Lifestyle Psychologia

Jak być szczęśliwym. Teraz

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 sierpnia 2016
Jak być szczęśliwym. Teraz
Fot. iStock / BartekSzewczyk
 

Każdy chciałby być szczęśliwy. Każdy. I każdy ma inną wizję swojego szczęścia. Zazwyczaj zaczyna się ona w przyszłości… Kiedyś, jutro, za jakiś czas – zrobię… zmienię… doczekam się… Książki i filmy o poszukiwaniu szczęścia to bestsellery, programy coachingowe i motywacyjne – by to szczęście sobie jakoś przybliżyć sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Jest tylko jeden problem: chłoniemy szczęście z plakatów i sloganów, obiecujemy sobie  je odnaleźć, ale co zrobić, kiedy tego szczęścia chcemy już, teraz, natychmiast?!

I doskonale, bo tym razem niecierpliwość jest jak as w rękawie – zamiast planować drogę do szczęścia – lepiej złapać je od razu za nogi. Przecież cóż nam z obietnicy losu i uśmiechu „kiedyś tam”. Nie łudźmy się – jeśli dziś nie będziemy o swoje szczęście walczyć – jutro nie będziemy mieli do niego powodów!

A jak to u licha zrobić?

Postaw na dobre wiadomości

Poproś znajomego, partnera, siostrę – kogokolwiek, żeby opowiedział ci, co dobrego i pozytywnego go dziś spotkało. Będziesz zaskoczony tym, jak zaraźliwy jest optymizm i wiara w ludzi. Słuchaj uważnie tych historii, włącz się – pytaj o szczegóły. Zobaczysz, że czasem warto cieszyć się krótką chwilą, drobnostką. Posłuchać, że kogoś spotkało coś dobrego. Świat nie jest przecież taki zły, jak czasem się nam wydaje.  A to już powód do radości (i szczęścia).

To ćwiczenie pomaga się zmotywować do dążenia do celu. Oprócz tego pozwala na zweryfikowanie swoich pragnień i marzeń – a dzięki temu nas do nich przybliża. Często okazuje się, że bardzo długo gonimy zza czymś, czego tak naprawdę wcale nie chcemy.

Mieć poczucie kontroli nad swoim życiem – to potężny kawał szczęścia tu i teraz.

Pielęgnuj optymizm

I tu – wierzcie lub nie – jest proste ćwiczenie do wykonania. Według specjalistów wykonując proste ćwiczenie o pozytywnym wydźwięku, przybliżamy się  i zwiększamy swoje szanse na upragnione życiowe szczęście. Przez 15 minut wyobrażaj sobie swoja przyszłość w różowych barwach. Bez żadnych ograniczeń. Myśl o uczuciach, miłości, karierze, rodzinie, podróży, a nawet tych upragnionych pieniądzach – co tylko zechcesz. Jedyny warunek, to pozytywne wyobrażenia.

Unikaj smętnych  wampirów energetycznych

Są takie osoby, które najpiękniejszy dzień potrafią zamienić w koszmar – tylko swoim nastawieniem i obecnością. Jedno spojrzenie na ich umęczone twarze i już odechciewa ci się żyć, ba! zaczynasz żałować, że w ogóle wstałeś z łóżka (gdybyś tam został, nie spotkałbyś tej/tego…). Pamiętaj, że nie musisz w tym uczestniczyć. Śmieciowe relacje nie służą nikomu, nie daj się wciągnąć – odwróć się na pięcie i idź przed siebie.

Zasada uprawiania dobroci

Jest taka metoda praktykowania aktów dobroci. A dokładnie chodzi o to, by każdego dnia zrobić pięć miłych/dobrych rzeczy – następnie spisać je na kartce czy w dzienniku. Obojętnie czy będzie to zrobienie kawy dla żony, czy nieplanowany spacer z dziećmi w drodze do domu. Spisujcie swoją „dobroć” i popatrzcie na nią przez chwilę.

A jak to działa? To proste, jeżeli myślisz o sobie dobrze, uważasz sam siebie za dobrego człowieka – jesteś dużo bliżej szczęścia niż ci się wydaje. Spróbuj. Daj sobie powody by samego siebie polubić, podziwiać, szanować.

Przebaczaj

To trudne, ale bardzo do szczęścia potrzebne. Trudno cieszyć się życiem, które nieustannie nas przytłacza swoim ciężarem.

Przebaczenie nie oznacza zapomnieć, wygumkować przeszłość. Przebaczyć – nie znaczy nawet pogodzić się z tym, czego i tak już nie zmienimy, z przeszłością, to przede wszystkim uświadomić sobie wiele rzeczy i pozwolić życiu biec dalej, oswoić lub okiełznać swój ból i rozczarowanie. Pozwolić sobie na życie bez ciężaru, który tak naprawdę największy trdu sprawia nam – a nie osobie, która nas zawiodła. Przebaczenie doznanych krzywd może zając więcej czasu –  ale zawsze warto.

Naukowcy z Uniwersytetu w Miami zauważyli, że przebaczenie jest związane ze wzrostem zadowolenia z życia. Więcej pozytywnych emocji, a  mniej negatywnych – wpływa na lepsze samopoczucie i kondycję fizyczną. Wykazali również, że kto wybacza, już następnego dnia odczuwa większe szczęście.

Delektuj się chwilą

Bo żaden deszcz, tęcza, zapach skoszonej trawy nie będzie taki sam. Po co płakać nad swoim losem, jeśli zawsze znajdzie się choć jedna dobra rzecz, która uświadamia nam, jak wiele szczęścia możemy co dzień dostawać!


Źródło: lifehack.org


Lifestyle Psychologia

Coconut bowl, apetyczny przepis na lato z czekoladowo-kokosową granolą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 sierpnia 2016
coconut bowl
Fot. Instagram / hayleydoon
 

Lato trwa w najlepsze. Poszukując inspiracji na pyszne i kolorowe przekąski, warto sięgać po świeże owoce w każdej postaci. Teraz jest najlepszy czas na mieszanie smaków i ciekawe sposoby ich podania. Jedną z godnych uwagi propozycji jest coconut bowl, czyli pomysł na pożywne śniadanie ze smoothie w skorupie kokosa. 

Coconut bowl, łatwiej być nie może!

Aby wykonać to proste i smaczne cudeńko, potrzebujesz: 1 kokos → 1 mango → 1/2 szklanki płatków owsianych → 1/2 szklanki wiórków kokosowych → 3/4 szklanki miękkich daktyli → 2 łyżki oleju kokosowego → łyżka kakao  

Wykonanie:  Kokosa rozłup na pół (uderz kilka razy tępą stroną noża wokół jego osi, a następnie ostrą stroną po linii przechodzącej przez jego środek). →  Obierz mango ze skórki, wyrzuć pestkę i zblenduj na papkę. → Następnie zblenduj płatki owsiane, wiórki kokosowe i daktyle. →  W oddzielnym naczyniu wymieszaj olej kokosowy z kakao, aby powstała polewa i połącz ją z granolą. → Papkę z mango przełóż do miseczki i dodaj pozostałe składniki. Gotowe! Pamiętaj, że składniki możesz śmiało dobierać zgodnie z chęcią i ulubionymi smakami. Pomysłów na coconut bowl jest wiele!


źródło: www.elle.pl, Instagram

 


Lifestyle Psychologia

Życie kobiet w kraju, w którym to mężczyźni mają prawo głosu… Czy możliwa jest baśń z tysiąca i jednej nocy?

Małgorzata Mueldner
Małgorzata Mueldner
7 sierpnia 2016
Fot. iStock/Sami Sert

Czy kobiety żyjące w Emiratach Arabskich są zniewolone, czy buntują się podporządkowaniu mężczyzn i czy ich życie różni się bardzo od naszego – europejskiego? O współczesnej „baśni tysiąca i jednej nocy” rozmawiamy z Aleksandrą Chrobak, autorką książki „Beduinki na Instagramie” .

Małgorzata Mueldner: Być kobietą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to pech czy jednak przywilej?

Aleksandra Chrobak: To zależy jak się pojmuje szczęście. Większość kobiet, z którymi miałam do czynienia czuło się komfortowo w swojej roli, przekonywały mnie: „Islam jest dobry, bo nie musimy pracować, cały obowiązek utrzymania domu spada na mężczyznę, nie martwimy się rachunkami czy zepsutym samochodem. Cały dzień spędzamy w domu przy rodzinie, z dziećmi – to jest szczęście, to nas zaspakaja”. Z ich punktu widzenia, więc czują się uprzywilejowane, a nie uciśnione. Tam, gdzie my mówimy o kontroli, bowiem na wszystko niemalże wymagana jest zgoda męża, one mówią o opiece. Są to jednak kobiety, które urodziły się i wychowały w takiej kulturze, inaczej otaczającą rzeczywistość będą przyjmować np. Europejki.

Wiele młodych dziewczyn nadal marzy o życiu u boku egzotycznego szejka. Czy to życie ma szansę okazać się bajką?

Może, ale jest to bardzo mało prawdopodobne. Owszem, mężczyźni pochodzący z Emiratów są bardzo przystojni, zazwyczaj bardzo dobrze wykształceni i posiadają prawdziwą kindersztubę, potrafią dyskretnie adorować kobietę, ale też obsypać ją drogimi prezentami już na pierwszym spotkaniu. Dodatkowo roztaczają wokół siebie aurę władzy, emanują męskością… to jest coś, czego brakuje choćby Europejczykom, a co tak bardzo pociąga kobiety. Patrząc pod tym kontem, romans z „księciem” arabskim może więc być bajkowy – osuna kilka randek. O żyli „długo i szczęśliwie” będzie zdecydowanie trudniej i trzeba pamiętać o kilku faktach. W Emiratach Arabskich najwięcej wymaga się od pierwszej żony, ona bowiem najbardziej reprezentuje rodzinę i dlatego najlepiej, by była rodowitą Emiratką.

DSC_0765 (1)

Kobieta spoza kręgu kulturowego, z „innego świata” może być jedynie kolejną żoną dla przyjemności. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak wszędzie i we wszystkim, i pojawiają się małżeństwa mieszane. Dotyczy to zazwyczaj sytuacji, kiedy mężczyzna np. studiował za granicą i tam poznał dziewczynę, którą zdecydował się poślubić. Znajomości nawiązane w Emiratach, w czasie egzotycznych wakacji choćby w Dubaju, raczej ślubem się nie zakończą.

Często spotykałam dziewczyny, które prezentowały swoje wdzięki w skąpych kostiumach kąpielowych, cieszyły się, że „on” przedstawia je swoim kolegom i oczywiście miały nadzieję, że na zawsze pozostaną tymi jedynymi. Nic bardziej mylnego. Emiratczyk nigdy nie potraktowałby i nie pokazał w ten sposób swoje przyszłej żony, za bardzo siebie na to szanuje. Dodatkowo islam zezwala na poligamię i nawet w najlepszym kontrakcie małżeńskim nie może być zawarty zapis zakazujący poślubienia kolejnej kobiety. Istnieje jedynie możliwość uzyskania rozwodu w wypadku pojawienia się drugiej żony. Niestety, kobiety spoza kręgu kulturowego i pozbawione wsparcia rodziny zawsze uzyskają rozwód na gorszych warunkach niż rodowita Emiratka.

Pisze pani, że Emiraty Arabskie w ciągu zaledwie kilku dekad pokonały drogę od namiotów na pustyni do imponujących drapaczy chmur i trudno się z tym nie zgodzić. Czy światopogląd mieszkańców nie pokrywa jednak nadal pustynny kurz?

Światopogląd rzeczywiście ewoluuje wolniej, ale to nie znaczy, że nic się nie zmienia, i że ludzie nie są otwarci.  Emiratczycy nadal pozostają bardzo konserwatywni jeśli chodzi o kwestie dotyczące rodziny, ale w ich obyczajowości widać wiele wpływów z Europy Zachodniej czy USA.

DSC_0714 (1)

Zmienia się podejście do ubiorów, kobiety sięgają po kreacje z najsłynniejszych domów mody, a tradycyjna czerń osłaniających je abai bywa zastąpiona śmiałymi barwami. W Dubaju praktycznie nie nosi się nikabu, czyli pokazującej jedynie oczy zasłony na twarz, można zobaczyć też kolorowe chusty okrywające głowę. Dziewczyny farbują włosy na blond, starają się wyrazić swój charakter i podkreślić kobiece kształty.

Ale nadal jest to świat, w którym zwłaszcza kobiety obowiązuje wiele zakazów. Czy odmienność kulturowa może tłumaczyć współczesną formę niewolnictwa?

O współczesnym niewolnictwie można rzeczywiście mówić w kontekście zatrudnianych gosposi domowych i o tym piszę w mojej książce. Same Emiratki bez kwestionowania akceptują autorytet męża i nie postrzegają siebie, jako kobiet zniewolonych.

One korzystają z praw, które są im dane i poruszają się w wytyczonych im granicach.

Jeśli mogą studiować, to studiują. Zdarzają się też oczywiście ludzkie dramaty. W książce przytaczam historię młodej dziewczyny, która chce studiować, a musi poślubić, zgodnie z rodzinną tradycją, kuzyna i mimo, że jest dziewicą (co daje jej prawo pierwszeństwa) zostać jego kolejną żoną, bowiem akurat dla niej wolnego kawalera już nie starczyło. Dziewczyna ta pochodziła z bardzo konserwatywnej rodziny o korzeniach saudyjskich. W Emiratach jest bardziej liberalnie, zwłaszcza w dużych miastach.

Mąż jednak ma prawo pobić żonę, bo jest ona niejako jego własnością?

Widziałam i takie przypadki. Wtedy na ogół ingeruje rodzina kobiety i jest możliwy rozwód.  Niestety przemoc domowa w krajach muzułmańskich jest bardziej akceptowana społecznie niż w naszym kręgu kulturowym i to może oburzać, ale nie oznacza, że u nas jej nie ma. Patologia przejawiająca się w skłonności do przemocy obecna jest wszędzie, we wszystkich kulturach i na całym świecie.

Czy kobieta skryta za nikabem potrafi być w pełni szczęśliwa?

Może być szczęśliwa. Obecnie nie wszystkie kobiety noszą nikab, oczywiście im dalej na prowincję, tym więcej, natomiast w dużych miastach ta zasłona twarzy jest mniej widoczna. Trzeba jednak zrozumieć, że dla Emiratek nikab jest czymś naturalnym, jak dla nas bielizna, są do niego przyzwyczajone. Co nie oznacza, że nie poszukują momentów, kiedy mogą się odkryć, umalować, pokazać. Nikab nie zabija pragnienia poczucia piękna i seksapilu.

To, co mnie fascynuje w tych kobietach, to właśnie sposób, w jaki potrafią wyrazić siebie, mimo zasłoniętej twarzy. A osiągają to dzięki najrozmaitszym środkom, choćby makijażem oczu, przedłużonymi rzęsami, czy niesfornym kosmykiem włosów uciekającym spod chusty. Podkreślają swoją urodę piętrowymi złotymi tiarami i naszyjnikami, które ciągną do dołu ich łabędzie szyje. Muzułmańska zasłona nie oznacza wyzbycia się kobiecości.

Czy pani byłaby gotowa dla miłości ukrywać swoją twarz?

Nie. Nosiłabym abaje, ale nikabu nie. To są moje granice poświęcenia. Nie przeżyłabym też faktu, że życie męża i żony w Emiratach toczy się zupełnie innym torem. Żona pozostaje w domu bez żadnego wpływu na mężczyznę, a on nie rezygnuje z życia towarzyskiego i ma swój świat, w którym zawsze może pojawić się nowa miłość.

Za czym pani najbardziej tęskniła mieszkając w Emiratach?

Za trudnym do zdefiniowanie poczuciem swobody i wolności. Emiraty to nie jest demokratyczny kraj.

A za czym teraz pani tęskni?

Za „baśnią tysiąca i jednej nocy”. Za światem z ilustracji, za jego orientalną egzotyką, zapachami i pięknem. Za serdecznymi, nikabowymi kobietami – ich ciepłem i przyjaźnią.

 


Zobacz także

6 drobnych rzeczy, których introwertycy nienawidzą. Nie róbcie nam tego

Jak pozbyć się stresu i żyć zdrowiej w 14 dni? Wystarczy pięć zmian

Regulamin akcji „#30dnibezmleka”