Lifestyle

Marcin Hakiel: Najtrudniejszy moment? Prosiła o wolność, więcej przestrzeni. Pewnego dnia okazało się, że ta wolność ma imię

Redakcja
Redakcja
24 kwietnia 2022
Marcin Hakiel i Aleksandra Kwaśniewska, fot. TVN Style, "Miasto Kobiet"
 

– Dzisiaj czuję się już trochę lepiej, chociaż nie będę ukrywać, że sytuacja była dla mnie trudna. I wydaje mi się, że pomimo tego, że jestem mężczyzną, to nie wstydzę się tego, co przeżyłem, co przeżywam i co będę przeżywał. Tego rozstania. Po 17 latach związku nie wyobrażam sobie, że można wyłączyć guzik i przestać myśleć o tej drugiej osobie — powiedział Marcin Hakiel w rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską w „Mieście Kobiet” w TVN Style. 

Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel byli parą 17 lat. Poznali się na parkiecie „Tańca z gwiazdami”. Trzy lata później byli już małżeństwem. Przez wszystkie te lata uchodzili za parę niemal idealną, byli wręcz dowodem na to, że udane związki w show-biznesie są możliwe. Trudno było szukać informacji o kryzysach, czy skandalach z ich udziałem. We wspólnych wywiadach utrzymywali, że rozwiązują wszystko rozmową, „nie wyrzucają do kosza” i  zawsze mogą na siebie liczyć.

Niestety, w marcu para poinformowała w mediach społecznościowych o rozwodzie.

Dwa miesiące później, w „Mieście Kobiet” w TVN Style Marcin Hakiel opowiedział o swoich uczuciach, o tym, jak sobie radził, czy też raczej nie radził z tą sytuację. W niezwykle szczerej rozmowie zasugerował też, że w ich życiu pojawiła się trzecia osoba. Po emisji programu pojawiło się mnóstwo komentarzy, a internauci zasypali pytaniami media społecznościowe Katarzyny Cichopek. Ta jednak konsekwentnie milczy. Jedynym jej komentarzem jest wyłączenie możliwości komentowania jej postów.

Zapytany o najtrudniejszy moment, Marcin Hakiel powiedział:

Najtrudniejszy moment w tej całej sytuacji był taki, że moja była partnerka od jakiegoś już czasu prosiła o więcej wolności, przestrzeni. Ja jej to dałem, a pewnego dnia okazało się, że ta wolność ma imię.

Marcin Hakiel przyznał, że nie był przygotowany na rozstanie. Powiedział Aleksandrze Kwaśniewskiej, że zawsze kochał Katarzynę i zawsze się dogadywali. – Mam poczucie, że do końca chciałem to naprawić, do tego momentu, gdy już nie było czego naprawiać. Trudno powiedzieć, czy to był dzień, czy okres, po prostu zrozumiałem, że ten okręt, z którym spędziłem te 17 lat, płynął już pod inną banderą — dodał.

Aleksandra Kwaśniewska zapytała, czy tancerz myślał o tym, że przegapił jakiś moment.

„Może to źle zabrzmi, ale nie mam do siebie żalu, uważam, że byłem fair. Jakaś część mnie myśli, że mogłem coś tam zobaczyć wcześniej, co się działo, ale z drugiej strony, jak na spokojnie o tym pomyślę, to czemu w ogóle miałem szukać. Jak się kogoś kocha, to się kocha bezwarunkowo” – przyznaje.

Powiedział też, że był moment, że wyszedł z inicjatywą podjęcia terapii małżeńskiej, ale się nie udało. Było już za późno, „nie było na to przestrzeni”.

– Musiałem się pogodzić z utratą żony (…) Nawet kiedy już wiedziałem, poznałem prawdę, nie wiem, czy całą, ale jakąś część tej prawdy, która się działa przez ostatni czas w naszym związku, to i tak jakaś część mnie była związana z moją byłą partnerką – przyznał.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Marcin Hakiel (@marcinhakiel)


Lifestyle

Nieoczywiste powody, dla których kobiety odchodzą od mężczyzn, których kochają

Redakcja
Redakcja
25 kwietnia 2022
rozstanie, miłość, kocham cię ale musimy się rozstać
fot. Pekic/iStock
Następny

Pewnie znasz to zdanie z filmów: kocham cię, ale musimy się rozstać. Brzmi tak absurdalnie, że za każdym razem uśmiechamy się pod nosem z politowaniem i myślą: ależ wymyślają w tych komediach romantycznych. No bo na logikę – jak można w ogóle pomyśleć o rozstaniu, kiedy się kogoś kocha (nie mówimy oczywiście o miłości toksycznej)? A jednak w „prawdziwym” życiu też się to zdarza. Dlaczego? Skąd takie decyzje? Oto sześć nieoczywistych powodów, dla których kobiety odchodzą od mężczyzn, których kochają.

Miłości nie da się osądzić, nie ma do niej instrukcji obsługi, nie sposób doszukać się tu uprzedzeń czy bigoterii. Definicja? Też właściwie brak. Miłość uwalnia granice, mury i zahamowania. To łatwe, prawda? Tak prosto jest kochać. Ale ta łatwość wymaga pracy. Chodzi o to, żeby była jak rytmiczny taniec. Niestety, gdy nie ma tego rytmu, związek często kończy się katastrofą. To właśnie w takich chwilach niektóre kobiety pytają: „Co się stało?”

Czasami to mężczyzna odchodzi, a czasami będzie to kobieta. Innym razem będzie to wspólna decyzja. Najtrudniejsza część rozstania często wiąże się jednak z pytaniami, które pozostają bez odpowiedzi.

„Kocham cię, ale musimy się rozstać” – oto powody, dla których to zdanie pada w związku

Samotność w związku

Kobieta musi czuć, że jest dla swojego mężczyzny ważna. Jeśli on jej nie wspiera, nie ma powodu, aby kontynuowała związek. Kobiety są opiekunkami i dlatego, kiedy są w związku, skupiają całą swoją uwagę na mężczyźnie, którego kochają. Natomiast mężczyźni mają tendencję do szybkiego odrywania się, gdy czują się komfortowo (nawet w związku).

Dla kobiety zmaganie się z samotnością przebywania z kimś, kto nie jest obecny emocjonalnie, to katorga. Może pewnego dnia obudzić się i zdać sobie sprawę, że nie zasługuje na to poczucie bezwartościowości, które wciąż pojawia się poprzez unikanie, które czuje.

Kiedy miłość i uwaga nie są odwzajemnione, kobieta zdaje sobie sprawę, że nie musi pozostawać w tym związku.

Co za fanaberie – powiedzą niektórzy. Związek przechodzi przecież różne fazy, etapy. Nie zawsze możemy być razem, czasem oddalamy się od siebie, rodzą się dzieci, czasu mamy coraz mniej, coraz trudniej być „dla siebie” tak, jak na początku związku. I to wszystko prawda, ale… Jeśli kochasz, mimo przeciwności losu, okoliczności, życiowej rutyny – nadal chcesz być blisko, wiedzieć, że jesteś ważna, że się liczysz, że możesz liczyć na swojego partnera. Kiedy tego brak, rodzi się żal, frustracja, poczucie, że coś umiera…

Gdy ogarnia nas poczucie samotności, ten świat się wali. Naturalną reakcją jest ewakuacja.

Brak uznania 

Nie ma dla kobiety nic bardziej bolesnego niż poczucie, że jej mężczyzna nie jest w pełni obecny, że nie słucha, gdy ona mówi. Dla kobiety słowa są niezwykle ważne. Musi czuć, że jest rozumiana, akceptowana, szanowana i wspierana. Kiedy rozmawia ze swoim partnerem, to dlatego, że potrzebuje poczuć z nim więź. Kobiety uwielbiają proste akty komunikacji w związku; dla niej to właśnie ta komunikacja jest synonimem miłości. Innym sposobem na uznanie kobiety w swoim życiu jest działanie rycerskie. Wynoszenie śmieci, robienie prania lub cokolwiek, co potwierdza jej obecność i jej potrzeby, jest wyjątkowe w związku.

Ale czy to się tyczy tylko kobiet? Wszyscy tego pragniemy: być wysłuchani, poczuć, że ktoś nas rozumie, że stoi po naszej stronie, że jesteśmy z kimś jednością, że nas zaakceptowano, że jesteśmy godne szacunku. O ten szacunek i poczucie, że to, co mamy do powiedzenia jest ważne, bywa trudno. Ba, czasem nawet trudno o tak banalne i  proste akty komunikacji i miłości jak chęć dzielenia się obowiązkami domowymi.

Jeśli kobieta poczuje, że mężczyzna bierze ją „za pewnik”, odejdzie. Nawet z krwawiącym sercem

Nie czują się seksowne

Mężczyźni zwykle kiedy chcą seksu, są gotowi. Kobieta natomiast potrzebuje intymności. Może pragnąć gry wstępnej, która może zapewnić poczucie bycia całkowicie pożądaną przez mężczyznę. Rutyna natomiast jest jak pocałunek śmierci. Kobieta pragnie romansu.

Bliskość fizyczna jest bardzo ważnym elementem miłości. Kiedy namiętność wygasa z zaniedbania, z przyzwyczajenia, z lenistwa, nie ma tu wytłumaczenia. Jest taki moment w życiu, kiedy zdajesz sobie sprawę, jak to, co dzieje się w waszej sypialni przekłada się na wasze codzienne relacje, emocje, na trwałość waszego związku. I nie chcesz już godzić się na „półśrodki”.

Ciąg dalszy na następnej stronie!

Lifestyle

Trudno przewidzieć, jaki będzie kolejny dzień i co się wydarzy. Jak żyć z osobą z borderline?

Media Room
Media Room
24 kwietnia 2022
zaburzenia osobowości borderline
fot. grinvalds/iStock

Przebywanie z osobą z zaburzeniami osobowości typu borderline to emocjonalna huśtawka: trudno przewidzieć, jaki będzie kolejny dzień i co się wydarzy. Terapeutka Magdalena Paszko z Mazowieckiego Centrum Psychoterapii wyjaśnia, że nie jest to zła wola; po prostu takie osoby nie potrafią inaczej.

W języku polskim stosuje się na określenie tego zaburzenia słów: osobowość z pogranicza. Charakteryzuje się ono nieustannymi zmianami stanu emocjonalnego. Podobnie jak w przypadku innych zaburzeń osobowości, nie jest to choroba, a pewien stały wzorzec nieprawidłowego funkcjonowania, który przysparza cierpienia. Często obserwuje się jego współwystępowanie z innymi zaburzeniami lub chorobami psychicznymi, jak depresja, choroba afektywna dwubiegunowa czy dysfunkcje seksualne.

Paniczny lęk przed odrzuceniem

Jak mówi Magdalena Paszko, jedną z charakterystycznych cech osób z zaburzeniem borderline jest wytwarzanie wyidealizowanego obrazu innych ludzi. Gdy po pewnym czasie okazuje się, że nie do końca jest on zgodny z prawdą, tych samych ludzi postrzegają jako tych, którzy odrzucają, kontrolują, zdradzają czy porzucają.

„Dzieje się tak dlatego, że w budowaniu relacji osoby cierpiącej na zaburzenia borderline w pewnym momencie pojawia się lęk przed bliskością, któremu towarzyszy wewnętrzny, bardzo silny poziom napięcia. Bojąc się, że zostaną porzucone, bezwiednie same prowokują rozstanie, złoszczą się, wybuchają, a gdy ta druga osoba zaczyna się wycofywać, starają się na siłę zatrzymać ją przy sobie, bo przecież wcale nie chcą do tego opuszczenia doprowadzić. Często dochodzi do szantażu emocjonalnego, gwałtownych zachowań i braku kontroli tych emocji. Zdarza się, że bliskie relacje osoby z bordeline są niestabilne, nacechowane przemocą, emocjonalnymi huśtawkami. Trudno przewidzieć jaki będzie kolejny dzień i co się wydarzy. Nie mając wzorca utrzymywania granic często te granice przekraczają – nie dlatego, że tak chcą, ale po prostu nie potrafią inaczej” – wyjaśnia Magdalena Paszko z Mazowieckiego Centrum Psychoterapii.

Przy czym osoby z tymi zaburzeniami osobowości mają przekonanie, że  same sobie nie poradzą, dlatego muszą się na kimś oprzeć. Nic dziwnego, że porzucenie traktują jak najgorszą rzecz, która może się przydarzyć. Jednocześnie te osoby są dla siebie bardzo surowe, uważają, że zasługują na karę. To wszystko powoduje bardzo silny poziom wewnętrznego cierpienia.

„Taka osoba porządkuje swoje przekonania wedle kogoś, z kim jest w relacji, co oznacza, że przekracza swoje granice, żeby tę relację utrzymać, a z drugiej strony nie ma na to wewnętrznej zgody – dlatego w sytuacji jakiegoś napięcia często reaguje złością. W tym protestowaniu jest dużo dramatyzmu, chęć mszczenia się na tych, którzy potencjalnie sygnalizują odrzucenie. Kiedyś, podczas interwencji kryzysowej, spotkałam się z sytuacją, w której pan miał zdiagnozowaną osobowość narcystyczną, a pani osobowość borderline. Dochodziło tam do bardzo brutalnych scen przemocy. Kiedy on sygnalizował, że chce odejść, ona brała z kuchni nóż, szła do łazienki, wstawiała nogę do wanny i celowała w tętnicę udową pytając swojego partnera, czy na pewno jest zdecydowany, aby odejść. To jest oczywiście bardzo skrajny przykład, ale do takich sytuacji jednak czasem dochodzi” – opowiada terapeutka.

Tego rodzaju zachowania to wynik cierpienia związanego z wyniesionym z dzieciństwa wzorcem odrzucenia, zaniedbania emocjonalnego. Jak Agata Szulc i Piotr Gałecki wskazują w podręczniku „Psychiatria”, osobowość konstruuje się od momentu narodzin do osiągnięcia dorosłości na fundamencie wrodzonych cech i predyspozycji. Stąd tak istotne są pierwsze więzi, jakie nawiązujemy po urodzeniu. Jeśli w tym czasie zostaniemy pozbawieni poczucia bezpieczeństwa, przynależności, ale jednocześnie autonomii, możemy w dorosłym życiu płacić za to wysoką cenę.

Osoba pozbawiona poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie buduje nowe relacje na zasadzie prób i błędów. Czasem się udaje, ale często towarzyszy temu przekonanie, że zdarzył się cud, boska opatrzność, albo po prostu życie tak zadecydowało.

W razie porażki osoba w nieprawidłowo ukształtowaną osobowością z pogranicza łączy to z wewnętrznym przekonaniem: „Jestem do niczego”.

Autodestrukcja sposobem na lęk

Osoby z zaburzeniami typu bordeline są impulsywne, często manifestują też zachowania szkodliwe dla siebie: nadmierne wydawanie pieniędzy, ryzykowny seks, nadużywanie substancji psychoaktywnych czy alkoholu, napady obżarstwa, powtarzające się groźby samobójcze. Niektóre osoby rozładowują napięcie poprzez samookaleczanie czy zachowania autodestrukcyjne, np. długie wstrzymywanie oddechu. Czasami reakcją na stres są przebijające objawy paranoiczne albo poważne objawy dysocjacyjne.

Magdalena Paszko zaznacza, że w ostatnim czasie zwraca się uwagę na współwystępowanie w zaburzeniu osobowości typu borderline oraz zaburzeniach osobowości narcystycznej tzw. wysokiej wrażliwości. Oznacza to nadwrażliwość na bodźce emocjonalnie, chwiejność, reaktywność, intensywność odczuwania emocji. U osób takich występują silne uwarunkowania biologiczne.

ZOBACZ: „Im było łatwiej, tym było gorzej”. U męża stwierdzono borderline, zostałam wdową w wieku 33 lat

Inna hipoteza zakłada, że temperament psychologiczny i niestabilność emocjonalna może być rozumiana jako continuum osobowości z pogranicza po zaburzenia afektywne dwubiegunowe.

„Niedobory serotoniny i nadmiar noradrenaliny, które są odpowiedzialne za przekazywanie impulsów w naszym układzie nerwowym, doprowadzają do tego, że mamy przewagę procesów aktywacji nad procesami hamowania. W praktyce oznacza to wewnętrzną gotowość do ataku. Bardzo często dodatkowo występuje nadwrażliwość na krytykę, która jest odbierana jako atak, co prowadzi do nadreakcji” – wyjaśnia specjalistka.

Z tego punktu widzenia największe ryzyko autoagresji występuje u osób, które mają nieprawidłowości w zakresie przewodnictwa serotoninergicznego, co oznacza, że dzieje się to nie tylko na poziomie procesów poznawczych, ale głębiej, na poziomie procesów zachodzących w mózgu.

zaburzenia osobowości borderline

fot. iStock/ Urilux

Rola złości

Wybuchy gniewu to kluczowy mechanizm radzenia sobie przez osoby z zaburzeniem borderline. Reakcje bardzo gwałtownie, zupełnie nieadekwatne do sytuacji, która ją spowodowała, równie nieprzewidywalne co przerażające, szczególnie dla osób, które są adresatami tej złości.

„Zdarza mi się słyszeć w gabinecie na przykład takie opowieści: >>Jedziemy samochodem kłócimy się. Moja partnerka mówi: Zatrzymaj się, ja wysiadam, a kiedy tego nie robię ona otwiera drzwi w trakcie jazdy i próbuje wysiąść<<, albo: >>Jest kłótnia i ona wychodzi z domu. Nie bierze telefonu więc nie ma z nią kontaktu, nie wiadomo gdzie jest. Odchodzę od zmysłów, zastanawiając się gdzie poszła, czy czegoś sobie nie zrobiła, a ona wraca po paru godzinach i jak gdyby nigdy nic oznajmia, że była w kinie, żeby odreagować i że już jej przeszło<<„- opowiada terapeutka.

Wyjaśnia, że takie zachowania to aktywizacja schematów z dzieciństwa, które odnoszą się do unieważniania przemocy, do braku granic. Bywa, że nawet jako dorosła osoba ktoś może być nadal wewnętrznie zezłoszczony i wystraszony postępowaniem np. przemocowego albo nadużywającego alkoholu rodzica. Wciąż czuje na tyle silny lęk, że nie jest w stanie postawić temu rodzicowi granic i pozwala, aby ten w dalszym ciągu je przekraczał.

„To rodzaj przemocy, który takie dorosłe dziecko nadal wewnętrznie odczuwa i oddaje w relacji, w której aktualnie jest” – tłumaczy psycholożka.

Dodaje, że złość mogą też powodować jakieś mało istotne utrudnienia – u ich podłoża znajduje się cały arsenał lęku, rozczarowania i obaw dotyczących porzucenia.

„Często od takich pacjentów słyszę: >>Nie wiem, jak i gdzie stawiać granice,  na coś się godzę, a później sobie uświadamiam, że w ogóle nie chciałem, żeby to się wydarzyło<<. A ponieważ nie było zgody tej osoby, to w reakcji jest złość. Radzę wtedy, aby nauczyli się wsłuchiwać w swoje ciało, bo ono najczęściej daje znać, kiedy te granice są przekraczane i wyłapanie tej reakcji pomoże w nauce mówienia >>nie<<„- mówi Magdalena Paszko.

Złość osoby z zaburzeniem z pogranicza może być i często jest, wołaniem o pomoc. Efekt jest jednak taki, że odpycha w ten sposób najbliższe osoby.

Psycholożka wskazuje na aspekt cierpienia człowieka, który z jednej strony ma ogromną potrzebę bliskości, a z drugiej, z uwagi na mechanizmy idealizacji i dewaluacji oraz lęk przed zranieniem, staje się niemożliwa do zaspokojenia.

Czy można pomóc osobie z borderline?

Pomoc jest możliwa, choć bez interwencji i pomocy psychoterapeuty trudno na to liczyć.

„Staramy się pomóc pacjentowi lepiej funkcjonować w świecie, który pod wpływem terapii będzie doświadczany jako mniej zagadkowy, mniej krzywdzący, pozwalający czerpać większą przyjemność z życia. Proces ten jednak wymaga uświadomienia sobie przede wszystkim jak nieproduktywne są zachowania, z którymi człowiek trafił do gabinetu, czyli: złość, huśtawka emocjonalna, impulsywność i wiele innych” – wymienia psycholog.

Pracę z pacjentem z zaburzeniem osobowości typu bordeline warto rozpocząć od ustalenia, jakie ma ona podstawy: unikająco- zależną (cechuje się dużym niepokojem wewnętrznym, niską samooceną, nadwrażliwością na krytykę), narcystyczną (przejawia się chwiejnością nastroju, dużą dynamiką w relacjach, impulsywnością, drażliwością, przytłaczającą potrzebą opieki i uczuć), antyspołeczną (wiąże się z lekceważeniem zasad, wyolbrzymianiem poczucia własnej wartości, ekstremalnym sposobem okazywania zazdrości i złości, lekkomyślności w działaniu) czy paranoidalną (cechuje ją brak zaufania do innych ludzi, ich zamiarów i intencji, nadmierna wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie, tendencja do długotrwałego przeżywania).

„Takie rozróżnienie jest pomocne w terapii, ponieważ pozwala dostosować metody pracy do danej osobowości i problemów, z jakimi się ona boryka. Nie mamy sztampowego zestawu metod, które stosujemy wobec takiego czy innego zaburzenia, dlatego każdy proces terapeutyczny poprzedzony jest wywiadem, poszukiwaniem niuansów, aby dobrać jak najefektywniejszą metodę pracy” – wyjaśnia psycholog.

Najważniejszą częścią terapii jest relacja między terapeutą a pacjentem – taka, która stworzy podstawę do zaufania, bliskości emocjonalnej, nauczy odczuwania bezpieczeństwa. Jeżeli w gabinecie przestrzegane są zasady i pacjent zaczyna funkcjonować w tych ramach, to po pewnym czasie uczy się zaufania i odczuwania bezpieczeństwa.

„Ważne jest, aby terapeuta stał się lustrem, w którym przegląda się pacjent. Jeżeli w procesie terapeutycznym pojawiają się skrajne emocje, to naszym zadaniem jest pokazać temu człowiekowi: to jest właśnie ta emocja, która utrudnia ci życie, i to ty z nią do mnie przyszedłeś, a nie odwrotnie. Nauka funkcjonowania w tych emocjach i pokazanie mu, że to nie jest zagrożenie, ale doświadczenie, z którego warto czerpać, pozwoli mu zrozumieć zasady relacji międzyludzkich” – uważa psycholog.

Nauka stawiania granic to dłuższy proces, bo wymaga zrozumienia, że one nie są czymś złym, lecz wręcz przeciwnie: są potrzebne, bo budują poczucie bezpieczeństwa nie tylko w relacjach z innymi, ale też poczucie bezpieczeństwa osobistego.

Kryteria rozpoznawania osobowości z pogranicza (borderline)

Zaburzenie osobowości typu borderline definiowana jest jako wzorzec zachowań zdominowany niestabilnością w relacjach interpersonalnych, w ocenie własnej osoby i w zakresie emocjonalnym oraz z wyraźnie zaznaczoną wybuchowością. Zgodnie z klasyfikacją DSM-5 ustalenie takiego rozpoznania jest zasadne, gdy obecnych jest co najmniej pięć z poniższych cech:

  • podejmowanie rozpaczliwych wysiłków w celu zapobieżenia porzuceniu realnemu lub wyimaginowanemu;
  • niestałe, ale intensywne związki interpersonalne (krańcowe idealizowanie lub dewaluowanie);
  • zaburzenia tożsamości – utrwalony i wyraźnie zaburzony, zniekształcony lub niestabilny obraz własnej osoby lub poczucia własnej wartości;
  • impulsywność w co najmniej dwóch obszarach stanowiących potencjalne zagrożenie dla samego siebie (życie seksualne, wydawanie pieniędzy, używanie substancji psychoaktywnych, ryzykowne prowadzenie samochodu, napadowe objadanie się);
  • nawracające zachowania samobójcze, próby lub groźby samobójcze, dokonywanie samookaleczeń;
  • niestabilność emocjonalna wywołana nadmierną reaktywnością nastroju;
  • przewlekłe uczucie pustki;
  • nieadekwatny do sytuacji silny gniew lub brak kontroli nad wybuchami gniewu;
  • przemijające, związane ze stresem myśli o charakterze paranoidalnym lub zaznaczone objawy dysocjacyjne.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zobacz także

Czy wiecie, że... 22 wskazówki dotyczące seksu, które warto znać

10 prawd o seksie, które powinnaś poznać zanim skończysz 30-tkę

Naucz się odpoczywać efektywnie. To najlepsze, co możesz sobie podarować

Naucz się odpoczywać efektywnie. To najlepsze, co możesz sobie podarować

Ciąża? To niemożliwe. W jednej chwili zawalił mi się cały świat. Myślałam o aborcji. W końcu zdecydowałam, że moja córka dostanie nową, lepszą mamę