Lifestyle Psychologia

Możesz być szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Wybieraj mądrze

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
26 września 2016
Możesz być szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Wybieraj mądrze
Fot. iStock / kupicoo
 

Jest mnóstwo rzeczy, które „powinniśmy” zrobić przed trzydziestką i przed czterdziestką, a potem przed pięćdziesiątką itepe, itede. I robimy, a przynajmniej przed każdymi urodzinami wyjmujemy majestatyczną białą kartkę, wieczne pióro i wzdychamy głęboko. A tak naprawdę jest kilka rzeczy, które powinniśmy zrobić dla siebie bez „okrągłej” okazji. Więc obojętnie, czy masz dzisiaj urodziny czy za pół roku, czy masz lat 20, 30 czy 80 – pamiętaj o tych kilku rzeczach, już teraz.

Możesz być szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Wybieraj mądrze

Nie zawsze możemy kontrolować to, co się wokół nas dzieje, ba! zazwyczaj nie mamy wpływu na większość rzeczy – od pogody po złośliwych współpasażerów w tramwaju. Możemy za to kontrolować siebie – możemy decydować, wybierać, wahać się. Każdy z nas ma tylko jedną szansę na podróż zwaną życiem, jeden bilet – tylko od ciebie zależy, gdzie z nim zajedziesz.

Z pewnością przeżyłeś już wiele trudnych chwil – czasem udało ci się obrócić je w żart, machnąć ręką, zaakceptować i nauczyć się żyć w tym już trochę innym, bo zmienionym świecie. Więc następnym razem, gdy życie trzaśnie cię w twarz (a to pewne, że jeszcze wiele razy tak się zdarzy), zastanów się tylko nad jednym – co możesz zrobić tu i teraz, żeby w tej nawet najtrudniejszej sytuacji spróbować żyć szczęśliwie. To zawsze jest twój wybór – wybieraj mądrze.

Czas spędzony z ludźmi, którzy cię nie cenią i nie szanują – jest czasem straconym

Życie jest i tak wystarczająco krótkie i zagmatwane, gdy otaczają cię przyjaciele – ci prawdziwi. Gdy masz u boku osoby, które cię cenią i szanują, wspierają, motywują czy inspirują.  Nigdy nie trać czasu na ludzi, którzy cię lekceważą. Na tych, którzy cię wykorzystują, i tych, którzy swoją obecnością cię niszczą.

Nie ma gwarancji na życie, jest tylko nasze poczucie, że nie zmarnowaliśmy danego nam czasu – że dobrze wykorzystaliśmy każdą minutę i nigdy nie zabrakło tych minut dla kogoś naprawdę ważnego.

Określ czego chcesz (teraz) i dąż do tego

Nie słuchaj ślepo tego, co wszyscy ci doradzają. Owszem, cenna – szczera i troskliwa rada ma wielką moc, ale pamiętaj o tym, że nikt nie pozna cię lepiej niż ty sam. I nikt poza tobą – żadnej drogi, celu. marzenia – nie spełni. Obojętnie, którą ścieżkę wybierzesz, to ty będziesz nią szedł.

Nie myśl, że są ludzie, którzy zawsze będą

Ludzie się zmieniają, okoliczności też. I choć czasem bardzo chciałbyś móc zaręczyć za kogoś własnym życiem – takich osób jest naprawdę mało. Nie chodzi też o to, by stracić całe zaufanie do ludzi i wiarę w dobro – czasem po prostu każdy z nas musi dokonywać trudnych wyborów. Pamiętaj, że każda relacja wymaga od ciebie tyle samo, co od drugiej osoby. Nie bierz za pewnik, że ON/ONA zawsze tam będą, choćby nie wiem co. Że będą czekać na twój telefon, zainteresowanie, powrót – nie zawsze… prawie nigdy. Jeśli masz tę wyjątkową osobę, za którą chcesz postawić swoją głowę – bądź dla niej tak, jak ona dla ciebie.

Pamietaj również, że czasem ONI chcieliby być zawsze – ale może zdarzyć się tak, że ich czas minie i nie zdążą już odebrać twojego telefonu.

Nie bój się swoich uczuć

Tyle mówi się o szczęściu i o tym, że leży na ulicy – a my zbyt szybko biegniemy, żeby je zauważyć. Jest w tym i prawda i fałsz. Tak długo, jak będziesz zagłuzac swoje emocje – tak długo będziesz szczęście nieświadomie zadeptywać, nawet z najpiękniejszym uśmiechem świata. Bywają chwile, kiedy musisz skonfrontować się ze swoimi negatywnymi emocjami i te, kiedy nie jesteś w stanie podjąć żadnej dobrej czy sensownej decyzji. Ale nie martw się, czasem dobrze jest nie wiedzieć, dobrze jest posiedzieć chwilę w poczekalni.

W życiu bywa tak, że najlepszymi przyjaciółmi sa właśnie twoje emocje – nie zagłuszaj ich, możesz ich nie chcieć i nie akceptować, możesz próbować z nimi walczyć – ale to się nie uda, dopóki będziesz udawać, że ich nie ma.

Zamiast skreślać kolejne punkty na (kolejnych) bilansach życiowych – pomyśl o tych pięciu rzeczach – teraz, w tej chwili – w autobusie, biurze, kupując bułki w sklepie. To takie kamienie milowe naszego życia, obojętnie, ile lat niesiesz na plecach. I nie bój się swojego życia, jeszcze wszystko może się zdarzyć.


Lifestyle Psychologia

Dlaczego Millenialsi zapominają o pigułce? Zapominamy, bo…

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
26 września 2016
Millenialsi zapominają o pigułce
Fot. iStock / © Katie Little
 

Najnowsze badania dowodzą, że pod wpływem stresu i zmian codziennego życia młode kobiety zapominają o zażyciu pigułki antykoncepcyjnej.

· 39% kobiet w wieku 21-29 lat stosujących doustne środki antykoncepcyjne przyznaje, że w zeszłym miesiącu co najmniej raz zapomniało o zażyciu pigułki

· Główna przyczyna: napięty rozkład dnia.

– Kobiety z pokolenia Millenialsów zmagają się z wieloma właściwymi dla ich wieku zmianami w codziennym życiu, m.in. nagromadzeniem zadań do wykonania. Międzynarodowe badanie „Millennial and Contraception – Why do we forget?” („Kobiety z pokolenia Millenialsów i antykoncepcja – dlaczego zapominamy?”) przeprowadzone na zlecenie firmy Bayer wykazuje, w jaki sposób zmiany, których młode kobiety doświadczają na co dzień, podnoszą ich poziom stresu. To z kolei prowadzi do częstszego zapominania o zwyczajowych czynnościach – włącznie z zażywaniem pigułki antykoncepcyjnej.

Badanie wskazuje, że – niezależnie od tego, czy chodzi o nowy związek, rozstanie, czy zwrot w życiu zawodowym – kobiety doświadczyły w minionym roku przeciętnie dwóch istotnych zmian, a w niektórych przypadkach – nawet sześciu. Trzy czwarte badanych (75%) przyznało, że zmiany te spotęgowały ich stres.
Dr Linda Papadopoulos mówi: „Nie jest żadną tajemnicą, że życie po dwudziestce jest stresujące. To czas podejmowania ważnych decyzji i czas istotnych zmian, które często powodują stres. Stres ten może zaburzać proces kodowania i przywoływania wspomnień, co w konsekwencji może mieć negatywny wpływ na zapamiętywanie.”

Kobiety z „Pokolenia Y” uczestniczące w badaniu i stosujące codzienną antykoncepcję regularnie zapominają o takich czynnościach, jak zażycie pigułki, zmycie makijażu przed snem czy naładowanie komórki.

39% kobiet z „Pokolenia Y” stosujących doustne środki antykoncepcyjne przyznaje, że w zeszłym miesiącu co najmniej raz zdarzyło im się zapomnieć o zażyciu pigułki (niemal równie częste jest zapominanie o zmyciu makijażu przed snem). Niektóre kobiety zapominały o pigułce nawet raz w tygodniu lub częściej. Jako główne przyczyny wskazują wiele obowiązków i nieprzechowywanie pigułki w widocznym miejscu.

Dr Tina Peers, zauważa: „Podczas gdy niektóre czynności, o których zapominają młode dojrzałe kobiety, takie jak zapomnienie o zmyciu makijażu przed snem, mają minimalne konsekwencje dla dalszego życia, inne, np. konieczność codziennego zażywania pigułki antykoncepcyjnej, mogą mieć konsekwencje decydujące o kształcie dalszego życia i zmuszające do zmiany wcześniejszych planów. Kobiety powinny porozmawiać ze swoim lekarzem, aby poznać wszystkie dostępne możliwości i móc wybrać tę, która jest dla nich najlepsza i najlepiej dopasowana do ich stylu życia.”

Dlaczego Millenialsi zapominają o pigułce? Zapominamy, bo…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

linia 2px

Informacje o badaniu

Badanie „Millennials and Contraception – Why do we forget” („Kobiety z pokolenia Millenialsów i antykoncepcja – dlaczego zapominamy?”) przeprowadziła firma Opinion Health za pomocą kwestionariusza internetowego. Było realizowane w dziewięciu krajach: Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Belgii, Irlandii, Meksyku, Brazylii i USA, wśród łącznie 4 500 kobiet (po 500 w każdym kraju) w wieku 21-29 lat, stosujących codzienną antykoncepcję doustną. Badanie dotyczyło zmian, na które narażone są młode kobiety w krótkim czasie, oraz wpływu na zwykłe czynności, w tym codzienne zażywanie pigułki antykoncepcyjnej.

Bayer dla zdrowia kobiet

Firma Bayer działa zgodnie z misją „Science For A Better Life”, zapewniając szereg innowacyjnych terapii. Mając wieloletnie doświadczenie w działalności na rzecz zdrowia kobiet, Bayer oferuje wiele skutecznych długo- i krótkoterminowych metod planowania rodziny. Firma proponuje ponadto terapie menopauzy oraz chorób ginekologicznych, a także inne rozwiązania obecnie podlegające badaniom klinicznym.

Bayer: Science For A Better Life

Bayer to międzynarodowa firma działająca w obszarach Life Science: ochrony zdrowia oraz rolnictwa. Produkty i usługi Bayer mają na celu przynoszenie ludziom korzyści i ulepszanie jakości ich życia. Bayer tworzy wartość poprzez innowacje, wzrost i zapewnianie wysokich zysków. Będąc firmą odpowiedzialną społecznie, Bayer przestrzega zasad zrównoważonego rozwoju. W roku podatkowym 2015 grupa Bayer zatrudniała 117 000 pracowników, a wysokość sprzedaży wyniosła 46,3 mld €. Wydatki inwestycyjne wyniosły 2,6 mld €, a wydatki na badania i rozwój 4,3 mld €. Powyższe dane obejmują wyniki dywizji wysokospecjalistycznych materiałów, która weszła na giełdę 6 października 2015 jako nowa firma Covestro.


Lifestyle Psychologia

Kanalie. Mafie hipokrytów. Dlaczego okładacie nas po pyskach skrajnościami?

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
25 września 2016
Fot. Flickr / last24 / CC BY-SA

Kiedy przyszedłby do mnie ktoś, zapukał i powiedział, że mam mu odstąpić telewizor, bo tak zadecydowano, parsknęłabym śmiechem. Gdybym usłyszała, że na trzy cztery oddajemy wszystkie odbiorniki radiowe, bo są niemoralne i nie mówią za często o Bogu, pewnie poszczuła psem. Albo mężem. Gdybym otworzyła drzwi, a przed oczami stałby mężczyzna z wielkim workiem na płyty CD i nośniki USB wspominając, że do śmieci wszystko, co moje, bo mam złe preferencje muzyczne niezgodne z politycznym mainstreamem, zastanawiałabym się, gdzie ukrywa się kamera. Z którego profilu mnie biorą i czy zaśmiać się szczerze, może raczej rozpłakać do kości. Gdyby jutro przyszłoby uchylić okno i z niskiego parteru oddawać całą wypłatę w gotówce, bo tak chce państwo, pewnie zamknęłabym skrzydło na tyle zamaszyście i mocno, że łapa wyciągnięta po haracz zostałaby przycięta. Zastanawiam się i myślę, czy sąsiada z bloku naprzeciwko, który zaczął uzurpować sobie prawo do podglądania mnie nago, kiedy z łazienki przechodzę do kuchni, albo gdy na mężu spełniam najskrytsze seksualne marzenia, nie powinna zabrać policja? Pewnie tak. Bo podglądanie gołej dupy i zakłócanie miru jest niezgodne z prawem. Mylę się? Dlaczego zatem, skoro zza firanki zaglądać do mnie nie wolno, bezczelne wkłada się rękę w moje gacie, w moje łóżko i sumienie? Która siła wyższa, oprócz przerośniętego ego i rozbuchanego poczucia władzy nad rozumem, ciałem, nad kobiecością, dała szanownym rządzącym prawo do jawnego okradania z prywatności, gwałtu na wolności obywatelskiej i rozumie. Który przecież mam. Który przecież działa.

Jest dwudziesty piąty września. Stoję w tłumie w środku miasta, a w tłumie tym płyną łzy. Któraś z pań opowiada, jak na zezwierzęconym oddziale kazano matce patrzeć na kwilące z bólu nowo narodzone dziecko. Patrzeć i w imię Boga, w którego ewidentnie powinien wierzyć każdy człowiek lepszego sortu, odprowadzać maleństwo w spazmach na drugą stronę. Dziecko nie mogło złapać oddechu. Na liście nieodwracalnych, genetycznych zmian były też zarośnięte nozdrza i usta. Udusiło się. To dziecko miało się udusić. Mało tego, że matka całą ciążę żyła ze świadomością straty, która właśnie dokonywała się na jej oczach, to jeszcze zadaniem jej było podniesienie osobistego dramatu do wysokiej potęgi w imię człowieka z tytułem profesorskim. Jakiegoś kogoś, kto pływał na argumentach o moralności jak na najlepszej nadbałtyckiej fali. Niczym hybryda wszystkich znanych proroków. O hasło „Bóg życie daje i odbiera” wycierał swoje wszechwiedzące buty jak o wycieraczkę.

Stoję w tym tłumie i sama ocieram łzy. Zza pleców zwolennicy teorii pro life mamroczą coś o Hitlerze i rozkładają obrzydliwie wielkie plakaty z dziećmi wyciągniętymi z łona matki. Łączą wizerunek poronionego dziecka ze zdjęciem krematoryjnego pieca, do którego na metalowych taczkach wjeżdża martwe ciało dorosłego mężczyzny. I o ile jest we mnie hałda przyzwoitości, taktu i dobrego smaku czuję, że za chwilę nie wytrzymam i upuszczę instynktowi samoobrony, komuś dam w ryj. Pro life, to nie tylko za życiem dzieci, do cholery. Skoro pro life, to za życiem każdym. KAŻDYM. Pro life znaczy żyć. Czy ktoś jeszcze pamięta, że kobieta też jest właścicielką życia?

Stoję przed plakatami wyciągniętymi totalnie z kontekstu i rozglądając się wokół łapię powietrze chełstami, jak zanurzona w wannie zaściankowego absurdu. Po lewej tłum kobiet w przedziale wiekowym pełnym. Matki, ciotki, babcie, nastolatki, dzieci! Po prawej garść mężczyzn, starych pierników z posiwiałymi głowami, które z niejednego pieca chleb jadły i dochodzę: Kim jesteście ludzie, że odważacie się stanąć tu przede mną i machając palcem krzyczeć w twarz „wstydź się!”.

Otóż panie i panowie, wstydzę się. Codziennie. Że musze tu dziś być! Że musze walczyć o dobre imię każdej. Że muszę drżeć o spokojne życie córki. Wstydzę się, że macie czelność rozwlekać plakaty z wizerunkiem zakrwawionego płodu nie znając historii jego poczęcia. Brzydzę się przede wszystkim tym, że moszcząc się w hasłach o ochronie życia nienarodzonego nie macie do niego za grosz szacunku, stawiając zdjęcia te obok innych, nazistowskich. Kanalie.  Mafie hipokrytów. Dlaczego okładacie nas po pyskach skrajnościami? Bo tego się wstydzę na pewno. Nazywacie morderczyniami nie słuchając żadnego uzasadnienia? Za to kłopoczę się non stop.  Malujecie wizje kobiet leżących z rozłożonymi nogami, z których skorzystać może każdy. Obraz dających na prawo i lewo, a później latających na systematyczne skrobanki. TAK, TEGO JEST MI WSTYD! WSTYDZE SIĘ, ŻE WRZUCILIŚCIE NAS DO JEDNEGO WORKA.

Kończy się wiec. Ucicha nasz głos. W każdym mieście w Polsce jakaś historia właśnie odprowadza się do domu. Zrolowane plakaty lądują w koszach na śmieci jak wszystkie postulaty, których jesteśmy autorkami. Kończy się pokaz niezadowolenia. Bezsilność zagląda nam do oczu, bo żeby były nas miliony, a głos wrzeszczał odpowiednio mocno, to loża,  jak trzy japońskie małpy zakrywa sobie odpowiednio twarz, oczy i uszy.

Nie chcecie nas słyszeć. Przecież wszystkie to wiemy.

A ja jestem, czuję, potrzebuję.

Kocham siebie i swoje dzieci.

 


Zobacz także

„Dzięki tobie znów czuję się sobą”. Fryzjerka uratowała włosy (i życie) dziewczyny chorej na depresję

Możesz zmienić świat dla swojej córki. O budowaniu pewności siebie w 4 krokach

Zaprogramowałam się na cudowne macierzyństwo i spadłam na samo dno. Depresja poporodowa odebrała mi wszystko, co dobre i jasne