Kuchnia

Impreza ze znajomymi? Wykorzystaj przepisy, które sprawią, że na długo zapamiętacie to spotkanie

Redakcja
Redakcja
26 sierpnia 2017
Fot. iStock/ViewApart
 

Letnie, ciepłe wieczory to idealny czas na spotkania ze znajomymi. Stwórz niesamowitą atmosferę i pyszne menu, a Twoje przyjęcie będzie dobrze i długo wspominane. Podpowiadamy, jak to zrobić.

Przyjazna atmosfera

Postaw na dekoracje, które sprawią, że po zmroku Twój ogród stanie się pięknym, klimatycznym zakątkiem. Zawieś na gałęziach drzew lampiony zasilane na baterie. Na stołach możesz dodatkowo postawić świeczki lub przykleić do ich krawędzi kolorowe światełka. Pamiętaj, aby zapewnić gościom miejsca do siedzenia oraz stoły, na których zaprezentujesz swoje przysmaki. Warto zadbać także o kącik zabaw dla dzieci, czyli przestrzeń, na której będą mogły pograć w piłkę, pobawić się w berka lub poszaleć na huśtawce. Grill powinien znaleźć się w niedalekiej odległości od stołów – tak, aby mistrz rusztu nie został całkowicie odcięty od reszty towarzystwa.

Menu, które zdobędzie podniebienia gości

Zaskocz swoich znajomych oryginalnym menu. Przygotuj przekąski, które będą wzbogacone nietypowymi dodatkami, takimi jak grzanki lub lekkie, ekspandowane ziarna zbóż. Na letnich przyjęciach królują dania z grilla i sałatki. Zaproponuj gościom nietypowe szaszłyki, a obok tradycyjnych mięs postaw też wegetariańskie smakołyki, które zainteresują zwolenników urozmaiconej kuchni. Możesz też zaproponować gościom zdrowy, orzeźwiający deser.

„Latem warto postawić na lekkie posiłki z wartościowymi dodatkami, takimi jak zboża ekspandowane oraz świeże warzywa i owoce. Świetnym pomysłem na przekąskę może być jogurt naturalny ze zbożami i owocami. Jogurt jest cennym źródłem wapnia i korzystnie wpływa na naszą florę bakteryjną. Zboża ekspandowane to z kolei białko, błonnik i minerały. Natomiast owoce, zwłaszcza te sezonowe, dostarczają witaminy, błonnik i antyoksydanty” – opowiada Olga Pietraszewska, autorka bloga Make Happy Day.

Poniżej prezentujemy kilka pomysłów na dania, które pokochają Twoi goście. Poznajcie propozycje na letnie przekąski, idealne na spotkanie ze znajomymi:

PRZEPISY:

Owsiany burger z konfiturą z czerwonej cebuli

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Składniki:

60 g ekspandowanego owsa Soligrano BIO

bułka

100 g ciecierzycy

5 g świeżego czosnku

1 pęczek natki pietruszki

200 g czerwonej cebuli

50 g białej cebuli

100g konfitury z czarnej porzeczki

20g masła

50 ml oleju rzepakowego

Przyprawy: sól, pieprz, mielony imbir, kmin rzymski, kolendra

Przygotowanie:

  1. Ciecierzycę zalewamy zimną wodą i zostawiamy na noc.
  2. Czerwoną cebulę kroimy w piórka i przesmażamy w rondelku na maśle ze szczyptą soli, aż do przeszklenia.
  3. Do rondelka z przesmażoną cebulką, dajemy konfiturę i dusimy aż do miękkości, na wolnym ogniu.
  4. Namoczoną ciecierzycę rozdrabniamy mikserem lub blenderem wraz z owsem ekspandowanym, czosnkiem, natką pietruszki, białą cebulą i przyprawami: szczyptą soli, pieprzu, mielonego imbiru kolendry oraz kminu rzymskiego – Masę odstawiamy na 20 minut do lodówki.
  5. Z ostygłeś masy formujemy burgery i smażymy na rozgrzanej patelni z dodatkiem oleju rzepakowego. Zaleca się, aby kotlet był grubości 1 cm, smażony do uzyskania złocistej barwy.
  6. Po smażeniu zdejmujemy kotleta z patelni i odsączamy za pomocą ręcznika papierowego, z nadmiaru tłuszczu.
  7. Rozkrawamy bułkę na pół i wkładamy obie części do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni. Bułkę należy rozkroić i włożyć na 3 minuty do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni. Po wyjęciu, nakładamy kotlet na dolną część bułki, na niego nakładamy konfiturę z cebulą i nakrywamy drugą częścią bułki. Voila!

Sałatka z ciecierzycą, rukolą i serem feta

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Składniki:

1 puszka ciecierzycy

2 garści rukoli

1 opakowanie sera feta lub sera sałatkowego

1 dojrzały pomidor

3 posiekane orzechy włoskie

na sos:

4 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżki wody

1 ząbek czosnku

łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny

łyżeczka musztardy

łyżeczka miodu

pieprz

Przygotowanie:

1. Do niewielkiego słoika wlewamy oliwę z oliwek, wodę, ocet winny, dodajemy posiekany czosnek, miód, musztardę i pieprz. Zakręcamy słoik i energicznie potrząsamy tak, aby składniki połączyły się tworząc gęsty sos

2. Na talerzu lub w misce kładziemy opłukaną rukolę, pokrojony w kostkę ser feta i pomidor, odsączoną ciecierzycę. Całość polewamy sosem i posypujemy posiekanymi orzechami. Sałatkę najlepiej przyrządzić tuż przed podaniem.

Lekki deser czyli jogurt z owocami i ziarnami zbóż ekspandowanych

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Składniki:

4 łyżki orkiszu ekspandowanego Soligrano BIO

1 łyżka ekspandowanych jagieł Soligrano BIO

5 łyżek jogurtu naturalnego

świeże owoce sezonowe np. śliwki lub maliny

Przygotowanie:

Wszystkie składniki można od razu ze sobą wymieszać, albo ułożyć w słoiku, szklance lub misce warstwami.

Czekoladki z oleju kokosowego

Nebeskaa

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Składniki:

2 łyżki oleju kokosowego

1,5 łyżki naturalnego kakao

1-2 łyżeczki miodu

1 łyżka masła orzechowego

Przygotowanie:

Wszystko rozpuścić w garnuszku, przelać do silikonowej foremki, posypać ulubionymi dodatkami (np. ekspandowanymi jagłami Soligrano lub wiórkami kokosowymi) i włożyć do zamrażarki. Po około godzinie powinny już być gotowe.


Kuchnia

6 rzeczy, które zdarzają się, kiedy nie dbasz o swój biustonosz

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 sierpnia 2017
fot. iStock/kopitinphoto
 

Ile razy w ciągu roku pierzesz swój biustonosz? Ten ulubiony, koronkowy, czarny, zielony – nieważne. Odpowiedź pewnie nie będzie zbyt jasna, bo sama nie pamiętasz, kiedy ostatnio widział pralkę. Jedno jest pewne, biustonosze czy gorsety pierzemy o wiele rzadziej niż bluzki czy spodnie. I tu pojawia się problem, bo im bliżej ciała coś się znajduje, tym częściej powinniśmy to prać. Ten sam stanik możemy nosić trzy do pięciu razy pod rząd, potem? Kierunek pralka. W przeciwnym razie czeka nas kilka poważnych konsekwencji.

1. „Szkodliwe substancje” tworzą górę lodową 

Brud, pot, grzyby, bakterie, drożdżaki i dziesiątki innych mikroorganizmów, które w samotności nie zrobiłyby nam może i nic złego. Jednak wystarczy wrzucić je wszystkie do jednego stanika, a góra lodowa zacznie rosnąć. Jak mówi dermatolog Joshua Zeichner „to wszystko może przekształcić się w prawdziwie złowrogie dla naszego zdrowia wydarzenia”.

2. Brzydki zapach zacznie przenosić się na ubrania 

Jak każdy doskonale wie, kiedy nie pierzesz czegoś wystarczająco często, ciuch zaczyna po prostu brzydko pachnieć. To samo dotyczy twojego stanika. Z tą różnicą, że zapach stanika zacznie przenosić się na rzeczy, które masz na sobie. Nie ma znaczenia, ile perfum i dezodorantów wylejesz na siebie z samego rana – ty i tak stajesz się na to odporna. Jak kończą się takie historie? Zazwyczaj to twoi znajomi i współpracownicy zauważą przykry zapach. Jeżeli któryś z nich będzie dbał o twoje dobro, po prostu ci o tym powie. Lepiej jednak temu zapobiec!

3. Przebarwienia będą nie do przejścia 

Ustaliłyśmy już, że dezodorant to najlepszy przyjaciel, gdy stanik nie jest pierwszej świeżości. Może i da to natychmiastowy efekt odświeżenia, przynajmniej na chwilę, ale możesz być pewna, że poza nim pojawi się jeszcze coś. Żółto-brązowe przebarwienia pod pachami to efekt uboczny ciągłego używania dezodorantu zamiast prania. Dodaj do tego pot i brud, a możesz być pewna, że stanik będzie nadawał się na dni, które spędzisz pod grubym swetrem, którego nikt z ciebie nie zdejmie.

fot. iStock/ AnnaViolet

fot. iStock/ AnnaViolet

4. Trądziku, welcome

To ogromne zagrożenie w szczególności u osób, które często korzystają ze stanika sportowego. Pot i bakterie są idealnym środowiskiem do rozwoju trądziku, którego potem ciężko się pozbyć. Możesz mówić, że nigdy nie miałaś problemów z trądzikiem, ale nie znaczy to, że i tym razem tak będzie. Sportowe staniki są tak blisko ciała, że każde małe otarcie może spowodować duży problem. Największe zagrożenie trądzikiem występuje w obwodzie, ale można tego uniknąć! Wystarczy, że swój sportowy stanik będziesz prała regularnie. Proste? A jak skuteczne!

5.Wysypka i infekcje gwarantowane 

Obsesyjnie używamy dziesiątek produktów do pielęgnacji twarzy, robimy sobie peelingi całego ciała, wcieramy kremy, a zapominamy o tak podstawowej sprawie jak higiena biustonosza. Doktor Zeichner uważa, że największym zagrożeniem są bakterie i drożdże, które zostają na miseczkach. „Dla nich najwygodniejszym i najcieplejszym miejscem jest to tuż pod biustem. To właśnie tam się rozwijają, by potem zaatakować cały biust.” Podrażnienie, wysypka, swędzenie, a ostatecznie infekcja, którą trzeba będzie leczyć.

6. Obdarte sutki

To coś, czego nie życzy się najgorszemu wrogowi. Jak nietrudno się domyślić, jego przyczyną zawsze będzie niewyprany biustonosz. Przepis na obdarte sutki jest jednak bardziej złożona. Potrzeba do tego jeszcze suchej skóry. Nawet najmniejszy okruszek, pot czy balsam do ciała, który znajdzie się pomiędzy delikatną skórą i materiałem może spowodować ogromną szkodę.


źródło: Bustle.com

 

 


Kuchnia

Każda matka ma prawo od czasu do czasu głośno powiedzieć, że ma dość bycia mamą

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 sierpnia 2017
Fot. iStock/ArtMarie

Sobota, marzysz o tym, żeby pospać dłużej, żeby po całym tygodniu ten jeden dzień wyleżeć się za wszystkie czasy, przynajmniej do… dziewiątej. Marzysz, żeby twoje dzieci też o tym marzyły. Tymczasem słyszysz: „Mamo, mogę kakao?”. Chowasz głowę pod poduszkę zadając sobie pytanie: „Dlaczego zawsze ja?”. Super, jak masz obok siebie ojca dzieci, który wstanie i ogarnie je rano. Gorzej, gdy jesteś sama bo a) on w delegacji b) po rozwodzie c) wiesz, że on i ta nie wstanie, bo wtedy zastanawiasz się, do jakich sztuczek się uciec, żeby wyrwać sobie jeszcze z pół godziny w łóżku.

Tak, bycie mamą to zadanie na full time, nie ma od niego odpoczynku, bo nawet, jak dzieci nie ma, to i tak o nich myślimy albo tęsknimy. I to jest normalne. Ale myślę sobie, że czasami za dużo od siebie wymagamy, że nie potrafimy odpuścić chcąc być najlepszymi matkami na świecie. A gdybyśmy tak były najlepsze na miarę samych siebie? Gdybyśmy dały sobie prawo do popełniania błędów, do tych wszystkich myśli, które w nas są, a których boimy się wypowiedzieć na głos, żeby nikt nie pomyślał, że jesteśmy wyrodnymi matkami. A przecież jesteśmy też ludźmi, fakt, że jesteśmy matkami nie sprawi, że w jakiś cudowny sposób znajdziemy siły i chęci ponad nasze możliwości. Dlatego uważam, że każda matka ma prawo od czasu do czasu głośno powiedzieć:

Jestem zmęczona

Bo każdy jest i każdemu może się czegoś nie chcieć. Tak tobie może się nie chcieć układać puzzli, klocków, czytać dziecku książki. Bo masz ochotę się położyć, włączyć dziecku bajkę i wyrwać choć chwilę dla siebie. I nie ma w tym zupełnie nic złego. Na szczęście coraz więcej kobiet, które znam daje sobie do tego prawo, ale znam też takie, które padają na twarz, ale twardo biegną w wyścigu po odznakę super matki.

Potrzebuję pomocy

Tego też nie potrafimy. Poznałam ostatnio fantastyczną dziewczynę, mamę trójki dzieci, która powiedziała, że po urodzeniu bliźniaków nauczyła się żebrać o pomoc swojej matki, teściowej, siostry męża. Każdego, kto pomoże jej przy opiece nad dziećmi. Fantastyczne jest to, że ona mówi o tym głośno, że nie zgrywa się, że sobie ze wszystkim świetnie daje radę. Nie ma nic złego w przyznaniu się do tego, że pomoc mile widziana. I super, jak mamy obok siebie ludzi, którzy to rozumieją i doceniają.

Muszę odpocząć od moich dzieci

Kiedyś pod swoim tekstem na temat tego, że muszę odpocząć od dzieci przeczytałam komentarz, że mogłam nie mieć dzieci, skoro tak myślę. Zawsze się uśmiecham do takich opinii, bo najczęściej piszą ją ci, którzy dzieci nie mają i nie rozumieją, że każdy rodzic ma potrzebę odcięcia od siebie tej pępowiny, ucieczki w dziką głuszę, gdzie nie dosięgnie nas: „Mamo, kakao”, „Mamo, a on mnie bije”, „Mamo, a on jest głupi”.

Nie daję rady

Przyznanie się głośne do tego, że nie daję sobie rady ze swoimi dziećmi, że nie mam pomysłu, jak z nimi rozmawiać, postępować, bo nic się kompletnie nie sprawdza, już przynosi ulgę. Mówienie, że sobie nie radzę, to też sposób na radzenie sobie z własną bezsilnością, to danie sobie prawa do pokazania swojej ludzkiej twarzy także samym dzieciom. Bo one badają nasze granice, naszą cierpliwość myśląc, że jesteśmy niezniszczalne, że nic nas nie rusza, nie jest w stanie zranić. A przecież to nieprawda, przecież bywa tak, że zwyczajnie mamy dość, nie dajemy rady. I naprawdę te uczucia są zrozumiałe niemal dla każdej świadomej siebie, swoich potrzeb, matki.

Dajmy sobie prawo do bycia matkami najlepszymi, jakimi możemy być. Ale nie takimi, które miałby być idealne w oczach innych.


Zobacz także

Sto prostych przepisów kuchni wegetariańskiej z łatwo dostępnych składników. Może skusicie się na wegetariański twist w waszej kuchni?

Paluszki surimi z ryżem curry. Zachwycą każdego

Pomysły na sylwestrowo-noworoczne przekąski