Lifestyle

Kołdra obciążeniowa – spokojny sen i korzyści dla zdrowia

Redakcja
Redakcja
22 października 2021
 

Wracając do domu po długim i ciężkim dniu pracy, marzymy tylko o wypoczynku, odprężeniu, relaksie oraz regeneracji sił, co może nam dać przede wszystkim długi i spokojny sen. Bardzo często zaniedbujemy tę kwestię, doprowadzając do różnego rodzaju zaburzeń, niejednokrotnie kończących się nawet bezsennością. Nieleczona staje się szybko przyczyną rozwoju innych, jeszcze poważniejszych dolegliwości, dlatego warto zapewnić sobie odpowiednią jakość snu, w czym na pewno pomoże kołdra obciążeniowa.

Do czego może prowadzić brak snu

Zanim jednak zajmiemy się dokładnym opisem sposobu działania tego typu kołder, których szeroki wybór znajdziemy pod adresem https://sleep-changer.com/pl/koldry-obciazeniowe/, powinniśmy się dowiedzieć, na jakie konsekwencje zdrowotne naraża nas chroniczne niewyspanie. Jest ich sporo, a najważniejsze i najczęściej występujące, z którymi musimy się liczyć, to:

  • ciągłe uczucie zmęczenia i osłabienia;
  • niższa koncentracja;
  • trudności z zapamiętywaniem, przyswajaniem i przetwarzaniem informacji, spadają więc nasze zdolności intelektualne;
  • rozdrażnienie i huśtawki nastroju;
  • senność skutkująca niekontrolowanym przysypianiem w ciągu dnia;
  • rosnąca masa ciała, ponieważ brak snu zaburza wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za odczuwanie uczucia głodu oraz sytości, greliny i leptyny;
  • zaburzenia wzroku, zaczerwienienie powiek, przekrwienie i suchość oczu;
  • trudności z formułowaniem logicznych, zrozumiałych wypowiedzi;
  • silne bóle głowy;
  • osłabienie ogólnej odporności organizmu;
  • problemy z układem trawiennym;
  • wzrost ryzyka wystąpienia chorób układu krwionośnego, w tym nadciśnienia tętniczego lub zawału serca;
  • cukrzyca typu 2;
  • spadek sprawności seksualnej, osłabione libido, a u mężczyzn coraz większe kłopoty z osiągnięciem i utrzymaniem erekcji.

Kołdra obciążeniowa – pozornie niczym nie różni się od zwykłej

Negatywnych skutków tego, że chronicznie nie możemy się wyspać, jest wiele i tak samo dużo jest przyczyn zaburzeń snu. Specjaliści najczęściej wymieniają:

  • niewłaściwą, ciężkostrawną dietę pozbawioną niezbędnych dla zdrowia składników odżywczych;
  • zespół niespokojnych nóg (RLS);
  • bezdech senny;
  • hałas i za wysoką temperaturę panujące w sypialni;
  • stres;
  • źle dobrany materac i kołdrę.

Dlatego zwykłą kołdrę zdecydowanie warto zastąpić obciążeniową, znaną także jako kołdra sensoryczna, jednym z modeli, jakie ma w swojej ofercie firma SleepChanger, poprawiającym jakość snu i pozwalającym wreszcie porządnie wypocząć.

Decydując się na zakup i użycie kołdry sensorycznej, na pierwszy rzut oka nie zauważymy żadnych zewnętrznych różnic w stosunku do tej, którą przykrywaliśmy się dotychczas. Różnica tkwi jednak we wkładzie, którym w tym przypadku nie są włókna syntetyczne czy naturalny puch, lecz niewielkie szklane kulki. To właśnie one stanowią obciążenie tak korzystnie oddziałujące na nasze ciało w czasie snu i pomagające w łagodzeniu objawów wielu chorób.

Kołdra obciążeniowa – na jakiej zasadzie działa

Jeśli chodzi o działanie, to kołdra obciążeniowa stymuluje nasze czucie głębokie, naciskając na ciało ze ściśle określoną siłą. Aktywizuje w ten sposób układ proprioceptywny, złożony z licznych receptorów znajdujących się w mięśniach, ścięgnach i stawach, których funkcją jest:

  • zachowanie kontroli nad ruchami ciała i jego położeniem, także w czasie snu;
  • stabilizacja ciała pozwalająca zachować równowagę, niezależnie od położenia;
  • regulacja poziomu napięcia mięśniowego.

Bezpośrednie oddziaływanie kołdry sensorycznej niesie ze sobą także inne korzyści dla zdrowia i spokojnego snu:

  • zwiększenie produkcji hormonu zapewniającego zdrowy sen, czyli melatoniny oraz hormonów odpowiedzialnych za redukcję wszystkich negatywnych efektów stresu, dopaminy i serotoniny, znanej pod w pełni zasłużoną nazwą „hormonu szczęścia”;
  • uspokojenie po nawet najbardziej nerwowym i pracowitym dniu, relaks fizyczny oraz wyciszenie psychiczne, co pozwala zasnąć i w pełni zregenerować zmęczony organizm.

Kołdra obciążeniowa – indywidualne dopasowanie do użytkownika

Zalet spania pod kołdrą wypełnioną drobnymi szklanymi kulkami nie da się zbagatelizować, lecz na  skuteczność możemy liczyć tylko wtedy, gdy jej ciężar dopasujemy dokładnie do masy ciała przyszłego użytkownika. Należy o tym pamiętać zarówno w przypadku osób dorosłych, jak i dzieci, dla których również warto zakupić kołderkę obciążeniową.

Podstawowa zasada mówi, że dopuszczalna waga kołdry nie może przekraczać 10 procent masy ciała, jeśli więc ktoś waży 80 kg, to kołdra powinna ważyć 8 kg. Pozornie wydaje się to dużo, lecz równomierne rozłożenie ciężaru na większej powierzchni sprawi, że nawet tego nie odczujemy. Równie istotna jest długość naszego nowego przykrycia, zawsze 20 cm dłuższego od wzrostu, oraz stopniowe, kilkuetapowe przyzwyczajenie się do jego ciężaru, odmienne dla dorosłych i najmłodszych użytkowników.

Osoby dorosłe – 4 etapy i czas przykrywania się:

  • pierwszy, trwający 3 dni, 10 – 15 minut dziennie;
  • drugi, od 4 do 10 dnia, 30 – 60 minut dziennie;
  • trzeci, od 11 do 20 dnia, 120 minut dziennie;
  • czwarty, powyżej 21 dnia, spanie pod kołdrą obciążeniową przez całą noc.

Dzieci – 2 etapy i czas przykrywania się:

  • pierwszy, trwający 7 dni, 10 – 15 minut w ciągu dnia;
  • drugi, od 7 dnia, 20 – 30 minut w ciągu dnia.

Kołdra obciążeniowa – kto nie może jej używać

Kołdry sensorycznej niestety nie może używać każdy, kto chce, trzeba wcześniej uwzględnić pewne przeciwwskazania to uniemożliwiające, nie jest między innymi zalecana dla kobiet w ciąży. Nie powinny się nią także przykrywać osoby z następującymi schorzeniami:

  • chorobami serca i układu krążenia;
  • obturacyjnym bezdechem sennym,
  • padaczką;
  • klaustrofobią;
  • wrodzoną łamliwością kości;
  • osteoporozą;
  • chorobami skórnymi powodującymi np. jej podrażnienia, trudno gojące się rany lub owrzodzenia;
  • obniżonym napięciem mięśniowym, mogącym powodować trudności z samodzielnym zsunięciem kołdry z ciała.

Kołdra obciążeniowa – przy jakich dolegliwościach warto ją zastosować

Kołdra obciążeniowa właściwie dobrana do rozmiaru łóżka i zapewniająca optymalny poziom obciążenia, doskonale sprawdza się nie tylko w profilaktyce, ale i łagodzeniu objawów różnych dolegliwości, przede wszystkim takich jak:

Zaburzenia snu i bezsenność

W żadnym wypadku nie wolno ich lekceważyć, mogą bowiem prowadzić nawet do wspomnianej chronicznej bezsenności, której pomoże uniknąć właśnie kołdra sensoryczna. Jej skuteczność w zapobieganiu zaburzeniom snu i podwyższeniu jego jakości u dorosłych wykazały badania, jakie przeprowadziła trójka naukowców Ackerley, Badre i Olausson.

Kolejne badania, także zespołu składającego się z trójki specjalistów, Ekholma, Spulbera i Adlera, zweryfikowały w 2020 roku wpływ kołdry obciążeniowej na samą bezsenność, która zmniejszyła się u badanych śpiących pod obciążeniem.

ADHD

Choroba coraz powszechniej spotykana u dzieci, fachowo nazywana nadpobudliwością psychoruchową z deficytem uwagi, a rodzice takich maluchów wiedzą, jak trudno jest zapanować nad jej gwałtownymi objawami. Idealne rozwiązanie, zalecane przez wielu specjalistów, stanowi kołderka obciążeniowa, dzięki której zredukujemy najbardziej uciążliwe objawy ADHD:

  • trudności z zasypianiem;
  • budzenie się kilka razy w ciągu nocy;
  • obturacyjny bezdech senny;
  • nadpobudliwość ruchową, występującą także w czasie snu;
  • nadwrażliwość na światło.

Dziecko szybciej zaśnie, co potwierdzają badania z 2015 roku, wstanie rano lepiej wypoczęte i co najważniejsze, zaobserwujemy, że łatwiej skupia się na wykonywanych przez dzień czynnościach, jest mniej rozproszone i rozkojarzone.

Autyzm

Kołdrę obciążeniową warto także zastosować u osób w różnym stadium autyzmu, takim jak np. zespół Aspergera. Jednym z objawów tej choroby są kłopoty ze snem wynikające ze towarzyszącego jej stanu zaniepokojenia, które pozwoli zminimalizować nacisk dobrze dobranego obciążenia kołdry. Rozdygotany, pobudzony układ nerwowy stopniowo się uspokaja, do chorego nie dociera nadmiar bodźców i spokojnie zasypia, a regularna kuracja poprawi również jego komunikatywność.

Zespół niespokojnych nóg

Nazywany w skrócie RLS, niemal całkowicie zakłócający nocny wypoczynek, a niekontrolowane ruchy nóg nie pozwalają się wyspać również śpiącemu obok partnerowi. Delikatne obciążenie kończyn dolnych zmniejsza częstotliwość tych ruchów, sen staje się spokojniejszy, a objawy choroby stopniowo zanikają.

Na co jeszcze pomaga kołdra obciążeniowa

Opisane powyżej schorzenia nie są jedynymi, na które może pomóc kołdra sensoryczna, równie dobrze sprawdza się przy innych dolegliwościach:

  • zaburzeniach sensoryczne;
  • menopauzie, odczuwalnie łagodzi jej objawy, w tym i trudności z zasypianiem;
  • bolesnym miesiączkowaniu;
  • wahaniach nastroju, poprawia samopoczucie psychiczne, pomagając w walce ze stresem i zmniejszając nerwowość;
  • stanach lękowych, przeciwdziałając między innymi wystąpieniu gwałtownych ataków paniki;
  • zaburzeniach obsesyjno–kompulsywnych, czyli nerwicy natręctw;
  • chorobach neurodegeneracyjnych, przede wszystkim w chorobie Alzheimera i Parkinsona;
  • zespole Downa,
  • zespole przewlekłego bólu, powodowanym np. zwyrodnieniami układu kostno-stawowego;
  • chrapaniu, którego przyczyną zazwyczaj jest bezdech senny.

Lifestyle

Czy twoje dziecko oglądało „Squid Game”? Psycholog ostrzega: ten serial oswaja z bezsensowną agresją!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 października 2021
 

Na Netflixie rekordy popularności bije właśnie bardzo brutalny serial koreański. Oglądają go jednak nie tylko dorośli.  „Squid Game” stał się hitem wśród młodej publiczności. Nawet wśród 8- i 10-latków. Rodzice, uważajcie na swoje dzieci. Ten serial absolutnie się dla nich nie nadaje! Dzieci chcą się przebierać za „różowych oprawców” w czarnych maskach i „bawić” w „Squid Game”. Dlaczego ten serial tak je wciągnął? – Zaciekawił je element gry i rywalizacji. Ekscytację może budzić nawet kultura koreańska z inną mimiką twarzy, intonacją i żywą gestykulacją –  mówi psycholog Agnieszka Śladkowska, prywatnie mama dwóch chłopców – 4- i 10-latka, autorka książki „Franek Błyskawica”.

Obejrzałaś „Squid Game”?

– Tak, trzy odcinki. Nie wiem, co jest dalej, ale z opowiadań dzieci… im dalej, tym z trudniejszymi obrazami trzeba się zderzyć. Zbadałam też w środowisku mojego syna, który ma dziesięć lat, czy jest to teraz zjawisko masowe. Jako rodzic nie przypuszczałam, że to tak intensywny problem. Okazało się, że tylko troje dzieci z ponad dwudziestoosobowej klasy mojego syna, nie widziało tego serialu. Oglądają go chłopcy, dziewczynki, a nawet ich młodsi koledzy w wieku 9 i 8 lat. Akcją serialu żyje w zasadzie cała szkoła.

Jak oceniasz ten obraz?

– To nie tak, że „Squid Game” jest złym serialem. On jest po prostu zły dla konkretnej grupy wiekowej. Oznaczenia kategorii wiekowych nie biorą się znikąd, ale wynikają z treści, na które odbiorca powinien być pod kątem psychologicznym gotowy. A w przypadku „Squid Game” z całą pewnością nie jest to grupa „16 minus”.

Dlaczego nie jest to serial dla młodszych?

– Ponieważ zawiera treści makabryczne, przemoc, bezsensowną agresję, brak szacunku do życia, wulgarność zachowań, które mogą zaburzyć rozwój i funkcjonowanie psychospołeczne dziecka. Problem polega na tym, że 8-, czy 10-latek nie widzi jeszcze wielowymiarowości, którą my dorośli łatwo możemy w tym serialu dostrzec. Oglądając te trzy odcinki, dostrzegam problem uzależnień, absurdów, swoistej ironii nad światem, w którym pieniądze znaczą więcej, niż ludzkie życie. Jako psycholog mogę pochylić się nad motywacją bohaterów i problemem ślepego wykonywania poleceń autorytetów.

Jednocześnie mam świadomość, że ta wizja, choć wydaje się absurdalna, mogłaby zadziać się w rzeczywistości. Takim badaniem, które wstrząsnęło naszym myśleniem o zachowaniach ludzi, był chociażby przeprowadzony w latach 60. przez Stanleya Milgrama eksperyment, sprawdzający posłuszeństwo wobec władzy. Ochotnicy wcielali się w rolę nauczycieli, którzy mieli karać prądem innego uczestnika eksperymentu, który był podstawiony przez eksperymentatora. W efekcie najsilniejszy szok zaaplikowało ochotnikowi 65% badanych, a 80% uczestników kontynuowało wstrząsy mimo tego, że ochotnik wspominał, że ma kłopoty z sercem i krzyczał – „Pozwólcie mi stąd wyjść!”. Eksperyment Milgrama był wielokrotnie powtarzany, zawsze z podobnym efektem. Chociażby te właśnie badania pokazują, że autorytet może pociągnąć za sobą ludzi, którzy tak naprawdę nie mają żadnej konkretnej motywacji.

Zauważ, że dorosły może dostrzec wiele ciekawych elementów w takim serialu, ale nasze dzieci widzą tylko zupełnie nielogiczną przemoc. Nie czują absurdu i tego, że film ma drugie i trzecie dno. Ich jeszcze niedojrzały mózg pozwala dostrzec tylko jeden wymiar, że na scenę wychodzi 456 osób, z czego ponad 200 w kilka minut zostaje zabitych z absurdalnego powodu.

fot. materiały prasowe

Dlaczego ten serial może zaburzyć rozwój psychospołeczny?

– Ponieważ pokazuje, że życie człowieka nie jest żadną wartością, a nielogiczna agresja może być elementem gry. Zwróć uwagę, w jaki sposób ta śmierć jest pokazana. Jako coś naturalnego, normalnego. Zestawiona ze spokojną muzyką. W pierwszym odcinku momentami wygląda wręcz jak sztuka. Dzieci dostają sygnał: „Zobacz, nic złego się nie dzieje. Zabijanie nie jest niczym wyjątkowym, ot jedno naciśnięcie spustu, za źle wycięte z plastra miodu koło”. Kiedy ginie pierwszy uczestnik „Squid Game”, widzowie są wstrząśnięci, ale po zabiciu 300 osób, nie robi to już takiego wrażenia. Oczywiście, ja mogę swoją wrażliwość zachować, bo budowałam ją ponad trzy dekady, a u 8-, czy 13-latka ta wrażliwość się dopiero kształtuje. Dziecko rozumie wszystko dosłownie.

Na dziś brakuje nam badań, jaki wpływ dokładnie na kształtowanie empatii, czy agresji ma tak masowe oglądanie jej przez dzieci, ale z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że nie pozostaje to bez wpływu na rozwój młodego człowieka. I nawet niekoniecznie musi to oznaczać, że sam będzie zachowywał się agresywnie, ale że np. może nie reagować na agresję w swoim otoczeniu, bo w jakiś sposób mu spowszedniała.

Dzieci mocno naciskają na rodziców, by pozwolili im zobaczyć choć jeden albo dwa odcinki, bo przecież każdy w klasie już to widział! Co my, rodzice, w takiej sytuacji mamy robić?

– W przedziale wieku 9-13 presja społeczna jest bardzo duża. Nikt nie chce stać na uboczu grupy rówieśniczej. Szczególnie, że grupa potrafi szybko eliminować. Sama wczoraj z ciekawości zapytałam syna, jak się czuje z tym, że jako jeden z niewielu w szkole, nie ogląda „Squid Game”. Syn przyznał, że nie chce tego oglądać, bo go takie zachowania przerażają, ale że wiele osób ogląda, żeby móc uczestniczyć w rozmowach, żeby się popisać przed kolegami. Mimo, że mój syn nie ogląda serialu, zna dokładnie zasady gry, w które grali bohaterowie i wiele scen, o których z emocjami opowiadają dzieci.

To też od asertywności i ciekawości dziecka zależy, ile zobaczy. Nawet brak w domu zainstalowanego Netflixa nie jest przeszkodą, bo rówieśnicy mogą wysłać link do YouTuba, czy Tik-Toka. Dlatego najgorsze, co dziś rodzic może zrobić, to wykrzyczeć: „Nie możesz oglądać. Koniec! Kropka!” I zostawić syna lub córkę z niezaspokojoną ciekawością i bez wiedzy, dlaczego oglądanie „Squid Game” to zły pomysł w jego wieku. Zakazując, tylko zwiększamy szansę, że dziecko i tak znajdzie ten film na własną rękę. Albo na przykład będzie oglądać go pod nieobecność rodzica.

Jest jakieś sensowne rozwiązanie tej sytuacji, które możemy polecić rodzicom?

– Najlepszym pomysłem jest rozmowa. Nawet ośmiolatek jest już na tyle mądry, że zrozumie, dlaczego ten film jest dla niego nieodpowiedni. Jeśli tylko wytłumaczymy mu to w przystępny sposób i poświęcimy na to swój czas. Jeżeli zabraniamy, co uważam za stosowne, to musimy to zrobić mądrze. Zastanawiajmy się więc wspólnie ze swoim dzieckiem:

  1. Czy takie zachowania w realnym świecie byłyby dobre i odpowiednie, czy nie?
  2. Jakie to mogłaby przynieść konsekwencje?
  3. W jaki sposób oglądanie serialu mogłoby wpłynąć na dziecko?
  4. Czy jest coś atrakcyjnego, co można rozbić zamiast oglądania serialu?

To też idealny moment, żeby ćwiczyć asertywność naszego dziecka, żeby nie poddawało się ślepo modzie i presji. Jeśli ciekawi go sam mechanizm gry, możemy mu o tym opowiedzieć, żeby wiedziało, w co grali uczestnicy.

fot.materiały prasowe

Czy wiesz, że dzieci chcą się dziś przebrać za „różowego mordercę-dozorcę”? Jak na to reagować?

– Jeśli dziecko przebiera się za kogoś, to znaczy, że ta postać mu imponuje, jest w jakimś sensie autorytetem i wzorem. Gdyby mój syn chciał przebrać się za „Różowego”, rozpisałabym z nim wspólnie tę postać.

  1. „Różowy” wykonuje polecenia innych bez możliwości głosu.
  2. Nie może wyjść z pokoju, dopóki nie usłyszy dzwonka.
  3. Krzywdzi innych ludzi na rozkaz.
  4. Nie może zdjąć maski, kiedy chce.

I teraz spytałbym, która z tych zasad jest dla niego wartościowa, ciekawa, którą chciałby powielać. Jestem przekonana, że te zasady żadnemu dziecku tak naprawdę nie będą się podobać.

Na koniec chciałam cię zapytać, dlaczego ten serial zrobił taką furorę wśród dzieci?

– Myślę, że przede wszystkim zaciekawił ich element gry i rywalizacji. Ciekawość może budzić nawet kultura koreańska z inną mimikę twarzy, intonacją i żywą gestykulację. Serial obejrzano już z ponad 111 mln kont, więc Netflix podpowiada ten tytuł jako swój największy hit. I w tym momencie powinien zadziałać rodzic, który akceptuje treści oglądane przez swoje dziecko. Na koniec chciałam powiedzieć, że takie sytuacje, kiedy dziecko chce oglądać brutalny serial albo grać w modną ale kontrowersyjną grę, są ważne dla rodziców. To idealny moment, żeby rozmawiać o presji społecznej, czy o asertywności.


Agnieszka Śladkowska

Kobieta orkiestra, która często sama zastanawia się, jakim sposobem realizuje na raz, tak wiele aktywności. Z wykształcenia psycholog, właścicielka firmy Gorilla Job, która wspiera kandydatów na rynku pracy.

Mama 4- i 10-latka, których kreatywność jest inspiracją do pisania książek dla dzieci z serii Franek Błyskawica. Twórczyni scenariusza do fabularnej, kinowej przygodówki dla młodego widza, o której za 1,5 roku dowie się cała Polska.

Na co dzień związana także z Wyższą Szkołą Bankową w Gdańsku, uczy kolejne roczniki studentów tajników psychologii. Zaangażowana w projekt „Uwierz w Siebie”, który ma zwiększyć poczucie pewności siebie osób potrzebujących wsparcia.

Jej głos można systematycznie usłyszeć w wywiadach dla Radia Gdańsk, a artykuły dotyczące rynku pracy przeczytać na lokalnym portalu Trojmiasto.pl.


Lifestyle

Jak wybrać adwokata do rozwodu? Warto się do tego przyłożyć, bo spędzimy razem sporo czasu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
22 października 2021
fot. AndreyPopov/iStock

Wydawać by się mogło, że o rozwodach powiedziano i napisano już wszystko. W moim przekonaniu jednak temat ten wciąż nie jest wyczerpany. Istnieje szereg artykułów o aspektach psychologicznych rozstania, ale stosunkowo mało poświęca się na inną ważną kwestię – wyboru adwokata, czyli de facto osoby, która jest łącznikiem między tobą a wymiarem sprawiedliwości. Znajomi nie mają kontaktów albo mają ich za dużo, co jeszcze bardziej komplikuje. Sprawa utrudniona jest również ze strony samych adwokatów. Zwykle próżno szukać cennika usług na ich stronie, a zdarza się, że sporo z nich nie posiada wizytówki online. Jak zatem wybrać obcą osobę, której masz powierzyć tak w domniemaniu delikatną i trudną emocjonalnie sprawę?

Zacznę mało optymistycznie. Rozwód średnio trwa 3 lata. To nie jest ,,szybka piłka”, jedna sprawa w sądzie, koniec pewnego etapu, początek nowego, choć pewnie tak byłoby znacznie łatwiej. Rzeczywistość jest zgoła odmienna, dlatego warto, abyś wiedziała, że spotkań ze swoim prawnikiem możesz mieć nawet kilkadziesiąt. Stąd tak ważne, żebyś mu ufała. Ba, a nawet lubiła. W końcu spędzisz z nim sporo czasu, a przy tym odkryjesz prawdziwą siebie. Zainwestuj więc swoje pieniądze mądrze i powierz swoje życie odpowiedniej osobie.

1. Ekspercka podstawa

,,Eksperckość” to podstawa dla każdego dobrego adwokata. Jak ją sprawdzić? Wykształcenie, zajmowane funkcje, osiągnięcia czy nagrody i publikacje to tylko część profesjonalizmu. Przy rozwodzie bardzo ważna jest umiejętność patrzenia w szerszym perspektywie, innymi słowy adwokat musi wiedzieć, co się sprawdzi na sali sądowej, kiedy i jakie dowody warto przedłożyć oraz jakich argumentów użyć. W sprawach rodzinnych stosunkowo rzadko zdarza się tzw. spór o prawo, gdzie strony kłócą się o wykładnię określonego przepisu. Cześciej problemem są takie kwestie jak dobro dziecka, wydolność wychowawcza, prawidłowe określenie zarobków. Pisma sądowe powinny więc zawierać to, co sąd zainteresuje i ma znaczenie dla rozstrzygnięcia. Na profesjonalizm składa się również doświadczenie życiowe, sądowe oraz pokora, bo niezbadane są wyroki boskie, ale i sądowe.

2. Godny polecenia

Zdecydowanie warto zapytać znajomych, którzy już się rozwiedli, zarówno o to jak przebiegał ich rozwód oraz jakie mają doświadczenie ze swoim adwokatem. Poczta pantoflowa to wciąż świetna droga do znalezienia kogoś właściwego.

3. Udane pierwsze wrażenie

Zanim podejmiesz decyzję, spotkaj się z kilkoma adwokatami. Tak, jest to dodatkowy koszt, ale ostatecznie stawka jest wysoka, więc potraktuj to jako inwestycję. Postaw na prawnika, który wywoła dobre pierwsze wrażenie, składające się na fakt, czy czujesz, że możesz mu zaufać oraz czy wzbudza, choć minimum twojej sympatii. Adwokat, to osoba, przy której będziesz kląć i płakać. Wybierz więc kogoś, przy kim nie czujesz się oceniany. Pamiętaj, ta osoba pozna twoje życie od podszewki. Pamiętaj przy tym, że próby oszukiwania adwokata albo cedzenia mu informacji są zawsze złym pomysłem, który odbija się czkawką. Każdy z adwokatów ma inną osobowość, styl bycia, żartowania, pocieszania, więc warto, aby ten styl co po prostu odpowiadał. I ostatnia rzecz – adwokat to również twoja wizytówka. Powinien u drugiej strony oraz sądu budzić szacunek i respekt.

4. System pracy

Ponieważ rozwód oznacza znajomość z adwokatem latami, warto zapytać, jak dany prawnik pracuje. Istotne kwestie do ustalenia to np. czy zakłada odbieranie telefonów w weekendy oraz czy jest możliwy kontakt z nim poza godzinami pracy. Dlaczego jest to ważne? Bo może się zdarzyć sytuacja awaryjna, np. przy przekazywaniu dzieci. Warto wiedzieć, że nie jest się samemu w takich ekstremalnych sytuacjach. Adwokat na tego typu zdarzenia patrzy z pewnych dastanem, ma też wypracowane różne scenariusze i potrafi załagodzić sytuację lub powiedzieć czego nie robić. Kolejna sprawa to sposób przygotowanie klienta do postępowania i poszczególnych spraw. Prowadzenie sprawy rozwodowej to jest gra zespołowa. Wiem, że style pracy są różne, chociaż przyznam, że nie wyobrażam sobie widywać klienta tylko pod salą rozpraw.

5. Opinie w internecie

To nie działa i nie ma sensu w przypadku prawników. Po pierwsze, dlatego, że część portali zarabia na tym i często publikuje nieprawdziwe opinie. Po drugie, prawników w Polsce jest stosunkowo mało, w przeliczeniu na 1 mieszkańca, w porównaniu np. do Europy Zachodniej, wobec czego opinii jest również mało, przez co bywają niewiarygodne. Po trzecie, każdy z nas oczekuje czegoś innego od adwokata, a biorąc pod uwagę, że jego praca to umowa starannego działania, a nie rezultatu, to może się okazać, że porównujesz jabłka do pomarańczy. To nie może się udać.

6. Cena usługi

Rozwód jest drogi emocjonalnie, czasowo i finansowym. Co do tych ostatnich kwestii, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, ile warte jest rozwiązanie twojego problemu, np. ile warte jest wypracowanie rozsądnego porozumienia dotyczącego kontaktów z dziećmi, możliwości spędzania z nimi czasu i budowania relacji, albo ile warte jest przeprowadzenie rozwodu szybko? Właśnie przez pryzmat tych problemów, oceniaj wartość pracy adwokata. Pamiętaj o podpisaniu umowy i szczegółowym ustaleniu warunków współpracy. Sprawy jasne czynią ludzi przyjaciółmi i jestem przekonana, że jasne ustalenie, co składa się na wynagrodzenie, a co już nie jest nim objęte, jest dobrym początkiem współpracy na lata. Warto jeszcze postawić pytanie, jak nie wybierać adwokata? Nie kieruj się tylko konkurencyjną ceną. Adwokatowi płacisz nie za 30 min rozmowy, ale za 5 lat studiów i 3 lata aplikacji i za doświadczenie zawodowe, aby wiedział, co trzeba powiedzieć w owe 30 minut.

Powodzenia!

 


Marcjanna Dębska

Adwokat Marcjanna Dębska

Ceniona adwokatka, certyfikowana mediatorka i działaczka społeczna. Wierzy, że jako prawnik może mieć wpływ na świat, w którym żyje.

Na co dzień zajmuje się sprawami rodzinnymi, rozwodami (również tymi w rodzinach międzykulturowych), alimentami, władzą rodzicielską oraz podziałem majątku. Doradza, jak przejść przez rozstanie mądrze, zachęcając do polubownych rozwiązań. W swoich działaniach kieruje się troską i wzajemnym bezpieczeństwem partnerów oraz ich dzieci. Prowadzi też postępowania dotyczące uprowadzeń dzieci i ich funkcjonowania w systemie rodzinnym.

Łączy usługi prawne z mediacyjnymi. Pełni rolę prezeski w Centrum Mediacji Izby Adwokackiej. Skupia się na sztuce rozwiązywania sporów, w tym tych międzynarodowych. Wierzy w nowe standardy komunikacji oparte na polubownych metodach dyskusji.

Jako działacza społeczna, zaangażowana jest w sprawy związane z praworządnością. To ekspertka w Fundacji Batorego, gdzie wspiera rozwój demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Członkini Stowarzyszenia im prof. Hołdy, działającego na rzecz rozwoju edukacji prawniczej i poszanowania praw człowieka.

Wśród jej najważniejszych działań pro bono należy wskazać projekt ,,Adwokaci na granicy”, którego celem była pomoc czeczeńskim uchodźcom na polsko-białoruskim przejściu granicznym Brześć-Terespol. Sprawa ta zakończyła się wygraną na rzecz czeczeńskiej rodziny przed ETPCz w Strasburgu.
Laureatka nagrody ,,Kobieta Adwokatury 2017″ za działania na rzecz praworządności w kraju oraz edukacji prawnej.
Prywatnie mama trójki wspaniałych dzieci — Kostka, Frani i Mundka.


Zobacz także

Znani i lubiani dla nas pobiegną – pobiegnij i ty dla naszych podopiecznych: start zapisów 15 lutego!

Przysięgam, moje dzieci wpędzą mnie pewnego dnia do grobu. Albo wyląduję w wariatkowie!

Wspólne konto bankowe to oferta nie tylko dla małżeństwa