowego

Przeprowadzone badania sugerują, że owoce, dzięki działaniu przeciwdrobnoustrojowemu, można stosować w leczeniu i zapobieganiu infekcji żołądka i jelit. Za ich działanie przeciw szkodliwym mikroorganizmom odpowiadają przede wszystkim związki z grupy antrachinonów i triterpenów.

Owoce morwy indyjskiej dla zdrowego serca

Owoce noni hamują utlenianie „złego” cholesterolu LDL. U palaczy z nieprawidłowym profilem lipidowym podawano sok z owoców morwy indyjskiej codziennie, w związku z czym zauważono poprawę profilu lipidowego po miesiącu kuracji.

Działanie rozkurczające mięśnie

Owoce mowy indyjskiej działają rozkurczająco na mięśnie, łagodzą bóle mięśniowe, relaksują ciało. Spożywanie morwy indyjskiej może również zapobiegać zwapnieniu stawów i tkanki mięśniowej.

Owoce noni kontra nowotwory

Dotychczas przeprowadzono pojedyncze badania naukowe dotyczące skuteczności soków z morwy indyjskiej w leczeniu nowotworów, ale ich wyniki nie przekonały wszystkich specjalistów.

Należy do nich m.in. badanie hawajskich naukowców, którzy wstrzyknęli myszom cierpiącym na nowotwory odpowiednio przygotowany sok z noni. Wg doniesień, myszy po zastrzykach przeżyły dwukrotnie dłużej niż myszy, które nie otrzymały zastrzyku.

Podejrzewa się także, że damnacanthal obecny w morwie indyjskiej może hamować proces przemiany zdrowych komórek w komórki nowotworowe.

Jak widać, podejrzenia na temat tego, że owoce noni wykazują potencjalne działanie przeciwnowotworowe, wymagają dokładniejszych badań, by uznać te informacje za wiążące. Ponadto należy pamiętać, że w przypadku soków i innych substancji z  mowy indyjskiej niezwykle ważne jest dobranie odpowiedniej dawki. Zbyt wysoka może być toksyczna i powodować wystąpienie poważnych skutków ubocznych. Na pewno preparaty z noni nie mogą zastąpić leczenia onkologicznego. Nie powinny być też przyjmowane na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem.

Owoce noni

Fot. iStock/Owoce noni

Sok z owoców noni — dawkowanie, przeciwwskazania

Sięgając po sok z owoców noni należy pamiętać, że zalecana maksymalna dzienna dawka soku wynosi 40 ml. Dawki tej nie należ przekraczać.

Mimo pewnego potencjału leczniczego sok z owoców morwy indyjskiej nie posłuży każdemu. Zdecydowanie nie można podawać go dzieciom i kobietom ciężarnym, z powodu silnego działania rozkurczowego. Niegdyś stosowano go jako środek wywołujący poronienie. Działanie rozkurczowe może również skutkować przedterminowym rozwiązaniem ciąży. Sok z owoców noni nie jest również polecany  kobietom w czasie laktacji, z powodu zbyt małej wiedzy naukowców w tym zakresie.

Nie można przy tym przemilczeć skutków ubocznych morwy indyjskiej. Stosowanie jej może wywołać ostrą niewydolność wątroby. Ponadto należy zwrócić uwagę na dużą ilość potasu, którego nadmiar szkodzi osobom z chorobami nerek, zaburzeniami pracy serca oraz hiperkalemią. Sok z morwy nie jest polecany osobom przyjmującym leki na krzepliwość krwi, oraz moczopędne. Jeśli ktoś cierpi na choroby przewlekłe i przyjmuje regularnie leki, sięgnięcie po noni powinien skonsultować z lekarzem. Sok z morwy może wchodzić w interakcje z pewnymi lekami.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl, www.medonet.pl , zwrotnikraka.pl

Zobacz także

5 sposobów, które sprawią, że przestaniesz porównywać się z innymi

Co założyć na Święta? Styliści Balladine proponują bluzki i koszule z kolekcji polskich marek

Jak to NAPRAWDĘ jest kochać Barana?