Lifestyle

Jeden z największych romansów w historii. Czy była to miłość od pierwszego wejrzenia?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 marca 2016
Fot. iStock/bodnarchuk
 

Romans dwudziestolatki z pięćdziesięciolatkiem to dla nas dziś nic zaskakującego, prawda? Czasem patrzymy na takie związki z politowaniem, czasem skupiamy się na ich mimowolnych ofiarach (żona, dzieci). Zaskakuje nas natomiast zawsze miłość od pierwszego wejrzenia, to, że można ulec fascynacji drugą osobą nie wiedząc o niej nic. W przypadku tej niezwykłej pary było podobnie, a ich pierwsze spotkanie zaważyło nie tylko na ich osobistych losach, ale i na losach wielu innych ludzi…

Tego wieczora prywatna komnata Juliusza wypełniona była prezentami. Co ciekawe, były to głównie figurki kotów: z jadeitu, kamienia, z kamieni szlachetnych. Władca stał i patrzył na te koty, powitalne podarunki składane przez egipskich ministrów.  Chciałby wyrazić jakieś słowa podzięki, ale zmęczenie i irytacja zaczynały już dawać mu się we znaki.  Spojrzał na wykonany z fioletowego, barwionego kamienia posążek kota stojący na stole, uwagę przykuły jego oczy. Były ewidentnie krzywe, przez co zwierzątko wyglądało co najmniej dziwnie.

Fot. Pixabay/Monica Volpin / CCO

Fot. Pixabay/Monica Volpin / CCO

Myśli Juliusza wybiegły w przyszłość, przyjechał tu przecież w konkretnym celu: miał rozwiązać konflikt między prawowitymi władcami Egiptu: bratem i siostrą. Czy sprawy potoczą się po jego myśli?

Z zadumy wyrwały go kroki mężczyzny, który wszedł do komnaty niosąc na ramionach… dywan. „Jeszcze jeden prezent” – pomyślał zmęczony Juliusz, ale z zainteresowaniem przyjrzał się niewolnikowi. – Co tam masz? – zagadnął go z ciekawością. Mężczyzna nie odpowiedział. Zamiast tego, z wielką ostrożnością położył dywan na ziemi i odplątał krępujący go, gruby węzeł. Potem jednym, energicznym pociągnięciem rozwinął dywan.

– Przedstawiam wam moją królową, panie – powiedział Sycylijczyk, a oczom Juliusza ukazała się… Kleopatra. Przypłynęła do pałacu pod osłoną nocy, bo obawiała się o własne życie. Miała wówczas 21 lat, Cezar był tuż po 50-tce. Jej pojawienie się zrobiło na Juliuszu dokładnie takie wrażenie, jak to sobie zaplanowała. Aż podskoczył ze zdziwienia. Nie takiego widoku się spodziewał, ale też nie był to widok niemiły jego oczom. Reszty dokonał jej urok osobisty i jego dobre chęci.

Czy była piękna? Na pewno za piękną uważali ją jej współcześni. Uroda rzecz względna, ale Kleopatra miała jeszcze wiele innych przymiotów. Choć Rzymianie umyślnie przedstawiali ją jako rozpustną kusicielkę, która wykorzystuje swój seksapil jako broń polityczną, ona mogłaby być bardziej znana ze swojego intelektu niż urody. Mówiła dziewięcioma językami, a kształciła się w matematyce, filozofii, wygłaszaniu mów i astronomii. Starożytny pisarz Plutarch twierdził, że piękno Kleopatry „nie jest w ogóle porównywalne”, i że największym jej atutem jest miękki, „miodopłynny” głos.

Fot. Pixabay/ / CCO

Fot. Pixabay/ / CCO

W każdym razie spotkanie tych dwojga miało jeden, główny cel. Kleopatra była wówczas młodą, zdeterminowaną na odzyskanie należnej jej władzy kobietą, a Cezar zdecydowanie mógł jej to umożliwić. Dlatego należało zrobić wszystko, by uległ jej czarowi. Z resztą, to nie było trudne. Siła Kleopatry nie leżała w jej łagodnym, dziewczęcym usposobieniu, a przede wszystkim w  jej inteligencji i sprycie. Cezar akurat te walory u kobiet bardzo cenił.

– Czy jesteś panie, rzymskim generałem i senatorem, wielkim Juliuszem Cezarem? – spytała Kleopatra kuszącym, melodyjnym głosem i z uśmiechem zrobiła kilka kroków w jego kierunku. Gdy odpowiedział jej skinieniem głowy, uśmiechnęła się z pewnością siebie i usiadła obok niego, w miękkim, wygodnym fotelu.

– Oddaję się do twojej dyspozycji – powiedziała patrząc na Cezara bardziej kocim spojrzeniem niż wszystkie otaczające ich koty podarowane Juliuszowi przez Egipcjan. Cezar był urzeczony. Tę noc, a także następne spędzili razem.

Tak zaczął się romans władczyni Egiptu i rzymskiego Cesarza. Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia? Tak byśmy dziś powiedzieli. Jedno jest pewne, dla tych dwojga w tamtym jednym momencie czas się na chwile zatrzymał…. Reszta jest historią…


Lifestyle

I żyli długo i szczęśliwie, bo nigdy nie złamali tych kilku obietnic

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 marca 2016
I żyli długo i szczęśliwie
Fot.iStock/ CoffeeAndMilk
 

Ona i On, ja i ty– zakochani, z maślanymi oczami zapatrzonymi w siebie. Bez tchu goniący za sobą nawzajem… Takie rzeczy tylko w bajkach – myślisz. Zakochanie prędzej czy później mija i przychodzi życie – powie ktoś. A czy bajki nie zdarzają się naprawdę?

Czasem wystarczy tylko kilka rzeczy. Tak prostych, a tak cholernie trudnych do zrobienia. W prawdziwej miłości czeka cię ciężka praca – nad sobą, a jeśli trafisz na kogoś, kto jest gotowy do tego samego – napiszecie nie jedną wspólną bajkę, ale wiele, wiele tomów dobrej bajkowej literatury.

Chcesz kochać i być kochanym? Czasem myślę, że słowa przysięgi małżeńskiej powinny brzmieć zupełnie inaczej… I żyli długo i szczęśliwe, bo nigdy nie złamali tych kilku obietnic:

Obiecuję, być sobą

Obiecuję, że, gdy z rok albo za lat dwadzieścia spojrzysz w moje oczy, nie będziesz płakać. Że nie zobaczysz w nich obcego człowieka pełnego nienawiści, żalu i złości. Że zrobię wszystko, żeby do tego nigdy nie doprowadzić. Z całych sił. Choć świat tak bardzo będzie się zmieniał, zupełnie jak nasze życie – ja będę sobą dla ciebie.

Tak wiele może kryć ta obietnica. Nie będę cię oszukiwać, nie będę udawać kogoś innego by cię zdobyć, usidlić. Nie będę się ze wszystkim zgadzać, żeby uniknąć konfliktu. Mogę ci zaoferować tylko i aż siebie.

Obiecuję, że pozwolę ci na to samo

Że nie będę cię zmieniał wbrew tobie, że pozwolę ci żyć twoim życiem. Że cię doceniam i będę doceniać. Że to ciebie kocham. Nigdy nie stanę się lalkarzem w teatrze, który decyduje o życiu swoich aktorów.

Obiecuję, że nie pozwolę, by było za późno…

… za późno by coś zmienić

… za późno by nas ocalić

Że będę o nas walczyć. A gdy będzie źle, nie poddam się tak łatwo, nie uniosę się honorem, nie będę szantażować. Będę walczyć codziennie.  Ale bez miecza w dłoni. Zacznę przy porannej kawie.

Obiecuję, że nie stracę z oczu, tego co w nas wyjątkowe

Że będę to doceniać. Że nie pozwolę by nasze codzienne „ale” o wyschnięty chleb i okruchy na blacie, o kolej w wyprowadzeniu psa i kłótnię na wymarzonych wakacjach, przesłoniły mi tego, co naprawdę ważne. Bo tylko to nasze „coś” wyjątkowego – tak mocno nas do siebie przyciągało, tak wiele dla nas zrobiło. I nawet te okruchy i ten pies, i teściowie… to wszystko nie jest ważne, jeśli tego „czegoś” nie stracimy. Nie pozwolimy sobie tego stracić. A resztę zawsze można zmienić lub naprawić…

Nie będę porównywać i wytykać, jest przecież tyle dobrego, tyle innego. Doceniam.

Obiecuję ci być ramieniem…

… przyjaciela, który cię wspiera
… partnera
… czułym
… silnym
… szukającym wzajemności.

Obiecuję, patrzeć w lustro

Obiecuję nie iść najłatwiejszą ścieżką. Gdy zaczniemy się sobie bacznie przyglądać i pytać kim dziś jesteśmy, ja obiecuję ci najpierw samemu spojrzeć w lustro. Żeby wiedzieć, czy nie złamałam/em pierwszej obietnicy.

Obiecuję, że nigdy nie zamknę cię klatce, że pozwolę ci się rozwijać

Nawet, gdy bardzo będę się bać, że będziesz o krok do przodu, że nie będę ciebie godny. Nie będę ci przeszkadzać się rozwijać ze strachu, zazdrości czy niezrozumienia. Jak inaczej masz być sobą.

A gdy stracisz siły i zgubisz się na chwilę – jestem. Możesz na mnie liczyć.

Obiecuję, że będę mieć dla nas czas

Dla ciebie. Czas na bycie razem, a nie obok siebie. Czas na słuchanie i opowiadanie. Na szybki dotyk rąk i pocałunek na dobranoc. Nie będę go mierzyć, wyliczać i dzielić. Obiecuję, że będę się nim cieszyć.

I pozwolę ci mieć czas dla siebie. A gdy będziesz tego czasu potrzebować, gdy poprosisz o niego, ja zaczekam tyle, ile tylko potrafię.

Obiecuję ci, że odpowiedzialność za naszą miłość będziemy dzielić

Po prostu. I choćby nie wiem, co się zmieniło, to my mamy tę miłość w rękach i tylko my możemy ją uskrzydlić lub zdeptać.


Lifestyle

Dzień #7 Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 marca 2016
Fot. Pixabay/kaboompics / CCO

Dzisiaj jest ten dzień, kiedy warto wyruszyć na poszukiwanie wiosny. Zaplanujcie spacer razem z rodziną i ruszajcie do parku, za miasto, do lasu. Odetchnijcie mocno świeżym powietrzem, pobawcie się z dziećmi w chowane, poganiajcie między drzewami.

A później wróćcie do domu i pokażcie nam zdjęcia z tej wyprawy 🙂


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO

Fot. Materiały prasowe

Chcesz o siebie zadbać naprawdę? #SlimemGO.


Zobacz także

Japońska technika masażu twarzy, która pozwoli ci wyglądać 10 lat młodziej. To naprawdę bardzo proste

Ogólnopolskie Spotkanie Kobiet. Zapraszamy na konferencję

„Naszym obowiązkiem jest publiczne wyrażanie sprzeciwu”. Deklaracja w sprawie ochrony praw kobiet w Polsce – informacja prasowa koalicji #MamPrawo