Lifestyle Uroda

Jak emocje odznaczają się na twojej twarzy i skórze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
31 października 2017
Fot. iStock/RyanJLane
 

Wiemy już, że emocje „zawieszają się” w naszym ciele, powodując dyskomfort fizyczny, a nierzadko – poważny ból. Warto też pamiętać o tym, że nasze uczucia widać również na naszej skórze i – dosłownie – twarzy. To, w jakim jesteś nastroju, wpływa na stan twojej skóry, może przyczynić się do powstawania zmarszczek, matowienia cery, tworzenia się „pajączków”.

Stres, gniew, smutek, wstyd i strach to niektóre z podstawowych emocji, które towarzyszą nam chyba każdego dnia, a każda z nich ma niekorzystny wpływ na naszą skórę. Jak bardzo, to zależy od tego jak długo trwa ów stan emocjonalny. Długotrwałe wahania nastroju odciskają trwalsze i nieodwracalne efekty na naszej skórze. Podobnie, dobry i radosny nastrój przynoszą skórze pewne korzyści.

Gniew

Gniew wpływa na nasze mięśnie twarzy. Prócz tego, opóźnia gojenie się skóry, umacnia zmarszczki i przyczynia się do powstawania ciemnych plam. Ludzie, którzy się często złoszczą borykają się z takimi problemami jak wysypka, pokrzywka, brodawki, wypryski i trądzik.

Smutek

Jednym z najniebezpieczniejszych nastrojów dla naszej urody jest niepokój i uczucia towarzyszące depresji. Smutek to automatycznie wyższy poziom kortyzolu we krwi, co prowadzi do przedwczesnego wypadania włosów, przebarwień skóry i zmian hormonalnych, które mogą powodować przyrost masy ciała. Ciągłe marszczenie brwi może pogłębić zmarszczki na twarzy. Problemy ze snem oczywiście odbiją się negatywnie na wyglądzie naszej skóry w okolicach oczu (cienie, „poduszeczki”) i spowodują zmatowienie cery.

Wstyd

Kiedy się wstydzimy, receptory neuropeptydowe w naszej skórze otrzymują mieszane sygnały z mózgu, powodując przewlekłe obrzęki naczyń krwionośnych i zakłócając nasz sen.

Stres

Niektórzy naukowcy uważają, że istnieje specjalny rodzaj trądziku wywołany stresem. Ale to nie wszystko, stres może również zaburzyć produkcję kolagenu. Bez nowego kolagenu twoja skóra stanie się cieńsza i słabsza. Co więcej, zły nastrój powoduje odwodnienie.


Na podstawie: workswithwater.com

 


Lifestyle Uroda

Kolejny związek okazał się porażką i znowu zwalasz winę na niego. Czas wspomnieć swoje dzieciństwo

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
31 października 2017
Fot. iStock/mammuth
 

Nikt nie ma wątpliwości, że traumy z dzieciństwa mają ogromny wpływ na nasze dorosłe życie. Bezpośrednia przemoc, molestowanie seksualne, śmierć bliskiej osoby często wymagają wieloletnich terapii. Szczególnie, gdy pomoc specjalistów nie pojawia się w porę – wtedy, gdy trudne doświadczenia miały miejsce. Czasem jednak dzieciństwo może przebiegać na pozór normalnie, a i tak powoduje, że nie potrafimy odnaleźć się w dorosłym życiu i budować relacji z innymi.

„Pamiętam, że nigdy mnie nie przytulała”

– Moja mama była zawsze bardzo opanowana. Nie potrafię przypomnieć sobie żadnej sytuacji, w której na mnie nakrzyczała. Nie mówiąc już o tym, żeby podniosła na mnie rękę. Tego nie mogę jej zarzucić – opowiada Kaśka. Czy to oznacza, że miała bezstresowe dzieciństwo? Wręcz przeciwnie. Kaśka, 32-letnia dziś kobieta, nie potrafi także przypomnieć sobie żadnej sytuacji, w której matka ją przytuliła czy zapewniła o swojej miłości. Była zimna. – Pamiętam moment, gdy szłam do pierwszej klasy. Bardzo się denerwowałam, ponieważ nie chodziłam wcześniej do przedszkola i nigdy nie przebywałam w większej grupie dzieci. Płakałam przed wyjściem z domu, a mama kucnęła przede mną i powiedziała, że mam natychmiast wziąć się w garść zamiast odstawiać histerię. Niby bzdura, a tak bardzo to utkwiło mi w pamięci. Rzadko potem pozwalałam sobie na histerię.

Więź emocjonalna matki i córki jest jedyna i niepowtarzalna. Ma wpływ na to, czy córka jako dorosła kobieta będzie potrafiła odnaleźć się w życiu, zbudować relacje. Ponieważ Kaśka nie doświadczyła w dzieciństwie ciepła i wsparcia, nie mogła dzielić się swoimi emocjami, dziś nie potrafi okazać miłości partnerowi. – Szczerze mówiąc, to ja nie wiem, czym jest miłość – mówi.

„Zawsze oczekiwali ode mnie samodzielności”

– Jestem najstarszym dzieckiem w mojej rodzinie. W dzieciństwie musiałam często zajmować się młodszym rodzeństwem. Mną nie opiekował się nikt. Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale pamiętam, że czasami ja, 13-letnia dziewczynka zostawałam sama w domu z 2-letnim bratem i 6-letnią siostrą. To chyba cud, że nic złego się nie stało – opowiada Patrycja. W jej rodzinnym domu brakowało wsparcia i stabilizacji, role zupełnie się pomieszały.

Patrycja sama o sobie mówi, że jest niestabilna emocjonalnie. Z jednej strony nauczyła się ogromnej samodzielności i w codziennym życiu jest kobietą niezależną, jednak gdy na horyzoncie pojawia się mężczyzna, staje się bezbronną kobietą. – Bardzo potrzebuję uwagi i troski. Chyba wciąż szukam kogoś, kto się mną zaopiekuje.

„Nie przyszła na żadne przedstawienie”

Iza jest jedynaczką. Matka wychowywała ją samotnie. Nie była jedną z tych matek, które uciekły w alkohol i przygodne znajomości. Ona postanowiła zapewnić swojemu dziecku godne warunki. To jednak sprowadzało się do tego, że Iza całe dnie spędzała w przedszkolu, a później w szkole i na świetlicy. – Mama pracowała w sklepie i brała nadgodziny. W weekendy sprzątała w domach. Owszem, miałam co jeść i założyć na siebie, ale mamy nigdy przy mnie nie było. Gdy nie była na przedstawieniu w szkole, choć grałam główne role – opowiada.

Przyznaje, że nigdy nie czuła się kimś ważnym w życiu matki. Jej rodzicielka chciała udowodnić światu, że da radę. Nie podołała jednak w macierzyństwie. – Moja przyjaciółka, która jest psychologiem, powiedziała mi kiedyś, że moje małżeństwo rozpadło się z powodu moich kompleksów. Prawdą jest, że zawsze brakowało mi pewności siebie. Czuję, że nie zasługuję na miłość i uwagę.

„Na wszystko musiałam zasłużyć”

Nagradzanie dobrych uczynków sprzyja rozwojowi bardziej niż karanie za złe zachowanie. Problem pojawia się wtedy, gdy nagrodą są zwykłe czułe słowa, przytulanie czy zaufanie. To, co powinno być dawane dziecku bezwarunkowo. – Jeżeli posprzątałam pokój, tata wieczorem czytał mi książkę. Jeżeli byłam niegrzeczna, zasypiałam w samotności. Nigdy nie usłyszałam od mamy zwykłego „kocham cię”. Zawsze kochała mnie za coś. Za to, że byłam grzeczna na urodzinach ciotki, za to że przynoszę dobre oceny, za to, że dostałam się do dobrej szkoły – wylicza Aneta.

Najprawdopodobniej dlatego w dorosłym życiu ma problem z zaufaniem do drugiego człowieka. Uważa, że na wszystko musi zasłużyć. Kontroluje swoje zachowaniu i często robi coś wbrew sobie, by zasłużyć na miłość i szacunek. W bezwarunkową miłość nie wierzy.

„Niewiele pamiętam z okresu dzieciństwa”

Ani wiele udało się wyprzeć. Czasem po nocach budzą ją wspomnienia. Pojedyncze sytuacje, gdy ojciec bił matkę. Twierdzi, że na przestrzeni lat udało jej się przepracować traumy z dzieciństwa. Rzadko wraca pamięcią do domu, gdzie alkohol lał się strumieniami, a przemoc była na porządku dziennym. Jest wdzięczna losowi, że ona sama się nie stoczyła i nie wylądowała w poprawczaku.

– Może i wyrosłam na ludzi, ale co z tego, skoro nie potrafię znaleźć sobie normalnego faceta? Wdaję się w toksyczne relacje z facetami, którzy krzywdzą mnie i ranią. Co ciekawe, to nie ja odchodzę. Zawsze jestem porzucana – opowiada Ania. Dodaje, że w sumie to woli takie rozwiązanie. Dzięki temu może postawić się w roli ofiary.

Trudności w budowaniu relacji w związku mają różne przyczyny. Czasem chodzi po prostu o nieumiejętną komunikację lub jej brak. To umiejętność, którą nabywa się nie tylko w dzieciństwie, ale także przez całe życie. Innym razem problemem są urazy, powstałe na etapie rozwoju psychicznego i emocjonalnego. Za niepowodzenia w związku często jednak obwiniamy drugą stronę. Tak po prostu jest łatwiej. Po co rozdrapywać rany i wspominać dawne krzywdy? Niestety, czasem to jedyny sposób, by poradzić sobie w dorosłym życiu.


 

Na podstawie: Charaktery/Psychology Today


Lifestyle Uroda

Obiad azjatycki za mniej niż 10 złotych prosto z… Biedronki. Sprawdziłyśmy. Produkty, które warto kupić i z nich wyczarować orientalne potrawy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 października 2017
Fot Fot. Flickr/Jakub Szestowicki / CC BY 2.0/

Lubicie kuchnię azjatycką? A może zawsze chcieliście spróbować, ale po pierwsze – szkoda wam wydać kasę w restauracji na coś, co może wam zwyczajnie nie smakować. Po drugie – jak znaleźć dobrą azjatycką knajpę? To też nie jest proste, a opinie na Facebooku potrafią być bardzo zróżnicowane.

My mamy dla was proste rozwiązanie. Wybrałyśmy na się do Biedronki, żeby sprawdzić, co kryje się pod hasłem „Kuchnia Azjatycka” i powiemy wam szczerze, że wystarczą szybkie zakupy w popularnej Biedronce i na kolację możemy zaserwować potrawy, które przeniosą nas czy to d Indii, czy do Tajlandii, a nawet do Japonii. Co wy na to?

Domowe sushi? Nic prostszego

Osobiście kocham sushi, ale nigdy nie robiłam w domu, bo zwyczajnie bieganie i szukanie składników to kompletnie nie dla mnie. Tymczasem wchodzę do Biedronki i co widzę?

Ryż do sushi za 3,45

Suszone prasowane algi nori za 4,99 zł (5 sztuk)

Pasta wasabi 5,99

Młody imbir za 3,99 zł

Sos sojowy – można kupić za 7,99

Arch. prywatne

Arch. prywatne

23131347_834998826678585_1610302677_o

Arch. prywatne

23131372_835001513344983_1929171237_o

Arch. prywatne

23157759_834998693345265_1894034304_o

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Do tego wystarczy kupić awokado, kawałek łososia, serek – też dostępne w Biedronce i właściwie uczta sushi w domu gotowa. I to wcale nie za 69 złotych dostarczonych kilka marnych kawałków, ale spora ilość, którą domownicy mogą się poczęstować, za jakieś maksymalnie 30 złotych (wiadomo, że wszystkich składników nie zużyjemy). Co wy na to? Bo ja dziś wieczorem mam zamiar zrobić swoje pierwsze własnoręczne sushi. Instrukcję jak przygotować sushi znajdziecie choćby TUTAJ – w wersji dla leniwych.

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Domowa tajska zupa? Banalnie prosta

Wychodzicie z Biedronki z pastą Tom Yum, a w domu błyskawicznie robicie tajską zupę. Jak? Przepis znajdziecie na opakowaniu pasty. W garnku gotujecie około 480 ml wody, dodajcie pastę Tom Yum, około 250 gram mięsa do wyboru – kurczak, owoce morza,mogą być także pieczarki. Całość dusimy do momentu, aż mięso się ugotuje. Całość posypujemy świeżą kolendrą. Banalne prosta, a to porcja dla 2-3 osób. Wiecie za ile? Pasta kosztuje 2,99 złotych, pierś z kurczaka około 3,50 złotych, a w promocji w Biedronce są także krewetki – 225 g dostaniemy za 8,99 złotych. Zatem porcja wykwintnej, bo z krewetkami zupy tajskiej w domowym wydaniu, kosztować nas będzie około 4 złotych. Warto spróbować.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Obiad po indyjsku? Żaden problem

Chcecie spróbować kuchni indyjskiej? Nie musicie wyjeżdżać (choć pewnie kuchnia indyjska na miejscu nie ma nic wspólnego z tą, którą przygotowujemy w domu), żeby choć trochę poznać jej smaki. Obiad w 10 minut? Wybieracie się do Biedronki i z półki bierzecie gotowy sos z mieszanką tradycyjnych indyjskich przypraw. Od was zależy, czy weźmiecie ten z czerwoną papryką, cebulą i kokosem, czy z wiórkami kokosowymi, jogurtem i pomidorami, a może ze śmietanką cebulą i czosnkiem? Koszt sosu to 4,49 złotych. Można go dodać do podsmażonych warzyw, mięsa lub ryby. Prawda, że banalne? A porcja w zależności od dodatków kosztować będzie około 5 złotych.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Makaron inaczej

Ile można jeść włoskich past? Czasami warto spróbować czegoś nowego. Wystarczy kupić makaron chiński, ugotować. Na patelni podsmażyć warzywa, kurczaka, krewetki – dodatki jakie chcecie i lubicie, dodać chrupiących pędów bambusa chociażby, żeby smak był orientalny, wybrać przyprawy do smaku i gotowe. Makaron chiński kosztuje 3,85 zł – a jaka miła odmiana?

Arch. prywatne

Arch. prywatne

23107608_834998556678612_309125979_o

Arch. prywatne

 

Poza tym warto kupić sobie azjatyckie produkty, są niedrogie, a w kuchni można je wykorzystać dla podkreślenia smaku. Ja mam zawsze sos sojowy, sos teriyaki, mleczko kokosowe, z którego można wyczarować przepyszne placuszki dla dzieci na deser, a od dziś także pastę Tom Yum. Świetne, a do tego niedrogie, urozmaicenie domowej kuchni.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

 

 


Zobacz także

Skoro nie jesteś w stanie naprawić osób, które kochasz, skup się na naprawianiu siebie

Internet uznał, że wygląda jak książę z bajki Disneya. Ale to jego przemiana jest naprawdę spektakularna

Dietetyczny chłodnik

Dietetyczny chłodnik w sam raz na upalną niedzielę!