Lifestyle

Genialna parodia w wykonaniu Maćka Stuhra. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej reklamy, musicie ją zobaczyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 maja 2017
Fot. Screen You Tube /Vivat Dominus
 

Macieja Stuhra kochamy od momentu kiedy w czasach studenckich, usiadł przy pianinie i ze sztucznym brzuchem parodiował Stanisława Soykę, a w stylowej peruce udawał Grzegorza Turnaua. Dziś proponujemy wam cudowną parodię youtuberskiego filmiku w wykonaniu naszego ukochanego aktora. Bo tylko on jest w stanie sprawdzić głębię ostrości pompona i zaobserwować, czy plecki się nie palcują :). Takie reklamy (bo filmik jest reklamą) lubimy najbardziej.

Miłego oglądania!


Lifestyle

Romans emocjonalny boli tak samo, jak zwykła zdrada. Przekonałam się, że to ona jest miłością jego życia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 maja 2017
Fot. iStock/elenaleonova
 

Najgorszy jest ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że ktoś, z kim byłaś tak bardzo blisko, że znałaś jego marzenia, czasem nawet myśli – wystarczyło ci jedno spojrzenie, by go zrozumieć – ten ktoś już nie ma serca dla ciebie. I że te marzenia, myśli, od kilku miesięcy są inne, bo też krążą wokół jednej osoby, którą ty już nie jesteś.  Zdrada fizyczna z pewnością boli, wyobraźnia podpowiada ci obrazy, scenariusze – jesteś tego pewna. Ale romans emocjonalny – tego nie sposób opisać. To odebranie ci bliskości nie do zastąpienia. To wstawanie rano z poczuciem, że przez kilka miesięcy budziłaś się obok kogoś, dla kogo jesteś już tylko przeszkodą, problemem, życiową komplikacją. Kto nie widzi już w tobie bratniej duszy, przyjaciółki, całego świata.

Nigdy nie podejrzewałam go o zdradę. Byliśmy ze sobą zawsze bardzo szczerzy, zawsze na siebie uważni. Stąd zmianę w zachowaniu mojego męża zauważyłam bardzo szybko. Zaczęło się od tego, że wracał z pracy (wcale nie coraz później) i zamiast, jak zawsze usiąść ze mną w naszej kuchni i porozmawiać czy zajrzeć do pokoju bliźniaków, kładł się w sypialni na łóżku z telefonem i klikał. Byłam pewna, że gra, czyta swoje ulubione artykuły, odpoczywa. Że jest zmęczony, potrzebuje trochę przestrzeni. Wieczorami leżał z laptopem, oglądał jakieś filmy instruktażowe ze swojej branży, przeglądał Facebooka. Nie pytał już, jak minął mój dzień, jak w przedszkolu, czemu jedno z dzieci ma na kolanie plasterek.

Kiedy zaczął się oddalać, coraz bardziej, ode mnie i od naszych synów, podejrzewałam depresję, ciężką chorobę, raka, wypalenie zawodowe, wszystko tylko nie to. Próbowałam rozmów – w spokoju i po dobroci i w nerwach, w desperacji i z płaczem, a on konsekwentnie odmawiał, tłumacząc się zmęczeniem. Powoli stawał się oschły, ironiczny, przykry – ja ciągle wierzyłam w jakiś głęboki, psychiczny kryzys, o którym w końcu mi powie. Kiedy tylko uda mi się do niego dotrzeć. A on, z czułego partnera, najlepszego przyjaciela zmieniał się w kogoś wrogiego, gburowatego, wiecznie nachmurzonego. Wspólna kolacja, film, wieczór – wszystko to przestało go interesować. Traktował dom jak hotel.

„Boli mnie głowa” – słyszałam, kiedy próbowałam przytulić się do niego w łóżku. „Idźcie sami – mówił, kiedy w weekend planowałam rodzinny spacer. Dzieci jeszcze jakoś tolerował, ale mnie… Ja go drażniłam. Czułam to. Nie podejrzewałam jednak, że jego serce zajął ktoś inny.

Z resztą romans? Jaki romans, kiedy on właściwie cały czas jest w domu? Żyłam iluzją, przyjmując najtrudniejszą konsekwencję jego nastroju – samotność. I trwało to dopóty, dopóki pewnej nocy nie obudziło mnie światło jego telefonu. Myśląc, że śpię pisał wiadomości korzystając z komunikatora tekstowego. Wtedy zrozumiałam. Wiadomości o 2giej w nocy? Do kolegów z pracy? Nie. Do koleżanki.

Przekonałam się o tym, nad ranem. Tej nocy już nie zasnęłam. Dwie godziny później, zabrałam mojemu śpiącemu mężowi telefon i zamknęłam się w łazience. Lista połączeń – wyczyszczona, SMSów brak. Ale tych niebieskich wiadomości nie wykasował. Przesuwałam je palcem, jedna po drugiej. Ułożyły mi się w historię, której wolałabym – w tamtym momencie – nigdy nie poznać.

Miała na imię Kasia, była o pięć lat młodsza ode mnie i całkiem niedawno rozstała się ze swoim narzeczonym. Na początku roku – dokładnie 9 miesięcy temu została nowym członkiem zespołu mojego męża. Trzy miesiące później, wyznali sobie miłość. Od tego momentu wysyłali sobie codziennie kilkaset wiadomości. Zdjęcia, rozmowy o wszystkim. O seksie – tym zakazanym, o polityce, o emocjach, o związkach, o mnie, o ich miłości.

Pisał, że jest jego bratnią duszą, drugą polówką, niespełnioną miłością, kobietą, o której zawsze marzył, ale nigdy wcześniej nie spotkał. Łzy spływały mi po policzkach. Znałam te słowa. Kiedyś kierował je do mnie.

Widziałam też, jak bardzo stara się jej pokazać z jak najlepszej strony. Nie obiecywał, że odejdzie do niej, dlatego, że chce zrobić wszystko „dla dobra dzieci”, które bardzo kocha. O mnie pisał per „ona”. „Ona” niczego nie podejrzewa. „Ona” nie dała by ci spokoju. „Ona” jest nieporozumieniem, ciągle tylko wyrzuty i wymagania.

Siedziałam na podłodze i wyłam zdławionym płaczem, zatykając sobie usta ręcznikiem. Nie zasłużyłam na te słowa, słowa które bolały podwójnie. Dla mnie gbur, dla niej, dla nowej miłości –  poeta, czuły partner, wspaniały ojciec. Ale też kłamał. Kłamał, że zajmuje się dziećmi, że właśnie gotuje dla nich obiad, bo ja znowu gdzieś wyszłam. Że wybiera buciki dla naszych synków, że idzie z nimi do parku.  Zagrał swoją rolę znakomicie. A mnie przedstawił jako złą żonę.

Rano zrobiłam dwie kawy, jak zawsze. Zaniosłam mu do łóżka, obudziłam go. Wzięłam go za rękę i zobaczyłam, jakie to dla niego trudne. On ten dotyk traktował jak zdradę ukochanej. Czyli, tej drugiej.

„Masz romans?” – spytałam, czując, że kolana mi miękną. – „ Nie – odpowiedział, ale widząc w moim ręku swój telefon zaraz dodał – my tylko ze sobą rozmawiamy. Ale to jest miłość mojego życia”. Wstałam, poszłam do kuchni, nie pamiętam jak szybko wyszedł z domu do pracy, ale wydawało mi się to wiecznością. Mój świat się zawalił.

Okazało się, że naprawdę w to wierzył. Wierzył, że rozmowy, te ukradkowe, nocą, że wyznania miłosne, rozmowy o mnie, o dzieciach, kłamstwa – że to nie zdrada. Bo przecież nie poszli ze sobą do łóżka, choć o tym marzyli, pisali, wyobrażali to sobie.

Mój mąż nie chciał odejść. Choć był zakochany, bał się bardzo reakcji całej naszej rodziny. Jak to będzie, kiedy zostawi nas i odejdzie do młodszej kobiety? Co oni nim pomyślą? Choć kochał, był tchórzem. Dlatego to ja zdecydowałam się na ten krok, ja odeszłam, ja wniosłam o rozwód. Dziś żyjemy swoimi życiami – on z nową, prawdziwą miłością – ja z dziećmi i nadzieją, że kiedyś poznam kogoś, dla kogo naprawdę będę całym światem.

Czy wybaczyłam? Wybaczyłam. Naprawdę, potrafię zrozumieć, że serce nie sługa. Potrafię uwierzyć, że kiedy się tak mocno kochasz, rodzina – kobieta, z którą spędziłeś kawałek życia i masz dzieci, przestają być ważne. Ale nadal cierpię i budzę się w nocy, z poczuciem,  Żeby się z tym pogodzić, trzeba chyba na nowo poukładać sobie w głowie pojęcia i wartości. Zrozumieć, że nikt do nas nie „należy”, że nikogo nie „mamy”. Że miłość nie zawsze jest gwarancją.  Że sercu drugiej osoby, nie da się zakazać czuć.


Lifestyle

12 książek, po które warto sięgnąć tej wiosny

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
13 maja 2017
Fot. iStock/portishead1

Tegoroczna wiosna wyjątkowo nie rozpieszcza nas pogodą – zamiast ciepłego słońca i bezchmurnej pogody, o której wszyscy już chyba marzą, zsyła nam chłód, deszcz i kapryśną aurę. Nie ma jednak co narzekać, znajdźmy pozytywy tej sytuacji – to idealne warunki na sięgnięcie po dobrą lekturę! Jeśli szukacie podpowiedzi i inspiracji, to jesteście w dobrym miejscu – mamy 12 propozycji, po które bez wątpienia warto sięgnąć. A gdy wiosna w końcu zdecyduje się pokazać, na co ją stać, weźcie koc, rozłóżcie go na trawie i czytajcie grzejąc się w słońcu!

Z dreszczykiem

„Pragnienie” Jo Nesbo

Harry Hole powraca! I znowu będzie musiał zmierzyć się z psychopatą, a w dodatku rozwiązać sprawę z przeszłości. Na kolejny tom powieści z norweskim komisarzem czekały miliony fanów na całym świecie, a Jo Nesbo swoją nową książka tylko potwierdza, że nie bez powodu nazywa się go liderem pisarzy kryminałów – „Pragnienie” czyta się świetnie, zagadka wciąga i intryguje, a Harry jest jak zawsze najlepszy i nie zawodzi.

„Raz na zawsze” Andreas Pflüger

Poznajcie młodą i utalentowaną Jenny Aaron, specjalistkę od przesłuchiwania tych, z których nic nie można odczytać i rozwiązywania spraw z gatunku nierozwiązywalnych. Jest bystra, inteligentna, silna, odważna i… niewidoma od kilku lat. Gdy upomina się o nią przeszłość, będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze starymi wrogami, ale też własnymi demonami. Debiutancka powieść Pflügera porywa, wciąga i zaskakuje – sami sprawdźcie!

„Zapisane w wodzie” Paula Hawkins

Nowa książka autorki bestsellerowej „Dziewczyny z pociągu”. Kilka dni przed śmiercią Nel dzwoni do swojej siostry, jednak Jules nie odbiera i odpowiada na jej prośbę o pomoc. Gdy Nel umiera, Jules musi zaopiekować się swoją siostrzenicą i wrócić w miejsce, z którego kiedyś uciekła. Odżywają dawno pogrzebane wspomnienia, tajemnice i instynkty – dlaczego zakole rzeki zwane Topieliskiem, tak bardzo przeraża kobietę?

Powieści warte poznania

„Ból” Zeruya Shalev

Czterdziestoletnia Iris spotyka swoją dawną miłość, Etjana. Ten moment wszystko zmienia- Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny, porzucić dotychczasowe uporządkowane życie i zadać bliskim ból. Mocna, poruszająca i wciągająca opowieść, w której autorka opisuje znane kobietom rozterki, dramaty i emocje, znakomicie wnika w ich psychikę i dusze.

„Złodziejka książek” Markus Zusak

Fantastyczna powieść, która na zawsze już zostaje z czytelnikiem. Powieść porusza trudny temat wojny, Holocaustu, ludzkiej natury w sposób przystępny, ale nie pobłażliwy czy lekceważący. Wraz z główną bohaterką uczymy się odczytywania sensu w bolesnych losach świata, poznajemy znaczenie przyjaźni, życzliwości i człowieczeństwa, które choć czasem wystawiane na ciężkie próby, wciąż gdzieś w nas jest. Pozycja obowiązkowa!

„Regulamin tłoczni win” John Irving

Doktor Wilbur Larch prowadzi dość nietypowy sierociniec – kobiety przyjeżdżają tutaj, by urodzić i zostawić dzieci lub usunąć ciążę. Jednym z wychowanków jest Homer Wells, który pomimo prób nie zdołał zaadaptować się w rodzinie zastępczej. Wychowywany pod okiem doktora wyrasta na jego prawą rękę, jednak wraz ze wzrostem świadomości i dojrzałości, jego poglądy stają się zupełnie inne od poglądów Larcha. Dodatkowo sprawę skomplikuje przyjazd dwójki młodych ludzi. Fascynująca, wciągająca i zachwycająca lektura, którą pomimo objętości (650 stron!) czyta się jednym tchem.

Znane z ekranów

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood

Witajcie w Republice Gilead, świecie który nie istnieje i dobrze – bo jest niczym wyjęty z koszmaru. Bohaterką książki jest tytułowa Podręczna – kobieta, która nie ma żadnych praw, której nie wolno czytać, myśleć i czuć, która musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość. Wydana w 1985 roku powieść Atwood znowu wraca na listy bestsellerów za sprawą telewizyjnego serialu – zanim jednak go włączycie, przeczytajcie koniecznie pierwowzór!

„Chata” William Paul Young

Filmową wersję powieści można właśnie zobaczyć w kinach, ale jak to bywa w przypadku adaptacji – lepiej najpierw przeczytać książkę! Mack, kilka lat po tragicznej śmierci córki, dostaje niezwykły list – list od samego Boga z zaproszeniem na weekend. Pełen obaw decyduje się na spotkanie, które będzie dla niego niezwykłym doświadczeniem.  Autor powieści zmusza czytelnika do niestandardowego myślenia o wierze i religii, wyjścia poza znane sobie schematy i dyskusji na temat własnych przekonań. Interesująca pozycja.

„Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery

Czas nadrobić lub przypomnieć sobie klasykę, bowiem niebawem ruda Ania zagości na ekranach za sprawą Netflixa! W wyniku pomyłki osierocona Ania Shirley trafia do domu Maryli i Mateusza Cuthbert na Zielonym Wzgórzu na Wyspie Księcia Edwarda. Od tej pory nic nie będzie już tam takie samo, bowiem dziewczynka to chodzące przygody i tarapaty. Klasyka, która każdy z nas zna ze szkoły – może warto sprawdzić, jak odbiera się ją będąc już dorosłym?

Coś dla ducha

„Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu” Rafał Ohme

Książka o emocjach napisane lekko, dowcipnie i inteligentnie, która czyta się jak powieść. Jak używać naszych emocji, by były dla nas motywacją? Jak pozbyć się złości? Jak zadbać o siebie, by lepiej dbać o innych? O tym i o wielu innych niezwykłych rzeczach dowiemy się z lektury książki, znajdziemy w niej przydatne wskazówki, a także przekonamy się, że człowiek to istota złożona przede wszystkim z emocji.

„Duchowe życie zwierząt” Peter Wohlleben

Peter Wohlleben, podobnie jak w bestsellerowym „Sekretnym życiu drzew”, prezentuje nam tajemniczy i nieznany świat przyrody.  Autor na podstawie badań i własnych obserwacji udowadnia, że jeśli chodzi o uczucia, to ludzie i zwierzęta są do siebie bardzo podobni. Niesamowite historie zwierząt pokazujące ich mądrość, współczucie, troskę oraz przyjaźń sprawiają, że książka fascynuje i wciąga.

„Jak oni pracują?” Agata Napiórska

Czy ciekawiło was kiedyś, co robią znani pisarze, ludzie nauki i sztuki, gdy zasiadają do pracy? Czekają na nagły napływ weny i natchnienia, a może mają ustalone godziny swojej działalności? Czy są zakładnikami nawyków i przesądów, a może wszystko im jedno gdzie, co i jak? Tego dowiecie się z lektury sympatycznych i niezwykle inspirujących wywiadów zebranych w książce.  Kto wie, może po jej przeczytaniu sami zasiądziecie do tworzenia?

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

3 rzeczy, których nauczyła mnie śmierć mojej matki

„Jestem rakowi wdzięczna. Za życie. Bo ja dopiero teraz żyję”

Żyć nie umierać? Nauczanie to ostatnia rzecz, jaką się uprawia w szkole. Najważniejsze są papiery