Lifestyle Psychologia

Mów wprost. Trudne? Sprawdź co cię ogranicza, bo grunt to właściwie wyrażać swoje zdanie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 grudnia 2015
Fot. iStock / sdominick
 

Mów to, co naprawdę myślisz! Pytasz dlaczego? Z kilku prostych powodów. Po pierwsze, zaoszczędzisz sobie i innym nieporozumień. Po drugie, przy konsekwentnym stosowaniu tej zasady, łatwiej będzie ci wywalczyć „swoje”. Po trzecie, nie będziesz musiała się denerwować, gdy wpakujesz się w niewygodną i niezręczną sytuację tylko dlatego, że nie wyraziłaś w pewnym momencie zdania sprzeciwu.

Oczywiście, bywają sytuacje, w których mówienie wprost co nam leży na sercu, może być trudne. Co nas tak ogranicza? Najbardziej chyba obawa przed urażeniem czyichś uczuć. No i jeszcze, wiecznie krępujący niektórych lęk przed tym, co powiedzą lub też pomyślą o nas inni. Strachy na lachy! Nie urazimy niczyich uczuć (przy założeniu że mamy do czynienia z osobą całkowicie zdrową na umyśle), jeżeli swoje zdanie wyrażamy zawsze w sposób taktowny. Jednak urodzonych dyplomatów jest wśród nas naprawdę niewielu. Jeśli więc czujecie potrzebę dokształcenia się odrobinę w kwestii: „mówię co myślę”, przeczytajcie.

Po pierwsze: empatia przede wszystkim

Jeśli mówisz o kimś, wyrażasz swoją opinię o czyimś zachowaniu, czyjejś pracy, dokonaniach (albo ich braku), mów tak, by było jasne, że starasz się tę drugą osobę zrozumieć. Wytłumacz, dlaczego masz takie a nie inne zdanie. Powiedz, co myślisz, ale zadaj też pytanie, które mogłoby naprowadzić twojego rozmówcę na jakieś konstruktywne wnioski.

Źle: Szczerze? Beznadziejnie ci to wyszło.

Dobrze: Moim zdaniem, można to było w kilku miejscach przeprowadzić lepiej. Pamiętasz dlaczego w tym momencie akurat tak postąpiłeś?

Po drugie: spokój

Bardzo często w ferworze dyskusji, kiedy już złapiemy wiatr argumentów w żagle i dodatkowo czujemy, że piłka jest po naszej stronie, unosimy się kilka metrów nad ziemią. W tym uniesieniu dostajemy czasem szewskiej pasji starając się wytłumaczyć swojemu adwersarzowi, że słuszność jest po naszej stronie. I że ogóle to naszym zdaniem zaczął wszystko od złej strony. Nie każdemu spodoba się to, co masz do powiedzenia. Przecież to jak najbardziej normalne: różnić się. Nie róbmy więc jednej wielkiej awantury z zarzutami sprzed kilku lat. Zatem szybko: głęboki wdech i żadnego brania „ za bardzo do siebie”, żadnych osobistych wycieczek.

Źle: ###!!!!@@@!!! (nerw i brzydkie słowa przeplatane rzeczowymi, wykrzyczanymi argumentami)

Dobrze: Oddychasz, mówisz spokojnie, ale rzeczowo

Po trzecie: nie czekaj

Czasem dyskusja toczy się tak szybko, że wątki uciekają jeden za drugim. W domu czy w pracy, jeśli chcesz by twój głos był zauważony i wzięty pod uwagę mów od razu, dziel się swoją opinią bez kozery. Jeśli twój rozmówca upaja się swoim potokiem słów – przerwij taktownie, ale zdecydowanie. W innym wypadku, musztarda po obiedzie. Albo nikt nie będzie chciał wracać do sprawy, którą uznano za „obgadaną”, albo dostanie ci się za to, że nie przedstawiłaś swoich wątpliwości od razu.

Źle: ———————– (czyli cisza)

Dobrze: Przepraszam, chcę coś powiedzieć. Myślę jednak inaczej…

Po czwarte: nie bój się ludzi, którzy przerywają

Chcesz bardzo powiedzieć co ci leży na sercu, ale masz do czynienia z rozmówcą, który nie zamierza (albo nie umie) czekać z wyrażaniem własnej opinii, aż skończysz. Z kimś, kto nie daje ci dojść do sedna sprawy, bo kocha „przegadywać” innych, albo celowo chce cię zbić z pantałyku. Dąż do tego, by spokojnie przedstawić swój punkt widzenia o A do Z. Poproś wprost, by ci nie przerywano.

Źle: Yyyy, aaaa no dobrze, mów.

Dobrze: Zaczekaj proszę aż skończę. To ważne.

Po piąte: mów zwięźle

To ważne, bo zwięzłość bardzo wzmacnia twój przekaz i niepotrzebny mu wówczas ani podniesiony głos, ani skomplikowane środki stylistyczne. Jeżeli chcesz powiedzieć coś przykrego, tym bardziej stosuj tę zasadę. Nie oznacza to: sucho przedstaw swoje argumenty. Nie zapominaj o empatii. Oczywiście nie chodzi o to, by męczyć rozmówcę i rozwodzić się nad jego beznadziejnym posunięciem. Uważaj, możesz po prostu powiedzieć za dużo i rzeczywiście kogoś zranić.

Źle: Moja babcia też miała kiedyś taki problem. Miała też dziadka. To znaczy, wiesz, z dziadkiem nie miała problemu tylko z tym, co ty. Długo nie mogła się z tym pogodzić. Właściwie to aż do śmierci, w ’96. Babcia to fajna była. I miała fajnego kota, wiesz? Nie pamiętam jak on się nazywał.

Dobrze: Jeśli pytasz mnie o zdanie, myślę, że powinieneś jak najszybciej zaczerpnąć porady specjalisty.

Tak więc mów, co masz do powiedzenia i nie bój się potencjalnych konfliktów. Wyrażając jasno swoje opinie ułatwisz sobie i innym życie oraz wyeliminujesz nieporozumienia. Jeśli będziesz konsekwentna, twój rozmówca prędzej czy później to zrozumie :).


Lifestyle Psychologia

Niech twoje dziecko stanie się Atopowym Bohaterem!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 grudnia 2015
Fot. Materiały prasowe / autor ilustracji Jona Jung
 

Dzieci różnią się od siebie w mniejszym bądź większym stopniu cechami fizycznymi czy osobowością. Są niepowtarzalne, wyjątkowe, dla każdego rodzica najpiękniejsze na świecie. Niestety, kiedy malucha dotyka choroba, dla tak różniących się od siebie istot, ma ona podobny przebieg. Wyjątkowo uwidacznia się to w chorobach skóry, które mogą przyćmić dobre samopoczucie i pewność siebie dziecka. Tak się dzieje w przypadku atopowego zapalenia skóry (AZS). Na szczęście jest sposób na to, by walczyć nie tylko z przykrymi objawami, ale i niską samooceną atopika.

Raz, dwa, trzy, cztery, atopik!

Taka wyliczanka powinna zacząć rozmowę na temat ASZ. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale już co 5 dziecko cierpi na atopowe zapalenie skóry. Trzeba więc uświadomić sobie, jak wiele jest atopików wśród nas, i że ich delikatna skóra potrzebuje szczególnie troskliwej pielęgnacji. 

Atopowe zapalenie skóry jest przewlekłą, zapalną chorobą skóry na podłożu alergii. Czynnikami odpowiedzialnymi za powstawanie objawów skórnych są alergeny, zarówno pokarmowe, jak i powietrznopochodne (roztocza kurzu domowego, sierść zwierząt domowych, kontakt z dymem nikotynowym). Zmiany chorobowe mogą również nasilać się pod wpływem czynników takich jak: zanieczyszczenie środowiska, nadmierna lub nieprawidłowa higiena, nadużywanie środków piorących czy myjących, kontakt skóry z detergentami. Również stres ma ogromny, negatywny wpływ na nasilanie się przykrych objawów skórnych. U dojrzałych osób powoduje on nie tylko powstawanie zmian, ale powstałe zmiany nasilają go, ponieważ W AZS zmiany skórne często są umiejscowione na twarzy, szyi, nadgarstkach, kończynach, a więc trudno jest je ukryć. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

To “tylko” skóra, czy można przez nią naprawdę cierpieć?

Nie można bagatelizować AZS, tu nie chodzi jedynie o kosmetyczny defekt. Specjaliści dobrze poznali już specyfikę tej choroby, więc z kompetentną wiedzą w tym zakresie,  wychodzą  jak najszerzej do społeczeństwa.

Lek. med. Lidia Ruszkowska, dermatolog, ordynator Oddziału Dermatologii Dziecięcej w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym tłumaczy, jak potężne, negatywne oddziaływanie na atopików ma właśnie ich choroba:
Pacjent nie jest w stanie ukryć swojego odmiennego wyglądu. To sprawia, że w środowiskach przedszkolnych i szkolnych dzieci chore na AZS są odrzucane przez rówieśników. Wynikiem tego jest rozwijanie się u nich lęku, frustracji, czy nawet depresji (…) Dodatkowym czynnikiem wykluczającym z towarzystwa jest konieczność odpowiedniego doboru ubrań, ograniczenie uczestnictwa w spotkaniach towarzyskich (dieta!), czy wyjazdach klasowych. U wszystkich pacjentów zmianom skórnym towarzyszy świąd i jest on objawem, który najbardziej dokucza chorym. Przewlekły czy napadowy świąd doprowadza do zaburzeń snu, zmęczenia i zaburzeń koncentracji.”

Przyszła pora na oswojenie swędzącego potwora

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe/ autor ilustracji Jona Jung

Dla budowania u dziecka poczucia własnej wartości, i ułatwienia mu funkcjonowania z chorobą, samo tłumaczenie może nie wystarczać. Szczególnie gdy dziecko musi radzić sobie na swój sposób z emocjami, których rodzice woleliby mu oszczędzić: wstydem, irytacją, lękiem, nieśmiałością oraz bezsilnością. Otoczenie reaguje różnie, więc poza własnymi odczuciami, maluch musi stawić czoło zaczepkom, złośliwym uwagom czy próbie izolacji przez zdrowe dzieci. Ból wynikający ze zmian chorobowych dodatkowo obniża samopoczucie dziecka, więc obowiązkowo należy przeciwdziałać wszystkim negatywnym konsekwencjom, dla dobra dziecka. Dziecko najłatwiej zrozumie sytuację i zmierzy się z tym, co sprawia kłopot, lub czego nie rozumie, dzięki mocy terapeutycznej bajki.

Bajki mają terapeutyczną moc, dzięki Atopowym Bohaterom

Bajka jest pełna magii, w niej dzieci czują się bezpieczne. Dzięki bajkom dziecko poszerza własne horyzonty, zdobywa wiedzę na temat możliwych rozwiązań. Poprzez bajkowych bohaterów nabiera mocy i wiary w siebie, gdy to co co niemożliwe, staje się możliwe.

To działa w prosty sposób, gdy treść bajki przenika do dziecka i zaczyna na nie powoli wpływać. W pewnym momencie dziecko zostaje sam na sam z wybranym przez siebie bohaterem, identyfikuje się z nim. Wówczas w wyobraźni dziecka rozpoczyna się proces zmiany. Posługując się bajką, dajemy mu możliwość wejścia w rolę bohaterów, zdejmując z niego konieczność mówienia o sobie samym. Wyobrażając sobie, jak i dlaczego ktoś może czuć się w określonej sytuacji, zacznie lepiej rozumie otaczający go świat. Zaczyna też dostrzegać możliwe rozwiązania. Bajki uczą rozpoznawania i nazywania własnych oraz cudzych emocji, pokazują jak można wyrażać emocje werbalnie i niewerbalnie. Bajkoterapia to także doskonały sposób na budowane więzi rodzica z dzieckiem. To pozwala nawiązać bliższy kontakt z maluchem, zrozumieć jego sytuację, emocje, sposób patrzenia na świat, łatwiej jest udzielić mu wsparcia.

Aby ułatwić dzieciakom radzenie sobie z sytuacją, marka Emolium, wraz z wsparciem Instytutu Matki i Dziecka, Polskiego Instytutu Dermatologicznego oraz Komitetu Ochrony Praw Dziecka, stworzyła wyjątkową kampanię dedykowaną atopikom. W ramach kampanii Atopowi Bohaterowie, powstaje szczególna bajka. Autorka bajek dla dzieci Roksana Jędrzejewska – Wróbel we współpracy z psycholog dziecięcą Martą Żysko – Pałubą i rodzinami atopików, tworzy bajkę terapeutyczną dla dzieci chorych na AZS. Bajka będzie składać się z kilku odcinków pokazujących najbardziej popularne atopowe problemy i związane z nimi emocje. Kolejne części bajki powstaną we współpracy z atopikami i ich rodzicami.

Pierwszy odcinek bajki pt. „Swędzący potwór” ukaże się już w grudniu. Warto śledzić kanały kampanii, a informacji na jej temat udziela Katarzyna Rykaczewska katarzyna.rykaczewska@havasww.com.

 Zachęcamy też do udziału w konkursach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką Emolium


Lifestyle Psychologia

„Prowadzę podwójne życie. Nie rozumiem histerii wokół romansu, biorę, nie oczekuję” List mężatki, która zdradza od pięciu lat

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
15 grudnia 2015
Fot. iStock / alphaspirit

W niedzielę mail: Czytam te wasze histeryczne historie o romansach i nie rozumiem. Czy ja jestem jakaś inna? Czy te listy piszą nastolatki. Od pięciu lat mam romans z żonatym facetem. Jestem mężatką, mam dwoje dzieci. Mój drugi partner, bo właściwie tak już o nim mówię, też ma dzieci. Pasuje nam taki układ.

Odpisuję: To wyrachowanie czy poukładanie?

Odpowiedź: Poukładanie.

Monika (bo tak ma na imię autorka listu) pisze: Dużo znam kobiet, które mają albo miały romanse. Tak, część z nich zakochuje się, niszczy rodzinę, małżeństwo, niektóre nie potrafią zdecydować, więc częściej są załamane, nieobecne emocjonalnie niż szczęśliwe. Ja wychodzę z założenia – romans jest tylko po to, żeby dać radość, każdy inny nie ma sensu. Oddzielam swoje dwa życia. On, mój kochanek też oddziela.

Ja żona i matka

Poukładany dom – to mogę powiedzieć o swojej rodzinie. Lubię męża, gdyby tak nie było, być może bym się z nim rozwiodła. Ale na pewno też tego nie mogę wiedzieć, bo mamy dom, ogromny kredyt, opiekujemy się swoimi rodzicami. No i dzieci. Gdybym chciała rozwieść musiałabym w jakimś sensie zrezygnować z dzieci – mąż jest z nimi bardzo związany i chciałby opieki pół na pół. A ja nie mogłabym powiedzieć: „nie”. Nasze życie nie jest żadnym dramatem. Już nie. Od kiedy mam kogoś przestałam od mojego męża oczekiwać, że w końcu stworzę go na wzór swoich marzeń. Przestałam robić awantury, że jest nieczuły, trudny, egoistyczny. Jest jaki jest. „Nie pasuje ci – poszukaj kogoś kto zaspokoi twoje wygórowane potrzeby” potrafił krzyknąć do mnie. Nie pasowało mi, więc znalazłam.

W nocy śpimy w tym samym łóżku, pod dwiema różnymi kołdrami. Zdarza się, że zasnę w pokoju córki i obudzę się w nim rano. On nigdy nie przychodzi spytać czy idę do łóżka. Ale rano pijemy wspólnie kawę, śmiejemy się przy śniadaniu komentując polityczne wydarzenia, albo denerwujemy się. W niedzielę byliśmy razem z dziećmi na manifestacji. W naszym domu pachnie ciastem i choinką. W weekend piekliśmy pierniki. Mamy kota i świnkę morską. Na Sylwestra jedziemy ze znajomymi w góry. Gdy mąż ma problemy w firmie – dzwoni do mnie. Jestem jego powierniczką, myślę, że osiągnął sukces zawodowy dzięki mnie i mojemu wsparciu.

Co jest więc nie tak? Nie tak jest seks, który zawsze był średni. Nie tak jest życie jak para kumpli. Nie tak jest brak czułości, chłód emocjonalny. Nie chciałam tak się zestarzeć – samotnie, pod własną kołdrą, nie dotykana i niekochana jak kobieta.

– Jak wyglądam?

– No normalnie wyglądasz?

– Ale ładnie?

– No normalnie mówię.

Tak mniej więcej zawsze wyglądały dialogi dotyczące mojego wyglądu, tego jak mam wyjść ubrana, co mam zrobić.

Najśmieszniejsze jest to, że on mi mówi, że mnie kocha. Może po prostu miłość bywa różna. Niestety, on mnie kocha w sposób którego nie jestem w stanie zaakceptować.

Ale nie chcę się rozwodzić, bo za dużo zbudowałam. Bo dzieci. Bo wciąż jest mi bliski. Bo może na starość właśnie się odnajdziemy? Kto wie?

Ja kochanka

Oboje spotkaliśmy się w kryzysie. Mi umarła mama, on był klasycznym pracoholikiem, wyczerpanym pędem. Dwoje zmęczonych, z czterdziestką na karku. Nie poszliśmy od razu do łóżka, nie oszaleliśmy dla siebie. Spotkanie na płaszczyźnie zawodowej, wspólny projekt. Przez dwa miesiące chyba flirtowaliśmy. Bez zobowiązań. Potem zaczęliśmy do siebie pisać. Mój mąż nigdy do mnie w ciągu dnia nie dzwoni, on przejął tę rolę. Potrafiłam przegadać z nim całą drogą do pracy (40 minut). Opowiadałam mu co robi szef i dlaczego nie lubię koleżanki. Rozumiał mnie, słuchał. Nie radził – mój mąż zawsze radził.

Pierwszy seks. Hotel. Pod miastem. Ja powiedziałam, że jadę w delegację, on powiedział to samo. Nie spaliśmy całą noc. Rano zjedliśmy hotelowe śniadanie. Poczułam się kobietą. No sama rozumiesz. Kobietą. Pożądaną.

Nie czułam, że zdradziłam. Nie można zdradzić kogoś kto cię nie dotyka. Bardziej potem miałam poczucie, że zdradzam jego. Ale też bez przesady. Nagle poczułam, że jestem po prostu sobą, a oni dwaj tworzą mojego idealnego partnera.

„Dlaczego to zrobiłeś? spytałam jego.

„Bo się w tobie zakochałem, jesteś drugą kobietą po mojej żonie w której się zakochałem”.

Więcej słów nie było. Czasem może. O innym życiu, razem. Raczej żartem, i w łóżku.

Kiedyś nie wierzyłam, że ludzie robią to w pokojach hotelowych. Że uciekają na lunch, a tak naprawdę uprawiają seks. Że tak bardzo potrafią się podzielić. Że mają dobry dom, a jednocześnie mają namiętność gdzie indziej. I że to nie musi się wykluczać.

Ale nie chodzi o seks. Bo nie spotykamy się tak często. Bo mam dwoje dzieci, on ma dwoje dzieci. Ale codziennie rozmawiamy przez telefon, dużo do siebie piszemy.

„Z nikim tak nie rozmawiam jak z tobą” mówi on. I ja mówię wierzę. Bo ja też tak nie rozmawiam.

Ale nie oczekuję więcej niż mogę dostać, nie mam planów. Biorę co dostaję. Nie tęsknię, gdy nie muszę. Ta relacja mi dodaje energii, a nie ją zabiera.

Ja rywalka

Czasem czuję wyrzuty sumienia, ale najczęściej ich nie czuję. Bo jego żony w naszym życiu nie ma. A ja nie robię sobie krzywdy oglądając jej zdjęcia czy porównując się. Dawno przyjęłam zasadę – im mniej wiem tym lepiej. Siłą rzeczy jednak rozmawiamy. Wiem, że byli u rodziców w weekend. Czasem na facebooku widzę ich zdjęcia. „Taka super niedziela” oznaczają się w wakacje we Włoszech czy w weekend w knajpie.

Najczęściej jednak się nie oznaczają.

Ja też czasem mówię: mam fajną rodzinę. I to wszystko jest prawdą.

To może napisz o tym.

Pozdro,

Monika


Zobacz także

„On by się tak nigdy nie zachował…”. Jak nauczyć syna szacunku do kobiet?

„Kobiecym zdaniem” to 8. edycja kalendarza, przygotowywanego przez Gedeon Richter, autorstwa Andrzeja Pągowskiego

Kobiety wyrażają własne zdanie: 8. edycja kalendarza Gedeon Richter

6 rzeczy, które bym powiedziała młodszej sobie