Lifestyle

Gdyby to kobieta udzielała wywiadu dla BBC… Obejrzyjcie parodię rozmowy, którą profesorowi przerwały jego własne dzieci

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 marca 2017
Fot. Screen YouTube / Jono and Ben/a>
 

Jak stać się gwiazdą Internetu? Połącz się na żywo ze znaną stacją telewizyjną i odpowiadaj na ważne pytania jako ekspert, a potem pozwól swoim dzieciom wtargnąć do twojego gabinetu. Ale nie wiem, czy uda ci się uzyskać taki efekt jak profesor Kelly.

Filmik pełen wpadek stał się hitem Internetu, a cała rodzina udzieliła potem wywiadu, w którym „BBC dad” , czyli profesor Robert Kelly i jego żona, Kim Jung-A, opowiadali o kulisach tego zabawnego wydarzenia.  Okazało się między innymi, że profesor do rozmowy założył jedynie „górę”, czyli koszulę, krawat i marynarkę, a na nogach miał… domowe dresy. Dlatego własnie nie mógł sam wyprowadzić dzieci, ani do nich wstać. Jego żona natomiast, oglądała wywiad męża na żywo (choć BBC nadaje z nieznacznym opóznieniem) i nie upilnowała dzieci.  Gdy tylko zobaczyła swoją córkę i syna na ekraknie telewizora, popędziła z odsieczą.

Internet kocha takie zabawne wpadki i oczywiście natychmiast pojawiło się w nim mnóstwo parodii tego zdarzenia. Koniecznie obejrzyjcie tę, w której pokazano, jak mogłaby wyglądać ta sama sytuacja, gdyby wywiadu udzielała kobieta. Okazuje się, że potrafiłaby wypowiadając się na ważne tematy  jednocześnie rozbroić bombę, nakarmić dziecko i odnaleźć zaginioną skarpetkę swoejgo męża. A i to, nie wszystko. Zobaczcie sami.

I orgyginalna „child gatecrash”:


Lifestyle

To ja, polski singiel! Wcale nie skaczę z kwiatka na kwiatek i nie szukam przelotnych romansów

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
18 marca 2017
Fot iStock/Mixmike
 

Obraz polskiego singla lansowany przed media jest jednoznaczny – hipster, hedonista, korzystający z życia karierowicz, któremu w głowie przede wszystkim wygoda, przygoda i dobra zabawa. Nosi się modnie, zarabia godnie, mieszka wygodnie i stylowo. Randkuje, próbuje i często unika pełnego zaangażowania, zadowalając się przelotnymi flirtami romansami. Król życia, można by rzecz – ale czy na pewno?

Już prawie co piąty mieszkaniec naszego rodzimego kraju żyje w pojedynkę – podaje Główny Urząd Statystyczny. To całkiem spora grupa, na temat której wiedza opierała się dotąd na stereotypach i przekonaniach, często błędnych i zniekształconych. Najnowsze badanie przeprowadzone na zlecenie portalu Sympatia.pl w grupie 2893 internatów w wieku od 18 do 65 lat pokazuje wyraźnie, że nie taki singiel straszny jak go malują, a część uzyskanych odpowiedzi będzie dla niektórych sporym zaskoczeniem.

Randkowanie według singla

Myślicie, że życie osób bez partnera to niekończące się randki i flirty? Kilka razy w tygodniu umawia się zaledwie 1 procent badanych korzystających z portali randkowych! Niemal połowa deklaruje, że miłosne spotkania zdarzają im się jedynie raz w roku, a 16 procent raz w miesiącu. Na randkę mogą zapraszać zarówno panie, jak i panowie, ale kobiety są bardziej tradycyjne w tym względzie – aż 67 procent z nich uważa, że to mężczyzna powinien wyjść z propozycją, podczas gdy dla męskiej większości nie ma to znaczenia.

Wartości i związki

Czym w życiu kieruje się singiel i jakie wartości wyznaje? Wcale nie liczy się dla nich kariera, majątek i sława, a rodzina (67%), miłość (58%), zdrowie (41%) i szacunek innych (26%). Aż 74 procent ankietowanych w wieku 18- 39 lat deklaruje też chęć posiadania potomstwa.

Niemal wszyscy badani stwierdzili, że szukają stałego związku – odpowiedziało tak aż 96 procent internautów. Jedynie niewielki odsetek pragnie relacji przelotnej lub marzy o posiadaniu jakiejkolwiek. Co ciekawe, w miłość do „grobowej deski” bardziej wierzą panowie (68%) niż panie (60%.) – upada zatem mit o nieczułych, racjonalnych facetach i wrażliwej, uczuciowej płci pięknej. Podobnie jest z miłością od pierwszego wejrzenia – to właśnie mężczyźni wierzą w nią częściej (62%, kobiety 54 %).

83 procent ankietowanych singli sądzi, że związek to przede wszystkim głębokie uczucie łączące dwie osoby, a od partnera oczekują przede wszystkim miłości, przyjaźni, poczucia bezpieczeństwa i wspólnie spędzanego czasu.

Kogo szukają i z kim sypiają single?

Skoro są sami, to pewnie wybrzydzają, szukają księcia/ księżniczki z bajki i nieistniejącego ideału. Może to i prawda, jeśli ideałem męskim jest inteligentny, zaradny, kochający, opiekuńczy, wierny i odpowiedzialny krótkowłosy brunet, a damskim inteligentna, uśmiechnięta, wierna, kochająca i wesoła długowłosa brunetka. Cóż, widocznie w kraju nad Wisłą nikt nie słyszał, że mężczyźni wolą blondynki

Seks dla singli, wbrew stereotypom, to nie jest nic nieznaczący akt, ale szansa na pogłębienie więzi z partnerem i okazja do okazania mu uczuć. 33 procent singli jest zdania, że na zbliżenie powinno się zdecydować dopiero wtedy, gdy pojawi się uczucie, a jedynie 4 procent uważa, że im szybciej, tym lepiej.

Poglądy i portfel

Ponad połowa samotnych osób ma poglądy prawicowe lub centroprawicowe. Nuda im raczej nie grozi, bowiem aż 91 procent deklaruje posiadanie hobby, a 66 procent lubi podróżować. Nieco ponad 1/4 ankietowanych przynajmniej raz w miesiącu odwiedza kino, 17 procent jada w restauracji, 8 procent chodzi na koncerty, a 6 odwiedza teatr lub galerie sztuki.

Aż 66 procent badanych zadeklarowało, że jest zadowolona ze swojej sytuacji finansowej, 1/4 sporadycznie korzysta z pomocy bliskich, 19 procent oceniło swoje finanse źle. Single do rozrzutnych nie należą – na randki przeznaczają zazwyczaj do 50 zł na osobę, przy czym panowie na romantyczne spotkania wydają dwukrotnie więcej niż panie.

Skąd te wyniki?

Dlaczego obraz singla wynikający z badań jest rozbieżny z powszechnymi przekonaniami? Być może nasyciliśmy się już modą na wyciskanie z życia wszystkich soków, na wolność, rozwój osobisty i pełną swobodę. Powoli wracamy do tradycyjnych wartości, takich jak rodzina, stałe związki, dom, i to właśnie w nich upatrujemy źródło naszej radości i satysfakcji. Bo przecież w gruncie rzeczy single to po prostu ludzie, którzy chcą porzucić swoją samotność i poczuć się kochani, akceptowani i szczęśliwi.

Źródła: www.sympatia.onet.pl   www.pokoleniesingli.pl


Lifestyle

Chciałam mieć wszystko, zostałam z niczym. Jeden romans, trzy zmarnowane życia.

Magdalena Lis
Magdalena Lis
18 marca 2017
Fot. iStock/oneinchpunch

– Ja ci od początku chcę zastrzec, że ja się w żadnym razie nie wybielam. Nie mam nic na swoją obronę. Żadne moje śpiewki nie dają mi na nic usprawiedliwienia – zaczyna mówić Agata. Zdrada to zdrada, zawsze oddala od siebie partnerów, nie wierzę tym, którzy mówią, że odnaleźli piękny krajobraz po wielkiej burzy. Nie wierzę, i nie uwierzę. No chyba, że i dla mnie wzejdzie kiedyś słońce – wzdycha.

Mieszkanie Agaty jest małe, ma zaledwie kilkanaście metrów kwadratowych. Na podłodze zniszczone linoleum, pod oknem wersalka, naprzeciwko lakierowana meblościanka. W rogu pokoju stoi piec kaflowy. Kawalerka w której mieszka dziewczyna mieści się na wysokim parterze starej kamienicy. Warunki daleko odbiegają od tych, które dziewczyna dotychczas miała.

– Nie mieszkam tutaj z wyboru, ale ewidentnie na własne życzenie. To całkiem niezła lekcja pokory. Jak to mówią? Mam co chciałam.

Agata ma dwadzieścia sześć lat, do niedawna była zaręczona. Mieszkała w dużym domu na obrzeżach miasta, pracowała w drukarni, w ocenie innych była takim typem osoby o której mówiono ‘szczęściara’. Mężczyzna u boku, dom z ogródkiem, ani złotówki kredytu, dobra posada w rodzinnej firmie przyszłego męża. Ładna, zgrabna, zadbana. Nic dziwnego, że była obiektem westchnień mężczyzn. Jednym z nich był jej kolega z pracy, Tomasz.

– Z narzeczonym nam się układało jakoś względnie dobrze. Ja jestem dość kapryśną osobą, on wielokrotnie wykazywał w stosunku do mnie dużo dobrej woli. Przymykał oko, angażował się w nasze wspólne życie, w życie domu. Myślałam, że jesteśmy sobie pisani, że tak już będzie zawsze. A później poznałam Tomasza.

Poznali się w windzie, Tomasz szukał pomieszczenia socjalnego, Agata się akurat wybierała na kawę. Wypili ją razem. Okazało się, że mają wiele wspólnych tematów i podobne spojrzenie na świat.

– Po kilkunastu minutach rozmowy wiedziałam już gdzie studiował, jakie filmy lubi, gdzie poprzednio pracował. Że jest singlem, że od niedawna mieszka w pobliżu, pokazał mi zdjęcia z wakacji, a ja nie chciałam końca tej rozmowy. Miał w sobie coś dziwnego, był jak magnes, który mnie do siebie przyciągał.

Wieczorem na służbowym parkingu Agata wcisnęła Tomaszowi do kieszeni swój numer telefonu. Miało to być niezobowiązujące, obiecał jej, że ją podszkoli z obsługi Excela, który był jego konikiem, a z którym Agata wciąż się borykała. Pierwszego sms-a przysłał jej już wieczorem. Napisał, że ten dzisiejszy lunch dał mu energię na cały tydzień, i że to w pełni jej zasługa.

– Narzeczonemu powiedziałam, że mam nowego znajomego, że zaoferował mi pomoc, że uprzedzam go, że czasem się spotkamy. On nie miał nic przeciwko temu. Wilk był syty i owca cała. Zaczęliśmy się z Tomaszem widywać. Jedna kawa, druga, obiad w mieście, spotkania u mnie w domu. Kiedyś wieczorem zabrał mnie nad rzekę, mogę powiedzieć, że byłam na tyle bezczelna, że pierwsza go pocałowałam. Nie protestował.

Od czasu tego pocałunku ich spotkania przybrały na sile. Agata szukała wrażeń, mimo iż potencjalnie niczego jej w życiu nie brakowało. O Tomaszu mówi, że był spełnieniem jej pragnień i fantazji. Nie owijała w bawełnę, uwodziła go na wszelkie możliwe sposoby.

– Ja po prostu chciałam go mieć, nie interesowałam się konsekwencjami, one dla mnie wówczas nie istniały. Żyłam chwilą. Stroiłam się do pracy, celowo przechodziłam wielokrotnie koło jego stanowiska. Zanosiłam mu rurki z kremem, które sama piekłam, używałam mocnych perfum, wyraźnie podkreślałam usta. Pisałam mu prowokacyjne sms-y. Uległ mi w końcu, wpadł jak śliwka w kompot. Cieszyłam się, gonitwa za króliczkiem okazała się być udana.

Agata nie przewidziała, że Tomasz może się w niej zakochać, nie przewidziała, że jej dobra zabawa skończy się tragicznie. Egoistycznie myślała tylko o sobie, nie rozumiała, że może zostawić kochanka w poczuciu krzywdy. Nie liczyła się z żadnymi uczuciami.

– Nie wróżyłam nam przecież happy endu, Tomasz doskonale wiedział, że nie jestem sama. Chciałam odskoczni, jakiegoś ognia, iskry która oderwie mnie od przyziemnego życia. Namiętności, zabawy, choć trudno mówić o zabawie, kiedy świadomie oszukuje się wieloletniego partnera. Ja myślałam, że mamy jasny, czysty układ, może to trochę wbrew logice, ale jednak. Zwyczajny romans, ot tyle. Bardzo się pomyliłam.

Agata podkreśla, nie chciała zrobić nic złego, choć wie, że brzmi to dziwnie. Twierdzi, że nie jest wyrachowana, że jakieś uczucie się między nią a Tomaszem zrodziło, ale miłością by tego nie nazwała. Tomasz myślał zgoła inaczej. Któregoś wieczoru wyznał jej, że jest ona kobietą jego życia. Dziewczyna się przestraszyła, poprosiła by odwiózł ją do domu. Zgodził się. Nazajutrz nalegał na spotkanie, Agata odmówiła, tego dnia świętowali urodziny jej narzeczonego w jednej z dobrych restauracji.

– Kiedy w progu lokalu stanął Tomasz, wiedziałam, że za moment stanie się coś złego.

Byłam bezradna, nie miałam na nic wpływu. Podszedł do nas, poprosił mnie na bok, był pijany. Mój narzeczony natychmiast zareagował, kazał mu opuścić restaurację. Tomasz wściekły wykrzyczał mu, że doskonale zna układ naszego domu, i wie jakie ramki mamy w sypialni, bo go do niej zaprosiłam. Miałam ochotę go uderzyć, zniknąć, zapaść się pod ziemię ze wstydu i zażenowania. Tomasz kontynuował, wszystko powiedział. Byłam zdruzgotana, w jednej krótkiej chwili zniszczył mi życie, wszystko w mig pękło niczym bańka mydlana.

Zachowanie Tomasza wynikało z chęci zemsty, z niemożności bycia z Agatą, z żalu z powodu jej utracenia. Chłopak wiedział, że ona się powoli od niego odsuwa. Działał irracjonalnie, bo był w niej szaleńczo zakochany.

Tego samego wieczoru Agata musiała wyprowadzić się z domu. Narzeczony w ogóle nie chciał z nią na ten temat rozmawiać. Pytana i postawiona pod ścianą dziewczyna do romansu się przyznała.

– Wykrzyczał mi, że zmarnowałam mu życie. Że myślał, że go kocham, a że to była tylko pozorna nic nie warta iluzja. Że myślał, że nasze życie ma solidny fundament, a ono jest zwykłym zamkiem na piasku. I że ja, jednym ruchem to wszystko zburzyłam.

Agata błagała narzeczonego o wybaczenie. Pakowała walizki i płakała. Prosiła o ostatnią szansę, chociaż na próbę, była gotowa na wszelkie ustępstwa i warunki, byleby tylko nie została sama.

– Był nieugięty. Kazał mi się zbierać. Kilka pierwszych nocy spędziłam u koleżanki, od pół roku wynajmuję to mieszkanie. Wiesz co jest najgorsze? Że o wszystkim powiedział naszym rodzicom. Moi do tej pory się do mnie nie odzywają. Mój niedoszły teść, okazał się być na tyle dobrym człowiekiem, że nie wyrzucił mnie z pracy. Utrata etatu nie ominęła jednak Tomasza, wyleciał z hukiem już nazajutrz od tamtego zdarzenia. Zmieniono mi jednak stanowisko i znacząco obcięto pensję, teraz ledwo starcza mi od pierwszego do pierwszego.

Kiedy opadły emocje, Agata stwierdziła, że skoro jej życie się rozpadło, to mimo początkowej nienawiści odezwie się do Tomasza. Wiedziała, że chłopak był w niej totalnie zakochany. Liczyła na to, że znajomość może być kontynuowana. Okazało się, że on – jak twierdził – niedawno kogoś poznał i że relacją z Agatą nie jest już zainteresowany.

– Wiele nocy przepłakałam – smutno uśmiecha się Agata. Teraz, kiedy kurz po bitwie opada, małymi krokami staję na nogi. Kilka ukradkowych uśmiechów, muśnięcia dłoni przy powitaniu. Niezobowiązująca pomoc, wspólne przerwy w pracy. Totalne rozprężenie, zatracenia zasad moralnych, ja za to wszystko zapłaciłam bardzo wysoką cenę. Do dziś ponoszę tego konsekwencje. Przekroczyłam wszelkie możliwe granice. Chciałam mieć wszystko, zostałam z niczym. Nikomu nie życzę dźwigania na plecach takiego ciężaru. Może moja historia będzie dla kogoś ku przestrodze. Bilans jest straszny. Jeden romans, trzy zmarnowane życia. I to w imię czego? Pewnej dawki złudzeń i kilku upojnych nocy. Nie było warto. Dzisiaj jestem tego pewna.

 


Zobacz także

Co to jest mantra? I jaka jest najlepsza dla twojego znaku zodiaku w 2019 roku? Co powinnaś sobie powtarzać

Jesteś wiecznie zmęczona? Zmień nawyki żywieniowe – jesteś tym, co jesz!

Bycie singlem jest w porządku? Akurat! Jak często oszukujecie samych siebie