Lifestyle

Jesteś taka? Oto aż 17 totalnie zaskakujących cech ludzi inteligentnych

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2021
fot. Circle Creative Studio/iStock
 

Wciąż ścigamy się w wyjaśnianiu kolejnych jej aspektów. Dywagujemy kto bardziej, kto mniej inteligentny. Komentujemy wyniki testów Mensy, którymi chwalą się gwiazdy. A tak naprawdę, co to jest ta inteligencja? Słownik mówi, że to zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia. Zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w różnych sytuacjach. Inteligencja jest cechą, która warunkuje sprawne myślenie, reagowanie i rozwiązywanie problemów.

Co jakiś pojawiają się kolejne opracowania o kolejnych cechach, które naukowcy przypisują ludziom inteligentnym. Zebrałyśmy je dla was. Sprawdźcie!

Lubisz samotność

Podobno im częściej inteligentni ludzie spotykają się z innymi ludźmi, tym mniej są zadowoleni ze swojego życia. Cóż, odkrycie to kwestionuje przyjętą ideę, że uspołecznienie sprawia, że ludzie są szczęśliwsi. Okazuje się, że szczególnie u osób o wysokiej inteligencji kontakty towarzyskie nie sprawiają, że są bardziej zadowoleni z życia.

Ufasz ludziom

Na podstawie prowadzonych sondaży wysnuto tezę, że osoby inteligentne częściej ufają innym ludziom, być może dzieje się tak dlatego, że osoby o wysokiej inteligencji lepiej oceniają charakter drugiego człowieka.

Bałaganisz

koro naukowcy twierdzą, że bałagan sprzyja kreatywności i świadczy o zdolnościach do rozwiązywania problemów, nie będziemy się przecież spierać. Pozostaje nam się tylko cieszyć, że te świąteczne porządki, jakoś (znowu) nam nie wyszły zgodnie z planem 😉 .

Jesteś skromna/y

Nigdy nie upierasz się „bo tak”. Nie ma to nic wspólnego z twoją pewnością siebie, a raczej pokorą i jest to oznaka wyższej inteligencji. Im więcej wiemy w danej dziedzinie, tym bardziej jesteśmy świadomi swojej niewiedzy i tego wszystkiego, co jeszcze pozostaje wielkim znakiem zapytania. Im mniej wiemy, tym mniej zdajemy sobie sprawę z tego, czego możemy jeszcze nie wiedzieć. To  tzw. Efekt Krugera-Dunninga. Osoby bardziej inteligentne są świadome swojej niewiedzy.

Jesteś pierwszym dzieckiem w rodzinie

Opublikowane w magazynie Science badanie 250 000 Norwegów ujawniło, że najstarsze z rodzeństwa ma średnią IQ o 2,3 punktu wyższe niż młodsze. Przyczyna jest spowodowana dynamiką środowiska i rodziny, a nie genetyki. Pierworodny w ten sposób korzysta z pełnej uwago rodzicielskiej. w.

Kierujesz się sercem niż rozumem

Psycholog ewolucyjny Satoshi Kanazawa, uważa, że ludzie inteligentni myślą w sytuacjach, w których powinni się uczyć. Patrząc przez pryzmat ewolucji to właśnie uczucia, intuicja, a nie myślenie, prowadzą do właściwych rozwiązań.

Lubisz koty

Wydało się. Choć ostatnie badania wykazały, że psy są bardziej inteligentne od kotów – to w przypadku właścicieli wysnuto przeciwne wnioski. Denise Guastello, profesor psychologii na Uniwersytecie Carroll w Brookfield w Wisconsin podjął się udowodnienia tej tezy.

To, co bywa największą przeszkodą w pokochaniu kota, czyli jego charakterek i niezależność, dla osób bardziej inteligentnych, jest największą zaletą. Niejako wybierają „trudniejszą opcję”.

Często się martwisz

Dlaczego to robisz? Bo wiesz więcej… Osoby inteligentne, po prostu rozważają więcej ewentualności i scenariuszy. Jeśli dodasz do tego dodatkowe cechy inteligencji emocjonalnej – rachunek jest prosty. Mocniej analizujesz, częściej się zastanawiasz i myślisz o wszystkich możliwych konsekwencjach.

Fot. iStock/Voyagerix

Późno kładziesz się do łóżka

Jeśli masz problemy z zasypianiem w nocy i raczej zaliczasz się do nocnych marków, zapewne przyczyną jest twoja inteligencja. Twój mózg ciągle pracuje na wysokich obrotach, zamiast spać. Według badań z 2009 roku, osoby, które pozostają dłużej aktywne w nocy i późno kładą się spać, o poranku wykazują wyższą inteligencję.

Lubisz „błaznować”

Mistrzowie ciętej riposty i osoby z wysokim poczuciem humoru, to zazwyczaj osoby bardziej inteligentne, choć daleko im do znalezienia się w jednej szufladzie ze szkolnymi prymusami.

Jesteś liberałem

Według tego samego psychologa ateiści i liberałowie często wykazują się wyższym poziomem inteligencji. Przeprowadzone badanie wykazało, że dorośli, którzy określali siebie jako „bardzo konserwatywnych”, mieli średni iloraz inteligencji równy 95, a ci, którzy mówili o sobie: „bardzo liberalni”, osiągali wynik na poziomie 106.

Jesteś leworęczna

Niektóre z badań wykazały, że ludzie leworęczni posiadają dokładniejsze i bardziej precyzyjne umiejętności przestrzenne, mają lepszą elastyczność umysłową i większą pamięć operacyjną. Charakteryzuje ich swoista kreatywność, która z kolei rodzi zdolność do tworzenia nowatorskich pomysłów.

Grasz na jakimś na instrumencie

Istnieje coraz więcej jest dowodów, które wskazują, że muzycy w porównaniu z „niemuzykami” mają strukturalnie i funkcjonalnie różne mózgi. Badania sugerują, że obszary mózgu używane do przetwarzania muzyki są większe lub bardziej aktywne u muzyków. Już nawet samo rozpoczęcie nauki gry na instrumencie muzycznym może zmienić neurofizjologię mózgu. Co istotne – regiony mózgu zaangażowane w przetwarzanie muzyki są również wymagane do innych zadań – takich jak pamięć lub umiejętności językowe.

Fot. iStock/PeopleImages

Późno kładziesz się spać

Badanie przeprowadzone na madryckim uniwersytecie mówią, że nocne marki mają wyższe IQ niż osoby, które wcześnie zrywają się z łóżka. Podobno też więcej zarabiają i prowadzą wygodniejsze życie.

Byłaś dzieckiem karmionym piersią

W Brazylii przeprowadzono badanie, którym objęto 6 000 osób od urodzenia do 30 roku życia. Na jego podstawie wykazano, że dzieci karmione piersią w swoim dorosłym życiu osiągają więcej sukcesów i zarabiają więcej.

Próbowałaś narkotyków

Hm, to ciekawe, podobno osoby o wyższej inteligencji są bardziej skłonne do spróbowania używek psychoaktywnych niż te o niższym IQ. Naukowcy odkryli także, że u kobiet wyższe wyniki IQ oznaczały większe ryzyko zażywania marihuany, amfetaminy, kokainy i grzybów halucynogennych.

Jesteś ciekawska

Podobno osoby o wyższym poziomie inteligencji niż przeciętna są bardziej dociekliwe, ciekawe, zadają wiele pytań. Faktycznie taka postawa prowadzić może do zdobycia większej wiedzy. Być może dlatego Albert Einstein mówił: „Nie mam specjalnych talentów, jestem tylko namiętnie ciekawy”.

 


Lifestyle

„Jestem załamana, staram się zrozumieć, dlaczego moje ciało odrzuca to, czego ja tak pragnę. Dlaczego dziecko nie zostanie we mnie? To okrutne”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 sierpnia 2021
fot. raw/iStock
 

1

Pierwsza ciąża, 11 tydzień i nagle moje życie zesztywniało. Sobotniego popołudnia, wizyta w toalecie i krew. Natychmiast udałam się do szpitala, w którym potraktowano mnie okropnie. Nie spodziewałam się takiej okropnej znieczulicy, jakiej wtedy doświadczyłam. Lekarka robi USG – nagle oburzona pyta „a czy w ogóle byłaś w ciąży?”, przecież tu nic nie ma! Każe wejść na fotel ginekologiczny i zaczęło się badanie. W pewnym momencie cos ze mnie wychlupnęło. Widok, jak z krwią ronię dziecko, przeraził mnie. Cały czas płakałam, wiedziałam ze cos jest nie tak. A przecież przez te kilka tygodni zdążyłam pokochać swoje dziecko. Mimo złych przeczuć wciąż miałam nadzieje, ze wszystko skończy się dobrze, a lekarze zapanują nad cala sytuacja.

Niestety… moje dziecko odeszło. Nigdy nie myślałam, że będę to tak przeżywać. Teraz, gdy już na dobre zaakceptowałam myśl o macierzyństwie, miałam to wszystko stracić?! Zupełnie nie potrafiłam się z tym pogodzić. Nie potrafię opisać bólu, który wtedy rozdzierał mi serce. Zostałam odesłana do domu, lekarz powiedział,  ze poroniłam. Nie powiedział jednak, że będę wrakiem człowieka przez kilka następnych tygodni bo moje ciało będzie w pewien sposób się oczyszczać. A najgorsze, nie powiedział, że moje ciało będzie nadal uważało, że jest w ciąży przez kilka kolejnych tygodni.

Czuję się dziwnie – jestem i nie jestem w ciąży, nadal mam jej objawy, ale nie będzie dzidziusia. Jestem załamana, obserwuję swoje ciało, staram się je zrozumieć, dlaczego odrzuca to, czego ja tak pragnę. Dlaczego moje dziecko nie zostanie we mnie. To okrutne. Ostatnia kontrola lekarska i dociera do mnie, że już jest po wszystkim, naprawdę nie jestem w ciąży. Pamiętam, jak siedząc w domu na podłodze, nie mogę wstać. Przecież robiłam wszystko tak ostrożnie. Płaczę głośno. Na psychiczne wsparcie mogłam liczyć tylko ze strony najlepszej mojej mamusi.

2

Po kilku dniach rozpętuje się piekło bólu, bo do tego psychicznego dołączył fizyczny. Ranią mnie słowa jesteś młoda, czemu tak rozpaczasz. Zastanawiałam się, jak sobie pomoc, jak przestać myśleć. Z nienawiścią patrzę na toczące się w rodzinie zżycie. Nie ma rozmów, nie ma tematu. A ja potrzebowałam tylko zrozumienia, umarło moje dziecko i potrzebny był mi czas żałobny, chociaż na kilka dni, przepłakać swoje, a nie być na sile wyciągana za nogi i stawiana do życia udając, że nic się nie stało.

Mija 1,5 roku nagle przeszywający bol brzucha. Trafiłam do szpitala. Lekarze podają kroplówkę ze środkiem przeciwbólowym i odsyłają do domu, twierdząc, że będą to kamienie i trzeba udać się do specjalisty. Po 3 dniach z domu wywozi mnie karetka. Lekarz strasznie uciskał brzuch, badania ginekologiczne były coraz bardziej bolesne. Pamiętam tylko straszny ból, łzy. To był jakiś horror, lekarz mówi ,,gratuluję, jest pani w ciąży“. Szok, radość, strach – ale jak to, przecież ja regularnie miesiączkowałam. Bol brzucha miały powodować kamienie. Skierowano mnie na kolejne badania ginekologiczne (wszystko dzieje się w szpitalu) lekarz potwierdza jest pani w 3 miesiącu ciąży, ale niestety ciąża jest pozamaciczna. Rozpacz, ból ale jak to właśnie dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami i w jednej chwili to tracimy. Zabierają mnie na salę operacyjną – jajowód, który był powiększony, pękł, nastąpił wylew krwi do brzucha– stan zagrażał mojemu życiu. Jadąc na salę, ogrom łez, strach, ból. Nie potrafię się uspokoić, trzęsę się z płaczu. Nie mogłam uwierzyć, że ponownie mnie to spotyka. Budzę się po wszystkim – usunięto mi prawy jajowód i potwierdzają, że starania o dziecko spadają o 50%, ale szansa na zajście w ciążę wciąż istnieje. A jeśli za trzecim razem dojdzie do poronienia, to wtedy zaczną szukać przyczyny tych poronień. Po 3-miesięcznej kontroli u mojej doktor ginekolog okazuje się, że jajnik nie został usunięty, jedynie niedrożny ale nie usunięty, jak poinformowali lekarze w szpitalu.

3

Pamiętam jak bardzo się bałam , że to już koniec i więcej szans nie będzie, boje się, że jestem w tym całkowicie bezradna, tracę dzieci i nic nie mogę z tym zrobić. Pamiętam, jak wrzeszczałam coraz głośniej, to nie był plącz. To był ryk rozpaczy, czułam jakby rozdzierano mnie we wszystkie strony.

Nie mogłam pogodzić się z tym, co się stało. I fizycznie, i psychicznie byłam zmęczona. Wszystko mnie bolało. Nie mogłam pozbierać myśli. Mój kochany, wspaniały człowiek, mój narzeczony, był dla mnie takim oparciem, że z pewnością nigdy nie zwątpię w jego oddanie. Był jedyną normalną osoba. Nie mówił nic, nie uspokajał mnie, po prostu był i mnie przytulał. To on zrobił dla mnie więcej niż ktokolwiek przez wszystkie trudne lata mojego życia. Jak i cudowni rodzice, na których zawsze mogę liczyć.

Tracisz ciążę, to strata dziecka, ale otoczenie zdaje się zapadać na głuchotę i ślepotę. Jedni ludzie milczą jak zaklęci, bezczelnie zamiatając temat pod dywan. Inni pocieszają, „przecież to była wczesna ciąża“, „jeszcze urodzisz“. Sama nie wiem, które reakcje są gorsze do zniesienia. Pękam, „poroniłam“ szepczę przez łzy. Słyszę różne pocieszenia, ale brakuje mi zwykłego: „rozumiem, płacz, masz prawo“. Dlaczego nikomu nie przyszło do głowy , ze to umarło moje nienarodzone dziecko?! A wraz z nim umarł kawałek mnie.


Lifestyle

Zostaw dzieci w domu i idź z partnerem do hotelu. Może być nawet w waszym mieście!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 sierpnia 2021
fot. PeopleImages/iStock

– Zostaw dzieci w domu i idź z partnerem do hotelu. Nie musisz jechać daleko. Znam pary, które wynajmują pokój w mieście, w którym mieszkają na co dzień , by cieszyć się seksem” – mówi psychoterapeutka Magdalena Chorzewska.

Ty pytasz, my znajdujemy specjalistę, który odpowie na wszystkie twoje wątpliwości.  Przeczytaj list  Klaudii, która bardzo chciałaby uprawiać z mężem slow seks podczas wakacji. Czy nie nakłada na siebie presji?

„Mam nadzieję, że w te wakacje w końcu odpocznę i poświęcę czas swojemu ukochanemu mężowi. Na co dzień jesteśmy totalnie zabiegani i zajęci dziećmi. Praca, przedszkole, zakupy, obiad, krótki rutynowy seks. Chciałabym podczas urlopu odbudować naszą relację seksualną. Marzę o tym, bo jak sobie przypominam, ile działo się kiedyś w naszej alkowie, kiedy jeszcze nie było w domu dzieci, to czuję mrowienie na plecach. Czytałam o slow seksie. Chciałabym się nacieszyć niespiesznym seksem z mężem i sobą wzajemnie podczas urlopu. Szczerze, to wykończył nas ostatni rok pandemii, kiedy oboje stresowaliśmy się o byt i o pieniądze. Chcę teraz cieszyć się bliskością, beztroską, powolnym seksem. Patrzeć w niebo i morze i przestać się stresować. To nam się należy! Tylko… no właśnie, trochę boję się, że będzie we mnie zbyt dużo presji: by odpocząć, by kochać się co rano, by mieć fajne wakacje. Okropnie chcę i jednocześnie strasznie się stresuję. Mamy tylko dziewięć dni urlopu w Milenie, by odpocząć. Pomocy!” Klaudia

Droga Klaudio,

Zbyt wiele oczekiwań to faktycznie coś, co może ci popsuć plany wakacyjne. Jeśli ktoś jest w totalnym stresie i napędzie, to jego ciało przepełnia kortyzol i niestety takiej osobie nie pomoże wyjazd na tydzień. Urlop, który z zasady ma wyzwalać ogrom pozytywnych emocji, u wielu osób tak naprawdę najpierw powoduje stres. W pracy zostawiliśmy na biurku masę rzeczy do zrobienia, a w domu bałagan. Jedziemy też do miejsca, z którym wiążemy zawsze spore oczekiwania. A potem często okazuje się, że nic nie wygląda jak w prospektach. Dochodzi zmęczenie z uwagi na trudy podróży i zmianę klimatu. My w znakomitej większości nie potrafimy „być tu i teraz”. Zwykle żyjemy przeszłością (czy ja oby na pewno wszystko zrobiłam w pracy?) albo przyszłością (czy, jak się rozpakuję, to okaże się, że wszystko wzięłam?). Nic dziwnego, że na urlopie pierwszego dnia czujemy się zazwyczaj wykończeni.

Klaudio, uwierz mi, że często w gabinecie słucham historii wakacyjnych, w których partnerzy skarzą się na popsuty urlop. Wystarczy, że pokój trafi się… „nie z widokiem na morze”, ale z widokiem… „trochę na morze, a trochę na parking”. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie miał możliwości, by dbać o ralację przez ostatnie dwanaście miesięcy, to raczej nie uda się wszystkiego naprawić nagle w dziewięć dni. Z mojego doświadczenia wynika, że nie tylko tobie, ale wielu ludziom brakuje w codziennym życiu czasu na rozmowę i bycie razem. Zajęci jesteśmy taką „bieżączką”: pracą, zawożenia dzieci do przedszkola i logistyką zakupów. A przecież idea „slow life” to jest sposób życia, a nie pomysł na dwa tygodnie wakacji. Może więc warto, byście z partnerem zastanowili się, czy istnieje jakakolwiek możliwość, by w codziennym życiu zwolnić trochę tempo?

Zgadzam się, że świat dziś pędzi szybko i że jest masa bodźców i sporo stresów. Ale tak naprawdę my mamy wpływ na to, w jaki sposób chcemy ten świat odbierać i czy chcemy biec w tym wyścigu. Zastanów się, czy pomimo wielu obowiązków i bodźców, potrafisz pooddychać, zadbać o siebie, celebrować czas. Bo ten „slow seks” to przecież nic innego jak celebrowanie bycia razem, ciekawość swoich ciał i odczuć. Do tego pielęgnowanie relacji: gra wstępna, patrzenie prosto w oczy, eksperymentowanie z różnymi doznaniami. To nie jest fast food, tylko degustacja! Żeby cieszyć się tym smakiem, trzeba przygotować się mentalnie i stworzyć sobie do tego warunki.

Dlatego ja jestem entuzjastką wyjeżdżania na krótsze wakacje, ale tylko we dwoje. I moim zdaniem wcale nie trzeba jechać daleko. Mam takie pary w terapii, które wynajmują sobie na weekend pokój w hotelu w mieście, w którym mieszkają na co dzień. Myślę, że to mógłby być dla was świetny pomysł. Oczywiście nie zabierają do tego hotelu swoich dzieci. Moim zdaniem trudno jest cieszyć się nieskrępowanym seksem, kiedy rodzina śpi za ścianą. A przecież wielu parom zdarza się na wakacje zabrać jeszcze babcie. Do seksu potrzebna jest swoboda, poczucie bezpieczeństwa, a przede wszystkim brak kontroli! Randkujcie w ciągu roku! Poświęcajcie sobie czas, ale taki, w którym będzie na siebie uważni!

***

Magdalena Chorzewska, psycholog, psychoterapeutka, coach, trenerka. Pracuję z pacjentem indywidualnym, grupowym, a także prowadzi szkolenia dla firm i instytucji. Jej pacjentami są zarówno dzieci, jak i nastolatki, ludzie dorośli, pary. Od 8 lat udziela się w mediach, współprowadzi program „Ślub od pierwszego wejrzenia” i była konsultantem psychologiem przy produkcji „Love Island” (TVN).


Zobacz także

3 błędy, które popełniamy pracując nad płaskim brzuchem. Akcja „Polka na diecie”, dzień #29

Zamiast alimentów – opieka naprzemienna grzmią członkowie Parlamentarnego Zespołu Na Rzecz Praw Dzieci Do Obojga Rodziców, którym przewodniczy poseł Kukiz’15 Paweł Skutecki.

„Przecież na byłe dzieci płacić nie będę”. Uporczywy dłużnik alimentacyjny to złodziej i to złodziej gorszego sortu. Trzeba o tym mówić głośno

Jak przestać się martwić o rzeczy, które powiedziałaś lub zrobiłaś? Odpowiedz sobie na trzy pytania