Lifestyle

„To fajnie, że pomagasz żonie. Ja swojej nie pomagam, bo jak to robię, to Ona nie wykazuje żadnej wdzięczności”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 kwietnia 2017
Fot. iStock/GCShutter
 

Po sieci krążył jakiś czas temu taki wpis. Cóż… ilu facetów uważa się za część swojego domu i staje ramię w ramię do codziennych obowiązków nie oczekując wdzięczności?

Dzisiaj po południu, wpadł do nas znajomy. Przy kawie rozmawialiśmy o życiu, codziennych sprawach. W pewnej chwili powiedziałem: „Poczekaj chwilkę, pozmywam tylko i zaraz wracam.” Popatrzył na mnie jakbym co najmniej oznajmił, że idę budować rakietę kosmiczną. Odpowiedział z mieszanką zaskoczenia i podziwu: „To fajnie, że pomagasz żonie. Ja swojej nie pomagam, bo jak to robię, to Ona nie wykazuje żadnej wdzięczności, np. w zeszłym tygodniu umyłem podłogę i nawet nie usłyszałem dziękuję.” Usiadłem z powrotem i wyjaśniłem mu, że ja nie „pomagam” żonie, bo moja żona nie potrzebuje pomocnika – potrzebuje partnera. To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.

Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować. Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców. Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek. Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.

Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem znajomego, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą… Czy Ty Jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!

Mr G

Ps. Prawdziwa zmiana w naszym życiu zaczyna się w naszych domach, gdzie uczymy nasze córki i synów poczucia – Wspólnoty.

P.S. Jedni szukają autora, inni kopiują na swoich tablicach, bo skopiował ktoś inny. Najczęściej, jako źródło podawany jest Gentleman, więc z tym źródłem tę historię wklejamy.


Lifestyle

„Dom jest tam, gdzie nie musisz nosić stanika”, czyli 7 powiedzonek, z którymi zidentyfikuje się każda kobieta

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 kwietnia 2017
Fot. iStock/stock_colors
 

My, kobiety, potrafimy zaskakiwać, nawet same siebie :). Jesteśmy mistrzyniami w znajdywaniu rozwiązań na problemy życia codziennego i doskonale wiemy, co poprawia nam samopoczucie. Nie boimy się otwarcie mówić o swoich emocjach, nie bójmy się też się z siebie śmiać. Macie swoje ulubione, „kobiece” powiedzonka, z którymi się identyfikujecie? Koniecznie dopiszcie je do naszej listy… 😀

1

 

2

 

 

4

 

6

 

7

10


Lifestyle

A w naszej głowie ciągle pytania, w naszej duszy rozterki. Bo kobieta zmienną jest

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
23 kwietnia 2017
Fot. iStock/macniak

Podobno kobieta zmienną jest, ma wiele twarzy i różne oblicza, które trudno jest tak naprawdę poznać i przeniknąć. Nawet nasz wieszcz narodowy zarzucał nam niestałość i porównywał do wiatru. Cóż, nie ma się co obruszać, bo… wiele w tym prawdy – choć każda z nas rodzi się i umiera jako kobieta, to w ciągu naszego życia przechodzimy przez różne etapy, zmieniamy się, rozwijamy, inaczej patrzymy na świat, ludzi dookoła i same siebie.

Będąc w liceum myślałam o przyszłej sobie, tej za 20- 25 lat, niczym o starszej pani, która większość życia ma już za sobą, w głowie poukładane ma równo niczym od linijki i wie już niemal wszystko. Na początku studiów, słysząc jak dziesięć lat starsza kuzynka mówi, że właśnie teraz przeżywa swój najlepszy czas, pukałam się w głowę i myślałam, że to niemożliwe, że przecież to JA TERAZ mam najlepsze lata, a potem to już tylko echo dobrych wspomnień i starość, już z górki będzie. Teraz, świeżo po trzydziestce, wiem, że… nic nie wiem, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, ba! Mam apetyt na zdobywanie wiedzy tajemnej o życiu i dowiedzenie się, jak jeszcze zmienię się jako człowiek, jako kobieta. Bo zmieniamy się, drogie panie, przez całe życie i zmieniają się także towarzyszące nam rozterki, refleksje i pytania.

Pociągnęłam za języki znajome kobiety w różnym wieku – od debiutujących w roli dorosłych po takie, które są już na emeryturze i mają wnuki. Oto, czego się dowiedziałam.

Dwudziestolatki, czyli ja w oczach innych

Piękny to czas, gdy ma się 20 lat! Głowa pełna jest ideałów, planów i pomysłów na życie, a serce otwarte na miłość, której szukamy dookoła. Dwudziestolatki bawią się, ale też boją – są na pierwszym etapie dorosłości i dopiero poznają na czym ona polega i jak to się w ogóle je. Niby dorosłe, ale najniżej w hierarchii, muszą dostosować się do starszych kolegów i koleżanek w pracy, zasłużyć na ich uznanie i pokazać, że pomimo wieku można im zaufać i na nich polegać. Zadają sobie pytania:

Kim jestem?

Kim chcę być?

Co myślą o mnie inni?

Jak mnie postrzegają?

Co chcę robić w życiu?

Co chcę osiągnąć?

Szaleć jeszcze, czy myśleć już o ustatkowaniu się?

Trzydziestolatki, czyli wiek przełomów

Och, te gorące trzydziestki – gorące, bo w ich głowach aż kipi od pytań i rozterek! To wiek, w którym kobiety mają ogromne przemyślenia, refleksje i analizy. Z jednej strony pragną już stabilizacji i bezpieczeństwa, z drugiej chcą bardzo wielu rzeczy na raz i drzemie w nich przekonanie, że stać je na dużo więcej, że jeszcze nie pokazały wszystkiego. Często nie są pewne swojej drogi życiowej, zmieniają kierunek, próbują nowości, wprowadzają modyfikacje. Kobiety w tym wieku stają się mniej podatne i zależne od opinii innych osób, ale nadal są one dla nich istotne. Pytania, jakie sobie zadają to:

Czy jestem szczęśliwa?

Czy jestem sobą?

Co chcę zmienić?

Czy ON jest tym jedynym?

Czy mam jeszcze szanse na znalezienie prawdziwej miłości?

Czy chcę być matką?

Czy jestem dobrą matką?

Jak pogodzić różne sfery mojego życia?

Czy to już wszystko, co jestem w stanie osiągnąć?

O czym tak naprawdę marzę?

Czterdziestolatki, czyli teraz, kurde, ja!

Czterdziestolatki nie boją się już stawiać siebie w centrum, tupnąć nogą i powiedzieć wyraźnie, czego chcą i oczekują. Wychodzą z założenia, że jeśli ktoś ma z nimi problem, to jest to wyłącznie jego problem. Swoje już przeszły, mają niemały bagaż doświadczeń, ale wcale nie zamierzają osiąść i zwolnić tempa- przeciwnie, często właśnie teraz włączają drugi bieg i stawiają na siebie i swój rozwój. Kryzys wieku średniego? Egoistyczne ryczące czterdziestki? Nazywajcie to jak chcecie, one nie będą się przejmować waszymi opiniami, a same zastanawiają się nad tym:

Czy nie zmarnowałam szansy?

Czy mój związek się nie wypalił?

Czy jestem szczęśliwa z tym, co mam, co osiągnęłam?

Czy mogę jeszcze spełnić swoje marzenia?

Czy jestem już stara?

Czy jestem nadal atrakcyjna?

Co jeszcze chciałabym zrobić w życiu?

Co muszę i chcę zmienić?

Pięćdziesięciolatki, czyli druga młodość

Życie po pięćdziesiątce przypomina drugą młodość – kobiety odkrywają nowe pasje i zainteresowania, nowe wymiary doznań i przyjemności. Teraz mają w końcu czas na realizację pragnień z młodości, które kiedyś zepchnęły na dalszy plan i odłożyły na później. Nie boją się, nie przejmują tym, co myślą o nich inni, dobrze już wiedzą, że lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż że nie miało się odwagi spróbować. Nie znaczy to jednak, że są zapatrzone wyłącznie w siebie i nie mają żadnych przemyśleń i refleksji na temat własnego życia – oto pytania, które im towarzyszą:

Czy dobrze wychowałam swoje dzieci?

Czy mój związek jest/ był szczęśliwy?

Co zmieniłabym w przeszłości?

Jak inaczej poukładałabym swoje życie?

Dlaczego kiedyś poddałam się i odpuściłam?

Co jeszcze zamierzam zrobić/ zobaczyć/ przeżyć?

Czy mogę się jeszcze podobać innym?

Jak zagospodarować zyskany czas wolny?

Sześćdziesięciolatki (i więcej), czyli początek podsumowania

Kobiety w wieku sześćdziesięciu lat i więcej zaczynają powoli podsumowywać swoje życie i wspominać młodość, przeszłość, ale nie znaczy to, że stają się biernymi obserwatorkami rzeczywistości i nie mają planów i marzeń! Ich skłonność do refleksji związana jest z emeryturą, dorosłością dzieci i pojawieniem się wnuków. Panie w tym wieku mogą przyjąć dwie różne postawy – część czuje spokój i pogodzenie się ze swoim życiem, inne odczuwają żal i obwiniają los o niepowodzenia i porażki. Pytania, które towarzyszą im nam na tym etapie to:

Czego żałuję?

Co osiągnęłam?

Co by było, gdyby…?

Za co jestem najbardziej wdzięczna?

Czy moje życie jest spełnione?

Ile jeszcze życia mi zostało?

Inaczej będzie wyglądać życie wielodzietnej matki, a inaczej starej panny, ale mimo tych różnic każda z nich przeżywać będzie osobiste rozterki i trudności. Oczywiście, pytania, które sobie postawimy zależą od naszej indywidualnej sytuacji życiowej i mogą pojawić się wcześniej lub później, nieco zmienione, nie wszystkie dokładnie takie jak tutaj. Kobieta zmienną jest i nic w tym złego, taka już jej natura.

Na jakim etapie wy jesteście? Jakie pytania wam towarzyszą? Podzielcie się z nami swoimi przemyśleniami, czekamy na wasze opinie!


Zobacz także

slushy

Szukasz orzeźwienia na letnie wieczory? Spróbuj (bez)alkoholowe slushy

9 zdań, których inteligentny człowiek nie powie… A tobie się zdarza?

Każdy ma w sobie wariata, a Ty?