Lifestyle

Ja ogarnąć szkolny chaos? Każdy ma swój sposób. Akcja „Rodzic wraca do szkoły”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 września 2017
Fot. iStock/Imgorthand
 

I jak pierwszy, a w sumie dzisiaj już drugi dzień szkoły. U nas afera, bo gdzie są buty na wuef, z czym kanapka do szkoły, i czy aby na pewno wszystkie zostało do tornistrów spakowane. Jeny to już kolejny rok szkoły, a schemat zawsze ten sam. Zamieszanie, chaos, nerwowość.

Choć z drugiej strony – jest zdecydowanie lepiej, prościej, bo mamy kilka wyrobionych i wprowadzonych w życie nawyków, które zdecydowanie ułatwiają nam wejście w rytm szkolny. Właśnie, bo o ten rytm tutaj chodzi, żeby wszystko biło w tym samym takcie. I można się brzydzić planowanie, kontrolowania, ale w przypadku szkolnego czasu (choć pewnie nie tylko) sprawdza się to idealnie.

Najważniejsze to mieć dobry plan. I to nie tylko szkolny, ale plan na całość szkolno-rodzinnego życia, tak by nie czuć się już po pierwszych tygodniach przytłoczonym ilością szczegółów, które trzeba ogarnąć. Bo jednak jest ich dość sporo, zwłaszcza gdy wchodzi się w to tuż po czasie, kiedy spać można było do woli, jeść śniadanie koło południa i improwizować właściwie o każdej porze dnia.

Każdy z nas ma swój sposób na jak najmniej bolesny powrót do szkoły, bo to, że dotyczy on także rodziców nie ulega wątpliwości. Jak ogarnąć w najlepszy z możliwych sposobów szkolny chaos?

1. Plan lekcji w widocznym miejscu

Tym, co zawsze się gubi nim zapadnie w pamięć jest plan lekcji. Ja wiem, że e-dzienniki ratują nam życie ze planem zajęć naszych dzieci on-line. Ale przyznajmy szczerze – nie zawsze w porannym szale mamy czas zajrzeć do internetu. Dlatego najlepiej plan lekcji przygotować i umieścić w miejscu, które jest widoczne. U nas wisi na lodówce, gdzie stopniowo dopisujemy zajęcia pozalekcyjne. Zawsze na hasło: „Mamo, czy ja mam dzisiaj wuef?”, które pada na pięć minut przed wyjściem sytuacja staje się łatwiejszą do opanowania.

2. Plan zajęć pozalekcyjnych

Nim zapiszemy dziecko na zajęcia dodatkowe warto wziąć pod uwagę kilka czynników – plan lekcji dzieci, nasz plan pracy, czas dojechania, dowiezienia dziecka na miejsce. I naprawdę ocenić to realnie, nie z hurra optymizmem, by połowę dnia spędzać później w korkach, tylko faktycznie na ile starczy nam czasu, chęci i zasobów. Dopasowanie zajęć do rytmu dnia rodzica jest niezwykle ważne.

3. Plan jedzeniowy

Można się z tego śmiać i pytać siebie, po co. Ale tak naprawdę kwestia organizacji jedzenia w roku szkolnym jest niezwykle istotna. Jeśli wasze dzieci jedzą obiad w szkole, to jeden problem z głowy, choć znam dzieci, które jedzą w szkole, wracają do domu i chcą drugiego obiadu. Ja już szkolne obiady odpuściłam, wolę dać jedną kanapkę więcej do szkoły, a obiad zrobić w domu. W tym roku w końcu wprowadziliśmy zasadę pięciodniowego menu. Dzieciaki piszą, co by chciały zjeść w tygodniu na obiad, ustalamy wspólnie i powiem wam – że to idealne rozwiązanie. Nie zajmuje głowy, nie odrywa myśli, a przede wszystkim wiemy, co jemy i jak. Podobnie ze śniadaniami. Naprawdę warto z góry zaplanować, co dajemy do szkoły, co jemy rano. To zwalnia nas z dodatkowego stresu i myślenia, czy aby na pewno mamy w domy wszystko, by dziecka głodnego do szkoły nie wypuścić.

4. Plan dobowy dnia

Rytm. Do niego wracamy, bo jest najważniejszy i wiem, że w tym rytmie najłatwiej się wszystkim odnaleźć. Dlatego warto na samym początku ustalić godziny odrabiania lekcji, nauki w domu, czasu na zabawę, kolegów, koleżanki, czas snu i porę porannego wstawania. Naprawdę funkcjonowanie przez pięć dni w tygodniu w ustalonym rytmie (wiadomo, że małe odstępstwa zawsze się znajdą) zdecydowanie ułatwia życie wszystkim domownikom, a też zmniejsza ryzyko kłótni i afer. Każdy wie na co i kiedy ma czas. Polecam. Można nawet wszystko spisać na planerze – choćby takim, jaki jest do wygrania w naszej akcji – idealnie nadaje się do wszelkich zapisek i ustalania planu, by uniknąć szkolnego chaosu.

A wy, jakie macie sposoby na opanowanie szkolnego chaosu? Napiszcie koniecznie w komentarzach pod tym tekstem. Na uczestników akcji czekają nagrody!


 

Akcja „Rodzic wraca do szkoły”

Zadanie konkursowe

Dwa razy w tygodniu będziemy publikować wpis dotyczący naszej akcji, w którym chcemy was zachęcić do przyjrzenia się sobie, dziecku, samej też szkole z początkiem roku szkolnego, tak, aby może ten rok przejść mniej boleśnie, z minimalnym stresem? Drugie zadanie to: napisz w komentarzu pod tym wpisem, jakie macie swoje sprawdzone sposoby na opanowanie szkolnego chaosu, tak by w miarę bezboleśnie wrócić po wakacjach do szkoły?

Wśród najbardziej aktywnych uczestników naszej akcji, wybierzemy laureatów, na których czekają nagrody.

Dodatkowo na każdego uczestnika naszej akcji czeka niespodzianka!

Dzięki uprzejmości Foot Medica, każdy kto weźmie udział w naszej zabawie i pobierze kod promocyjny, będzie mógł skorzystać z rabatu na badanie stóp dziecka/dzieci w 1 z warszawskich placówek FootMedica (ul. Ogrodowa 58 albo Wiertnicza 124). Ponadto dla mam, które skorzystają z badania stóp swoich pociech, czeka bezpłatna konsultacja podologiczna.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

KUPON RABATOWY MOŻECIE POBRAĆ TUTAJ (KLIK). Promocja obowiązuje do 7 października br..

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nagrody:

3 x voucher na zakupy w sklepie vox.pl o wartości 450 zł (każdy!)

Banner-Voucher-VOX-ohme

3 x zestaw składający się z  LAMPY WISZĄCEJ BULB i LAMPY KOMODOWEJ CORALL W KOLORZE BIAŁYM

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


logo wola

3 x voucher na zakupy w sklepie wola.pl o wartości 100 zł (każdy)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Be active colour od Woli

Aktywnie, sportowo i … modnie – oto najlepszy przepis na udany rodzinny wyjazd czy krótki wypad za miasto. Gdy już zdecydujemy o miejscu podróży warto skompletować wygodny strój. Pamiętajmy, by zwrócić uwagę także na kolory naszego ubrania. To, że barwy potrafią zmienić nasz nastrój widać zwłaszcza wiosną, gdy świat rozkwita żywymi kolorami, a my czujemy przypływ sił witalnych. Właśnie dlatego firma Wola, znana z produkcji skarpet dla całej rodzinny, przygotowała serię „Be Active” i „Be Active Colour” w najmodniejszych odcieniach sezonu. Gładkie czy wzorzyste, ale zawsze kolorowe skarpetki to ważny element garderoby miłośnika aktywnego odpoczynku. Wybierane przez kolejne pokolenia kobiet – dla siebie i dla całej rodziny, są gwarancją najlepszej jakości i niezbędnego podczas podróży komfortu.


Familiowo_Logo_new

2 x zestaw PLANER DLA UCZNIA – MAGNETIC (ZESTAW)

2 x zestaw – PLANER TYGODNIOWY I MIESIĘCZNY – PLANER DUO MAGNETIC

2 x zestaw – PLANER DWUTYGODNIOWY – PLANER DWA TYGODNIE MAGNETIC

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja trwa od 31.08.2017 do 30.09.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 15.10.2017 roku

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

 


Lifestyle

Krytykujesz innych? To świadczy najczęściej o twoich własnych problemach

Redakcja
Redakcja
5 września 2017
Fot. iStock/LittleBee80
 

O wiele łatwiej jest krytykować inne osoby, niż przyjmować na siebie krytykę dotyczącą nas samych. Zdarza się też, że chętnie wytykamy błędy innym, ignorując je we własnym przypadku. Często przypisujemy też innym negatywne motywy postępowania, których świadomie nie chcemy zauważyć u siebie. 

W podświadomości gromadzimy różne wzorce zachowań, których nie akceptujemy — one nas złoszczą, denerwują, irytują w zderzeniu z tym, co rozpatrujemy w kategoriach zachowań dobrych czy złych.

Projekcja i krytykowanie innych

W projekcji chodzi o to, by „kawałki” naszego Ja, z którymi z jakichś powodów się nie utożsamiamy, zrzucić na innych. Wytykanie błędów informuje o tym, czego nam podświadomie brakuje lub co nam przeszkadza. To pewien mechanizm obronny, którego używamy nie zdając sobie z tego sprawy. W ten sposób mózg stara się chronić nas przed tym, co może być bolesne, niewygodne lub niedopuszczalne w naszym odczuciu. Przypisując własne wady i słabości innym, staramy się wybielić to, czego nie akceptujemy u siebie. Krytykując innych, po prostu czujemy się lepiej, choć paradoksalnie, gdy nadmiernie skupiamy się na błędach innych, krytykujemy podświadomie samych siebie.

Można wyzwolić się z tego wyznaczając granicę, przestając zniekształcać fakty i szukając rozwiązania dla konfliktu, który toczy się w nas samych. Najczęściej jednak bywa to wręcz niemożliwe bez pomocy kogoś z zewnątrz (terapeuty), kto uświadomi miarę problemu. Warto przyglądać się sobie i innym z dystansu oraz kontrolować swoje ego. Im mniej przebłysku  „Ja” w naszych zachowaniach, tym łatwiej jest się uwolnić od nieświadomego projektowania i odsuwania od siebie trudnych informacji.


 

źródło: exploringyourmind.comterapia.pozaschematy.pl


Lifestyle

6 najgorszych rad, jakie dajemy naszym dzieciom. Nie zabijajmy w nich współczucia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 września 2017
Fot. iStock/Imgorthand

Większości rodziców zależy na tym, żeby ich dzieci były szczęśliwe, żeby osiągnęły sukces. Oczywiście definiujemy go w różny sposób, rozumiemy inaczej. I często, bardzo nieumiejętnie szafujemy słowami i zdaniami, które zamiast motywować i wspierać – dołują i szkodzą. 

Oto sześć, najgorszych z nich…

Mówimy: skup się na przyszłości

Powinniśmy im mówić: Żyj (lub pracuj) tu i teraz

Trudno nam utrzymać pełną koncentrację. Badania pokazują, że nasze umysły wędrują wokół przeszłości i przyszłości przez ok 50% czasu. To wywołuje negatywne emocje, takie jak gniew, żal i stres. Niezależnie od tego, czy ta przyszłość to w pojęciu dziecka dążenie do zdobycia jak najlepszych ocen, bycia przyjętym na studia, myślenie o niej zwiększa niepokój i lęk.

Mówimy: Stres jest nieunikniony, staraj się mocniej

Powinniśmy mówić: Naucz się odpoczywać i relaksować

Stres zbiera żniwo wśród coraz młodszych dzieci. Ich zmartwienia dotyczą ciągłej presji rodziców, by osiągały najlepsze wyniki w szkole, relacji z kolegami z klasy, życia rodzinnego… Nie napędzajmy tej maszyny. Pokażmy dzieciom jak oddzielić to, co naprawdę ważne od rzeczy mniej istotnych. Pokażmy im techniki relaksacyjne, uczmy uważności, odpowiednie techniki oddychania. Nauczmy je medytować.

Mówimy: Zajmij się czymś konkretnym, skup się

Powinniśmy mówić: Baw się dobrze, nie rób nic

Nie ma nic złego w beztroskiej zabawie i swobodnym poszukiwaniu nowych doświadczeń. Ponadto badania wykazują, że nasze mózgi są o wiele bardziej kreatywne, gdy nie jesteśmy skoncentrowani. Nie zapisujmy dzieci na tysiące zajęć pozalekcyjnych, nie wymagajmy od nich uczestniczenia we wszystkich szkolnych konkursach i olimpiadach. Dajmy im czas na samodzielną refleksję, odkrywanie, radość z tego, co najprostsze.

Mówimy: Rozwijaj swoje mocne strony

Powinniśmy mówić: Popełniaj błędy i naucz się akceptować porażki

Rodzice mają tendencję do wyszukiwania w dzieciach, na własną rękę, ich mocnych stron i etykietowania.  „Urodzony matematyk”, „od małego artysta”, „humanistka jak mamusia”… Takie „wkładanie na siłę”, osadzanie w jakiejś konkretnej roli, sprawia, że dziecko niechętnie odkrywa nowe zainteresowania, niechętnie próbuje nowych rzeczy.

Mówimy: Znaj swoje słabości i nie bądź „słaby”

Powinniśmy mówić: Traktuj się dobrze.

Uważamy, że krytyka jest ważna dla samodoskonalenia naszego dziecka. Ale czasami nie potrafimy postawić odpowiedniej granicy i krytykując, niszczymy. Stawiajmy dzieciom małe cele, tak, by nauczyły się nimi zarządzać. I nie bądźmy zbyt wymagający.

Mówimy: Dbaj tylko o siebie, bo nikt o ciebie nie zadba

Powinniśmy mówić: Okaż innym współczucie

Już od dzieciństwa kontakty społeczne są najważniejszym czynnikiem warunkującym zdrowie, szczęście, a nawet długowieczność. Posiadanie pozytywnych relacji z innymi ludźmi ma kluczowe znaczenie dla dobrego samopoczucia, co z kolei wpływa na nasze zdolności intelektualne i ostateczny, życiowy sukces. Dzieci są z natury współczujące i miłe. Nie zabijajmy w nich tego.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Karpacki Sekret

Jak przyciągnąć do własnego życia to, czego pragniesz?

Kocham cię, ale cię nie lubię. Jak to możliwe?

6 znaków, że jesteś Ziemskim Aniołem