Lifestyle

„Głupie te baby są i już! A może chłopa im trzeba?” Gdzie ukryta jest siła kobiet?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 czerwca 2017
Fot. iStock/francescoch
 

– Odprowadzam do szkoły wnuczki. Wcześnie rano smażę im placuszki bananowe. Niezła gromadka jest ich do ogarnięcia….Ale ciężko to było kiedyś. Cała młodość ciężka. Wykarmiłam tyle dzieci. Pochowałam dwóch mężów. Wojna przyszła. Trzy razy nas wypędzali. Teraz córkom pomagam. Chce Pani posłuchać?
Od kilku lat spotykam pod szkołą moich dzieci bardzo starszą uśmiechnięta panią. Kiedy się zatrzymuje żeby ze mną porozmawiać wydaje się wyższa. Stoi zawsze wyprostowana, z głową mimo wieku dumnie uniesioną do góry. Czasem zamieniamy kilka słów. Czasem tylko się do siebie uśmiechamy.
– Pyta pani skąd ja na to wszystko biorę siły? Tu, ze środka biorę.

Nad herbatą owocową rozmawiam z bliską mi kobietą – społeczniczką i feministką. Rozmawiamy o działaniu, nie poddawaniu się. O starzeniu i dlaczego to jest na boga takie trudne.

Co jakiś czas rozmowę przerywa nam dzwonek jej telefonu. – Tak, tak będę. Zajmę się tym, protest jest już gotowy.

(I jeszcze oczywiście – pomogę, załatwię, znajdę odpowiednią osobę).

Wracamy do rozmowy.

– Kobiece ciała są zazwyczaj miękkie. Miło się do nich przytulić. Ale uroda i płodność szybko przemijają. Co pozostaje?
– Wiesz, chyba to coś co jest w środku. Jakaś pewność w środku. Że sobie poradzę.

Nasze kobiece historie.
Kochamy. Chcemy się podobać. Szukamy w jego oczach zachwytu. Rodzimy dzieci. Krzątamy się, wciąż i wciąż. Wycieramy nosy i pocieszamy. I ciągle szukamy tego potwierdzenia. Próbujemy godzić różne role. I czasem po drodze gubimy swoje ciała. Garbimy się i coś nas przytłacza.

Baby to tylko jazgoczą (dlaczego te baby ciągle tak jazgoczą i jazgoczą – całkiem poważnie pyta na swoim profilu FB pewien mój znajomy).
Głupie te baby są i już! (reszta kolegów zgodnie rechocze). A może chłopa im trzeba?

Jaką codzienną i swoją opowieść tworzymy? W co wierzymy i co ma na nas wpływ?

Trzy lata temu złamałam nogę. Byłam wtedy początkującą nauczycielką jogi. Wszystko szło gładko i z górki ale przedobrzyłam. Przeciążeniowe złamanie sportowe. No jednym zdaniem – sama sobie złamałam nogę. Jak na osobę predysponującą do rangi nauczycielki pracująca również nad ciałami innych osób to sytuacja ta była dla mnie dość niezręczna. Oczywiście, że chwilkę się nad sobą porozczulałam, ale szybko ruszyłam do przodu. Wyciągnęłam wnioski a z kulami robiłam zakupy (kula jako wieszak na siatkę pełną buraków i marchewek sprawdzała się naprawdę dobrze), przy pomocy specjalnych obciążeń zaczęłam ćwiczyć obręcz barkową i mięśnie ramion. Chyba wtedy po raz pierwszy tak naprawdę poczułam moc w sobie. Teraz myślę, że takie małe porażki mogą być wzmacniające. Bo mobilizują do działania.
Próba, która mnie wzmocniła.

Jednak co by się stało gdybyśmy wobec tych drobnych przeciwności losu zachowały wyprostowaną sylwetkę? W warunkach cieplarnianych. Bo na macie do jogi. Lub w zwyczajnym życiu. Bo tak jest przecież o niebo łatwiej. Urdva Hasta czyli po mojemu – jogowemu ręce radośnie w górę. Victoria! Zaszczepmy się na gorsze czasy.
(A zresztą, może udając siłę – poczujemy ją? Czy to tak działa właśnie?)

Jutro znowu spotkam pod szkołą moich dzieci starszą panią. Zapytam ją o kilka ważnych spraw albo tylko się do siebie uśmiechniemy. A potem pójdziemy każda w swoją stronę. Patrząc prosto przed siebie z dumnie podniesioną głową.


Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna Szota-Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana i współtworzy projekt Sunday is Monday, nawołujący do dbania o siebie. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie! I do… spełniania marzeń! Dziewczyna ze Śląska 🙂


Lifestyle

7 prostych przepisów na dania z jagodami. Pysznie, kolorowo, ale nie zawsze słodko

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
18 czerwca 2017
Fot. iStock/BrianAJackson
Następny

Jagody są nie tylko pyszne, lecz także bardzo zdrowe. Leczą oczy, obniżają poziom złego cholesterolu oraz regulują poziom cukru we krwi. Posiadają zdolności bakteriobójcze i przeciwwirusowe, chronią przed wieloma chorobami i nowotworami. Dzięki dużej zawartości garbników pomagają zneutralizować szkodliwe produkty przemiany materii, poza tym wyłapują z organizmu toksyny.

Dlatego warto jeść jagody przez cały rok. Możesz spożywać je same lub przygotowywać z nich pyszne desery i słodkości oraz pikantne sałatki. Mamy dla ciebie kilka przepisów. Twoja rodzina i goście będą zachwyceni.

Źródło: huffingtonpost.com

Lifestyle

„Życie po rozwodzie jest pełne lęku, niepokoju i obaw. Jak ja sobie teraz sama poradzę?”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
18 czerwca 2017
Fot. iStock/Martin Dimitrov

Zobaczyłam, że mój poprzedni list przeczytało wiele kobiet i postanowiłam napisać do nich następny. Nie podam w nim złotych rad, ale podzielę się doświadczeniem, że każdy lęk kiedyś mija, a każda próba poznawania siebie samej, nawet ta z pozoru nieudana prowadzi nas w końcu do sukcesu.
Życie po rozwodzie jest pełne lęku, niepokoju i obaw. – Jak ja sobie teraz sama poradzę?- myślałam całymi dniami i nocami. – Co zrobię.

Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę chciała sprzedać dom, na pewno bym mu nie uwierzyła. Po rozwodzie dom to było jedyne miejsce, w którym moje poczucie bezpieczeństwa resztkami tchnień dawało o sobie znać.

Zamykałam za sobą drzwi i oprócz lęku i smutku, który mi wtedy towarzyszył, odnajdywałam jeszcze skrawki normalnej codzienności.
Pamiętam, myślałam, że jestem w stanie zrobić wiele, żeby tylko ten dom zatrzymać.

Miałam plan, że przestanę podróżować, robić zakupy, a może nawet jeść, żeby w chwili podziału majątku móc spłacić byłego męża i mieć w zamian mój bezpieczny dom.

Dzisiaj myślę, że kiedy po wielu latach ktoś od nas odchodzi, tracimy nie tylko tę osobę i siebie, jaką znamy, ale przede wszystkim właśnie poczucie bezpieczeństwa.Od tamtej pory minęło kilka lat.  Ja doświadczyłam, że jestem w stanie powoli,

pokonać każdy lęk i strach, żeby znowu, jak kiedyś, pięknie i spokojnie żyć. Nie po to, żeby byłemu mężowi, czy innym coś udowodnić, ale po to, żeby wstawać  rano i cieszyć się pogodą za oknem, kubkiem ulubionej herbaty, przeczytaną książką,  spotkaniem czy małym sukcesem w pracy.

Moje życie po rozwodzie przypominało życie dziecka, które uczy się chodzić. Tylko moje chodzenie to było poznawanie siebie. Dowiadywanie się co lubię, a czego nie. Próbowanie, doświadczanie i uczenie się niezależności. Często płakałam razem z deszczem. Innym razem wpadałam w czarne dziury tak głębokie, że nie było z nich widać nic, ale zawsze wtedy ze wszystkich sił starałam się znaleźć małe światełko,

które nadawało mi kierunek.

Potem robiłam plan i powoli krok po kroku do niego zmierzałam. Czasem z sukcesem innym razem nie, ale to działanie nadawało życiu sens i smak

I tak trafiłam do pewnej szkoły w Krakowie, która rozwijała nie moje kompetencje, ale pasje. Uczestniczyłam w różnych warsztatach. Malowałam, próbowałam jogi, tai chi i tańca.

Podróżowałam.

To wszystko nie było łatwe i proste, ale zrobiłam to. A kiedy nadszedł dnień, że nasz dom stał się mój, ja miałam już w sobie pewność, że taki dom, czyli jego klimat, duszę i ciepło mogę, stworzyć gdziekolwiek tylko zechcę. Bo bezpieczeństwo to nie mury, ale poczucie, że poradzimy sobie w różnych życiowych sytuacjach.

Dzisiaj podjęłam decyzję, że sprzedaję mój ukochany dom. Za kilka dni odbieram klucze do mieszkania z niewielki balkonem w cudownej okolicy. I wiem, że stworzę w nim piękne i bezpieczne miejsce. Pełne ciepła, klimatu i mnie.

Nauczyłam się, że każdy kryzys i upadek to rozwój. Musimy tylko podjąć taką decyzję, a potem wypatrywać słońca na horyzoncie i nie bać się doświadczać burzy i deszczu w życiu.

Każdy deszcz przestaje przecież kiedyś padać, a powietrze po nim jest czyste i rześkie, więc moknijcie, schnijcie i stawiajcie pierwsze kroki. Warto.

Ślę Wam wiele dobre myśli…

Maja


Zobacz także

7 letnich nawyków, które warto praktykować przez cały rok

Konkurs „Kreatywnie od kołyski”

Ciężki plecak, nos w książce i siwe włosy… Jak zadbać o kręgosłup ucznia? Ściągawka dla rodziców. Akcja #Oh!Szkoło, zadanie #5