Lifestyle

Jej piosenki to ścieżka dźwiękowa do naszego życia. Kaśka Nosowska kończy 50 lat! ❤

Redakcja
Redakcja
30 sierpnia 2021
 

Dla tych, które dorastały w latach 90., Nosowska to ktoś superważny. Kiedy pojawiła się pierwsza płyta zespołu HEY, zwariowałyśmy. Jej teksty opowiadały o nas. Od niej uczyłyśmy się, jakimi słowami opisywać to, co czujemy. Jej muzyka to ścieżka dźwiękowa naszego życia. To trwa wciąż. Kaśka kończy 50 lat i znów, nadal dotyka tego, co dla nas najważniejsze. 

Rzeczy, które kochamy w Nosowskiej. Choć nie ma słów, jakimi mogłybyśmy opisać wdzięczność za wszystko, co zrobiła i robi dla kobiet.

Że czuje się niezręcznie, kiedy nazywamy ją autorytetem

Że jest autorytetem.

Że jest Jedyna.

Że jest Prawdziwa.

Że jest Skromna.

Że jest Przenikliwa.

Że jest Zwyczajna.

Że jest Wyjątkowa.

Że jest Szczera

Że jest co chwilę inna, ale wciąż taka sama.

Kasia Nosowska jak nikt inny opowiada o swoich problemach, o tym, że jej ciężko, że ma kompleksy, że jej życie to nie usłana różami bajka, że nie wierzy w siebie, że wciąż się dziwi wszystkiemu.

Że opowiedziała o swoim trudnym związku i współuzależnieniu.

Że wyszła za Pawła.

Kto choć raz był na jej koncercie ten wie, że cieszy się z tego, że jesteśmy z nią. Cieszy się radością dziecięcą. Nie sposób jej nie kochać.

Że aż rwie się serce. Chciałoby się powiedzieć „kocham cię!”, ale od razu wiadomo, że to stanowczo za mało.

Że powstał Hey.

Że to z nią przeżywałyśmy pierwsze koncerty.

Że do „Ja sowa” tańczyłyśmy „wolne” kawałki na szkolnych dyskotekach. Po raz pierwszy tak blisko z chłopakami. Przy zasłoniętych kocami oknach stołówki.

Za zauważenie, że „niekochanym dzieciom wciąż chłodno, niekochane dzieci tulą misie”.

Że pisała dla nas felietony do „Filipinki”.

Że była tak magiczna podczas koncertu MTV Unplagged.

Że była ruda, łysa, blond, że miała dredy i afro.

Że nosi te genialne buty „Tabi boots” od Margieli i tylko ona wygląda w nich zajebiście.

Że „A ja żem jej powiedziała: Kaśka”.

Za makijażowe tutoriale i nigdy dość ust 😉

Za dystans do siebie i świata, który zdaje się czasem popadać w szaleństwo.

Za poczucie humoru.

Za wrażliwość.

Że przetrwała jej szkolna przyjaźń z Agatą Kuleszą.

Że nagrała „puk puk” i „Milenę”,

I „Bastę”.

Że jak na dłoni widać jej miłość do syna i jego miłość do niej. (idźcie na koncert, zobaczcie!)

I że napisała „Ucieczkę z Bambuko”.

Za love story na okładce „ELLE” w 2000 r.

 


Lifestyle

Gotowana kukurydza. Jak ją przyrządzić, by smakowała jak nad Bałtykiem?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 sierpnia 2021
Gotowana kukurydza - przepis
Fot. iStock
 

Gotowana kukurydza to przysmak, który ma wielu fanów. Ugotowane ziarna nie mogą być zbyt twarde i suche, bo wtedy kukurydza traci swoją chrupkość, a my przyjemność z posiłku. Wiadomo, że najlepsze kolby serwowane są na bałtyckich plażach, ale i w domu można spróbować odtworzyć smak, który kojarzy się z wakacjami.

Przełom lata i jesieni to najlepszy czas, by sięgnąć po kolby świeżej kukurydzy, która jest posiłkiem nie tylko sycącym, ale także zdrowym. W 100 g surowej kukurydzy znajdziemy 3,3 g białka, 18,7 g węglowodanów, 1,35 g tłuszczu i 2 g błonnika. Ziarna kukurydzy zawierają również witaminy A, C, E, witaminy z grupy B oraz składniki mineralne takie jak: magnez, potas, fosfor, żelazo, cynk, selen. Są one także źródłem polifenoli i flawonoidów, związków o silnym działaniu antyoksydacyjnym.

Gotowana kukurydza - przepis

Fot. iStock/Gotowana kukurydza

Choć jest zalicza się ją do rodziny traw i uznaje zboże, to w żółtych ziarenkach nie znajdziecie glutenu. Gotowana kukurydza może się stać elementem diety osób cierpiących na nietolerancję tego białka.

Indeks glikemiczny gotowanej kukurydzy wynosi około 53, czyli uznawana jest za produkt o niskim indeksie, dozwolonym w diecie cukrzyków.

Warto przyrządzać gotowaną kukurydzę dla zdrowia

Warto wiedzieć, że gotowana kukurydza dzięki antyoksydantom obniża ona ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy oraz nowotworów. Obecny w niej magnez, błonnik i witamina E, dobrze wpływają na gospodarkę glukozowo – insulinową, regulując poziom insuliny, oraz wpływając na obniżenie poziomu glukozy we krwi. Skrobia oporna (nierozpuszczalna frakcja błonnika) reguluje pracę jelit i hamuje objawy biegunki. Ponieważ nie ulega strawieniu, dociera do jelita grubego, w którym wspiera namnażanie pożytecznych bakterii, czyli pełni rolę prebiotyku. Ponadto w żółtych ziarenkach obecna jest luteina i zeaksantyna, które budują barwnik plamki żółtej w oku. Jedzenie gotowanej kukurydzy ma wpływa na zahamowanie rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej (AMD), które skutkuje uszkodzeniem wzroku.

Gotowana kukurydza - przepis

Fot. iStock/Gotowana kukurydza

Gotowana kukurydza — jak ją przygotować?

Kukurydza gotowana to przekąska, która podawana z masłem i solą, wybitnie kojarzy się z wakacjami nad Bałtykiem. W sezonie nie brakuje młodych ludzi, którzy spacerując wzdłuż brzegu morza, zachęcają do zakupu świeżo gotowanych, gorących jeszcze kolb. Ten, kto skusił się choć raz na ten przysmak wie, że można za nim zatęsknić. A ponieważ miłośników nadmorskiego przysmaku przybywa, pojawiły się pomysły na to, jak w domu uzyskać smak kolb zbliżony do tego poznanego nad morzem.

Gotowana kukurydza bywa jednak problematyczna. Wychodzi zbyt twarda i sucha, zamiast chrupiąca i smaczna. Sekret powodzenia tkwi m.in. w jakości kolb — nie mogą być zbyt stare. Wybierając kukurydzę, o ile jest taka możliwość, warto wziąć kolby o zielonych liściach, które odchodzą bez problemu od kolby. Pożółkłe liście z reguły świadczą o tym, że kukurydza jest stara, więc jej ziarna mogą być twarde, łykowate.

Przed gotowaniem należy usunąć z kolb liście i włoski, twardy trzon obciąć. Do gotowania kukurydzy należy wybrać duży garnek, w którym  kukurydza powinna swobodnie pływać i bez problemu dała się obrócić.

Gotowana kukurydza - przepis

Fot. iStock/Gotowana

Jak gotować kukurydzę?

Wodę zagotuj z cukrem (1-2 łyżeczki cukru na litr wody, w zależności od preferencji), do wrzątku włóż kolby i poczekaj, aż woda zagotuje się ponownie. Czas gotowania średniej wielkości świeżej kolby zazwyczaj wynosi 10 – maksymalnie 15 minut, od momentu ponownego wrzenia wody. Nie należy solić wody na gotowanie kukurydzy, ani wydłużać  za bardzo czasu gotowania, ponieważ ziarna staną się twarde. Gotowana kukurydza najlepiej smakuje posmarowana masłem i posypana odrobiną soli. Gotowaną kukurydzę można także podać z masłem czosnkowym lub ziołowym, co wzbogaci jej smak.

FB/ohmepl

 


Lifestyle

Pozostał miesiąc. Za uchylenie się od obowiązku spisu powszechnego grozi kara grzywny do 5 tys. zł

Redakcja
Redakcja
30 sierpnia 2021
fot. Boonyachoat/iStock

Przeprowadzenie spisu powszechnego ludności i mieszkań podczas pandemii nie jest fanaberią GUS. To przedsięwzięcie wynikające z uzgodnień międzynarodowych i wymagające wieloletnich przygotowań. W tej edycji spis powszechny będzie miał zwłaszcza formę samospisu internetowego – tłumaczą demografki.

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2021 ruszył 1 kwietnia. W tej edycji samospis internetowy będzie po raz pierwszy obowiązkowy – każdy będzie więc miał zadanie, aby wypełnić w Internecie przygotowany przez GUS formularz. Jeśli ktoś (np. ze względu na zaawansowany wiek, stan zdrowia czy niepełnosprawność) nie będzie w stanie się samodzielnie spisać, pomogą mu w tym rachmistrze – telefonicznie, a w wyjątkowych sytuacjach – bezpośrednio. Początkowo spis miał trwać do końca czerwca, jednak przyjęty przez rząd projekt nowelizacji, zakłada, że termin zostanie wydłużony do 30 września br.

WAŻNE:

  • Udział w spisie powszechnym jest obowiązkowy.
  • Odmowa udzielenia informacji podlega karze grzywny do 5 tys. zł
  • Można spisać się za pośrednictwem strony internetowej spis.gov.pl lub przez wywiad telefoniczny (rachmistrzowie dzwonią z numerów: 22 828 88 88 lub 22 279 99 99).
  • Nie można odmówić przekazania danych rachmistrzowi, kontaktującemu się telefonicznie.

 

W rozmowie z PAP przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN prof. Elżbieta Gołata z UEP i prof. Irena E.Kotowska z SGH, honorowa przewodnicząca komitetu przypominają, że ostatni spis powszechny miał miejsce w 2011 r. Już wtedy pojawiła się możliwość samospisu internetowego, jednak nie miała ona charakteru obowiązkowego. Skorzystało z niej wówczas 11 proc. respondentów.

Międzynarodowe ustalenia

Badaczki tłumaczą, że istnieją międzynarodowe ustalenia dotyczące przeprowadzania spisu powszechnego ludności w regularnych, 10-letnich odstępach czasu. Nad tematyką spisu, ujednolicaniem definicji pojęć i kategorii demograficznych, ekonomicznych i społecznych, a także zadawanych pytań oraz metodami realizacji spisów pracują międzynarodowe zespoły – ONZ publikuje zasady i zalecenia dotyczące spisów ludności i mieszkań. Są one podstawą do przygotowania przez Konferencję Statystyków Europejskich (Conference of European Statisticians) rekomendacji dla spisów powszechnych ludności w krajach europejskich. Przygotowanie i realizację spisów w krajach Unii Europejskiej koordynuje Eurostat, a podstawy prawne tworzą regulacje Parlamentu Europejskiego i parlamenty poszczególnych krajów członkowskich.

„Spis powszechny jest nam ciągle bardzo potrzebny” – podkreślają rozmówczynie PAP.

„Pojawiły się głosy, że to fanaberia rządu, żeby w czasie pandemii przeprowadzać spis powszechny. Ale ustawę o spisie przyjęto jeszcze w 2019 r., a więc przed epidemią – i trzeba było na to przewidzieć środki finansowe. A ja powiedziałabym, że właśnie dlatego, że mamy pandemię, nie możemy ze spisu zrezygnować. Potrzebujemy teraz dokładnej informacji, jak wyglądają nasze zasoby ludnościowe, jakie jest przestrzenne rozmieszczenie ludności, w jakich strukturach rodzin i gospodarstw domowych żyją Polacy” – mówi prof. Irena E. Kotowska.

Podkreśla, że spisy powszechne są jedynym źródłem danych o całej zbiorowości rodzin i gospodarstw domowych, a także o gospodarstwach zbiorowych. Dodaje, że w przygotowanie spisu i zaplanowanie jego bezpiecznego przebiegu w czasie pandemii włożono ogromny wysiłek (rozwiązania testowano choćby podczas przeprowadzonych wiosną i jesienią zeszłego roku spisach próbnych).

Prof. Gołata zwraca uwagę, że spis rolny z powodzeniem przeprowadzono w Polsce już w czasie pandemii (zakończył się w listopadzie 2020 r.). Zauważa jednak, że niektóre państwa, np. Irlandia czy Niemcy, odłożyły swoje spisy powszechne na kolejne lata. Demografka tłumaczy, że w Irlandii spis miał być przeprowadzony w sposób tradycyjny – łącznie z formularzem papierowym, w Niemczech zdecydowano się na spis oparty na rejestrach, jednak z uwzględnieniem badań w terenie, były więc realne obawy, że taka forma może budzić większe zagrożenie epidemiczne. Tymczasem Polska – jak zauważa prof. Gołata – w znacznie większym stopniu była gotowa na spis w formie internetowej i z zastosowaniem technik telekomunikacyjnych (CAWI i CATI). Podkreśla też, że ONZ nie zaleca zmiany trybu dla żadnego spisu, który jest już na zaawansowanym etapie przygotowań, tak więc decyzja każdego państwa wymagała dogłębnej analizy już poniesionych nakładów finansowych oraz stopnia zaawansowania prac.

Nie wszystko jest w rejestrach

Wiele danych zbieranych w czasie planowanego w Polsce spisu bazuje na zasobach zgromadzonych już w rejestrach, prowadzonych przez administrację publiczną dla potrzeb zarządzania państwem. Rejestry – takie jak PESEL, ZUS, NFZ, REGON, rejestry budynków i mieszkań prowadzone przez Głównego Geodetę Kraju czy rejestry prowadzone przez Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak tłumaczy prof. Gołata – zawierają sporo informacji, z których GUS będzie korzystał w czasie spisu. Bazy te wciąż jeszcze nie gromadzą jednak wszystkich informacji, potrzebnych do celów statystycznych, przykładowo, nie zawierają odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące rodzin i gospodarstw domowych, faktycznego stanu cywilnego, narodowości, języka ojczystego, wyznania czy poziomu wykształcenia. Na razie nie wystarczają więc, by w Polsce zrezygnować przeprowadzenia spisu powszechnego.

Ekspertka z UEP dodaje, że niektóre państwa zrezygnowały już teraz z przeprowadzania tradycyjnych spisów powszechnych, zdając się wyłącznie na dane gromadzone w rejestrach. Chodzi zwłaszcza o kraje skandynawskie (ostatnio również Włochy i Austria). Tam jednak od ponad 50 lat rejestry administracyjne wykorzystywane są przez statystykę publiczną i cały czas doskonalone pod względem zakresu gromadzonych danych i ich jakości także pod względem międzynarodowych wymagań.

„Skandynawskie rejestry prowadzone są w szerszym zakresie – dotyczą także gospodarstw domowych i zatrudnienia. Można więc z nich uzyskać więcej danych, niż z rejestrów, którymi teraz w Polsce dysponujemy” – komentuje prof. Gołata.

Demografka z UEP zaznacza jednak, że w ostatnich latach wykonano wiele działań, by polskie rejestry – prowadzone dotąd na potrzeby poszczególnych ministerstw – były szerzej wykorzystywane przez statystykę publiczną. Poprawia się ich jakość, a korzystanie z wielu rejestrów pozwala na uzyskanie informacji bardziej kompatybilnych z danymi, które uzyskiwano dotąd w czasie spisów powszechnych, przykładem może tu być zaproponowana przez Departament Badań Demograficznych GUS metoda rekonstrukcji rodzin.

Wiarygodność samospisu

Czy istnieje ryzyko, że odpowiedzi udzielane przez Polaków w ramach samospisu będą mniej dokładne, niż gdyby były wypełniane w obecności rachmistrza? Rozmówczynie PAP zgodnie zaprzeczają. Według nich efekt obowiązkowego samospisu będzie wręcz przeciwny – odpowiedzi udzielane w ankiecie będą bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w pytaniach dotyczących tak delikatnych kwestii jak np. wyznania czy przynależności etnicznej. Prof. Gołata zwraca uwagę, że czasem trudno było szczerze odpowiedzieć na te pytania w obecności rachmistrza – niekiedy jest to osoba, którą respondent zna. W dodatku niejednokrotnie rachmistrz spisywał dane o członkach gospodarstwa domowego od osoby, którą akurat zastał w domu. I tak np. ojciec udzielał informacji o wyznaniu pełnoletniej córki. „A to bardzo delikatne kwestie” – komentuje prof. Gołata. I dodaje, że teraz w ramach samospisu każdy sam może udzielić odpowiedzi za siebie. W ten sposób zwiększa się szansa bezpośredniego udziału w spisie wszystkich członków gospodarstwa domowego.

„Będziemy mieć informacje z pierwszej ręki” – komentuje prof. Kotowska. Przypuszcza ona, że samospis może się cieszyć większą popularnością, niż 10 lat temu – nie tylko ze względu na obowiązek, ale i ze względu na wzrost kompetencji cyfrowych wśród ludności, co jest m.in. efektem ubocznym pandemii.

Ile nas jest?

Demografki liczą na to, że ze spisu dowiedzą się więcej o zmianach struktur rodzin i gospodarstw domowych. Liczą też na weryfikację szacunków, ile Polaków przebywa za granicą ponad 3 miesiące i jakie są ich struktury demograficzne. „Z szacunków GUS dotyczących struktury wieku tych Polaków na koniec 2018 r. wynika, że wśród kobiet nadreprezentowana, w stosunku do kraju jest grupa osób w wieku 25-39 lat, a więc także kobiet o największym wkładzie w poziom dzietności. Brak tych kobiet uszczupla nasz potencjał reprodukcyjny. One mogłyby tu być i mieć tu dzieci” – komentuje prof. Kotowska.

Choć mówi się, że liczba mieszkańców Polski wynosi ok. 38 mln osób, to z szacunków prof. Gołaty dotyczących ludności rezydującej przeprowadzonych na podstawie poprzedniego spisu wynika, że w kraju mieszka zdecydowanie mniej osób. „W moich szacunkach zabrakło ponad miliona osób w wieku 20-34 lata, a więc w wieku największej aktywności zawodowej, matrymonialnej i prokreacyjnej. Ponad 50 proc. z nich to kobiety” – mówi badaczka. Demografki dodają, że aktualna ocena tego ubytku może być dokonana na podstawie ponownej inwentaryzacji zasobów ludnościowych.

Po co ten spis?

Dane spisowe o liczbie ludności i jej strukturach są podstawą do opracowania bilansów ludności w latach między spisami, czyli szacunku stanu liczebnego ludności Polski i jej struktury na koniec czerwca i koniec grudnia każdego roku. A te wielkości wraz z liczbą rodzin i gospodarstw domowych są potrzebne do wyznaczania wskaźników demograficznych i wielu innych wskaźników ekonomiczno-społecznych.

Z danych o ludności i rodzinach oraz gospodarstwach domowych korzystają badacze, ale przede wszystkim władze administracyjne szczebla centralnego, regionalnego i lokalnego podczas podejmowania decyzji i projektowania planów rozwojowych. I tak np. na podstawie danych o ludności wyliczane są np. państwowe dotacje dla poszczególnych gmin, powstają budżety jednostek samorządu terytorialnego, przygotowywane są analizy dotyczące stabilności finansowej kraju. Kształtowana jest też polityka w zakresie oświaty, zagospodarowania przestrzennego, ochrony zdrowia, żywności, mieszkalnictwa. Z danych tych korzystają też przedsiębiorstwa i inwestorzy zagraniczni analizując rynek dla swoich usług.

Polska korzysta z dotacji unijnych, które przyznawane są m.in. na podstawie wielkość kraju i liczebność jego mieszkańców. Również liczba miejsc w Parlamencie Europejskim związana jest z wielkością populacji krajów członkowskich.

lt/ zan/

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Zobacz także

Czy ktoś wreszcie poślubi mojego syna?!

Narodowa Histeria. Może czas w końcu wyluzować?

Zaufanie? Nie znam tego słowa. Jak skutecznie pozbyć się wiary w drugiego człowieka