Lifestyle

Jak zaprzyjaźniłam się z kochanką mojego męża. Historia trójkąta w trzech aktach

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
28 maja 2021
Photo by Jorge Flores on Unsplash
 

Joanna: Gdyby ktoś jej kiedyś powiedział, że mąż będzie ją zdradzał, wybuchnęłaby śmiechem. Ją? Żart. Za dużo mają. Fajnych synów, ładne mieszkanie, domek nad jeziorem, przyjaciół, seks, zrozumienie, pracę. Czy ludzie mogą być szczęśliwsi?

Ewa: Gdyby jej ktoś powiedział, że zacznie mieć romans z żonatym, popukałaby się w czoło. Ona z żonatym? Po pierwsze, nie zrobiłaby tego żadnej kobiecie. I żadnym dzieciom. Jej ojciec odszedł do innej. Za dobrze znała ból dziecka porzuconego. A w żadne patchworki nie wierzyła. Zresztą co to za facet, który zdradza. Zdradził jedną, zdradzi drugą.

Ale wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, prawda?

CZĘŚĆ PIERWSZA. PEWNOŚĆ

Joanna: Kilka dni przed tym, jak odkryłam romans P., rozmawiałam ze swoją terapeutką. Powiedziałam jej, że to jest dziwne uczucie, mieć w życiu wszystko. Tak, czułam, że mamwszystko. Miałam 37 lat i poczucie absolutnego spełnienia. Starszy syn skończył podstawówkę, właśnie dowiedzieliśmy się, zdał do fajnego liceum. Drugi syn miał dwa lata. Długo się o niego staraliśmy, gdy byłam już pewna, że się nie uda, zaszłam w ciążę. Później szukałam w naszym życiu momentów, gdy coś przegapiłam. Nie zauważyłam zmiany zachowania, pisania w ukryciu, wyjść. Problem w tym, że nigdy nie kontrolowałam P. Tak, pewnie siedział wieczorami w telefonie, na tym też polegała jego praca, nieustannie. Zdarzyło mi się zasnąć, gdy usypiałam Tymka, naszego młodszego syna.

Natomiast mąż był wciąż tak samo czuły. Co więcej, w ostatnim czasie bardziej. Później usłyszałam: jak on nagle zaczyna kupować kwiaty, bój się, bo najprawdopodobniej robi to z wyrzutów sumienia. Nie łączyło mi się to, jestem czarno biała. Zdradzasz? Odejdź i zbuduj życie, z kimś innym. Nie chcesz tego? Bądź lojalny, lojalna.

To, że P. spotyka się z inną kobietą odkryłam w niedzielę. Cudowną, rodzinną niedzielę. Byliśmy na obiedzie, spacerze, wieczorem graliśmy w monopol i dixita. Gdy chłopcy poszli spać, mieliśmy też seks.  W nocy obudziłam się przypadkiem, zwykle śpię, jak zabita. Tym razem, jak zabity spał P. Ekran jego komórki rozświetlał pokój, ktoś co chwila przesyłał nowe wiadomości. O trzeciej w nocy? Podeszłam do jego stolika nocnego. Myślałam, że to może koledzy z jego grupie na whatsuppie, chciałam odwrócić telefon ekranem do dołu. Ale to nie byli kumple. Pisała osoba z nieznanego numeru: „Tęsknie, myślę, pragnę, kiedy jej powiesz”.

Znałam jego kod na pamięć, data urodzin starszego syna, nie zmienił go. Chwilę później trafiłam do świata, w którym nikt nie chciałby się znaleźć. To był intymny świat kobiety i mężczyzny, zakochanych w sobie, wspominających wspólne chwile. Kolacje, namiętny seks w ciągu dnia (wtedy, kiedy tak pracował i nie lubił, gdy mu się przeszkadza), zdarzył się nawet wyjazd. W pamięci odtwarzałam, gdzie wtedy byłam. Byłam z jego synami i naszą przyjaciółką na weekend nad morzem. On nie mógł. Praca. „Wiesz jak cisną”.

Nie mogłam oddychać.

Chciałam obudzić P. i żądać wyjaśnień, chciałam go nie budzić i walić jego głową w brzeg łóżka tak długo, aż go zabiję. Chciałam ubrać się i wyjść. Spakować dzieci, wyjść z nimi. Ale nie jestem osobą impulsywną. Odraczam.

Poszłam, więc do kuchni, zrobiłam herbatę. Gdy rano P. wszedł do kuchni zastał mnie nad tą herbatą. Nie tknęłam jej. „O której wstałaś?” zdziwił się. Był już ubrany w sportowy strój. Szedł biegać (biegać?). Nie zrobiłam afery, o nic nie spytałam. Jakby ktoś mnie zamroził. Nie mogłam wydobyć z siebie słowa.

Ewa: Poznaliśmy się w firmie, banał. Potem na imprezie u wspólnej znajomej zaczęliśmy się całować. Do głowy mi nie przyszło, że jest żonaty. Wyznał to dopiero po namiętnym seksie tej samej nocy. Powiedział, że strasznie przeprasza, poniosło go, nie wie, co się stało. Wyrzuciłam go z domu, nie potrzebowałam kłopotów.
Ale od poniedziałku krążył wokół. Czekał pod pracą, pisał. Powiedział, że już zaraz się rozwodzi. Że żona go zdradza, nie mają seksu. Uwierzyłam. Sama miałam wcześniej martwy związek. Zaczęliśmy się spotykać. Głupio brzmi każde tłumaczenie, po prostu się zakochałam.

CZEŚĆ DRUGA. KRYZYS

Ewa: Romans trwał pół roku. Próbowałam go kilka razy skończyć, ale nie potrafiłam. Zresztą on mi nie pozwalał. Pojawiał się pod moim blokiem i prosił, żebym go wpuściła. Wpuszczałam. Mówił, że nie może beze mnie oddychać, że nigdy nie miał takiego seksu, nikt go tak nigdy nie pociągał. Że jestem najwspanialszą osobą, którą spotkał w życiu. Kończyliśmy w łóżku, znów go wyrzucałam, potrafiłam wytrwać tydzień, dwa, wracaliśmy do punktu wyjścia.

Nie chodziło tylko o seks. Uwielbiałam z nim rozmawiać, miał podobne poczucie humoru. Gdy się z nim rozstawałam, logowałam się na Tinderze i próbowałam z kimś spotykać. To było bez sensu, bo każdy z tych facetów nie dorastał mu do pięt. Ponosiłam cenę za ten romans. Obraziła się na mnie najbliższa przyjaciółka, mężatka. Ale ja byłam otumaniona. Uważałam, że owszem, spotkaliśmy się z P. za późno, ale to jest miłość. A potem zobaczyłam w firmie jego żonę z małym dzieckiem. Akurat wychodziłam ze sklepu. On wyszedł z windy, podszedł do nich, roześmiany. Obserwowałam go, objął żonę zupełnie nie tak, jak się obejmuje kobietę, którą się chce porzucić. Mój P. Wiem, nie–mój. Zrobiłam zdjęcie, wysłałam mu screen. Napisałam: „Nie chcę cię znać”. Tym razem nie odpisał, nie
walczył.

Joanna: W jego telefonie znalazłam jej zdjęcia. Niewysoka, drobna, miała na imię Ewa. Szybko ją znalazłam. Przeglądałam jej Instagrama, profil na Facebooku. Chciałam napisać. Że jak może, nienawidzę jej. Ale potem pomyślałam, że to przecież nie ona mnie zdradza. O tym, że wiem powiedziałam mu po tygodniu. Dzieci odwiozłam do rodziców. Na początku się tłumaczył, że zwariowałam, coś mi się wydaje. To już mnie doprowadziło do szału. Przed urodzeniem młodszego syna zauroczyłam się kolegą. Gdy P. znalazł jakieś nasze żarty, flirty w moim telefonie, przeprosiłam, wykasowałam faceta z życia. Wybaczyłabym chyba P. romans. Ale
takie kłamstwa? Dopiero, jak mu pokazałam zdjęcia, filmy i korespondencje, przyznał się. Choć jeszcze na początku skupiał się na tym, że to nie w porządku, że przeglądam mu telefon. Nie-w–porządku.

KURWAAA! A potem monolog, jak on nas kocha, tamto to pomyłka, nic takiego, nieważne, zauroczenie, żałuje.

Obiecał, że to skończy. Ale ta sytuacja nie dawała mi spokoju. Chciałam poznać Ewę. Chciałam dowiedzieć się, czy to naprawdę było nic takiego. Napisałam do niej na messengerze, choć bałam się, że odpisze, że to nie jej sprawa, mam gadać z nim. Ale odezwała się. „Jasne, spotkajmy się”. Siedziałyśmy na kawie, obie. Pomyślałam, że jest tak ode mnie inna. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Bardziej żywiołowa, może wesoła, magnetyczna. Przez chwilę nawet go rozumiałam.

CZĘŚĆ TRZECIA. POWRÓT– do siebie

Ewa: Jego żona była piękna, nie rozumiałam, jak można zdradzać kogoś takiego. Do tego miała klasę. Nie wiem, chyba bym zwyzywała kochankę mojego męża. A ona tylko dopytywała. Poczułam się obrzygana, gdy wyznała, że mówi jej, że to nic takiego. „Może kocha nas obie?” próbowała go tłumaczyć. Nienawidziłam go, chciałam zemsty. Właściwie to ona zaproponowała, żebym do niego napisała. Odezwał się po dziesięciu minutach; „Boże, jak dobrze, że jesteś. Tak tęsknię”. Pociągnęłam go za język. I czułam, jak otwierają mi się oczy. Był tak nielojalny wobec niej. Chociaż, gdy spytałam, czy ją wciąż kocha, odpowiedział: „Tak, jak przyjaciela, bliskiego człowieka, matkę moich dzieci”.

Joanna: Czy którakolwiek kobieta chce być tak kochana? On innej pragnie, o tobie pisze, jak o butach, ciepłych, wygodnych, bezpiecznych. Poprosiłam Ewę, żeby wysłała mi te wiadomości. Wróciłam do domu, wzięłam wszystkie rzeczy, chłopców. Pomagał mi się pakować tata. Pękało mi serce. Chyba nie ma nic gorszego niż syn pytający, co się dzieje. Może miałam szczęście, bo zaczynały się wakacje. Wyleciałam z synami do przyjaciółki na Teneryfę tego samego dnia.
Dopiero z samolotu przesłałam wiadomości, które jej wysyłał. Oczywiście pisał, że mnie kocha. Ale już w to nie wierzyłam, zablokowałam jego numer.

Ewa: Tego samego dnia, co Joanna wyjechała, on przyjechał pod mój dom i powiedział, że odszedł od niej i teraz będziemy już razem. Tyle, że wcześniej Joanna wysłała mi screeny, jak pisał, że ja to nic takiego, przygoda, żałuje.

Sytuacja Ewy i Joanny miała miejsce dwa lata temu. Dziś każda z nich jest w szczęśliwym związku, do dziś mają kontakt. P. jeszcze do niedawna potrafił wyznawać miłość obu, najczęściej, gdy więcej wypił. Często tego samego dnia. Przesyłały sobie te wiadomości.

Jeśli miałabyś ochotę przeczytać książkę, jak ten sam romans widzą dwie kobiety, żona i kochanka, polecam książkę moją i mojej przyjaciółki „Inna kobieta”.


Lifestyle

Zadomawiają się pod naszymi pachami, w pępku czy w okolicach intymnych. Brzmi strasznie? To dopiero początek…

Redakcja
Redakcja
28 maja 2021

Wakacje tuż, tuż. Już od miesiąca cieszysz się na samą myśl o wyjeździe z rodzinką. Jak każdy z nas masz za sobą trudny rok i marzysz o zasłużonym, błogim relaksie na łonie natury. Oczami wyobraźni widzisz dzieciaki biegające beztrosko po lesie i siebie wylegującą się nad jeziorem. Brzmi jak bajka, ale… niestety musisz wiedzieć, że czyhać tam może na was prawdziwe niebezpieczeństwo – kleszcze. Te małe pajęczaki często oznaczają duże kłopoty. Nie pozwól zepsuć im urlopu! Przeczytaj, co możesz zrobić, żeby ochronić siebie i swoją rodzinę.


Gdzie możesz spotkać kleszcze?

Prawda jest taka, że nie tylko na wakacjach. Niestety, kleszcze są w miejscach, o których byś nawet nie pomyślała – czyhają oczywiście w lesie i na łące, ale w poszukiwaniu swoich ofiar przybywają także do miast. Szczególnie lubią parki liściaste i wysokie trawy. Jednym słowem – są niemal wszędzie. Najbardziej aktywne są od maja do początku sierpnia oraz we wrześniu. Czy wiesz, że mogą wędrować po ciele nawet godzinę, szukając ciepłych i wilgotnych miejsc? A gdy już takie sobie znajdą, to zadamawiają się pod naszymi pachami, w zgięciach kolanowych lub łokciowych, w pępku, między palcami czy w okolicach intymnych. Brzmi strasznie, prawda? Poczekaj, bo to dopiero początek…

Jakie choroby wywołują kleszcze?

Na pewno słyszałaś, że kleszcze mogą wywołać kleszczowe zapalenie mózgu lub boreliozę. Wiesz o tym z telewizji, radia czy ulotki, którą widziałaś będąc ostatnio z dzieckiem u pediatry. Ale czy zastanawiałaś się kiedyś, co choroba odkleszczowa oznaczałaby dla Ciebie i Twoich bliskich? Kleszczowe zapalenie mózgu jest chorobą wirusową, którą możemy złapać od zakażonego kleszcza. W pierwszej fazie wirus namnaża się w skórze i okolicznych węzłach chłonnych, a następnie trafia do krwi. Gdy tak krąży w naszym organizmie, my możemy odczuwać: gorączkę, bóle głowy, mięśni i stawów. Na szczęście u większości osób ich własny układ odpornościowy jest w stanie poradzić sobie z wirusem. Natomiast jeśli ktoś nie ma tyle szczęścia, to po kilku dniach (pozornego tylko zdrowienia) rozwija się druga faza choroby – neurologiczna. Najcięższym powikłaniem po kleszczowym zapaleniu mózgu jest porażenie mięśni oddechowych.

Niestety, nie ma leku na kleszczowe zapalenie mózgu . Stosuje się środki łagodzące objawy –przeciwbólowe, przeciwzapalne i zmniejszające ciśnienie wewnątrzczaszkowe. Samo leczenie trwa długo. Chorzy leżą wiele dni w szpitalu na oddziałach intensywnej terapii. Około 2 proc. przypadków kleszczowego zapalenia mózgu kończy się zgonem chorego. Oczywiście, większość chorych zdrowieje, ale nawet u 58 proc. takich pacjentów mogą wystąpić powikłania (np. porażenia nerwów i niedowłady).

Jak się chronić przed odkleszczowymi chorobami?

Poniżej kilka „tipów” dla Ciebie, mówiących o tym, jak chronić się przed ukłuciem kleszcza: 

  • Chodząc po lesie noś ubranie zakrywające całe ciało.
  • Wybieraj jasne kolory ubrań, które ułatwią Ci dostrzeżenie kleszcza.
  • Stosuj środki odstraszające kleszcze (zapytaj o nie w aptece).
  • Po pobycie na terenach zielonych dokładnie obejrzyj swoje ciało i ciała swoich dzieci.
  • Zaszczep się przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu.

Zaszczepisz się?

Szczepienie to najskuteczniejsza metoda profilaktyki kleszczowego zapalenia mózgu. Niestety w Polsce szczepi się zaledwie 1 proc. populacji. Tymczasem liczba zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu od lat rośnie… Zła wiadomość jest taka, że w Polsce nie refunduje się tych szczepień, ale jest i dobra – cena szczepionki nie jest wysoka, za to jej skuteczność – bardzo. Szczepienie podstawowe składa się z trzech dawek szczepionki. Dawki przypominające podaje się co 3 lub 5 lat, w zależności od wieku osoby szczepionej i rodzaju szczepionki. Dzieci można szczepić od ukończenia pierwszego roku życia. Pełny pakiet szczepień znajdziesz w Medicover, zerknij tutaj i ciesz się bezpieczną wiosną.

PS. Udanego i bezpiecznego wypoczynku nam wszystkim!


Zobacz także

Chcesz stracić kilogramy, ale nie zdrowie? 4 najzdrowsze i 4 najbardziej niebezpieczne diety [Przegląd]

40 rzeczy, których się nauczyłam przez 40 lat mojego życia

Czy można stworzyć kosmetyki holistyczne oparte na sile natury?