Lifestyle

KAMPANIA FEMESTAGE EVA MINGE JESIEŃ-ZIMA 2016/2017

Redakcja
Redakcja
22 sierpnia 2016
FEMESTAGE
Fot. Materiały prasowe
 

Najnowsza kampania FEMESTAGE Eva Minge oddaje ruch, światło i energię wielkiego miasta. Bohaterką FEMSTAGE w tym sezonie jest młoda, silna i niezależna kobieta, jednak bliższa niż kiedykolwiek wcześniej. 

Spotykasz ją codziennie w drodze do pracy. Przyciąga wzrok, kiedy mijasz ją na przejściu dla pieszych. Zwracasz uwagę na lekkość z jaką się porusza, niewymuszoną elegancję i szyk z jakim nosi zarzucony na ramiona płaszcz.

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

KAMPANIA 

Życie współczesnych metropolii było inspiracją przy projektowaniu najnowszej kolekcji FEMESTAGE jesień-zima 2016/2017. To właśnie ulice wielkiego miasta stały się scenografią i tłem najnowszej kampanii, w której po raz kolejny oglądamy Julię Banaś – obecnie jedną z najbardziej rozchwytywanych modelek. Ostatnio wzięła udział w kampanii Marca Jacobs’a, pokazach Miu Miu i Fendi Couture.

Julia od powstania marki jest jej twarzą i co sezon bezbłędnie uosabia kolejne sylwetki kobiet kreowane przez FEMESTAGE.

Fotograf: Zuza Krajewska/LAF AM  
Modelka: Julia Banaś/AS Management    
Stylizacja: Marta Kalinowska    
Make up: Beata Milczarek/Metaluna   
Włosy: Kacper Rączkowski/D’vision 
Scenografia: Anna Szczęsna  
Produkcja: Label Media

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

KOLEKCJA

Najmocniejszym elementem nowej propozycji FEMESTAGE są okrycia wierzchnie. Wełniane, szlafrokowe płaszcze, szerokie ortalionowe parki, rozpinane swetry o grubych splotach i ciepłe, puchowe bezrękawniki z kapturem – to zdecydowani faworyci jesiennej kolekcji. Prezentowane kolory to przede wszystkim szarości, zieleń khaki i złamana biel. Motywy roślinne i kolorowe nadruki ustąpiły miejsca odważnemu wzorowi pantery. Całość uzupełniono akcentami bordo, karmelu i złota.

W kolekcji nie zabrakło bardziej oficjalnych propozycji – w linii Office nadal odnajdziemy ołówkowe spódnice, koszule, marynarki i modne w tym sezonie szmizjerki.
Najnowsza propozycja FEMESTAGE ewoluuje w stronę minimalizmu. Proste kroje, wyszukane odcienie i wysokogatunkowe tkaniny.

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

O MARCE

FEMESTAGE to propozycja modowa dla kobiet wywodząca się z Domu Mody Eva Minge, znanej i cenionej na całym świecie projektantki mody, która pełni rolę Dyrektora Kreatywnego.
W kolekcji FEMESTAGE znajdziemy połączenie mody haute couture z funkcjonalnością i wygodą ready-to-wear,  jakiej wymagają współczesne kobiety od swojej codziennej garderoby.
To marka dla kobiet, które stawiają na prostotę, ciekawą formę oraz jakość, a zarazem lubią podkreślać swoją kobiecość.

Obecnie marka FEMESTAGE posiada kilkanaście salonów firmowych w największych galeriach handlowych oraz sklep online www.femestage.com

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

FEMESTAGE_FW16_17 fot. Zuza Krajewska (4)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką FEMESTAGE


Lifestyle

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
22 sierpnia 2016
7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań
Fot. iStock / coloroftime
 

Podobno miłość jest ślepa, czyni z nas głupców, a stan zakochania nieco wypacza naszą rzeczywistość. Kto by się przejmował faktycznym stanem rzeczy, gdy w mózgu aż wiruje nam od miłosnych hormonów, a na świat patrzymy przez różowe okulary upiększające! Są jednak sygnały, które mówią wyraźnie, że czas przejrzeć na oczy, bo nasz książę z bajki, dla którego szybciej bije serducho, może się okazać najzwyklejszym draniem.  Dziewczyno, miej się na baczności!

Brak sympatii ze strony rodziny i przyjaciół

Jeśli twoi bliscy – łagodnie mówiąc – nie przepadają za twoim ukochanym, zastanów się czy kierują nimi wyłącznie uprzedzenia i zwykły brak chęci. Być może jest w tym coś znacznie więcej, a ich odczucia i zachowanie wynikają z troski o ciebie. Jeśli dostajesz niepokojące sygnały od wielu osób z twojego otoczenia, zastanów się i dobrze je przemyśl – często z boku i bez wielkich emocji w sercu widać znacznie więcej.

Zbyt szybko, zbyt blisko

Znacie się zaledwie od kilku dni, a on już deklaruje miłość do grobowej deski, powtarza, że tylko ty i nikt inny, chce z tobą zamieszkać, a nawet planuje wasz ślub i wesele. Być może trafiła ci się historia rodem z filmowego romansu i rzeczywiście jesteście swoimi odnalezionymi drugimi połówkami, ale jeśli czujesz, że sprawy toczą się zbyt szybko i nie jest ci z tym dobrze, porozmawiaj z partnerem i wyjaśnij mu swoje uczucia. Jeśli zrozumie i naprawdę kocha, to zwolni, ostudzi swoje emocje i da ci odpowiednią ilość czasu i przestrzeni. Jeśli nie, to może jednak nie jest film?

Wymówki, tłumaczenia, wyjaśnienia

Jeśli twój mężczyzna nieustannie z czegoś się tłumaczy, podaje czasem nieprawdopodobne wyjaśnienia swoich zachowań, wymyśla nowe wymówki dla popełnionych błędów i wpadek, to masz prawo się niepokoić. Może rzeczywiście trafiają mu się ciągle nieszczęścia i na drodze stają różne przeszkody, ale gdy coraz częściej zaczynasz wątpić w jego prawdomówność, to prawdopodobnie podświadomie wyczuwasz kłamstwo. Uwierz w swoją kobiecą intuicję i szósty zmysł i porozmawiaj szczerze z partnerem – w dobrym związku na kłamstwo i brak zaufania miejsca nie ma.

Używki i nałogi

Na początku jego zamiłowanie do imprezowania z rozmaitymi wspomagaczami mogłaś wziąć za oznaki rozrywkowego charakteru, ale teraz czujesz, że twój facet – wbrew temu, co może twierdzić – stracił nad sobą kontrolę i wpadł w nałóg. To nie musi być alkohol i narkotyki: hazard, internet, seks, filmy porno, a nawet zdrowe odżywianie się i ćwiczenia na siłowni – uzależnić się można niemal od wszystkiego. Albo razem stawicie temu czoła i zawalczycie, albo pójdziesz własną drogą. Jedno jest pewne – samo nie minie, a nałóg z czasem będzie przybierał na sile i coraz ciaśniej oplatał uzależnionego i jego bliskich.

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Fot. iStock / Yuri_Arcurs

Burze na przemian z miesiącem miodowym

Twój mężczyzna wybucha, urządza ci karczemną awanturę, krzyczy i robi wymówki, a potem przeprasza, wynagradza, kupuje prezenty i próbuje zadośćuczynić? Na początku waszego związku może ci się wydawać, że to kwestia emocjonalnego charakteru i temperamentu, ale jeśli jego wybuchy nasilają się i zdarzają coraz częściej, powinna zapalić ci się czerwona lampka w głowie. Takie zachowanie może bowiem świadczyć o skłonności do przemocy i agresji. Tylko nie wpadaj w poczucie winy i nie wmawiaj sobie, że to ty ponosisz winę za jego zachowanie – to ewidentnie twój facet ma problem, z którym musi się uporać.

Zielonooki potwór

Zazdrość. Podobno bez niej miłość nie istnieje, ale wszystko musi mieć swoje granice i umiar. Niedopuszczalne jest śledzenie, przeglądanie prywatnej korespondencji, telefonu i komputera, czy zmuszanie do zerwania kontaktów z innymi osobami. Masz prawo do spotykania się z przyjaciółmi i znajomymi, nawet tymi płci męskiej. Strach o utratę uczuć bliskiej osoby można zrozumieć, ale patologiczna zazdrość zrujnowała już niejeden związek i dobrze zapowiadająca się relację. Zaufanie to podstawa!

Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola

Gdy partner chce wiedzieć dokładnie, co, gdzie i z kim spędzasz czas, kontroluje twoją aktywność i rozlicza z każdego wypowiedzianego słowa, masz prawo czuć się z tym źle. Jesteś dorosłą dziewczynka i nie musisz się ze wszystkiego tłumaczyć, nie potrzebujesz, by ktoś patrzył ci nieustannie na ręce. Nawet w miłości potrzebna jest odrobina swobody i wolności, przestrzeni, a czasami nawet samotności. Ustalcie z partnerem zdrowe granice i powiedzcie sobie szczerze, czego potrzebujecie – wspólnie z pewnością znajdziecie dobre rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony.

Ostrzeżenie nie oznacza końca

Znasz powyższe sygnały? A może dodałabyś coś do tej listy bazując na własnych doświadczeniach? Budowanie związku to nie jest łatwa sprawa, wymaga „dotarcia się”, uzgodnień, czasami ustępstw. Pamiętaj, że takie znaki ostrzegawcze nie muszą oznaczać zerwania i zakończenia relacji – jeśli naprawdę ci na kimś zależy, to szczera rozmowa, otwarte powiedzenie o swoich potrzebach i tym, co przeszkadza powinno być pierwszym krokiem. Być może wspólne pokonanie trudności sprawi, że wasze uczucie będzie trwalsze i mocniejsze. Jeśli jednak pomimo chęci i twoich starań sytuacja się nie poprawi, powinnaś pomyśleć o zmianach – zasługujesz na kogoś, kto da ci szczęście i z kim będziesz czuć się w pełni bezpiecznie i komfortowo.

Zapisz


Lifestyle

Samotne wakacje nie bolą!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
22 sierpnia 2016
Samotne wakacje nie bolą!
fot. iStock/Redrockschool

Szczęśliwi i zakochani narzeczeni pojechali na wakacje do Chorwacji. Odkładali na ten wyjazd pół roku, wiecie – młodzi, piękni, na początku drogi zawodowej. Był czerwiec, jesienią miał być ślub. Sala zarezerwowana, suknia kupiona, orkiestra zamówiona, goście zaproszeni. Z podróży wysłali jeszcze wspólne pocztówki, ale zanim zdążyły one dotrzeć do odbiorców, zakochani wrócili do domu. Osobno. Uwierzcie, zdziwienie rodziny było ogromne. Tylko ciotka stwierdziła, że na wakacje młodzi powinni jeździć osobno. Dla zdrowia, tęsknoty i lepszego seksu.

Wspólne wyjazdy to kolejny level zaawansowania w związku. Psychologowie polecają je tym, którzy są razem od kilku miesięcy. Wtedy można zobaczyć, jaki ktoś jest naprawdę. Bo te wakacje to taki sprawdzian – czy na pewno mam właściwy obraz osoby, z którą jestem? Różowe okulary, które towarzyszą nam przez pierwszy rok szybko tracą swój kolor. Niestety, gwarancja ich nie obejmuje. Słuchając wcześniej wspomnianej opowieści o dobrze zapowiadającej się parze miałam wrażenie, że powinna zagrać piosenka Moniki Brodki. Ta w której miał być ślub i sukienka już lśniła. Ale olśnienia doznał także pan młody, bo wcale nie kochał. Wszyscy chwytali się za głowy, no bo jak to mógł tego nie zauważyć wcześniej? Ano mógł. Widocznie nigdy jeszcze nie spędzili ze sobą tyle czasu. Bez przerwy.

Przed wakacjami panuje sezon na „a ty co robisz przez kolejne dwa miesiące? Wyjeżdżasz gdzieś?”. Kiedy w końcu sama zdecydowałam, że z okazji tegorocznych wakacji zafunduje sobie samotny wypad nad morze, moi znajomi nie potrafili wyjść z szoku. No bo jak to tak? Sama? Zapanowało ogólne przeświadczenie, że kiedy kobieta jest w związku nie powinna wyjeżdżać sama. Słyszałam masę głupot, ale ta akurat bardzo mnie zaskoczyła. Niby wszyscy tacy nowocześni, a jednak ciągle kobieta bez mężczyzny nie może ruszać się z domu. Potrafię zrozumieć argument bezpieczeństwa, choć też przychodzi mi to z trudem. Ale jest jeszcze ten, że tak nie wypada, bo jeszcze znajdziesz sobie kogoś innego. Jak kocham, to nie znajdę. Ot, cała filozofia.

Każdemu należy się chwila oddechu. Także od siebie. Szczególnie jeżeli mieszkacie razem lub spędzacie razem dużo czasu. Niby ciągle jesteście w kontakcie, ale nie ma w tym wypadku miejsca na „kochanie, przyjedź mnie przytulić” czy szybki wypad do kina. Wiosną wybrałam się nad nasze piękne, polskie morze. Wtedy było jeszcze wolne od wszelkich Januszy i innych Dżesik, za to Elza i Anna atakowały z każdej strony. Pojechałam sama, mój ukochany nie mógł wyrwać się z miasta. I wiecie co? Powrót po tych kilku dniach był najbardziej orzeźwiającą rzeczą od dawna. Nie przejmowałam się tak bardzo wszelkimi drobnostkami, a i na większe problemy spojrzałam inaczej. No i zatęskniliśmy za sobą. Tak naprawdę, szaleńczo zakochani, ciągle w tych różowych okularach. Choć tak naprawdę ich kolor zmienił się już jakiś czas temu.

W te wakacje chłopak mojej przyjaciółki postanowił pojechać sam z kolegami do Grecji. Tak, czyste szaleństwo. Ona zamiast myśleć o tym, że mogą go zabić terroryści, zaczęła rozmyślać nad tym, co takiego złego zrobiła, że nie chce jej zabrać ze sobą. Może chce ją zdradzić? A może już kogoś ma? My kobiety naprawdę jesteśmy choleryczkami. Po jakimś czasie przyszła chwila akceptacji i zrozumienia, że każdy potrzebuje swojej przestrzeni. Także w tym najszczęśliwszym związku. Zamiast płakać i rozpaczać, lepiej spakować swoją walizkę i odpocząć. Może za pierwszym razem będzie bolało. W końcu podróżując widzimy wszystko z zupełnie innej perspektywy, czasem zdając sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy w naszym życiu nie ma sensu i pora je zmienić. Czy nie aby po to udajemy się do psychologów? A można się tego dowiedzieć w piękniejszych okolicznościach przyrody ;)!

Przewaga samotnych wyjazdów nad tymi z partnerami jest jedna: naprawdę odpoczniesz. Nie musisz się przejmować tym, na co twój ukochany ma ochotę. Zajmujesz się tylko i wyłącznie sobą. I nie ma w tym nic złego! Wręcz przeciwnie. Kiedy cały czas martwisz się o niego, wasze dzieci, rodziców, pracę, przyjaciół, zapominasz o tym, że ty też potrzebujesz uwagi. I dopiero kilka dni z samą sobą pokazuje ci, jak ważne jest twoje samopoczucie. Spróbowałam raz i od tej pory wyrywam się co trzy miesiące. Choć i tak z tych wyjazdów, najbardziej lubię powroty…


Zobacz także

Jak wychowywać dzieci wspólnie z byłym partnerem i nie zwariować

8 prawd, do których nie chcemy się przyznawać, choć mogłoby nam to pomóc

„Całe miasto szuka piersi”. W tej restauracji im większy masz biust, tym mniej zapłacisz