Lifestyle

Na co zwrócić uwagę kupując zestaw mebli dziecięcych?

Redakcja
Redakcja
8 września 2022
 

Każdy rodzic dla swojej dziecka chce jak najlepiej. Z tego względu pragnie mu odpowiednio umeblować pokoik. Jednak nie jest to takie proste zadanie, gdy wokół znajduje się tyle modeli wyposażenia meblowego. Oprócz tego należy wziąć pod uwagę wiele kwestii, które dotyczą nie tylko wyglądu i estetyki, ale funkcjonalności i bezpieczeństwa.

Odpowiednie meble dziecięce – przede wszystkim bezpieczne

Jakie szafki do pokoju dziecięcego wybrać, by umożliwiały właściwy rozwój dziecka i gwarantowały wygodę oraz komfort codziennego użytkowania. Na co należy zwrócić uwagę kupując zestaw mebli dziecięcych?

Poszukując umeblowania do pomieszczenia naszej pociechy, musimy pamiętać o tym, by wybrane mebelki dziecięce były bezpieczne, tzn. spełniały wszelkie normy bezpieczeństwa, które obowiązują na terenie UE. Ich trwałość oraz jakość materiałów, które zostały użyte do produkcji, powinny być potwierdzone odpowiednimi certyfikatami. Wytyczne są indywidualnie opracowane dla każdego rodzaju mebelka. Jednak najważniejsze z nich wskazują, by meble dziecięce:

  • posiadały zaokrąglone wszystkie narożniki,
  • zawierały mechanizmy bezpiecznego zamykania,
  • były pozbawione wąskich miejsc i szczelin, w których mogłyby zakleszczyć się
  • małe dzieci,
  • nie posiadały szklanych dodatków oraz niestabilnych elementów

Te restrykcyjne normy tyczą się także stateczności bocznej, jak również wytrzymałości elementów nośnych. Nie mniej ważny jest również rodzaj materiałów, z których produkowane są meble do dziecięcego pokoju. Powinny one być bezpieczne i nie zawierać szkodliwych substancji, jak na przykład lakiery czy farby.

Funkcjonalny zestaw mebli dziecięcych na lata

Wybierając meble dziecięce dla dziewczynki czy chłopczyka, należy mieć na uwadze to, że nasze pociechy bardzo szybko rosną, a ich upodobania, a także potrzeby zmieniają się dynamicznie. Dlatego, jeśli nie chcemy wymieniać całego wyposażenia co jakiś czas, wówczas powinniśmy wybierać uniwersalne szafki do pokoju dziecięcego o walorach modułowych. Pod względem estetycznym idealnie sprawdzą się meble dziecięce dla dziewczynki koloru białego, jak np. System mebli dziecięcych LUNA Lenart Meble, które swobodnie zaadaptujemy do różnorodnych aranżacji. W przypadku chłopców godnym uwagi może okazać się System mebli dziecięcych POK Lenart Meble, który w późniejszym czasie posłuży jako meble młodzieżowe chłopięce.

Taki modułowy zestaw mebli dziecięcych jest ciekawym rozwiązaniem, gdyż pozwala on na dowolne rozbudowanie istniejącego wyposażenia o kolejne dodatkowe elementy. Dzięki temu w łatwy sposób zwykłe mebelki dziecięce można przekształcić w meble młodzieżowe chłopięce bądź dziewczęce. Ich ogromną zaletą jest również mobilność. Można je ustawiać w zależności od danych potrzeb. Należy także zadbać o to, by meble do dziecięcego pokoju były funkcjonalne i posiadały walory praktyczne. Pod tym względem wybrany zestaw mebli dziecięcych powinien posiadać duże ilości miejsca do przechowywania rzeczy i praktyczne duże schowki, by ułatwić utrzymanie porządku w pomieszczeniu na co dzień.


Lifestyle

Pięć skandali, które wstrząsnęły monarchią. To działo się podczas 70 lat panowania Elżbiety II

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 września 2022
 

Królowa Elżbieta II nie żyje. Jakie skandale, podczas 70 lat panowania spędzały Elżbiecie II sen z powiek? Były ich dziesiątki. Spróbujemy przeanalizować pięć z nich. Wybraliśmy te, które mają ciekawy psychologiczny kontekst.

1. Ukryte przed światem kuzynki

To jeden z najbardziej ponurych epizodów w historii brytyjskiej monarchii. Dwie kuzynki królowej Elżbiety II spędziły kilkadziesiąt lat w szpitalu psychiatrycznym, zapomniane przez świat. Niepełnoprawność zaburzała idealny wizerunek królewskiej rodziny, dodatkowo kilkadziesiąt lat temu panowało przekonanie, że taka ułomność może być efektem kazirodztwa. Dziewczynki nie umiały mówić, ciężko było się z nimi porozumieć, jedynie gestykulowały i wydawały dziwne dźwięki. Ich umysły zatrzymały się na poziomie kilkuletniego dziecka. Nerissa (ur. 1919 roku) i Katherine (ur. 1926 roku) były niedorozwinięte umysłowo, co przez wiele dekad starano się ukryć. Mało tego, kiedy obie jeszcze żyły oficjalnie ogłoszono ich śmierć! W rzeczywistości obie trafiły do zakładu dla psychicznie chorych. Dziewczynki w szpitalu nie miały zbyt wielu własnych ubrań, często musiały dzielić się odzieżą z innymi osobami tam przebywającymi. Tak naprawdę Nerrisa zmarła 22 stycznia 1986 roku, a Katherine niedawno, bo w lutym 2014 roku. Świat dowiedział się o nich dopiero w 1987 roku, dzięki dziennikowi The Sun”.

2. Książę Filip i jego erotyczne ekscesy

Z księciem Filipem Elżbieta II spędziła 74 lata swojego życia. Dla niej był on wielką miłością, taką od pierwszego wejrzenia. Jednak początki ich relacji nie były łatwe, ponieważ Filipa krytykowano za brak wykształcenia, bliskie relacje z nazistami i wielokrotnie oskarżano go też o romanse z arystokratkami. Biografowie twierdzą, że pierwsze zdrady książę Filip miał na koncie już krótko po ślubie. Czuł się na dworze bezużyteczny, wiecznie w cieniu żony i podobno swoją frustrację odreagowywał podczas przyjęć Klubu Czwartkowego, a także na innych imprezach, nawet tych o charakterze erotycznym. Marek Rybarczyk w swojej książce „Tajemnice Windsorów” tak opisuje jedną z nich: „gości obsługiwały kelnerki ubrane tylko w fartuszki, a po przyjęciu można było eksperymentować z seksem w kajdankach lub sadomaso. Podobno podczas jednego z takich szalonych przyjęć książę Filip wystąpił w fartuszku w roli półnagiego kelnera”. Plotki mówią, że urokowi księcia nie oparła się kochanka jednego z ministrów, Christine Keeler, księżna Aleksandrą z Kentu, aktorka Merle Oberon oraz księżna Sacha Hamilton. Jednak niezbitych dowodów – brak! Królowa wszystko wyciszała, bo zawsze stawiała monarchie pod szczęście własne. Biografowie twierdzą jednak, że przypłacała to depresją, choć jest bardzo silną kobietą.

 

3. Książę Andrzej i afera z 17-latką

Książę Andrzej, syn Elżbiety II jest oskarżony o molestowanie i bliskie kontakty z Virginią Roberts (teraz Giuffre). Amerykanka była jedną ze stron pozywających Jeffreya Epsteina, finansistę i miliardera, który w lipcu 2019 roku został aresztowany i oskarżony o pedofilię, molestowanie i prostytucję nieletnich. Groziło mu nawet 45 lat więzienia, jednak zanim doszło do rozprawy, Epsteina znaleziono martwego w jego celi, w której popełnił samobójstwo.
W sierpniu ubiegłego roku Giuffre złożyła pozew przeciwko księciu Andrzejowi. Kobieta oskarża syna Elżbiety II, że wykorzystał ją seksualnie w 2001 roku, gdy miała 17 lat. Książę Andrzej zaprzecza zarzutom, a nawet twierdzi, że nigdy jej nie spotkał. Natomiast ich wspólne zdjęcia zostały przerobione. Pod koniec 2019 roku w programie BBC Newsnight powiedział, że nigdy nie uprawiał seksu z Giuffre. Jednak zdecydował się zrezygnować z obowiązków członka rodziny królewskiej, tłumacząc to dobrem ogółu. Pałac Buckingham odmówił komentowania tej sprawy.

 

4. Romans Karola i Camilli

Ich znajomość zaczęła się w 1970 roku podczas meczu polo. Camilla, przedstawiając się Karolowi, ponoć powiedziała: „Moja praprababka była kochanką twojego prapradziadka. Co ty na to?”. Szybko okazało się, że historia lubi się powtarzać. Zaczęli romansować. Jednak w 1973 roku Camilla wzięła ślub z brygadierem, Adnrew Parkerem Bowlesem, z którym ma dwoje dzieci. Natomiast książę Karol, zmuszony przez rodzinę, zgodził się na fikcyjne małżeństwo z Dianą w 1981 roku. Na pytanie dziennikarza „Czy jesteście w sobie zakochani?”, odpowiedział wtedy znacząco „Cokolwiek to znaczy…”. Dla obojga to małżeństwo było gehenną przez prawie 15 lat. W tym czasie Karol nadal romansował z Camillą. W 1992 roku prasa ujawniła prywatne rozmowy między Camillą a Karolem. Książę w rozmowie przyznawał, że chciałby zamieszkać w spodniach Camilli, a także być jej tamponem. Afera szybko przybrała nazwę „Tampongate„. Dwa lata później Karol oficjalnie przyznał się w wywiadzie do cudzołóstwa. Choć nie wymienił nazwiska kochanki i tak każdy wiedział, że chodzi o Camillę. Ale dziś – 17 lat od ich ślubu – Brytyjczycy nie wyobrażają sobie bez nich monarchii. Dzięki uporowi księcia i twardemu charakterowi Camilli udało im się udowodnić, że łączy ich coś wyjątkowego.

5. Śmierć księżnej Diany

Jej życie na dworze królewskim przypominało koszmar. Ślub z Karolem przypłaciła problemami psychicznymi. Opowiadała po latach: Gdy byłam w trzecim miesiącu ciąży, rzuciłam się ze schodów. Pewnego dnia powiedziano mi: Ty histeryczko, nie ma sensu cię słuchać, mówisz ciągle to samo. Idę pojeździć konno. Nie straciłam dziecka. Skończyło się na wielkich siniakach na brzuchu. Królowa była przerażona, a gdy Karol wrócił z przejażdżki, zachowywał się, jakbym nie istniała. Później pocięłam sobie piersi i uda nożykiem do papieru, a jeszcze później nożem do cytryn. Robiłam to zawsze po kłótniach z Karolem. Jeszcze przed ślubem dowiedziała się, że Karol kocha Camillę. Była naiwna – postanowiła walczyć o jego zainteresowanie, ale bezskutecznie.

Szczęście odnalazła tylko jako matka – jej Synowie, William i Harry stali się dla niej całym światem. Na przekór Elżbiecie II pokazywała synom normalne, często szalone życie, jakiego nigdy nie zaznali za bramami Pałacu Buckingham. Zainteresowanie mediów jej życiem sięga zenitu, kiedy na jaw wyszedł jej dwuletni związek z kardiologiem, Hasnatem Khanem oraz romans z Dodim Al-Fayedem, synem egipskiego miliardera. To z nim zginęła w tragicznym wypadku samochodowym w paryskim tunelu, ścigana przez paparazzi. Zmarła 31 sierpnia 1997 roku w drodze do szpitala. Miała jedynie 36 lat.


Lifestyle

Marika Krajniewska: „Dziecko, które nie chce żyć, tak naprawdę pragnie, by dorośli dostrzegli w nim… dobro”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 września 2022
Zorkownia powstała z czysto egoistycznych pobudek. Bardzo chciałam przychodzić do hospicjum, ale nie dawałam sobie rady z emocjami.
Fot. Unsplash / Peter Miranda / CC0 Public Domain

– Postanowiłam napisać tę książkę, gdy moja córka powiedziała mi, że wśród jej rówieśników jest wiele osób, które czują, że potrzebują wsparcia psychologa, terapeuty, coacha, ale ich rodzice te potrzeby bagatelizują. Zwyczajnie machają na nie ręką. To mnie przeraziło. […] Moim celem było pokazanie dzieciakom, że są wspaniałe. Dokładnie takie, jakie są. Że młodzi są wystarczający i kochani. Zawsze – mówi Marika Krajniewska, która właśnie napisała książkę dla młodzieży, pod pseudonimem M.K. Root „Ostatnia podróż”.

Polska nadal jest w czołówce państw Europejskich pod względem samobójstw i prób samobójczych. Dlatego my dorośli musimy działać!

Jaki był pierwszy impuls, który spowodował, że zdecydowałaś się napisać książkę dla młodych ludzi?

– Od zawsze moją intencją podczas pisania książek jest niesienie tekstem pomocy tym, którzy akurat jej potrzebują. Tak samo było w przypadku „Ostatniej podróży”. Jednak absolutnie najważniejszym impulsem do pisania był moment, gdy moja córka powiedziała mi, że wśród jej rówieśników jest wiele osób, którzy czują, że potrzebują wsparcia psychologa, terapeuty, coacha, ale ich rodzice te potrzeby bagatelizują. Zwyczajnie machają na nie ręką. To mnie przeraziło.

Dlatego zdecydowałaś się w powieści poruszyć kwestię samobójstw nastolatków?

– Samobójstwa dzieci to dla mnie coś tak bardzo ostatecznego, że nie sposób przejść obok tematu obojętnie. Każdy przypadek, gdy młody człowiek postanawia zakończyć swoje życie, jest historią nie do udźwignięcia. To znak, że całe społeczeństwo mocno zawiniło. Według mnie – niezależnie od wieku, stanowiska i poglądów – każdy z nas ma wrodzony obowiązek służyć pomocą i widzieć dobro w innym człowieku. Myślę, że dziecko, które nie chce żyć, tak naprawdę pragnie, by ludzie z jego otoczenia, pokazali mu, że dostrzegają w nim po prostu… dobro.

Jak dziś wspierać młodych ludzi, którzy więcej widzą, więcej czują i bardziej cierpią?

– Moja odpowiedź może wzbudzić kontrowersje, ale zaryzykuję. Aby wesprzeć młodzież, która faktycznie widzi i czuje więcej, ale też więcej wie, należałoby najpierw pokochać siebie. Wydaje mi się, że jeśli my, rodzice i nauczyciele, nauczylibyśmy się naprawdę brać odpowiedzialność za własne życie, to umielibyśmy wsłuchać się w siebie, a potem akceptować i kochać. Ja to nazywam „praktykowaniem siebie” i tego można nauczyć się niezależnie od wieku. Jeśli słyszymy siebie, to jesteśmy zdolni do usłyszenia wołania o pomoc tych, którzy tej pomocy potrzebują. Ale to najpierw dorośli, rodzice, nauczyciele powinni samych siebie i zrozumieć. Zadać sobie pytanie: „Co nam nie mieści się w głowach?” A potem te nasze głowy z czułością pozmieniać. To da się to zrobić! Niekoniecznie za pomocą terapii. Bardzo pomocne mogą się tu okazać „techniki treningu mentalnego”.

Co to takiego?

– To praca z własnym sposobem postrzegania rzeczywistości, praca nad wspierającymi przekonaniami i zrozumieniem, że świat jest takim, jakim go sobie „narysujemy”, jakim go stworzymy. Potem bardziej naturalnym staje się już dla nas otwarcie się na młodych i usłyszenie tego, czego nam nie mówią. Łatwiej zauważać to, co sprawia, że cierpią i towarzyszyć im w milczeniu, jeśli tego potrzebują lub w dialogu, który nie będzie ocenianiem ich wyborów lub ośmieszaniem ich lęków.

Wsparciem nie jest nagana. Wsparciem jest wiara w to, że każdy człowiek ma dobre intencje.

Polska nadal jest w czołówce państw Europejskich pod względem samobójstw i prób samobójczych. Jak myślisz dlaczego?

Wydaje mi się, że młodzi ludzie nadal są u nas niesłyszalni. Dorosłym brakuje miłości, akceptacji i umiejętności wysłuchania bez oceniania. Dotyczy to różnych środowisk, w którym młodzież jest zmuszona przebywać. Zarówno rodziny, jak i szkoły. Moim zdaniem, rolą dorosłych jest teraz przekonanie młodych, że wszyscy mamy sprawczość, że życie nie jest czymś, co zależy od rządu, systemu szkolnictwa i tak dalej.

Niestety my nie nadążamy za zmianami, które niesie życie. Dowodem, potwierdzającym tę tezę, może być lista lektur szkolnych, która nie ewoluuje w odpowiednim tempie, nie nadąża za rozwojem intelektualnym i emocjonalnym dzieci. Mentalnie w Polsce lubimy stać w miejscu. To jest wygodne, ale ma swoje konsekwencje.

Dlaczego tak wielu młodych ludzi dziś nie radzi sobie ze światem?

– Młodzi ludzie pięknie sobie radzą ze światem. To świat nie radzi sobie z nimi. Świat dziś wpycha dzieciaki w niesprzyjające przekonania, w stare i niedziałające już systemy wypchane sianem jak strach na wróble. Rozwój to naturalny cel młodego człowieka i on ten cel realizuje wzorowo. A co robi świat? Wrzuca go w wielką studnię starych obaw, lęków, stereotypów, szufladek, nieakceptowania inności. Proszę wybaczyć mi użycie tego słowa. Inność dla mnie to norma.

Masz na myśli brak akceptacji wobec osób nieheteronormatywnych?

– Nie tylko. Oczywiście wciąż na osoby nieheteronormatywne mówi się „inni”. Mnie jednak chodziło o inność na wielu płaszczyznach. Ktoś może być lepszy w naukach ścisłych albo zwyczajnie cichszy, mniej popularny i staje się nielubiany, wytykany palcami, ponieważ nie śmieje się z żartów przebojowych kolegów. Sama słyszałam nie raz – a byłam już żoną i matką – że nie tak się uśmiecham, za mało się uśmiecham lub że uśmiecham się za dużo… Brak akceptacji może dotyczyć naprawdę wszystkiego i raczej chodzi tu o deficyt akceptacji samego siebie.

Jeśli pytasz o osoby LGBT+, to ja bardzo chciałabym się żyć w świecie, w którym wszyscy uważamy się za równych! Ale popatrzmy jeszcze szerzej: przeciwnicy szczepionek i ich zwolennicy, przeciwnicy aborcji i jej zwolennicy: to tylko dwa przykłady, ale jak wiele mówiące. Obecnie w Polsce panuje wojna na słowa. Jest tylko czarne lub białe. Nie lubimy tęczy — co w kontekście pytania brzmi dość wymownie. Tęcza jest zbyt radosna. A my z jakiegoś powodu nie lubimy radości.

Czego teraz najbardziej potrzebują od nas nastolatkowie?

– Wiary w to, że są ważni. O tym jest moja kolejna książka, która już niebawem ukaże się nakładem również Oficyny 4em. Tym razem będzie opatrzona moim nazwiskiem Marika Krajniewska, gdyż jest poradnikiem. Pseudonim M.K. Root firmuje moją młodzieżową fantastykę obyczajową.

W „Ostatniej podróży” poruszasz kwestie mediów społecznościowych, pandemii, nauczania on-line i wszystkiego, czym dziś żyją młodzi ludzie. To bardzo nowoczesna książka. Czy młodzież potrzebuje takich książek obok czytania obowiązkowych lektur szkolnych?

– Kanon lektur szkolnych, choć tak bardzo znienawidzony, jest potrzebny z jednego powodu: to pomost do przeszłości, historii języka i literatury. Jednak pomost to dziś za mało, by zbudować solidny fundament na życie. Owszem, dziś mamy szeroki dostęp do informacji i możemy próbować samodzielnie zbudować swoją tożsamośćć. Nie dziwię jednak się, że młodzi szukają też książek, które opowiadają o ich świecie. Ograniczenie się do lektur szkolnych wpycha ich jakby… do basenu bez wody. W ten sposób daleko nie popłyniesz.

„Ostatnia podróż” opowiada o emocjach, radzeniu sobie z nimi, oswajania ich. Mówi o uważności i relacjach. Opowiedziałam historię o wydostaniu się na powierzchnię z lawiny smutku i chciałam dać nadzieję młodym, że my wszyscy z tym naszym smutkiem, złością i wielką pretensją do świata – jesteśmy w porządku. Wszystko jest Ok!

Czy „Ostatnia podróż” mogą swoim dzieciom spokojnie kupić rodzice? Czy może ja czytać np. 12-latka?

– To książka tak naprawdę dla wszystkich. W recenzjach często czytam, że powinni ją przeczytać również rodzice. 12-latka też już odnajdzie dla siebie dużo wartości i mam nadzieję, odkryje swoje prawdy. Moim celem było pokazanie dzieciakom, że są wspaniałe. Dokładnie takie, jakie są. Że młodzi są wystarczający i kochani. Zawsze.


Marika Krajniewska – pisarka, scenarzystka, trenerka mentalna. Autorka kilkunastu książek obyczajowych i psychologicznych dla dorosłych, dzieci i młodzieży. M.K. Root to jej pseudonim artystyczny, który firmuje najnowszą serię książek dla młodzieży.

 


W artykule podjęty jest temat śmierci samobójczej. Jeśli masz myśli o odebraniu sobie życia, nie czekaj i poszukaj pomocy. Powiedz o tym zaufanej osobie, swojemu lekarzowi lub skorzystaj z jednej z darmowych infolinii pomocowych. Nie jesteś sam.

eśli zmagasz się z myślami samobójczymi, możesz skorzystać z darmowych infolinii:

  • Antydepresyjny Telefon Zaufania (od poniedziałku do piątku w godz. 15-20) – 22 484 88 01,
  • Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym, codziennie od godz. 14 do 22 – 116 123,
  • Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, czynny codziennie przez całą dobę – 116 111,
  • Zawsze możesz po prostu zadzwonić pod nr alarmowy 112 i zgłosić zagrożenie życia swojego lub osoby, o której wiesz, że planuje samobójstwo.

 


Zobacz także

Inauguracja kolejnej edycji „Razem Możemy Więcej” podczas Warsaw Fashion Street 2017

„Wiki i jej sekret” – dużo możemy nauczyć się od zwierząt i od dzieci. Wywiad z Marcinem Dorocińskim

7 typów toksycznych partnerów, którzy zniszczą ci życie